190. Trening z partnerem :)

Hej ;)
Kto śledzi mój FP ten wie, że sobota minęła pod znakiem randki na siłowni :) Ale od początku...

Po usłyszeniu propozycji, żeby zrobić razem trening w ramach naszej rocznicy oczy mi się zaświeciły i mimo, że trochę się bałam (narzeczony jest trenerem, nie ma litości :D), to nie mogłam się doczekać!
Jak wiecie ćwiczę w domu, sama. Trening z instruktorem jest zawsze o wiele cięższy, jak tracisz siły to masz wsparcie słowne i pomoc w ćwiczeniach, poza tym on nie pozwala na zbytnie pobłażanie sobie. Trening to ma być trening, mimo, że staram się dać z siebie wszystko w domowym zaciszu to jednak kto ma porównanie, ten wie, że różnica jest ogromna :)

Zanim podam rozpiskę i opiszę co robiliśmy chcę zaznaczyć, że nie jest to propozycja dla osób początkujących i zawsze należy skorzystać z pomocy trenera lub innej doświadczonej osoby, jeżeli nie rozumiecie jakiegoś ćwiczenia lub nie potraficie dobrze go wykonać. Dobieranie ciężaru jest zależne od poziomu i celu treningu.

NIE POLECAM TEGO TRENINGU WYKONYWAĆ W DOMU I NIE POLECAM ROBIĆ NIC DODATKOWEGO PO CROSSFICIE, CHYBA, ŻE TRENUJESZ POD OKIEM TRENERA, KTÓRY ZNA TWOJE MOŻLIWOŚCI!
Pamiętaj! Najważniejsze jest to, żeby trening dobierać do siebie i nie przekraczać granic, które mogą źle odbić się na Twoim zdrowiu!

Rozpoczęliśmy od rozgrzewki, chcieliśmy się rozgrzać na bieżni, ale była kolejka  (rozumiecie to, że dziewczyny przychodzą i czekają 30 minut siedząc na innych przyrządach, żeby potem przez godzinę pochodzić po bieżni? :D:D masakra)
Poszliśmy więc na salkę i zrobiliśmy rozgrzewkę podobną do tych na dobrym wf-ie ;) Zwracając szczególną uwagę na stawy. Później narzeczony przygotował dla mnie trening, dobierając odpowiedni ciężar, ilość serii oraz powtórzeń.

podciąganie na drążku szerokim nachwytem z pomocą
W rolę maszyny pomagającej wcielił się trener ;) Podciągnięcie się chociażby jeden raz w ten sposób bez pomocy jest bardzo trudno, ja nie potrafię.

wyciskanie sztangi na klatkę
ostatnie powtórzenia w ostatniej i przedostatniej serii z asekuracją i pomocą


zarzut sztangi z wyciskaniem nad głowę 
bez odkładania ciężaru na ziemię (przysiadu), a tylko do wyprostu łokci, tu było ostro, ostatnie powtórzenia w drugiej, trzeciej i ostatniej serii z pomocą

przysiad ze sztangą na barkach
:D podłożyłam sobie krążki pod pięty, żeby móc łatwiej zejść do samego dołu

Serie planowe były 3 (15, 12, 10 powtórzeń), ale na koniec stwierdziłam, że dam radę jeszcze jedną i polecieliśmy dodatkowe 10 powtórzeń każdego ćwiczenia.

Trening wyglądał dokładnie tak:
rozgrzewka
15x podciąganie, wyciskanie, zarzuty, przysiady
przerwa ok 30s
12x podciąganie, wyciskanie, zarzuty, przysiady
przerwa ok 30s
10x podciąganie, wyciskanie, zarzuty, przysiady
przerwa ok 30s
10x podciąganie, wyciskanie, zarzuty, przysiady

Seria pierwsza poszła dość gładko, podciąganie z pomocą, wyciskanie samym gryfem prostym, zarzut sztangi i do przysiadu wzięłam sam gryf łamany, mimo, że w domu biorę więcej w przysiadzie, no ale to takie poznanie się z treningiem było w tej pierwszej serii ;) Druga już gorzej, słabsza dynamika przy wyciskaniu i zarzucie, do przysiadu dołożyłam krążki na sztangę, ale dalej nie czułam maksymalnego zmęczenia. Trzecia seria to już zgon dla moich łapek, do przysiadu dołożyłam więcej kg, ale to nadal nie był max ;)
Po całości miałam siłę na czwartą serię, dlatego ją zrobiliśmy. Każda kolejna, dodatkowa runda byłaby ryzykowna dla bicepsów, które były już mocno zamęczone. Niedziela minęła pod znakiem rozciągania i rozruszania mięśni. Najgorsze co można zrobić to leżeć i nie ruszać obolałymi kończynami.

