Dieta - jak nie przytyć w święta?

Okres świąt to czas, gdy zastanawiamy się co zjeść, aby nie zaprzepaścić efektów diety stosowanej od kilku tygodni lub miesięcy, na które dania możemy pozwolić sobie w większej ilości, a z których lepiej zrezygnować?

Gdy samodzielnie przygotowujemy kolację łatwiej jest nam zaplanować potrawy, które wpasują się w nasz sposób odżywiania.

Jak nie przytyć w święta Bożego Narodzenia 



W przypadku świąt np. Bożego Narodzenia lub Wielkanocy są potrawy, które przygotowuje się tradycyjnie i można pokusić się o ich zamienniki zgodne ze swoim sposobem odżywiania. Sprawa komplikuje się w przypadku, gdy jedziemy na kolację do rodziny, która ma kompletnie inne nawyki żywieniowe. Komplikuje się to tym bardziej, że podczas Wigilii tradycja nakazuje spróbowania każdego z 12 przygotowanych dań.

Jak mimo tego nie przytyć w święta?
1. Delektuj się smakiem, zamiast obżerać :)
2. Wykonaj trening - z planu lub inny, ulubiony.
Bez wymówek - być może nie w Wigilię, ale kolejne dni masz wolne, dlatego wykorzystaj ten czas! :)
3. Zabierz rodzinę na łyżwy (sprawdź, kiedy lodowisko jest otwarte) lub spacer - jeśli pogoda pozwoli to na sanki lub śnieżną bitwę!
4. Jeśli Twoją słabością jest ciasto, które zostaje na stole - wydaj je gościom :) Uszanuj wolę tych, którzy nie będą chcieli zabierać ze sobą jedzenia od Ciebie, ale z pewnością masz w swojej rodzinie łakomczuchów, dla których każda ilość ciasta to nadal nie jest "za dużo" ;)
5. Nie dawaj się namówić na dokładkę tylko dlatego, że głupio jest Ci odmówić!
6. Pamiętaj, że Wigilia Bożego Narodzenia nie jest jedynym dniem, w którym możesz cokolwiek zjeść - jutro też jest dzień! :D

Niech Was nie zdziwi naszykowana góra pudełek z ryżem i kurczakiem na profilach fitnessek. W ich przypadku czas świąt nierzadko przypada tuż przed zawodami, a wtedy nawet najmniejsze odstępstwo od diety może zaprzepaścić miesiące przygotowań. Ja wychodzę jednak z założenia, że skoro nie przygotowuję się do zawodów to dokładka pierogów nie odłoży mi się w boczkach. To znaczy nawet, jeśli się odłoży to nie będę się tym przejmować ;) Bo w dni przed świętami i po nich odżywiam się w standardowy dla mnie sposób - czyli zdrowo i kilka dni odstępstw nie odbije się w szczególny sposób na moim wyglądzie. Ponadto nie to jest dla mnie najważniejsze. Gdy zdecyduję się na udział w zawodach to wtedy będę pilnować wagi jedzenia i pudełek - obecnie intuicyjna, ale jednocześnie zdrowa dieta daje mi satysfakcję - tak ze swojego wyglądu jak i podejścia do jedzenia. Spokój psychiczny to nieoceniony stan.

Moja dieta podczas świąt i uroczystości


Podczas Wigilii tradycyjnie próbuję każdej potrawy. Nawet, jeśli nie lubię faszerowanych pieczarek, a w domu, w którym spędzam ten wieczór są one tradycyjną potrawą to próbuję. Proponuję najbliższym, czy ktoś nie chciałby zjeść ze mną jednej na pół - zazwyczaj znajduje się chętny i wtedy mam jeszcze mniej "kłopotu" :D Biorę dokładkę tego, co lubię najbardziej - czyli np. ryby po grecku, pierogów. Przez ostatnie lata wypracowałam w sobie nawyk nie najadania się do bólu brzucha. To trudne (bo tyyyyle pyszności na wyciągnięcie ręki i chciałoby się zjeść wszystko na raz! :D), ale wykonalne :) Nie muszę odchodzić od stołu, aby się powstrzymywać - nie po to siadamy do niego razem, aby zaraz po skończonym posiłku "uciekać" - byle tylko nie podjeść czegoś dodatkowego ;)

Nie pozwalam na to, by wyrzuty sumienia zepsuły mi wspaniały czas, jaki mogę spędzić z najbliższymi.

