Slow life - zwolnij na chwilę i przekonaj się jakie to fantastyczne!

Jeszcze jakiś czas temu wydawało mi się, że wspaniale potrafię zarządzać czasem. Znajduję go pracując, opiekując się synem, ćwicząc, jedząc w miarę regularnie i zdrowo. Znajduję czas na blog, odpisywanie na wiadomości, utrzymywanie aktywności na wszystkich kanałach social, na które zdecydowałam się wpisać. Nie wspominając o codziennych domowych obowiązkach, spotkaniach i innych "życiowych" sprawach.

Wspaniale.
Wasze wiadomości, komentarze dają mi ogromnie dużo satysfakcji, ale w pewnym momencie okazało się, że czas, który mam tylko dla siebie poświęcam innym ludziom. Odkrywam tą mądrość wciąż od nowa i z ogromnym zdziwieniem obserwuję jak łatwo jest o niej zapomnieć - aby być szczęśliwym i móc dzielić się szczęściem z innymi trzeba najpierw zadbać o siebie. W jaki sposób miałabym być cierpliwą i wyrozumiałą mamą, jeżeli z niewyspania denerwuję się sama na siebie, że mam słabszą koncentrację, jestem mniej efektywna i w efekcie zakupy robię w pośpiechu, na placyku tylko spoglądam na zegarek czy mamy jeszcze chwilę, by na nim posiedzieć, czy może powinnam już iść, bo nie zdążę z tym i tamtym.

Sen jest równie ważny, a może i nawet ważniejszy, niż dobre odżywianie się i aktywność fizyczna. To jest niezrównane trio, w którym jeżeli znajdzie się równowagę można osiągnąć wiele i bynajmniej nie mam na myśli wyłącznie płaskiego brzucha, czy zgrabnych ud. Na sen chciałabym przeznaczyć osobny wpis, bo nauka po nocach i nadrabianie zaległości w czasie, gdy powinniśmy regenerować siły ma więcej skutków ubocznych, niż mogłoby się to wydawać. Dlatego staram się kłaść i nie spoglądać z przerażeniem na telefon, na którym widnieje "Alarm za 4 godziny od teraz".

Nie chcę, by moje życie było ciągłą gonitwą. Dlatego w niedzielę spędziłam kilka godzin bez stresu i spoglądania na zegarek, czytając książkę na ławce w czasie, gdy mój syn zawierał nowe znajomości w piaskownicy. W sobotę przygotowałam obiad na niedzielę, rano wypełniłam obowiązki i całe popołudnie mogliśmy spędzić w trybie "wolny", czy "slow" - to takie modne ;) Najpierw w słońcu, a potem w cieniu kasztanów spomiędzy historii o lawendzie spoglądałam na mojego szczęśliwego malucha, który z kompanem swojego wzrostu gasił kolejne udawane pożary.

Celebruję śniadanie na balkonie, lub kino z chłopakami, cieszę się ze wspólnie spędzanych chwil. Jestem obecna.

Myślałam, że brakuje mi czasu na czytanie książek, a brakowało mi zwyczajnie dyscypliny w kontrolowaniu czasu spędzanego w internecie. Jeżeli wydaje Ci się, że spędzasz na facebooku, lub blogach godzinę dziennie to następnym razem świadomie spójrz na zegarek, może okazać się, że szacowanie zmarnowanego czasu nie jest takie proste. Nie chcę czuć presji blogowania. Chcę, by było to miejsce, które napawa mnie pozytywną energią - tak jak to było do tej pory.



W ostatnim wpisie wspomniałam o tym, że zaczynam robić to, czego bałam się od dawna. Właśnie jestem w trakcie przygotowań, działań, realizacji. Jestem podekscytowana, chcę wykorzystać ten czas jak najlepiej! :)

Nie zamykam bloga, nie zapomniałam o obiecanych postach i nie lekceważę Waszych wiadomości - musicie jednak pamiętać, że robię to wszystko w wolnym czasie. Żeby się rozwijać trzeba dawać sobie odpocząć - ja dałam sobie odpocząć i bardzo się cieszę, że dzisiaj mogłam znów do Was napisać :)
« Nowszy post Starszy post »

31 komentarzy:

