sobota, 29 marca 2014

394. Moja metamorfoza {ogromna ilość zdjęć}

Witajcie!
Byłam dzisiaj bardzo zajęta, dlatego post tak późno. Ze względu na to, że cały dzień mnie nie było w przerwach rozmyślałam o tym czy dodać ten wpis czy nie. Tyle moich zdjęć ile jest w tym poście nie opublikowałam chyba przez cały okres prowadzenia bloga. Nie, nie zostałam narcyzem- to do celów "wyższych" ;)

Mam nadzieję, że nie będziecie zawiedzione, że magicznego programu ćwiczeń, który diametralnie zmieni Was w tydzień nie ma. Co ćwiczę to piszę, wszytko macie w zakładce TRENING {klik}. (Już we wtorek postaram się przygotować podsumowanie całego marca z czytelną tabelką :) )

Ta zmiana, którą widzicie poniżej to DWA DNI! :)
Bardzo proszę o zostawianie komentarzy wyłącznie po przeczytaniu ze zrozumieniem poniższego tekstu. :)

Pokusiłam się dzisiaj rano zrobić małą prowokację na Facebooku {klik}.
Wkleiłam poniższe zdjęcie dopisując mu tygodniowy odstęp czasowy, zastosowałam kilka sztuczek o których już wielokrotnie pisałam przy okazji np. zdjęć do porównania {klik}, czy magicznej metamorfozy Angeli z bloga powerworkout {klik}.





























- Tak naprawdę między tymi zdjęciami jest 1 lub 2 dni różnicy.
- Pierwsze robione po 2 posiłkach, drugie z samego rana.
- Zdjęcia różni oświetlenie.
- Ogromną różnicę robi poza, którą przybrałam!
- Na pierwszym zdjęciu jestem jeszcze odrobinę opuchnięta ze względu na cykl.
- Mam inaczej założone spodenki, dzięki czemu moje boczki się schowały.

Czuję satysfakcję, bo co najmniej jedna osoba stwierdziła, że różnicę widać! I to na plus! :)

Całkiem niedawno dodałam również inne swoje zdjęcie, na którym chciałam pokazać ile centymetrów naszej pupie dodaje odpowiednie ustawienie się względem aparatu :)
W zależności od tego, czy wolelibyśmy by była ona mniej pokaźna możemy stanąć pół bokiem (jak na pierwszym zdjęciu), gdy jednak zależy nam by pokazać jej całą objętość lepiej jest stanąć bezpośrednio bokiem i nie spinać mięśni- za chwilę pokażę dlaczego :)




Mało tego to, o jakiej porze dnia, a jeszcze bardziej czas, który minął od treningu wpływają ogromnie na wygląd sylwetki! Same wiecie jak wyłącznie prostowanie pleców zmienia postrzeganie naszego ciała.

TRENING SIŁOWY
Po treningu siłowym mięśnie są opuchnięte, może wydawać się, że "przytyłaś" a to nie prawda. Po treningu możesz mieć trudność z założeniem swoich ulubionych spodni, ale to nie znaczy, że urosły Ci mięśnie! :)

TRENING AEROBOWY/INTERWAŁOWY
Po intensywnych aerobach, czy treningu interwałowym będziesz wypocona, a co za tym idzie definicja mięśnia będzie wyraźniejsza. Ale to nie znaczy, że po jednym treningu spaliłaś tłuszcz i tak samo będziesz wyglądać jutro.

DZIEŃ CYKLU MIESIĄCZKOWEGO
Przed lub w czasie miesiączki będziesz opuchnięta, tutaj efekt będzie przeciwny do tego po treningu, w którym straciłaś wodę. Będzie Ci się wydawało, że "przytyłaś" a to tylko opuchlizna, która po kilku dniach powinna ustąpić.

Każda perspektywa do zrobienia sobie zdjęcia jest dobra. Oczywiście każdy z nas wybiera taką, przy jakiej wygląda najatrakcyjniej- ja też! Jednak gdy przychodzi do porównania ważne jest, by zdjęcia były z tej samej perspektywy i w możliwie najbardziej podobnym ułożeniu ciała (co wcale nie jest łatwe!) a ponadto ideałem jest, gdy mamy na sobie to samo ubranie. 
Nie bez powodu mówi się, że punkt widzenia zależy od punktu siedzenia, prawda? :)

Zacznę od magicznej metamorfozy mojego bicepsa- urosło mu się- nareszcie! ;) Zdjęcia dzieli jakieś 30s :)

Brzuch to miejśce, które chyba najłatwiej daje się zmodyfikować. Uwierzycie lub nie, ale potrafię tak nabrać powietrza, że wyglądam jak w 4 miesiącu ciąży. SERIO! (szkoda, że mi się to przypomniało dopiero teraz, a nie podczas robienia zdjęć do tego postu)
Kolejno: rozluźniony, wciągnięty (okropnie tu wyglądam!),  napięty, pod innym kątem (Widzisz tą różnicę w kształcie i ogólnym wyglądzie nóg? :))



Pupa z lewej i z prawej :)
Wygięcie pleców, ułożenie miednicy, ułożenie nóg- to wszystko wpływa na efekt.
Na dolnym zdjęciu 1 i 3 podczas próby prostowania lędźwi- jakbym chciała je oprzeć o ścianę. Pupa wygląda źle, nawet legginsom się to ułożenie nie spodobało tak się pomarszczyły :D
2 i 4 to lekkie dogięcie lędźwi w łuk. Od razu lepiej! ;)

Nogi, nogi- mam z nimi problem bo często mi się wydaje, że są "przypakowane". Co czytam naczęściej, gdy zaczynacie siłowy? Że uda Wam się rozrosły. Po tygodniu. Dziewczyny! :) Już tyle razy o tym pisałam ;)
Efekt na powyższym zdjęciu jest podobny do tego, jak najpierw staniesz w adidasach, a potem w szpilkach. Każda z nas zna tą "sztuczkę" z obcasami :D

Przypakowałam plecy i nawet bicepsy? NIE!