Nie podaję kg, bo nie chcę, by ktoś się sugerował, a do wykonania w domu macie fajny trening u Fitness Junkie w poście o Crossffitcie :) Bo crossfit ogólnie nadaje się dla początkujących, ale trzeba indywidualnie dobrać ćwiczenia i ilość powtórzeń. Mam zamiar wypróbować ten trening, ale to jak dojdę do siebie, bo póki co łapki odmawiają posłuszeństwa ;)

Tak naprawdę na tym mogliśmy zakończyć, rozciąganie i do domu, ale po dłuższej chwili przerwy przeszliśmy na salkę na boksowanie dla rozluźnienia (szybkie, krótkie ruchy) z równoczesną pracą nóg (bieg w miejscu, lekki rozkrok, jedna noga z przodu, szybkie, krótkie ruchy)
8 rund 
1. runda: 20s pracy 10s odpoczynku
2. runda: 20s pracy 10s odpoczynku
itd...
8. runda: 20s pracy
potem ja trzymałam tarczę partnerowi (on robił 10 rund)

Na koniec spięcia brzucha z nogami uniesionymi i ugiętymi w kolanach, a potem z nogami ugiętymi, ale na ziemi- bez odkładania głowy.
Ogólnie ja nie ćwiczę brzuchów wcale, chyba, że są w ZWOWie, a partner liczył szybko do 100 w każdym z wariantów i leciał w tempie (!!!), ja nie dawałam rady i musiałam robić przerwy ;)
Potem z uniesioną głową nożyce pionowe i poziome 2x 20 każde.

Podsumowując- trening był mega, najlepszy ever! Co najważniejsze w towarzystwie trenera, który dobrze mnie zna i do którego mam pełne zaufanie- mojego narzeczonego. Nie obyło się bez spoglądania osób na siłowni (i chłopaków i dziewczyn), ale to tylko dlatego, że na sali były oprócz mnie 4 dziewczyny- 2, które chodziły po bieżni, jedna, która siłą ramion bujała się na twisterze i jedna siedząca na sprzęcie i oglądająca swoje własne paznokcie.
Zaskoczyłam narzeczonego, bo mało która dziewczyna cieszyłaby się z tak spędzonego czasu, a ja od kiedy już się umówiliśmy miałam ciągle rogala i tylko myślałam kiedy to już będziemy lecieć na siłownię :)
Jeżeli będzie okazja do powtórzenia to z miejsca lecę ;) Mimo, że napisanie tego postu sprawiło ogromny ból moim łapkom :D

Po rozciąganiu polecieliśmy do domu pod prysznic i na zakupy, zasłużyłam (haha żartuję) na dwie pary nowych butków do ćwiczeń :) Ale to kiedy indziej ;)

Ćwiczycie z drugimi połówkami? :)
Jak oceniacie trening, macie ochotę spróbować crossfitu?

Jeśli interesuje Cię trening siłowy, ale nie wiesz od czego zacząć sprawdź mój cykl:
« Nowszy post Starszy post »

38 komentarzy:

  1. Po opisie widzę że Cię partner nie oszczędzał :) Tak trzymać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ochotę na crosfit i nawet znalazłam w swoim mieście grupę ludzi którzy to ćwiczą ale nie mają juz miejsc. Świetnie,ze masz oparcie w partnerze i możecie razem cwiczyc.gdybym miała z kim dziecko zostawić sama bym wzięła męża na siłownię.zostaje nam trening w domu:-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie wiem, gdzie mieszkasz, ale u nas w kilku miejscach można w ramach opłaty za karnet lub wejściówkę zostawić maluszka pod opieką na tą godzinkę :)

      Trening w domu jest też fajny :D

      Usuń
  3. gdzie poznałaś takiego fajnego narzeczonego?:) ja też chce!! :))) zabranie mnie na randke na taki trening to bylby strzał w 10! zazdroszcze maks:)) ale mam nadzieje ze i ja kiedys spotkam taka połówke:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poznaliśmy się w szkole, jak jeszcze oboje byliśmy w sumie dzieciakami ;) Idź na siłownię, po sposobie wykonywania treningu poznasz, czy to pozer, czy nie :D:D

      Usuń
  4. z moją drugą połówką to tylko razem na nartach jeździmy i tyle:) ja się nie dziwię, że Ty taka formę trzymasz skoro narzeczony jest trenerem:) pozazdrościć tylko.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja na nartach nie jeździłam nigdy ;) Trzymam formę, bo muszę mu dorównywać :D:D Staram się ;)

      Usuń
  5. Trening bardzo konkretny, przysiady, zarzuty i wyciskanie to akurat to co najbardziej lubię : ) Fajnie, że masz kompana na siłowni, zawsze jest większa motywacja do ćwiczeń, zresztą czytałam że gdy ktoś na nas patrzy to jesteśmy w stanie podnieść o 10 % większy ciężar : D Mam straszny problem z podciąganiem, ale kupiłam drążek i mam cichą nadzieję na jakiś progres. A co do bolących ramion to mam je strasznie zmaltretowane przez treningi crossfitu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konkretny, czuję do dziś :D My razem nie ćwiczymy zazwyczaj, bo mamy różne godziny treningów :) Ale wspieramy się! Drążek mam i podciągnąć się na szeroko nie ma szans bez pomocy;)