  1. Bardzo mądry wpis :) i jaki pozytywny!

    OdpowiedzUsuń
  2. wspaniały i pozytywny post :) masz rację, zawsze trzeba zacząć od zadbania od siebie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I to jest walka o równowagę. Nie raz łapię się na tym, że poświęcam za dużo czasu na Instagram, Facebook czy bloga. Staram się to robić w tym czasie, kiedy nie ma mojego chłopaka w domu, żeby nasze relacje nie uległy pogorszeniu ze względu na komputerową rutynę. Po prostu dbamy o siebie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja akurat Insta, czy ask zawsze ogarniam w tzw. międzyczasie :) Tak samo jak np. staram się robić z komentarzami na blogu :D To zazwyczaj na spacerze, jak młody zajmuje się sobą i nei czytam akurat książki :)

      Usuń
  4. Bardzo życiowy i mądry wpis. Ja wczoraj zostawiłam wszystko i poszłam spać razem ze swoją córka i rano wstałam w zupełnie innym nastroju. Sen jest niezwykle ważny. Dzisiaj miałam nie tylko ochotę na 2 godzinny spacer ale i na trening tuż po nim. Pozdrawiam Kasia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O właśnie! Jeden wieczór, kiedy nie pozmywamy, czy nie zrobimy jakiegoś punktu z listy nie zawali nam świata, a jak wiele korzyści przynosi chociażby naszej głowie takie odpuszczenie :) Dziękuję Kasiu za komentarz! :)

      Usuń
  5. Osoby, które prowadzą bloga doskonale wiedzą ile czasu to zajmuje :) Niestety osoby, które nie prowadzą bloga często myślą, że to hop-siup kilka słów i zdjęć, dlatego wyrozumiałość czytelników jest bardzo ważna tym bardziej, że tak jak piszesz wolny czas. I zdecydowanie masz rację, że trzeba zacząć od zadbania siebie w każdym z możliwych aspektów inaczej to co robimy nie ma sensu a z czasem zaczynamy się męczyć i ani my nie mam radości ani inni :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się i w wielu sferach tak jest, że dopóki się czegoś nie doświadczy to żadne wyobrażenia nie są w stanie tego oddać - tak jest z blogowaniem i np. macierzyństwem :)

      Usuń
  6. Brawo za wiele mądrych słów. Dzisiejszy świat zakrawa o paranoję. Bycie idealną matką, żoną, karierowiczką, przyjaciółką, mającą czas na rozwój, blogowanie, rodzinę, dbanie o siebie, regularne odżywianie, ćwiczenia....czyli życie z planem w ręku, zaliczanie kolejnych "czynności" w ciągu dnia. To nie jest przyjemne. Sama lubię wykreślanie z listy zaplanowanych rzeczy, jednak nie możemy zapominać, że nie możemy podchodzić zadaniowo do całego życia! POZDRAWIAM i życzę wielu spokojnych chwil.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja uwielbiam wręcz skreślać zadania z listy, ale nie pozwalam sobie by być ich niewolnikiem - można wpaść w niezłą paranoję :D

      Usuń
  7. Kiedyś obuecywalas sobie niedziele bez kompa ale nie dotrzymalas się tego, teraz będzie tak samo.
    Jeszcze chwila i będą znowu pseudo motywacyjne wpisy ala Pawlikowska
    Marta.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To, że o czymś nie piszę nie znaczy, że z tego rezygnuję lub tego nie ma ;) Ponadto uważam, że świadomie wykorzystane kilku godzin w tygodniu w oderwaniu od Internetu jest o wiele bardziej wartościowe, niż wielce oznajmiona "Niedziela offline" spędzona przed telewizorem ;)

      I jeszcze jedno - jeżeli będę miała na to ochotę to każdy jeden post na tym blogu będzie "pseudo motywacyjny ala Pawlikowska" i żaden komentarz w tym stylu tego nie zmieni :)

      Usuń
  8. Marta ma ze soba problem;)
    Kontroluj siebie i swoje dotrzymywanie.l.
    Lubie Natalio zagladac do Ciebie,dawkanpozytywnej mocy!
    Trole sa wszedzie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! :) Cieszę się, że lubisz tutaj zaglądać :)

      Usuń
  9. O tak, najpierw trzeba zadbać o siebie..
    Pozdrawiam i zapraszam.