Ściągnęłam ramiączka, w odrobinę inny sposób napięłam mięśnie i dopięłam bicepsy, ot cała metamorfoza :)
 Robienie zdjęć swojego brzucha możesz urozmaicić w dziwną perspektywę lub unieść ręce do góry. Tylko po co? Chodzisz na co dzień z rękoma uniesionymi w górze? Ja nie, więc takich zdjęć nie robię, mimo, że pierwsze bardzo mi się podoba ;)

Chodzę z napętym brzuchem. I takie jego zdjęcia wklejam na swój blog :)

Po co napisałam ten post?
Aby uświadomić Wam jak ważne jest, by SWOJE zdjęcia robić w takim samym ułożeniu. Zapomnij na chwilę o mojej prowokacji, zapomnij o wszystkim, co przeczytałaś.
Pierwsze zdjęcie wklejam w zamienionej kolejności. Co widzisz?

Dostaję codziennie wiele maili od czytelniczek. Duża część z nich pisze mi, że chciałyby wyglądać jak ja, po czym po przesłaniu zdjęć okazuje się, że są w podobnej formie.
Podoba Ci się moja sylwetka na którymś zdjęciu? Spróbuj ją odtworzyć, bądź obiektywna i nie oceniaj siebie wyłącznie przez pryzmat efektów, ale przede wszystkim przez zaangażowanie i regularność w jakiej prowadzisz swój nowy, zdrowy styl życia! :)

Być może efekty nie przychodzą z dnia na dzień, w ciągu tygodnia nie gubisz 10 centymetrów z całego ciała, ale czy przybranie 2 kg mięśni trwa tydzień? Nie. Więc gubienie 2 kg tłuszczu też nie zajmuje tygodnia.
I oczywiście nie chodzi mi o katowanie się głodówką (która notabene również w ciągu tygodnia nie przyniesie utraty 2kg tłuszczu, co najwyżej odwodnisz się o kilka kg, które wrócą, gdy zaczniesz znów normalnie jeść)

To jak to jest z tym ułożeniem ciała- robi różnicę, czy nie? :)


czwartek, 27 marca 2014

393. Czy to warzywo widziało niebo?

Witacie!
Po wstępnej lekturze "Zamień chemię na jedzenie" Julii Bator (ale nie na tyle, by odnieść się do niej w pełni- dopiero zaczynam), poruszając również ostatnio temat owoców i warzyw, którym nie jadłam {klik} przychodzi mi do głowy refleksja na temat złotego środka w odżywianiu.

Pomiędzy codziennym jedzeniem fast foodów i słodyczy, a jedzeniem z EKO, czy BIO upraw mamy do wyboru coś pośrodku, kompromis, złoty środek.

Jak przeczytałam kiedyś na profilu FB MS z bloga Tłuste Życie kupując EKO, czy BIO nie płaci się za większą ilość witamin, ale za to, że nie są stosowane przy ich uprawie m.in pestycydy.

Usunąć całkowicie szkodliwych substancji z warzyw i owoców nie jesteśmy w stanie, ale możemy chociaż trochę je oczyścić. Jak?

Krok 1. Usunięcie szkodliwych bakterii (E.Coli, Listeria, Salmonella itp.).
- mocząc produkty najpierw 2-3 minuty w wodzie o odczynie kwaśnym (pół szklanki octu np. jabłkowego lub 2/3łyżki kwasku cytrynowego/1L wody)

Krok 2. Usunięcie pestycydów. 
- następnie przez kolejne 2-3 minuty w wodzie o odczynie alkalicznym (1 czubata łyżka sody/1L wody)

Krok 3. Opłukujemy warzywa w czystej wodzie (neutralne pH 7).
- na koniec opłukujemy owoce czystą wodą
{owoce, które je się ze skórką moczymy ze skórką, resztę najpierw obieramy}

Julia w swojej książce podaje trochę inny "przepis":
"Domowy sposób na zneutralizowanie pestycydów w warzywach i owocach jest następujący: 50ml destylowanego octu na 4l przefiltrowanej (najlepiej na drodze odwróconej osmozy) wody. W takim roztworze moczyć produkty przez kilka lub kilkanaście minut, a następnie je opłukać."

Szczerze powiem, że nigdy takich sposobów nie próbowałam. Ale jestem bardzo ciekawa czy to wpływa jakoś na owoce, zmienia ich smak itp. Dlatego spróbuję dostać w najbliższych dniach kwasek cytrynowy, bo sodę mam (świetnie usuwa osad z zielonej herbaty- zobacz :)) I na pewno dam Wam znać jak wyszedł eksperyment :)

Jak to jest z Wami? 
Gdzie kupujecie warzywa i owoce, korzystacie z mrożonek przygotowanych przez producentów?

Szczerze powiem, że ja korzystam z mrożonek (np. przygotowując lunchbox)- nie dodaję mieszanki przypraw, w której często występuje jakiś "poprawiacz" smaku (chociaż zdarzają się czyste mieszanki). Nie mam pewności, że są to owoce i warzywa, które widziały niebo i słońce, ale tak samo kupując w ciepłych miesiącach na straganie muszę wykazać się zaufaniem do sprzedawcy i towaru, który mi oferuje.