      Ramiona mnie znienawidziły :D

      Usuń
  6. Och ale Ci zazdroszczę! :)

    OdpowiedzUsuń
  7. No świetnie! Fajnie mieć chłopaka trenera, mój trenerem na papierku nie jest, ale na poczatku był moim trenerem, bo wie o co chodzi :) Kiedyś częściej razem ćwiczyliśmy, teraz trochę rzadziej, ale zdarza się :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można nie mieć papierka a być bardziej ogarniętą osobą i mieć ogrom wiedzy :)

      Jakie treningi najczęściej razem robicie? :)

      Usuń
  8. ;) ja mojego lenia mam problem na spacer wyciągnąć, masz ogromne szczęście mieć swojego osobistego trenera:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kup mu psa, będzie zmuszony wychodzić na spacery :D:D Mam szczęście, cieszę się, że młody będzie miał wspaniały przykład w tacie i dwoje rodziców, u których wymówki nie przechodzą, chociaż umówiliśmy się, że jak będzie chciał grać na pianinie zamiast trenować to będziemy go wspierać w każdym wyborze ;)

      Usuń
  9. Dwa razy (wow!) mój K. dał mi się namówić na wspólny trening tabaty. Wszystkich innych się boi/wstydzi, sama nie wiem :) Zazdroszczę więc :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie ma co zazdrościć, tylko męcz go i na pewno odpuści i się zgodzi :D:D:D

      Usuń
  10. swietna sprawa;) napewno duzo tez ogolnei korzystasz z jego rad;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ogólnie to zazwyczaj jest tak, że coś sobie wyszukuję (jak np. plan siłowego) i daję mu do oceny :) Zazwyczaj jak już na coś się decyduję to jest to dobre :D:D:D Tak o nieskromnie stwierdzam hehe Ale rozmowy o treningach itp. to normalka :D Relacje sobie zdajemy ;)

      Usuń
  11. Ewidentnie zazdroszczę takiej "randki":-) Świetny pomysł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Świetny, masz rację! Do powtórzenia przy okazji :)

      Usuń
  12. nie ćwiczę z połówką, bo prowadzimy swojego rodzaju rywalizację w życiu osobistym i podejrzewam, że jakbym zrobiła więcej brzuszków, to byłby foch ;)))

    OdpowiedzUsuń
  13. Świetny pomysł na wspólne spędzenie popołudnia. W taką pogodę to idealne rozwiązanie :) A poza tym, nie ma to jak troszkę się pomęczyć i powspierać :) Dzięki za komentarz, pracuję nad jadłospisem :*

    OdpowiedzUsuń
  14. Ćwiczenia z ukochanym- trenerem są najlepsze :) ja z moim ćwiczę prawie codziennie :)no chyba, że nam się plan dnia jakoś pomiesza to po moim własnym treningu muszę mu opowiedzieć co robiłam :)Wczoraj zrobił mi świetny trening dynamiczny- dzisiaj czuję, że dałam z siebie 200% :) sama mam zamiar niedługo zrobić kurs :) To jest cudowne jak para ma wspólną pasję i to taką, która wymaga dużo samodyscypliny i motywacji:):):)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał! Super i powodzenai na kursie, instruktorka i dietetyka to moje marzenia :)

      Usuń
  15. Ty to masz szczęście! Super post!


    Pozdrawiam




    OdpowiedzUsuń
  16. Wspólny trening daje super kopa energii. Gratulacje dla narzeczonego za super pomysł! A miny innych dziewczyn na siłowni bezcenne:D

    OdpowiedzUsuń
  17. pozazdroscić takiego faceta :) mi sie marzy kompan do cwiczen, biegania i silki. Jak dla mnie strzał w dziesiątke z tą randką i jeden z lepszych sposobów na wspolne spedzanie czasu. a tak na marginesie to dosłownie chłonę Twój blog :) pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Podwójnie :D Mam nadzieję, że Ci się u mnie podoba :):)

      A ćwiczyć można również z przyjaciółką- Maggie ma trening- partnerkę oprócz tego, że ćwiczy z chłopakiem :)

      Usuń
  18. Takkk chcę spróbować! !!! Dopisuje na listę :-) bo nie da sie Wszystkiego na raz. Ja z moim ćwicze tylko jazdę na rowerze. Trening w domu czy poza niby jest nie dla niego tak mówi musze spróbować go namówić ale jak? ??

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ty swoją drugą połówkę znasz najlepiej ;) A jak na siłownie nie chce to zostają Wam rowery - to też fajna sprawa :)

      Usuń