    OdpowiedzUsuń
  10. Bardzo mi się podoba ten post. Fajnie, że jesteś szczera, a nie np. obiecujesz, że już niedługo będziesz pisać regularnie, codziennie albo itd.,itp. Przecież są wakacje, każdy chce odpocząć z powodu pogody. Zresztą, masz rację - blogowanie to przyjemność, nie obowiązek. To, że coś od siebie wymagasz to twój wybór. Jesteś naprawdę wielka, w końcu ogarniasz tyle rzeczy. :) Po prostu odpoczywaj. Miłego wypoczynku :D

    OdpowiedzUsuń
  11. Doskonale wiem o czym piszesz, sama wiem, że blog to godziny pracy. Slow motyw rozpoczęłam co prawda od slow shoppingu, dzięki któremu zaoszczędziłam już niezłą sumę jak i miejsce w szafie. Dbanie o siebie stawiam na pierwszym miejscu, sama miałam ten problem co Ty;) Specjalnie zmieniłam pracę, żeby mieć więcej czasu dla ciała i umysłu.

    OdpowiedzUsuń
  12. Ja i tak zawsze Cię podziwiałam (i będę podziwiać!), że potrafisz pogodzić te wszystkie sfery życia :) Swoją drogą myślę, że przydałoby się więcej wpisów na ten temat.

    OdpowiedzUsuń
  13. Myślałam nawet o tym ostatnio, chcę córce poświecić więcej czasu bo ten okres jej rozwoju już nie wróci.
    Od września to będą tylko dwa posty tygodniowo, pomału zmniejszam czas spędzany przy komputerze.
    Jak będziesz pisać rzadziej to i tak przyjdę tu poczytać, bo lubimy wszyscy Twoje posty i zawsze mnie inspirowały, tak jak ten - utwierdził mnie w przekonaniu że moje przemyślenia były słuszne :)
    Pozdrawiam mocno :)

    OdpowiedzUsuń
  14. Podziwiam, że w tej gonitwie dajesz radę się zatrzymać i po prostu żyć :) Ja nie mam dzieci, a nie potrafię nad swoim życiem zapanować - no cóż, dałaś mi powód do głębokich przemyśleń na ten temat. :)
    zrealizowacmarzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  15. Zgadzam się z tym, że spędzamy za dużo czasu w necie. Ja staram się to ograniczać. Ostatnio udało mi się zrobić niedzielę offline było naprawdę cudownie. Aż nie mogę doczekać się następnej:)

    OdpowiedzUsuń
  16. Doskonale to rozumiem. Też przechodzę fazę zwolnienia i sporo odpuszczam. Tak dla zdrowia psychicznego.

    OdpowiedzUsuń
  17. Dobrze napisane, tylko czasem 24 h to za mało :)

    OdpowiedzUsuń
  18. Jakby nie patrzeć mamy swoje rodziny już i priorytetem są właśnie oni.
    Nigdy nie starałam się aby blog przyćmił mi więcej czasu jak inne obowiązki dlatego też posty są rzadko.

    Musisz zwolnić koniecznie, nie fajnie się czyta,,że przespałas 4h. To zdecydowanie za mało. Nie jesteś wydajna i wypoczęta. Też nie fajnie się czyta gdzie piszesz,że spoglądasz na zegarek siedząc w piaskownicy bo masz do ogarnięcia jeszcze tyle rzeczy a doba jest przecież krótka.
    Nasze dzieci są jeszcze małe, i potrzebują nas bardzo. Szczególnie,że pół dnia nas nie widzą, bo są w przedszkolu, żłobku, my w pracy.
    Cenie sobie bardzo czas z rodziną. Jest to dla mnie najważniejsze. Być może wynika to z faktu iż w dzieciństwie mało było chwil wspólnych z mamą i tatą. Chcę to dać mojemu dziecku.
    Cholernie ciężko być dobrą gospodyni domową, ćwiczyć i mieć świetne ciało plus zaspokoić swoje potrzeby, męża i dzieci. Ktoś lub coś zawsze musi ucierpieć.
    Lepiej żeby czytelnicy ucierpieli niż Ty czy rodzina.


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mnie również nie fajnie się to pisało, ale na szczęście wiem dobrze
      Dla mnie moja rodzina zawsze jest priorytetem, dlatego czasem nie odpisuję na wiadomości lub przekładam inne sprawy.
      Chyba odrobinę nad interpretujesz moje słowa ;) bo ja już wiele razy pisałam, że po pracy najczęściej wyłączam komputer i uciekam na placyk, czy do synka w ogóle. Mimo, że przecież spędzamy cały dzień razem, bo jak wiesz ja pracuję w domu, a on jest cały czas ze mną. Najwięcej uwagi poświęcam mu po pracy, ale w trakcie niej również nie zostawiam go samego sobie. Dlatego, że chcę być przynajmniej część dnia 100% dla niego, śpię mało, bo wtedy kiedy on już zaśnie zajmuję się czymś innym.