Bo kupując w warzywniaku jaką mamy pewność, że te produkty nie zostały kupione w dyskoncie? :D Ceny w takich osiedlowych straganach nierzadko są wyższe, niż w supermarkecie. 
Płacimy więc za jakość, czy za spryt sprzedawcy? 
Tego na pewno nigdy się nie dowiemy.

Pozdrawiam!

poniedziałek, 24 marca 2014

392. {moje zdjęcia} Treningowe podsumowanie tygodnia (3)

Światło i "te" dni nie rozpieszczają :)

Witajcie!
Podsumowanie tygodnia to ostatnio dla mnie ogromny motywator :) 

Rano robię treningi, by dobrze zacząć dzień, poprawić sobie humor (nie ścigam się, nie padam po nich ze zmęczenia) i wesprzeć rozciąganiem mięśnie po wysiłku siłowym. Piszę to, bo jestem przeciwna dwom wykańczającym treningom w ciągu dnia, a pojawiają się pytania. Zauważcie, że dwa dni w tygodniu są odpoczynkiem (REST). Słucham swojego ciała, jeżeli rano czuję, że nie wyspałam się porządnie to nie zmuszam się do porannej gimnastyki.

NIE MUSISZ ĆWICZYĆ DWA RAZY DZIENNIE, BY ŚWIETNIE WYGLĄDAĆ! :)

Wystarczą nawet 3 treningi w ciągu tygodnia- jeżeli dajesz z siebie 100% na każdym z nich, odpowiednio dobierzesz je do potrzeb swojego organizmu i zadbasz o jadłospis oraz REGENERACJĘ- efekty będą wspaniałe! :) Oczywiście nie bez wpływu na efektywność treningu pozostaje sposób, w jaki się odżywiasz. Zerknij do mojego sobotniego postu i zobacz niektóre z moich posiłków :)

Jeżeli chodzi o jedzenie przed/po treningu to jem śniadanie przed dłuższymi, bardziej intensywnymi ćwiczeniami z FB. Jeżeli ćwiczę tylko jogę i to nie dłużej niż ok. 20 minut robię ją przed śniadaniem- nie zawsze wstaję głodna i wtedy mogę te 30 minut wytrzymać na macie bez śniadania :)

Kilka razy próbowałam ćwiczyć na czczo coś bardziej intensywnego i to jest kompletnie nie dla mnie. Czuję się bardziej poirytowana tym, że nie mam siły na burpees bez pompki, niż radość z wykonanego treningu. A przecież tak, jak już napisałam- rano ćwiczę po to, by poprawić sobie humor, doładować energię i dobrze rozpocząć dzień, a nie od irytacji :D

Dzisiejsza rozpiska dotyczy tygodnia między 15, a 21 marca.

15 Marca- sobota
RANO: Fitness Maraton {przeczytaj relację :)}
czyli godzina Zumby, a potem godzina "treningu personalnego" z Anią i Adą
WIECZOREM: siłowy 3 (przeczytaj o siłowym), który przeniosłam z piątku

16 Marca- niedziela
REST

17 Marca- poniedziałek
RANO: Bodyweight Cardio Workout - 23 Minute At Home Interval Cardio Training
WIECZOREM: siłowy 1 (przeczytaj o siłowym)



18 Marca- wtorek
Trening Crossfit na konferencji Reebok {przeczytaj relację}

19 Marca- środa
REST: Rano odsypiałam wtorek :D A wieczorem miałam ból dwójek ud i góry pleców- dałam im odpocząć :)

20 Marca- czwartek
WIECZOREM: Rozgrzewka jak na wtorkowym Crossficie- jedna "tabata" bieg w miejscu (celowo w cudzysłowie, bo nie zajechanie się było moim celem, ale rozgrzanie- czyli nie biegłam najszybciej, jak potrafię)
siłowy 2 (przeczytaj o siłowym) za środę razem z wytrzymałościówką- czułam się świetnie po tym treningu :)

21 Marca- piątek
RANO: Fat Burning HIIT Cardio Workout - High Intensity Interval Training with Warm Up & Cool Down



Uczucie po tym treningu porównywalne do tego po Insanity- podczas rozciągania czujecie, jak się pocicie- wiecie o czym mówię? :D
WIECZOREM: basen z moimi chłopakami :)

Mam pytanie odnośnie estetyki rozpiski- odpowiada Wam taki układ postu, czy wolelibyście tabelę i np. same linki do filmików, które wykorzystałam w danym tygodniu? :)
Pozdrawiam!

sobota, 22 marca 2014

391. Fotomenu- posiłki ostatnich dni.

Witajcie!
Myślę, że w sobotę jesteście już po obiedzie, więc można wrzucić coś jedzeniowego :D Dawno nie było fotomenu, dlatego myślę, że ten post będzie świetnym przerywnikiem między treningowymi postami, jakie ostatnio częściej się pojawiają :)

ŚNIADANIE
To jest chyba ulubiony posiłek w ciągu dnia :) Zazwyczaj jem owsiankę lub kanapki. Owsiankę dlatego, że często robię z niej deser :D Kanapki, gdy zależy mi na czasie.

