niedziela, 1 czerwca 2014

Zdrowe menu imprezowe - co przygotować dla gości?




Witacie! :)
Często pytacie mnie czym częstuję gości, co podaję, gdy przychodzą do mnie przyjaciółki i jak zachowuję się na rodzinnych imprezach.

Dla mnie niejedzenie słodyczy jest w tej chwili czymś tak naturalnym, że gdy ktoś mnie częstuję to zwyczajnie z uśmiechem odmawiam. Nierzadko "nie, dziękuję" po prostu wystarczy :)
Oczywiście już po takim czasie, jak sześć lat większość osób, z którymi się spotykam wie o moim nawyku - bo zawsze konsekwentnie odmawiałam.
O słodyczach muszę odświeżyć post, bo mam kilka nowych spostrzeżeń, a nadal pytacie jak się ich pozbyć z diety ;)
Wracam jednak do tematu!

Jak wiecie miałam niedawno urodziny, kilka dni po mnie swoje obchodził mój narzeczony dlatego w łikend postanowiliśmy przygotować obiad dla naszych najbliższych.

Łącznie nas osób dorosłych było 7 i dwójka brzdąców - mój syn i roczna siostra :)









Co na obiad?
Z narzeczonym ustaliliśmy, że będzie nasz ulubiony, raczej tradycyjny obiad - ziemniaki, kurczak i mizeria. Nic szczególnego, chociaż kurczak nie był w zwykłej panierce, a w cieście. Mam tylko zdjęcie z innego dnia, w którym jedliśmy to danie :) (po prawej)

Ciasto do kurczaka zamiast panierki:
- 2 jajka
- kilka łyżek przesianej mąki żytniej
- sól, pieprz, majeranek, bazylia, czerwona papryka słodka

Jeżeli ciasto jest zbyt zbite dolewam odrobinę wody. "Ucieram" je trzepaczką do jajka - wtedy nie robią mi się grudki mąki :)

Pierś kroję na pół w poprzek i z grubości, tak, że z jednej piersi mam 4/5 kotletów (nie wiem, czy to jest jasne, mogę nagrać film :D)

Rozgrzewam mocno patelnię i pokrywam ją niedużą warstwą tłuszczu (najczęściej olej rzepakowy, czasem domowy smakowy z czosnkiem - przeczytaj jak zrobić domową oliwę smakową). Przydaje się pędzel, aby małą ilość tłuszczu rozprowadzić po całej patelni.

Każdy kawałek kurczaka maczam obustronnie w cieście i kładę na patelnię (bardzo ważne jest, by była ona mocno rozgrzana, tak jak przy naleśnikach), po kilku minutach odwracam, czekam aż podsmaży się z drugiej strony i przekładam na talerz z ręcznikiem papierowym - od góry też przykładam kawałek ręcznika, by odsączyć go z tłuszczu.

Nie zostawiam kurczaka zbyt długo na patelni, bo dzięki temu, że podzieliłam go na pół z grubości smaży się szybciej i nie chcę go wysuszyć - ale nigdy nie czekam z zegarkiem w ręku.

Co na deser?
Ciasto marchewkowe :) 
- 1/2 paczki mąki żytniej 2000
- kilka większych marchewek (4-5)
- 2 garstki suszonych owoców (śliwki, morele, gruszki)
- 2 łyżki orzechów (ulubionych)
- 2 łyżki wiórków kokosowych
- 4 jajka
- cynamon

Wszystkie składniki oprócz mąki wrzuciłam do blendera Braun Multiquick i zmiksowałam - zaczynając od samych marchewek kolejno dorzucałam suszone owoce i resztę składników przerywając miksowanie :)  Następnie w misce wymieszałam masę z mąką, przełożyłam do foremki i upiekłam w 180' - moje siedziało w piekarniku około godziny, ale to zależy od ustawień. Masa nie będzie całkiem wysuszona, to jest raczej mokre, ciężkie, ale pyszne ciasto :) (po "imprezie" z dużej blaszki zostały mi tylko dwa kawałki :D) Gdyby Wam się zdarzyło (czy to przy cieście, czy pizzy, że góra się przypieka wystarczy przykryć folią aluminiową :))

Zdjęcia samego ciasta nie mam - możecie je zobaczyć na pierwszym zdjęciu z tego postu na czerwonym talerzyku. Również na tym zdjęciu widać koktajl - klasyk - truskawki z jogurtem i mlekiem :) Dla chętnych oczywiście, przygotowany przed samym podaniem :)

Jeżeli lubicie piernika to polecam Wam przepis, który już podawałam na blogu - Piernikowe ciasto marchewkowe {klik}.