Jak to jest u Ciebie? Stosując dietę paleo lub inną, wykluczającą np. gluten gotujesz wszystkie potrawy według tych zasad nie biorąc pod uwagę tego, że babcie lub ciocie preferują tradycyjne potrawy?

Jak poradzić sobie z namawianiem na dokładkę przez ciocie i babcie?


Jedynym i słusznym wyborem jest konsekwencja. Z babciami i ciociami jest trochę jak z dziećmi :D Raz odpuścisz to kolejnym razem też będą namawiać Cię do skutku ;)

Moja babcia do dzisiaj za każdym razem proponuje mi ciasto i za każdym razem mówi, że przecież ciasto upieczone w domu to nie słodycze i jeden kawałek mi nie zaszkodzi. Oczywiście ma rację - jeden kawałek na pewno by mi nie zaszkodził, bo jestem zdrowa i zjedzenie mąki pszennej nie powoduje w moim przypadku natychmiastowych bolesnych dolegliwości, jednak! Założyłam sobie, że nie będę jeść słodyczy i konsekwentnie, za każdym razem odmawiam. To działa nawet na najbardziej upartych namawiaczy :)

To działa również w przypadku innych potraw. Dlaczego masz się zgadzać na dokładkę z grzeczności? Jeżeli na prawdę nie masz już ochoty niczego (lub tego konkretnego dania) próbować to grzecznie odmów i zapewnij gospodarza, że gdy najdzie Cię ochota to na pewno dasz znać lub samodzielnie sobie nałożysz.  To jest sytuacja bardzo podobna do namawiania do alkoholu (czego osobiście nie rozumiem i nie lubię) - jeśli nie chcesz pić i np. prowadzisz samochód to będąc odpowiedzialnym kierowcą nie zgodzisz się nawet na jeden kieliszek, chociażby Cię ktoś namawiał cały wieczór, prawda? :)

***

Na koniec już zapraszam Was na instagram FITlovin - dzieje się tam o wiele więcej, niż tutaj (chociaż cały czas bardzo się staram, by to się zmieniło :))

« Nowszy post Starszy post »

19 komentarzy:

  1. Zgadzam się z Tobą;) Chociaż ja nie próbuję każdego dania, bo nie wszystko mi po prostu smakuje i nie chcę się zmuszać. Od pół roku nie jem laktozy więc wszelkie śledzie w śmietanach itd. też odpadają. A od 2 tygodni nie jadłam nawet mięsa i produktów odzwierzęcych. Być może i wigilia w tym roku będzie bezmięsna z mojej strony, w sensie i tak idę w gości, ale przecież nikt mnie nie zmusi do jedzenia ryby? Chociaż rybę u mojej mamy zawsze uwielbiałam ze względów walorów smakowych i być może zrobię mały wyjątek. Nie jem mięsa w sumie nie dlatego, że zwierzęta cierpią - chociaż również, ale głównie ze względów zdrowotnych.

    OdpowiedzUsuń
  2. święta bez pierogów i krokietów to nie święta :D pozwalam sobie na takie smakołyki, nawet na jakieś ciasto (chociaż nie przepadam za tymi, które moja rodzinka szykuje, więc prawie nic z nich nie jem :D), ale wszystko z umiarem :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. co złego w pierogach z kapusta i grzybami? dla mnie to pełnowatosciowy posiłek :) oczywiscie nie mowie o takich maszczonych skwarkami :D

      Usuń
  3. Dokładnie tak robię i sprawdza się - lata na to pracowałam! :) świetne podsumowanie!