Zaczynam od owsianki, którą jadłam u mamy w środę. We wtorek po Konferencji Reebok (przeczytaj relację) wróciłam do domu bardzo późno, spałam tego dnia u mamy i w lodówce była jeszcze druga część owoców, które mama przygotowała dla mnie na wtorkową podróż. Wiem, że truskawki, a także borówki to nie to samo, co w sezonie- ale zjedzone raz na jakiś czas to mniejsze zło :) No i wolę je od batoników, czy innych śmieci. Składniki powyższego dania na zdjęciu :)



A tutaj wersja z arbuzem, serkiem wiejskim i wiórkami kokosowymi. Owsiankę zawsze gotuję z jajkiem. Jak ją zrobić pokazywałam tutaj.

Jeżeli jesteście fanami jabłecznika lub ryżu z jabłkami to ta owsianka Wam posmakuje :) Są w niej kawałki jabłka, wiórki kokosowe, dużo cynamonu (przeczytaj jak jeszcze można go wykorzystać :)). Można dodać mleko, czy serek wiejski- w zależności od potrzeby, preferencji i smaku :)

Ryż (biały lub brązowy, zależy od dnia) z warzywami na patelnię, jaki już opisywałam przy okazji lunchboxa to dość częsta propozycja. Jest dość szybka, łatwa, daje się zjeść nawet 2/3 dni z rzędu ;) W posiłku na wynos preferuję mięso, w domu nierzadko wykorzystuję jako źródło białka oraz tłuszczu łososia.

Ryż jemy dużo częściej od ziemniaków, ale ziemniaki też lubimy- nie należy ich całkowicie wyrzucać z diety :) Powyżej jajko, łosoś i fasolka z mrożonki. Jako sos wykorzystałam przecier pomidorowy z przyprawami- solą, pieprzem, majerankiem i bazylią (w małym garnuszku podgrzewam przecier i dodaję resztę- można przygotować go również na patelni podsmażając na początek cebulkę).

I dzisiejszy obiad- akurat porcja młodego :) Zostawił kilka fasolek i dwa kawałki brokuła, ale dojadł jeszcze kawałek kotleta :D
Bez ryżu, bo go nie chciał- ja też na ryż nie miałam ochoty, mimo, że go ugotowałam- dlatego zjedliśmy tylko kotlety z warzywami. Narzeczony jadł z ryżem i sosem jak wyżej :) Brokuł świeży, fasolka z mrożonki. Kotlety w cieście z jajka, mąki żytniej pełnoziarnistej i przypraw (sól, pieprz, majeranek, bazylia, papryka słodka i chili), smażone na oleju rzepakowym zwykłym i czosnkowym (zrobiłam w domu- tutaj przepis na oliwę z oliwek, ale olej rzepakowy sprawdza się równie dobrze :))

DESER
To chyba kategoria, na którą czekacie :D Desery to zazwyczaj owoce. Nie ma nic szybszego i łatwiejszego do przygotowania jak banan, czy jabłko :)
 
Gdy jestem u mamy korzystam i zawsze robię koktajl- na razie nie mam blendera, chcę kupić od razu Multiquicka, bo właśnie u mamy go używam i jestem bardzo zadowolona! To koszt około 300zł, a urodziny mam w maju, więc myślę, że do tego czasu sama sobie zrobię prezent :D

Czekoladę już znacie :) Kto nie widział- tutaj przepis. Próbuję nowych dodatków, zmieniam, łączę, kombinuję.

KOLACJA
Zdjęć kolacji jest mało, bo zazwyczaj jem jajecznicę :) A jest to o takiej godzinie, że jest ciemno i późno, ponadto jestem głodna po treningu i nie chce mi się robić zdjęć ;)


Na powyższym zdjęciu bułka żytnia, pełnoziarnista, ser brie i pomidor z pieprzem oraz szczyptą soli. Bez masła, bo ser był bardzo tłusty. Chłopakom też smakowało :)

Mam nadzieję, że dam radę robić więcej zdjęć swoich posiłków, bo wiem, że macie z kompozycją i jadłospisem więcej problemu, niż np. z wyborem treningu.
Pozdrawiam!

piątek, 21 marca 2014

390. Ile czasu potrzebujesz na wykonanie tego zadania? Podsumowanie 10 celów na zimę.

Witaj!
Wstyd się przyznać, ale kompletnie zapomniałam o tej liście. 10 celów na zimę.
To druga taka rozpiska obejmująca niezbyt ambitne i wygórowane cele z terminem na 3 miesiące. Podsumowanie za chwilkę.

Chciałabym dzisiaj oprócz podsumowania poruszyć temat czasu, jaki potrzebujemy na wykonanie zadania. Edyta z Life Skills Academy napisała na swoim blogu kiedyś, że na wykonanie zadania potrzebujesz właśnie tyle czasu, ile na nie przeznaczysz.


Rozumiem to w ten sposób, że kiedy dzisiaj dostałam rysunek do zrobienia z terminem tygodniowym to właśnie tyle czasu potrzebuję na jego wykonanie. Jeżeli dostałabym termin trzymiesięczny pracę rozłożyłabym na 3 miesiące.


Na studiach często okazywało się, że semestralne zadanie jestem w stanie wykonać jednej nocy.
Pytanie, jakie dzisiaj sobie zadaję:
Dlaczego często była to ostatnia noc przed oddaniem, a nie np. pierwsza?

