piątek, 11 października 2013

309. Reebok i Les Mills z niebieskoszarej perspektywy.

Witajcie!
Zdążyłam już przeczytać kilka relacji z eventu Reebok & Les Mills, tak jak się spodziewałam dużo było o treningu ;)

Wstawiłam dziewczynom uśmiechy :D
Gdzie byłam dokładnie? W Klubie BASEN w Warszawie.


Mieszkam obecnie we Wrocławiu. Wyjazd do Warszawy miałam o 1.40 w nocy, więc nie kładłam się spać- nie opłacało mi się ;) Niecałe 6h jazdy autobusem i byłam na miejscu, miałam sporo czasu (ale też sporo straciłam na szukanie miejsca docelowego ;)) więc postanowiłam zjeść drugie śniadanie na ławce z widokiem na Pałac Kultury i Nauki. Byłam już kiedyś w Warszawie, ale "na szybko". Ranek na szczęście nie był mroźny, jak to ostatnio się zdarza- dzień był słoneczny, idealny!


Gdy wyjeżdżałam na ten event jedyne, co wiedziałam to, że będzie trening i jedzenie (tak, pytałam :D) jednak nie wyjeżdżałam bez przygotowania, zrobiłam sobie owsiane batony i pełnowartościową sałatkę. Do tego kanapki, kawa w termosie, woda w butelce i byłam gotowa :)

Różowe pudełko było dla mojego synka, reszta dla mnie ;)

Po przyjeździe na miejsce, przebraniu się i poznaniu Mary oraz Czarnej Kocurki poszłam na salę.
O dziwo to naprawdę był basen, ale bez wody :) My miałyśmy miejsce na jego dnie, a instruktorki stały na górze.


YES SHE BAM! :) Świetna trenerka, ciągle uśmiechnięta- wymęczyła nas tanecznie :D

Trening, który miałam okazję wypróbować podzielony był na 3 główne części.
1. SH'BAM- tak naprawdę energiczna rozgrzewka w tanecznym stylu- jak powiedziała trenerka nie ma w tym stylu zasad- nie było długiego układu choreograficznego, tylko krótkie powtarzane sekwencje- bardzo mi się to spodobało, bo zazwyczaj na zajęciach STEP czy innych zamiast pełnej radości z ćwiczeń byłam momentami poirytowana, że nie potrafię zapamiętać wszystkiego i gubię krok ;)

Ula "Afro" Fryc Mistrzyni dancehall :) Ja tańcuję z boku ;)


DUŻO wykopów i boksów dostali nasi niewidzialni przeciwnicy :)
2. BODYCOMBAT- mój narzeczony, który trenuje sztuki walki na naszym wspólnym treningu wprowadził boksowanie, ale mnie zawsze wydaje się, że mam nieskontrolowane ruchy i średnio mi to wychodzi. Tutaj jednak każda z dziewczyn mogła pozostać na swoim poziomie, albo "sięgać po więcej", do czego namawiała nas Magda :) Ja starałam się wprowadzać wszystkie modyfikacje, wysokie skoki i wykopy. Zdziwiło mnie to, że krótko po rozpoczęciu tych zajęć część sali po prostu wyszła- nie wiem czy zajęcia się nie podobały, czy zmęczenie po tańcu wymusiło przerwę, ale kto nie spróbował niech żałuje, bo była to naprawdę świetna zabawa, jak okazało się, że już schodzimy na maty to powiem szczerze, że byłam zawiedziona, mogłabym dalej boksować i skakać :D

Ania Mucha w przodzie, za nią moja czytelniczka Ewa, ja dalej z tyłu ;) Burak jestem, mimo, że oddychałam :D
3. BODYBALANCE- ostatnia, wyciszająca część była połączeniem jogi, pilatesu i tai chi. To była jedyna treningowa część, w której uczestniczyła Ania Mucha, ze względu na swój stan. Nauczyłam się świetnej sekwencji, postaram się ją wprowadzić po Zuzkowych treningach, jeszcze przed stretchingiem.