    OdpowiedzUsuń
  4. Z tymi śnieżkami czy sankami to bym nie szalała- szanse na śnieg mamy marne w tym roku :P Reszta rad na propsie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie jestem na żadnej restrykcyjnej diecie więc teoretycznie mogłabym w Święta jeść wszystko. W praktyce? jem.
    Nie wpadam w paranoję: Święta Bożego Narodzenia to 2 dni. Nie wiem doprawdy ile musiałabym się "nawżerać", żeby przez te 2 dni widocznie przytyć.
    W mojej rodzinie wieczerza wigilijna składa się z postnych potraw i nie są one ani strasznie kaloryczne ani niezdrowe. A i tradycja nakazuje "spróbować". Spróbować to słowo klucz. Nawet jeśli za jakąś potrawą nie przepadam to wiem, że ciocia czy babcia włożyły trochę serca w jej przygotowania. Kęs (Twoje "pół pieczarki") ile może mieć kalorii? Najwyżej dzień wcześniej albo dzień później zrobię dłuższy trening.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  6. Właśnie umarła nam patelnia... :D ale myślę, że taki Miś nie nada się do podduszania mięska :) :P

    OdpowiedzUsuń
  7. Tegoroczne święta spędzam w bardzo wąskim gronie, bo tylko w trójkę, jedzenia będzie mało. Klasyczny barszczyk,uszka, pierogi, ryba po grecku. Kolejne dni to schabik z kapustką, może jakiś łosoś. Z ciast będzie torcik,sernik i piernik.
    Zastanawiam się po co ludzie tyle siana wydają na żarcie świąteczne...nie ma siły tego przejeść.

    OdpowiedzUsuń
  8. ale tak szczerze da sie? Ja zabieram buty do biegania i jem ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. Najgorzej jest jak to nam wydają ciasta to domu! Teściowi czasem nie można odmówić ;)

    OdpowiedzUsuń
  10. Tak bardzo uwielbiam świąteczne jedzenie... Nie wiem, czy będę potrafiła sobie odmówić ;) To ja jestem tym łakomczuchem, któremu nigdy ciasta za wiele ;)
    Ale pomysł ze spacerem, łyżwami itd. jest bardzo dobry. To najlepszy sposób, żeby spalic kalorie. Dodatkowo pewnie sobie zrobię trening w domu - brzuszki, wymachy i inne tego typu ćwiczenia. A w przerwie między świętami a sylwestrem wybieram się na intensywny trening taneczny ^_^ Ale jedzenia w święta chyba nie potrafię sobie odmówić ^^

    OdpowiedzUsuń
  11. Kochana dla mnie świąteczne obżarstwo nie istnieje, dawniej jak trenowałam judo to miałam trening nawet w święta... Nie lubię siedzieć 3 dni jeść, biesiadować i pić, raczej preferuję zasadę: normalne porcje, coś słodkiego do kawy i ruch :) Spacer długi, jakieś winko na lepsze trawienie i po prostu zdrowy rozsądek plus oczywiście gotowanie wedle zdrowszych zamiennikow :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja bardzo lubię jeść świąteczne potrawy i już wyrosłam z tego, że w święta napycham się do tego stopnia, ze ledwo daję radę iść na pasterkę... ;)
    Ciast nie ruszam - po słodkim się źle czuję, ale krokiety, pierogi ukochany barszcz? Nigdy nie mówię nie! Ponadto obrałam sobie jakąś taką tradycję, że co roku w wigilię chodzę oddawać krew, a po tym oczywiście organizm musi się zregenerować - porządną dawką kalorii! :D

    OdpowiedzUsuń
  13. Ja na codzień tylu pysznych smakołyków odmawiam sobie więc w wigilię idę na całość ! 😉 bez zahamowań 😉 na szczęście dla mnie święta to tylko wigilia więc w pozostałe dni już znowu dieta, makro itp.

    OdpowiedzUsuń
  14. Hej, kiedy pojawi się post z serii o redukcji o organizacji posiłków? Nie powiem , że by mi się teraz przydał:(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A, spadł mi w liście tematów, ale już go przerzucam wyżej - nie wiem niestety kiedy się pojawi, projekt z ostatniego wpisu wymaga ogromu mojego czasu i uwagi :)

      Usuń