Chroniczne odkładanie czynności na później z różnych powodów nazywa się PROKRASTYNACJĄ.
Na wykonanie zadania masz tydzień.
Dzisiaj myślisz "Ohhh jak mi się nie chce, zrobię to jutro, mam jeszcze 6 dni."
Jutro mówisz "Ohhh jak mi się nie chce, zrobię to jutro, mam jeszcze 5 dni."
Pojutrze sama siebie wspierasz "Ohhh jutro NA PEWNO się tym zajmę, zostały mi 4 dni" itd. itp.
Przychodzi noc przed oddaniem, siadasz, wykonujesz swoją pracę- znów się udało, zaliczone.
Obiecujesz sobie, że następnym razem weźmiesz się za to szybciej. Taaa jasne :D


Znasz to? :)


Również u Edyty, (ogromnie polecam jej blogi :)) sprawdzisz którym typem prokrastynatora jesteś :)

Tak więc nie odkładaj już zmian w żywieniu, czy rozpoczęcie ćwiczeń, ale zacznij TERAZ :) Otwórz You tube, czy odpal płytę z zakurzonej kolekcji i ZACZNIJ. Uwierz mi, że uczucie po udanym treningu jest nie do opisania.
Jeżeli to, co spontanicznie dzisiaj wybrałaś Ci się nie podobało- nie zniechęcaj się! Jest tyle dyscyplin, że na serio każdy znajdzie coś dla siebie :)





Na jaki okres czasu (tygodniowe, dwutygodniowe, miesięczne itp) listy sprawdzają się u Was najlepiej? :)

Przechodząc już do podsumowania celów w trakcie ich czytania stwierdziłam, że gdzieś w głowie zostały mi te punkty i część z nich wykonałam. Jednak za mało.

1. Zrobię jedno zdjęcie w FIT pozie- mam nawet kilka :)
2. Wykorzystam niebieskie kokilki
3. Zrobię domowy ekstrakt waniliowy
4. Wykonam rysunek dla siostry
5. Zrobię SPA, podczas którego...
6. ... wykorzystam nowy, domowy kosmetyk
7. Odpowiem na zaległe komentarze (do 297 wpisu)- zrobione :)
8. Dokończę jedną z list "100 rzeczy, które..."
9. Przeczytam książkę Beaty Pawlikowskiej- przeczytałam w Dżungli podświadomości
10. Obejrzę film z listy od Przyjaciółki- obejrzałam "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"

+ (to mnie rozśmiesza na MAXA :D) Ulepię bałwana większego od synka, jeśli będzie śnieg.
Nie wiem jak u Was, ale u mnie śniegu było mniej niż na wysokość podeszwy buta i to dosłownie przez kilka godzin :D 

Jak widzicie nie jestem mistrzem organizacji, nie jestem idealna i nie zawsze robię to, co zaplanuję. 
W tym wypadku priorytety były inne. Życie zaskakuje i to jest w nim najwspanialsze :)

MORAŁ
Nie robić listy na 3 miesiące, bo albo będę przedłużać wykonanie zadań albo zupełnie o niej zapomnę :D
Dziękuję za uwagę, do jutra :)

czwartek, 20 marca 2014

389. {moje zdjęcia} Treningowe podsumowanie tygodnia. (2)

Witajcie!
Zaległości na blogu mam niesamowite- liczę na Waszą cierpliwość :) Po ostatnich wpisach możecie sami przekonać się, że to nie lenistwo :)

Dzisiaj podsumowanie treningów z tygodnia między 8, a 14 marca.

8 Marca- sobota
RANO: wygłupy na placyku :) wieczorem trochę pracowałam, a potem wolałam odpocząć

9 Marca- niedziela
REST- Spacer z synkiem

10 Marca- poniedziałek
WIECZOREM: siłowy 1 (przeczytaj o siłowym) + Total Body Stretch - Flexibility Exercises for the Entire Body




11 Marca- wtorek
RANO: Comprehensive Total Body HIIT Cardio and Core Workout




12 Marca- środa
RANO: Fast and Slow Remix Cardio Intervals - Fun Fat Burning Cardio Workout at Home
Bardzo mi się podobał ten trening- przez zastosowanie dwóch wersji jednego ćwiczenia- nisko i wysoko intensywnej :)
WIECZOREM: siłowy 2 bez wytrzymałościówki (przeczytaj o siłowym), bo nagrywałam kilka dodatkowych ćwiczeń i moją propozycję (klik)



13 Marca- czwartek
Nie pamiętam dokładnie, nie chcę pisać bzdur :D


14 Marca- piątek
RANO: rozciąganie na macie- bez filmu (podstawowe pozy, napiszę o tym, bo pytaliście, ale innym razem)
WIECZOREM: basen! :) wróciliśmy dość późno po spotkaniu ze znajomymi i siłowy przeniosłam na sobotę

Jak widać tydzień mniej intensywny od poprzedniego, ale ten, który trwa odrobinę nadrabia :)
Odkryliście w minionym tygodniu jakiś szczególnie fajny trening? :)
Pozdrawiam!

