62. Wyjazd, nareszcie!

Przyszłam się pożegnać :)



Nie, nie rezygnuję z bloga, wręcz przeciwnie, mam mnóstwo pomysłów na kolejne notki :)

Za dwie godziny pakujemy się do samochodu i wyruszamy nad wybrzeże :) Na ile nie wiem, zależy od pogody, jest to mocno spontaniczny wyjazd, a jeszcze dwa tygodnie temu mówiłam do koleżanki ze studiów, że z dzieckiem to raczej spontanicznych wyjazdów już nie uraczę... a jednak! :) Martwię się posiłkami, bo jeszcze nie wiemy dokładnie w jakim miejscu będziemy spać... no ale jakoś damy radę.

Cele na wyjazd:
- codziennie robić PLANK, mierzyć czas i oby był progress
- wykonać 3x TABATĘ w formie 8x25 po planku
- dobrze się bawi, nie zamartwiać sprawami, które czekają po przyjeździe (oj straszna ze mnie zamartwiaczka, przeżywam wszystko strasznie...)
- odpocząć, na ile to możliwe z żywym złotem w postaci syna (ten to ma niewyczerpalną energię :D chyba dlatego, że podjada mi z miski owsiankę co rano :D )
-przywieźć dużo zdjęć, które nadawały się będą do wywołania

cieszę się ogromnie na ten wyjazd, bo w zeszłym roku przez lipcowy termin porodu nigdzie nie byliśmy, potrzebuję ogromnie chwili odpoczynku od miastowego zgiełku i myślenia tylko o pracy licencjackiej

A teraz kilka propozycji, co zabrać ze sobą do podjadania w podróży :)
- kanapki! :D tak, tak każdy je zna, nie wiem jak Wy, ale ja lubię wypasione kanapki, takie, że wystaje z nich sałata, ogórek lub pomidor, papryka, mięsko lub ser, pietruszka i inne dodatki
- ogórki obrane i pokrojone w paski, są idealne gdy nie lubicie wypasionych kanapek, bo denerwuje Was wypadające co rusz warzywo :D
- orzechy
- suszone owoce
- placki, lub ciastka owsiane (jest wiele przepisów, szybkie i łatwe do zrobienia :))
-zawijasy z sałaty (co to takiego dowiecie się po moim przyjeździe ;) smakowały nawet mojej przyjaciółce, która nie lubi wydziwiać w sferze jedzenia (buziaki dla Ciebie moja Myszko ukochana, Ty wiesz:*))

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i z uśmiechem od ucha do ucha :)
Mam nadzieję, że baterie naładuję na długo, bo po powrocie ogarniam się z jadłospisem (jedzenie w pośpiechu, z doskoku, podjadanie to straszny kat dla mojego brzucha), zmniejszy się również moje zapotrzebowanie na kcal, bo będę próbować odstawić syna od piersi, także czekają mnie ciężkie chwile, mocniej nieprzespane noce niż dotychczas, trudny psychicznie czas...
« Nowszy post Starszy post »

18 komentarzy:

  1. Udanego wypoczynku i fantastycznej pogody :D
    Ładuj energię, wypoczywaj i takie tam. I bezwzględnie masz się przestać zamartwiać ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :)

      Wiem, pewnie jak czytasz o licencjacie to śmiać Ci się chce :D Tak jak mi myśląc o maturze, że się stresowałam ;) Cóż, tak to już w życiu jest, im wyżej poprzeczka tym śmieszniejsze są niższe szczeble ;)

      Usuń
    2. Nie to nie jest tak, że mi się chce śmiać ;) Też się stresowałam pisząc licencjat, tym bardziej, że jednocześnie wtedy pisałam magisterkę, więc stres podwójny. To jest tak, że teraz jestem po prostu bogatsza o te wszystkie doświadczenia i wiem, że co by się nie działo to ten licencjat da radę napisać, potem obronić i że jak zwykle strach ma wielkie oczy. Zresztą sama zobaczysz za jakiś czas jak już będziesz po, że kurcze tyle krzyku wokół tego było, tyle nerwów, nieprzespanych nocy, itp. a tu pyk myk oddane, obronione i tylko takie wrażenie, że "to już, koniec ?!? phi"

      Usuń
    3. Liczę na takie samo "phi" po wszystkim hehe, uwielbiam tą ulgę jak na coś czekam, stresuję się a potem już po wszystkim i nie jest tak źle jak się spodziewałam :)

      Usuń
  2. a czemu chcesz go odstawiać od cyca? ponoć im dłużej tym lepiej, większa odporność itp. ;)

    baw się dobrze!:) choć na pewno będziesz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Najważniejsze są 3 pierwsze miesiące, wtedy dziecko zdobywa największą odporność i wtedy najważniejsze jest karmienie piersią. Młody ma już skończony rok, cyca traktuje jako kontakt ze mną, jest po prostu pieszczochem. Jest większy on swoich rówieśników, więc na złe cyc mu nie wychodzi, ale uważam, że już czas :) Cwaniaczek nie chce mleka z butli, kaszy ani smoka więc będę miała niezłą jazdę i gimnastykę z nim;)

      Usuń
    2. rozumiem :) zdziwiłam się po prostu, niektóre mamy i po 2 lata trzymają i uważają to za normalne :D ale jak sama będę mamą to zobaczę jak to jest ;)

      Usuń
    3. Do 2 lat bym nerwowo chyba nie wytrzymała, bo mój to mi już wkłada łapy do dekoltu i krzyczy "da da da" ;) Każdy musi samemu ocenić moment:)

      Usuń
  3. Miłego odpoczynku! Ja od jutra znów do pracy :/
    :))

    OdpowiedzUsuń
  4. ale Ci zazdroszczę :) pogoda ma ponoć dopisać, więc pewnie nieprędko wrócisz. Odpoczywaj zatem w pełni, pozdr:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dopisała :) jak wyjeżdżaliśmy do domu to lało już :D

      Usuń
  5. Ależ Ci zazdroszczę ;) marzę teraz o chociaż weekendzie nad morzem.

    Wypocznij, zrelaksuj się i wracaj do nas pełna sił i z dużą ilością nowych postów! :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też marzyłam chociaż o łikendzie :):) miałam tydzień! :D

      Usuń