Spodobała mi się u Kocurki grafika z jej outfitem, więc wklejam Wam swój :)



Po treningu obiad- nie ufam cateringom, nie wiedziałam czego się spodziewać stąd połowa mojego bagażu to było jedzenie, ale muszę szczerze powiedzieć, że byłam miło zaskoczona. Do wyboru był kurczak, łosoś, ale i kluseczki, a także pieczona dynia- dla każdego coś dobrego czy je mięso czy nie :) No i oczywiście surówki- PYSZNE!
Desery też były, ale nie wiem czy dobre, bo nie próbowałam :)

Magda to fantastyczna trenerka! :)
 To był już w zasadzie koniec eventu, po szybkim prysznicu, przebraniu się i spakowaniu wyszłam znów na ulice Warszawy- tym razem już wiedziałam dokładnie, gdzie mam iść, a ponieważ czasu miałam dość do powrotnego autobusu postanowiłam drugą kawę wypić znów z widokiem na Pałac Kultury i Nauki. Nie lubię się nudzić, dlatego zabrałam ze sobą swoje pudełko i zajęłam odkrywaną na nową pasją z czasów gimnazjum, całego liceum, a na którą na studiach zabrakło czasu. Po urodzeniu dziecka to już kompletnie o niej zapomniałam.


Tworzenie biżuterii-  właśnie to zajęcie zapewniło mi miły czas na świeżym powietrzu z dobrą kawą i pięknym widokiem. Miałam czas tylko dla siebie- Pełen relaks!


Fantastyczna przygoda- mam nadzieję, że nie ostatnia!
Dziękuję Oli za zaproszenie i Ewie za towarzystwo :)
Pozdrawiam!
« Nowszy post Starszy post »

36 komentarzy:

  1. No popatrz Mucha i na ciazy zarabia! To sie nazywa udany marketing. Swoja droga moze byc takze inspiracja, nie tylko dla ciezarnych kobiet interesu, i dowodem na to,ze ciezarna kobieta tez moze dbac o siebie i swoja sylwetke. pozdrowienia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akurat Mucha zaraz po porodzie została ambasadorką Reeboka...

      Usuń
    2. i niech jest. a to ,ze zostala "zaraz po porodzie" ambasadorka to nie gra roli. sponsorowali ja i przed rozwiazaniem. inaczej nie byloby jej na wyzej wymienionym spotkaniu, albo sie myle? za free napewno tam z brzuchem nie cwiczyla, nie oszukujmy sie.w koncu sobie na to zapracowala. thumbs up.(to nie krytyka)

      Usuń
    3. Skoro jest ambasadorką to na pewno na tym zarabia, nic w tym dziwnego- każdy musi z czegoś żyć ;)
      Zgadzam się, że może być inspiracją i powinna- najgorsze to "dlatego, że mam dziecko" siedzieć w domu i nie robić nic ze sobą i swoim życiem :)

      Usuń
  2. Super, ale zazdroszczę. A Natalia jak zwykle przygotowana- pożywne żarełko i uśmiechy od ucha do ucha :)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Ciekawe wydarzenie , z chęcią bym wzięła udział . Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. fajny event, już czytałam o nim u innych dziewczyn ;) no i Ania <3

    OdpowiedzUsuń
  5. Już czytałam u dziewczyn o tym wydarzeniu i żałuję że nie było mnie tam z Wami,emocje wyczuwa się już patrząc na zdjęcia:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie dziwię się, że wszystkie się rozpisały, bo trening i jedzenie było świetne :)
      Emocje super, bardzo pozytywny dzień mimo długiej podróży:)

      Usuń
  6. Super sprawa, też bym wzięła w czymś takim udział, tylko nikt mnie nie chce zaprosić, ha ha:) Nie ma to jak porządna dawka ruchu:)