środa, 19 marca 2014

388. Konferencja Reebok Crossfit- moja relacja i zdjęcia :) #Zquick

Witajcie!
Wczorajsza konferencja Reebok dotyczyła najnowszej kolekcji Zseries. Inspiracją do materiałowych wykończeń była technologia, jaką wykorzystuje się do produkcji opon. Samochody poruszają się z prędkością ponad 240km/h, dlatego buty Zquick, które testowaliśmy zapewniają komfort podczas nagłych skrętów i zwrotów. Co prawda ćwiczyłam w nich tylko na wczorajszej konferencji, jednak czasem mam tak, że przymierzając buty w sklepie od razu wiem, że nie są dla mnie, bo są zwyczajnie niewygodne. Tutaj czułam się komfortowo i przede wszystkim buty są lekkie! :)

Buty Reebok do treningu zquick
Oprócz obuwia miałam okazję poznać nową kolekcję ubrań z linii One Series. Koszulka i spodenki wykonane w technologii BareMOVE, która ma zapewniać oddychanie i ochronę. Z pierwszych wrażeń mogę powiedzieć tyle, że koszulka prześwituje, przez co nie czuję się w 100% komfortowo, bo noszę czarny stanik sportowy ;) Za to spodenki od pierwszego dotknięcia zdobyły moje serce, są miłe w dotyku i nie krępują ruchów. No i są SZARE! :D

Z Pauliną :)


 Całe wydarzenie miało miejsce w boksie Reebok CrossFit ELEKTROMOC przy ulicy ul. Żeromskiego 17 w Warszawie. Jeżeli któraś z Was jest z tamtych okolic to serdecznie polecam- trening prowadzony przez trenerów i współwłaścicieli Łukasza Wysockiego i Sebastiana Pietrowicza był na wysokim poziomie, chłopaki zwracali uwagę na technikę, nie stali w miejscu, ale cały czas przemieszczali się po sali wspierając uczestników radą, a także przypominali, że to zabawa i aby nie przedkładać ilości powtórzeń nad technikę.

To właśnie Łukasz i Sebastian oraz ich box crossfitowy.








Trening, który wykonaliśmy działał na nasze ciała wielopoziomowo.
Na początek rozgrzewka- dwie "tabaty" pierwsza z biegiem w miejscu, druga z pajacami. Następnie ćwiczenia w parach :)
  
Zbiórka, kolejno odlicz :D
Trening główny (WOD):
Trening zespołowy
– uczestnicy podzieleni na 5 zespołów (trening na zależnościach: jedna osoba ćwiczy jeżeli reszta zespołu wykonuje zadanie dodatkowe)
5 X 4min AMRAP (as many reps as possible) + 1min przerwy

1. Szybkość: double/single unders (podwójne/pojedyncze skoki na skakance), reszta zespołu trzyma talerz 15kg panowie/10kg panie nad głową

2. Zwinność: WallBallShots (przysiad i wyrzut piłki lub przysiad ATG, ale do piłki :D) - reszta zespołu oparta o ścianę w pozycji krzesełko

3. Przyczepność: RingRows - reszta zespołu zwis na drążku

Pamiętajcie, uśmiech to podstawa! :D
4. Zwrotność: bieg wahadłowy przez opony (10-14 opon małych) - reszta zespołu GHD Back Extention HOLD (czyli plank :D)

5. Przystosowanie: 2 osoby przy jednej sztandze (50 kg) robią martwe ciągi – podczas zmian osób ćwiczących sztanga nie może dotykać ziemi

Następnie cool down i rozciąganie- czyli to, czym każdy trening powinien się kończyć :) 

Było nas sporo osób ćwiczących, bo 5 zespołów po 6/7 osób to spory tłok. Dlatego zadanie główne każdy z nas wykonywał dość krótko, a zadania podrzędne nie były szczególnie wymagające (chociaż przy zwisie na drążku, czy ostatniej rundzie, gdzie akurat mój zespół robił plank było już ciężko). Na sali były osoby mniej więcej w moim wieku, a także starsze osoby, dlatego trening nie mógł być wykańczający, był raczej właśnie świetną zabawą, z domieszką rywalizacji między zespołami. :)

Bardzo podobało mi się to, że zaproszeni prowadzący nie byli tylko na początkowej części konferencji i na treningu nie stali obok, czy nie poszli już do domu, ale aktywnie i z zaangażowaniem uczestniczyli w treningu!
Ogromnie nie tym zaskoczyli, bo może na wielu konferencjach jeszcze nie byłam, ale kilka rzeczy już widziałam- dlatego tak Agnieszka Więdłocha, jak i Maciej Dowbor zrobili na mnie wczoraj pozytywne wrażenie :)

Po treningu zdjęcie grupowe i pyszny obiad :) 

Łosoś, sałatka z rukoli z serem, suszonymi pomidorami i orzechami włoskimi, cukiniowe placuszki i duszone warzywa.

W wydarzeniu uczestniczyli trenerzy, fotoreporterzy i kilka innych osób. Oprócz mnie były Paulina z iLoveFit, oraz Mary z Aktywnego Życia. Miałam okazję poznać również Jah-stinę i jej brata :)
Nie, nie każda z nas dostawała taki sam zestaw :) Mary ma inną koszulkę, niektóre dziewczyny miały krótkie spodenki takie, jak Agnieszka (w szare moro).

Ja, Paulina i Mary :)
Na koniec już pokażę Wam jeszcze kawałek swojego jedzenia, które zabrałam :) Więcej o tym, co zabrałam przeczytacie we wczorajszym wpisie o lunchboxie :)



Mam nadzieję, że moja przydługa relacja Was nie znużyła! Było energetycznie i bardzo mi się podobało. 
Crossfit to zdecydowanie mój żywioł :)
Pozdrawiam,
Natalia :)

wtorek, 18 marca 2014

387. Lunchbox i co zabrać w podróż do jedzenia :)





Witajcie!
Na Fitness Maraton, na którym byłam w sobotę (przeczytaj relację) zabrałam ze sobą jedzenie. Był to szybki w przygotowaniu posiłek, który starczył mi na dwa dni dzięki temu, że wcześniej przygotowałam większą porcję na raz.