      Ponadto nie wiem jak u Ciebie, u mnie na placyku często jest tak, jak w niedzielę z wpisu, że młody znajduje sobie kompana do zabawy i nie potrzebuje mojego towarzystwa - nie widzę wtedy nic złego w rozmowie z kimś, czytaniu książki lub odpisywaniu w telefonie na wiadomości i komentarze :) Lubię obserwować mojego syna w zabawie, ale nie muszę tego robić przez cały czas, jaki spędzamy na dworze. (oczywiście nie mówię o sytuacjach, kiedy wspina się gdzieś wysoko)

      Usuń
    2. Interepretuje je w sposób w jaki ja je odebrałam.

      Nie zrozumiałaś mnie najwidoczniej,nie mam żalu do Ciebie,że nie bawisz się z dzieckiem na placu zabaw, sama napisałaś,że złapałas się na spoglądaniu na zegarek.
      Skoro spogladasz na niego, to odebrałam to jako " chcę iść, mam masę rzeczy na głowie"
      Świetnie,że młody bawi sie sam. to chyba normalne nie? Dziwne byłoby gdybyś była nadopiekuńczą mamą i każdy krok dziecka kontrolowała.

      stworzyłaś blog który jest bardzo pożądany przez czytelników. Sława zobowiązuje. :D

      Nie udźwignełabym prowadzenie tylu kont na wielu stronach, wymyślaniu postów motywacyjnych itp. Kiedy Ty myślisz o tych projektach na bloga? śpiąc? :D

      Usuń
    3. Wiesz, jeżeli ktokolwiek mógłby o cokolwiek mieć do mnie żal to wyłącznie mój syn, czy narzeczony - a nie mają powodu, by go mieć. ;) Nie jestem idealna, ale też nie codziennie jestem niewyspana lub zajęta czymś innym. Na szczęście nie muszę zostawiać dziecka na cały dzień w przedszkolu lub z dziadkami (jak np. w łikendy, kiedy studiowałam). I mam to szczęście, że spędzam z dzieckiem dużo czasu. Spoglądanie na zegarek na placyku to nie codzienny zwyczaj, tylko jedna z sytuacji, która dała mi do myślenia. Także bez przesady :)

      Jaka sława i niby do czego według Ciebie mnie zobowiązuje? :D

      Usuń
    4. Natalio- nie tłumacz się:). Super, że jesteś szczera- za to cenię Twojego bloga. Uważam, że post o slow life wyczerpał temat i jeśli w ogóle mogę tak powiedzieć "jesteś rozgrzeszona" :P:P:P

      Usuń
    5. Sposób w jaki napisałaś swoje słowa w poście odebrałam jako notoryczne niewyspanie, częste spoglądanie na zegarek w poszukiwaniu doby. Nie wiem czy to nadinterpretacja. W moim przypadku jeżeli są to jednorazowe sytuacje to nie mówię o tym, gdyby to było częste to co innego.


      Przedszkole to świetna inwestycja. Syn w tym roku jeszcze nie idzie?

      Odnoszę wrażenie,że czasami ciężko nam się dogadać w sieci.

      Usuń
  19. Fajnie wiedzieć, że są jeszcze ludzie, którzy myślą trzeźwo, nie zatracają siebie i potrafią znaleźć tzw. "złoty środek". Nie cierpię przesady, a w dzisiejszym świecie często trudno o jakikolwiek umiar. Człowiek to nie maszyna, życie jest jedno i trzeba z niego mądrze korzystać:) W szczególności zgadzam się z Tobą w kwestii snu. Nie ma lepszego sposobu na regenerację, sen jest po prostu lekiem na wszystko. W życiu jest dużo powodów do pośpiechu i stresu, sama staram się z tym walczyć, a to nie łatwe:-) dzięki za ten fajny post, przekazałaś mi dużo pozytywnej energii:*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Na redukcji np. zaplanowałam 5 treningów dziennie, ale przez inne obowiązki mam wybór - sen powyżej 6 godzin lub trening. No cóż, coraz częściej wybieram sen - szczególnie, gdy w około wszyscy chorują ;)

      Usuń