    OdpowiedzUsuń
  7. Następnym razem jak będziesz miała jechać do wwa nocnym pociągiem to pisz do mnie! Nie ma problemu z noclegiem :) Szkoda, że nie miałyśmy okazji zamienić słowa, pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! Dobrze wiedzieć :) Tylko ja wcześniej i tak nie mogłabym jechać- synek musiał mieć towarzystwo :)

      Szkoda, faktycznie- ale na pewno będzie jeszcze okazja :)

      Usuń
  8. Pierwsza przeróbka - mistrzostwo :D
    Miło było Cię poznać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ukryłam tych, co zazwyczaj się ukrywają lub nie chcieliby być widoczni :D Uśmiechy były, więc wszystko się zgadza :D

      Mnie również! :)

      Usuń
  9. Dałaś radę po cały dniu, nieprzespanej nocy w kolejnym dniu ćwiczyć i normalnie funkcjonować?
    Kiedyś zdarzyło mi się mieć zwykły dzień i potem nie sapać całą noc, ale dzień kolejny był koszmarem ledwo funkcjonowałam.
    Poza tym prezentujesz się świetnie :) wyposażona i gotowa podbiła warszawę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jestem zahartowana po czasach studiowania :D Połączenie macierzyństwa i bardzo trudnych i wymagających studiów mnie nauczyło funkcjonowania na małej dawne snu- ucięłam sobie drzemkę w trasie :) Podczas powrotu również przysnęłam, ale ok. 23 jak już dotarłam do domu to padłam po prysznicu i chyba nic by mnie nie obudziło :D
      Bardzo dziękuję! :) Warszawa mnie zachwyciła i zdziwiła zarazem, na pewno chcę tam wrócić na dłuższą wycieczkę! :)

      Usuń
  10. Przedsięwzięcie i cała akcja super sprawa. Widać, że czujesz się jak ryba w wodzie - bez krępacji, zadowolona z życia, z siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się! Faktycznie to czułam się odrobinę skrępowana, ale wszystko uciekło po treningu :) Endorfiny!!! :D

      Usuń
  11. Jeśli chodzi o outfit, na pendrivie są packshoty :) Też nie od razu się zorientowałam i długo się naszukałam w necie tych ciuchów ;)

    Miło Cię było poznać! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A ja wpisałam nazwy z metek i były :D Ale właśnie dopiero dzisiaj się zorientowałam, że ten kluczyk to pendrive (mam zapłon, nie ma co...) ;)

      Mnie również! :)

      Usuń
    2. szkoda, że się nie poznałyśmy ... ajjj dobrze, że mowicie z tym pendrivem ;-)

      Usuń
    3. Tak, szkoda! Ale wszystko działo się bardzo szybko, może następnym razem :)

      Usuń
  12. super event ;) chciałabym wziąć udział w czymś takim ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Szukaj, być może w Twojej okolicy organizowane są podobne imprezy otwarte dla wszystkich lub specjalne, treningowe maratony :)

      Usuń
  13. Też miałam się wybrać, ale niestety nie była mi kompletnie po drodze ta droga do Warszawy :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Super, że dobrze się bawiłaś na tym spotkaniu :))
    Moje jedzenie zabierane w podróż wygląda praktycznie tak samo, a może nawet mam tego więcej :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie :)
      Ten biały pojemnik był 2 posiłkami :) No i miałam jeszcze 2 banany, których nie pokazałam :D Więcej bym chyba nie wcisnęła i nie uniosła :D Ze względu na to, że był obiad po treningu :)

      Usuń
  15. dziwie sie, ze z zajec bodycombat ktos wyszedl. Z tego co napisalas to one wlasnie zainteresowaly mnie najbardziej i chetnie wzielabym w nich udzial!! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja też byłam mocno zdziwiona ;) To była zdecydowanie najlepsza część :)
      Na pewno będzie jeszcze okazja :)

      Usuń
  16. Ciekawy musiał być ten event :) a i jedzonko miałaś dobre :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Był ciekawy, to fakt! A jedzenie jeszcze lepsze :D

      Usuń