Przed wyjazdem również nie mam zbyt wiele czasu na przygotowywanie posiłków, dlatego korzystam z kilku palników na raz i przygotowuję z wyprzedzeniem więcej jedzenia. Jednorazowo "stoję przy garach" dłużej, ale potem nie muszę tego powtarzać i w ogólnym rozrachunku zajmuje mi to mniej czasu :) Dodatkowo zmywanie naczyń również wykonuję jednorazowo.

Mój lunchbox składa się z:
- kurczaka w przyprawach (curry, papryka, sól i pieprz, zioła)
- brązowego ryżu
- warzyw na patelnię (bez dodanych do nich potraw i bez ziemniaków)
- kilkunastu winogron

Zaczynam od postawienia wody na ryż, wymaga on dłuższego gotowania.
Rozgrzewam patelnię i odrobinę oleju rzepakowego.
W międzyczasie kroję kurczaka na małe kawałki, a gdy patelnia jest już gorąca wrzucam mięso. 
Obsypuję go przyprawami i mieszam.
Wstawiam ryż do gotującej się wody.
Gdy mięso się zetnie i odrobinę zarumieni wrzucam warzywa z paczki.
Mięso i warzywa podlewam odrobinę wodą, aby bardziej się dusiły, niż smażyły.
Gdy mięso i warzywa są już gotowe mieszam całość w większym naczyniu (na patelni lub w garnku- w zależności od wielkości przygotowanego posiłku)

Wszystkie te produkty kupiłam w biedronce (pokazuję, bo pytaliście o polecane przeze mnie produkty :))
Jeżeli przygotowuję większą porcję to gotuję 2 paczki ryżu i 2 paczki kurczaka (lub indyka). Nie wykorzystuję do tego dania ziemniaków, które są w jednej z mieszanek. (Piekę je w piekarniku z przyprawami w inne dni- pychota! Mój syn je uwielbia :))

Kurczaka ze Świata Drobiu lubię dlatego, że jest on praktycznie bez elementów do wycięcia. Płacę za mięso, nie denerwuję się, że połowa produktu idzie do śmieci, bo nie da się tego przegryźć. Nie oszukuję się, że jest wspaniałej jakości, jest paczkowany, ale uważam, że porównywalnie naładowany hormonami, jak "wolne" piersi kurczakowe z mięsnego. (W dodatku w moim osiedlowym boję się kupować mięso- jest zazwyczaj wyschnięte i nieświeże.)

Mieszankę warzyw kupuję włoską, często w zimie jemy do obiadu również zieloną fasolkę z mrożonki.



Dzisiaj, gdy czytacie ten post jestem w drodze lub już w Warszawie. Biorę udział w evencie Reeboka i również w tę podróż zabrałam ze sobą jedzenie.

Przygotowałam:
- batoniki muesli (tym razem chrupiące :D)
- pudełko z owocami (borówki, winogrona, truskawki i banan- mama zrobiła mi niespodziankę :))
- dwie kanapki z masłem i mięsem
- dwa ugotowane jajka
- kurczaka z warzywami (bez ryżu ze względu na dużą ilość węglowodanów w reszcie jedzenia)
- wodę

(tak, jedzenie zajęło mi pół torby :D)

Kiedy mam czas na przygotowywanie tych posiłków? Ano mam, a byłam dzisiaj również 8h w pracy,  zrobiłam trening siłowy i kilka innych rzeczy. Organizacja i priorytety to słowa-klucze. :)

Relację z wydarzenia przygotuję najszybciej, jak będzie to możliwe :)
Tymczasem już się z Wami żegnam, bo przydałoby się coś przespać przed podróżą ;)
Pozdrawiam!

niedziela, 16 marca 2014

386. Piona z Karoliną, czyli relacja z Fitness Maraton- Friends Training.

Wczoraj miałam okazję uczestniczyć w Fitness Maratonie z okazji promowania The World Games, które odbędą się w sierpniu 2017 roku. Promowanie sportu to główny cel tego wydarzenia. Impreza miała miejsce w Hali Orbita we Wrocławiu.

Udział w niej zaproponowała Karolina (przeczytaj również jej relację), którą na pewno znacie z jej bloga. Nie wahałam się ani chwili- wejściówka kosztowała 30zł, a Karolinę chciałam już dawno poznać. Wiedziałam, że mieszka niedaleko Wrocławia- a okazji jakoś nie było ;)
Muszę o tym napisać- jeżeli jeszcze nie znacie Karoliny to lećcie czym prędzej na jej stronę. Wygląda fantastycznie, a już za tydzień weźmie udział w zawodach w kategorii Bikini Fitness. Zachwycam się nią i jest dla mnie ogromną inspiracją- dyscyplina i konsekwencja nie są jej obce- wystarczy wejść na instagram i sami przekonacie się jak to wygląda, kiedy ktoś na brzuchu ma na serio tylko skórę i mięśnie bez grama tłuszczu!
Przemiana jej sylwetki jest diametralna, zamiast tańczyć na Zumbie gapiłam się na jej plecy i superproporcjonalną sylwetkę :) :D

Impreza zaczęła się od godzinnej Zumby, którą znałam wyłącznie z fitness klubu. Nigdy w niej nie uczestniczyłam, ale kiedy chodziłam na STEP i tego typu zajęcia po ciąży Zumba kończyła się tuż przed moimi zajęciami- za każdym razem z tą samą muzyką.
Zumby nie lubię dlatego, że instruktorzy po prostu tańczą, a Ty masz ich naśladować (tak się czułam). Ja zdecydowanie lepiej czuję się na zajęciach, gdzie przez cały czas ich trwania uczymy się krok po kroku jakiegoś układu- nie odnalazłam się na tych wczorajszych Zumbowych tańcach.

Karolinę i mnie bardziej interesował "trening personalny" z Anną Lewandowską i Adrianną Palką. Obie związane ze sportem zawodowo, teraz zajmują się promowaniem zdrowego stylu życia i ćwiczeń.

Ania- mistrzyni świata w karate, trener personalny, prowadzi hpba blog.
Ada- związana mocno ze sportem, najbardziej z biegami, jest również trenerem personalnym- więcej przeczytasz na jej stronie.

źródło
Ich metoda to Friends Trening, czyli trening z przyjaciółką/przyjacielem.
Wczoraj przedstawiły ćwiczenia, o których potem mówiły, że są do powtarzania w domu.
I faktycznie tak było- sprint w miejscu z boksowaniem, mountain climbers, brzuszki z boksowaniem, przechodzenie z łokci na dłonie w pozycji plank, brzuszki z prostymi, uniesionymi nogami, oraz kilka innych.
Na koniec trzy razy "Tabata" pod rząd- m.in. przysiady z wykopem i burpees (bez pompki, ale Karolina mimo tego, że już była po swoich treningach i evencie robiła z pompką! :)).
Tabata w cudzysłowie, ponieważ jak na pewno wiecie jest to trening, który sam w sobie ma sprawić, że dajesz z siebie wszystko i "ledwo żyjesz". Tabaty na 100% nie są w stanie zrobić osoby początkujące, a takich było sporo. Także był to raczej interwał w oparciu o trening Tabata :)

Nie obyło się bez szerzenia mitu- Ada lub Ania (nie wiem która) w trakcie brzuchów pytała, czy chcemy mieć kratę na brzuchu, a jeśli tak, to mamy przykładać się do brzuszków- a to przecież bzdura.
To nie od brzuszków ma się kratę, tylko od dobrego odżywiania się i treningów ogólnorozwojowych, spalających tkankę tłuszczową.

No i najlepszy tekst jaki padł to, że teraz będzie taki "wolny sprint" :D 

łapka Karoliny <3
Z drugiej części byłam bardziej zadowolona, niż z Zumby, bo trening był oparty na rundach, powtarzających się ćwiczeniach- czyli na podobnym systemie, z jakim sama ćwiczę poza siłówką- tylko było za dużo brzuchów ;)
Osób było sporo, bo około 500. Dlatego niemożliwe jest, aby kontrolować technikę każdego uczestnika. Jednak dziewczyny mówiły jak wykonywać ćwiczenia, rzucały modyfikacjami dla osób początkujących lub z problemami z odcinkiem lędźwiowym. Przypominały o ciele w jednej linii przy planku, lub przylegającym do maty kręgosłupie w trakcie brzuszków.

Najbardziej jednak zadowolona jestem z tego, że mogłam pogadać i pośmiać się z Karoliną- to było nasze pierwsze taki dłuższe spotkanie i mam nadzieję, że nie ostatnie! :)

Ania i Ada mówiły, że chcą promować zdrowy styl życia, zdrowe jedzenie i cieszą się z trendu, jaki się szerzy w Polsce. Szkoda tylko, że tej inicjatywy i misji nie podzielają sponsorzy ;)

"Na zdrowie" dostałyśmy:
SMACZNEGO :D


Jak już wróciłam do domu, młody wyciągnął matę i mówi: "to nowy dywan?" :D:D
Dzisiaj cały dzień z nią chodzi- mamy wspólną, nową zabawkę :)

Zdjęcie z eventu na koniec:
źródło
Kto nas znajdzie? :D

piątek, 14 marca 2014

385. Trening a'la Niebieskoszara :)

Witajcie!
Dzisiaj w końcu mój trening w akcji Nebeeskej "Trening a'la...". Mam nadzieję, że się Wam spodoba, nagrywałam filmiki i mam zamiar je wykorzystać do podrzucenia Wam krótkich propozycji, jednak na to dzisiaj zabrakło mi czasu, dlatego tylko zdjęcia.

Ćwiczenia są dość proste. Chciałam, aby zarówno początkujący, jak i zaawansowani byli usatysfakcjonowani :) Jest to trening, który można łatwo zmodyfikować do swoich potrzeb oraz zastosować łatwiejsze/trudniejsze wersje ćwiczeń.

Jedna seria:
1 minuta biegu w miejscu, skipu:
- początkujący w tempie unoszą kolana w górę (nie skaczą)
- średnio zaawansowani skaczą
- zaawansowani dają z siebie wszystko :) np. skacząc na skakance

15 wykroków:
- początkujący bez obciążenia,
- mamy z obciążeniem w postaci swoich maluchów,
- zaawansowani z kettlem, hantlami lub sztangą

10 pompek:
- początkujący na kolanach,
- średnio zaawansowani klasyczne
- zaawansowani z unoszeniem kolana do boku

10 supermanów:
- początkujący z dłońmi za głową
- średnio zaawansowani i zaawansowani z wyprostowanymi rękoma

Za jednym "zamachem" ćwiczymy kolejno: 
- serce,
- pupę i uda,
- ramiona i klatkę piersiową, brzuch
- plecy

Powodzenia! :)
(nie chcę slyszeć, że nie lubicie ostatniego ćwiczenia haha)
Jak spróbujecie koniecznie podzielcie się swoimi wrażeniami :)
BEZ WYMÓWEK!