Po obiedzie na stole były również dwie sałatki - jedną przygotowałam sama, a drugą spontanicznie przyniósł mój tato :) Jednak obie są z jego przepisu.

Sałatka wiosenna
- kukurydza
- oliwki
- papryka czerwona
- pomidor
- czerwona fasola
- ogórek zielony
- ser feta
- sałata
- oliwa, zioła, sól, pieprz

Sałatka z pełnoziarnistym penne i suszonymi pomidorami
- makaron penne pełnoziarnisty (1/3 opakowania, ugotowany al dente)
- pierś z kurczaka
- mały słoik pomidorów suszonych
- kilka listków pietruszki
- jogurt naturalny
- czosnek

Makaron ugotowałam, w tym czasie pokroiłam kurczaka na małe kawałki, przyprawiłam lekko papryką i pieprzem mając na uwadze to, że będę go smażyć na słonym i ziołowym oleju z pomidorów. Odsączyłam pomidory i pokroiłam je na małe kawałki. Gdy makaron był gotowy, zostawiłam go do ostygnięcia. Następnie każdy jeden podzieliłam na 3 kawałki (aby łatwiej było jeść, kurczaka też starałam się pokroić jak najdrobniej). Jogurt naturalny wymieszałam z pokrojonym drobno czosnkiem (bo nie miałam praski, Wam polecam przecisnąć czosnek). Posiekaną pietruszkę dodałam do całości.

Ponieważ soliłam makaron przy gotowaniu, a pomidory były mocno ziołowe i pachnące podarowałam sobie dodatkowe doprawianie. Czosnek dopełnił smak, jogurt naturalny zespolił całość. Pisząc ten przepis wydaje mi się, że zapomniałam o prażonym słoneczniku :D Świetnie by tutaj pasował - ja go nie dodawałam, ale spróbuję następnym razem :)

Dodatkowo owoce - umyte truskawki w misce i arbuz, banany, winogrona.

Podejrzewam, że są tutaj osoby, które nie wyobrażają sobie sałatki bez majonezu, czy innych dań, których oczekują od nich goście.

U mnie wgląda to tak - kiedy do kogoś idę nie marudzę, że tego, czy tamtego nie chcę lub nie mogę zjeść- gospodarz zazwyczaj przygotowuje to, co sam zjada, prawda? Więc u mnie też jest to, co ja zjadam "normalnie" :)

Jednocześnie będąc u kogoś na imieninach, czy urodzinach kiedy mam ochotę spróbować jakiejś sałatki nawet, jeżeli jest z majonezem to po prostu jej próbuję. Tak jak jeden dobry posiłek nie stanowi o tym, że Twoja dieta nagle jest zdrowa tak jeden gorszy posiłek nie wpłynie aż tak znacząco na organizm, jeżeli normalnie jesz zdrowo. No chyba, że masz "słaby" żołądek to taka impreza może skończyć się bólem. Umiar i odpowiedzialność będzie tutaj dobrą radą :)
Pozdrawiam! :)
« Nowszy post Starszy post »

27 komentarzy:

  1. ja lubię próbować nowych smaków u znajomych czy z majonezem, czy z innymi różnymi rzeczami... jeśli coś zasmakuje to kombinuje, żeby robić to w wersji fit. Uwielbiam moje "kuchenne rewolucje" :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Fajnie jest obserwować zmianę czyjejś diety na podstawie dań jakie przygotowuje na imprezy. Pamiętam, jak kiedyś każda impreza u mojej cioci to było tradycyjne polskie jedzenie, dużo tłustego mięsa, sałatki tylko z majonezem itd. Kilka lat temu zaczęła się odchudzać, więc i "pokazowe" dania się zmieniły, pojawiły się zupy krem, najróżniejsze sałatki bez odrobiny majonezu i pełno innych pomysłowych i pysznych dań. I przynajmniej nikt następnego dnia nie narzekał, że się przejadł.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Łał świetnie! Jestem pod wrażeniem :)

      Usuń
  3. Wszystko bym zjadła na Twojej imprezce i nie znam żadnego z tych pysznych przepisów :) Jak jestem u kogoś to jem wszystkiego po troszku, aby gospodyni było miło że jej praca nie poszła na marne, a jak mi coś nie smakuje, to przynajmniej mam malutko nałożone i tyle to zawsze zjem :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podoba mi się takie menu. Sałatki to coś co chyba zawsze i wszędzie można serwować na wiele sposóbów i do tego mogą nieźle ''zapełnić'' więc są w sam raz:)

    Musze spróbować zrobić też to marchewkowe ciacho bo już kilka przepisów mam:D

    OdpowiedzUsuń
  5. No a ja mam problem, bo moi znajomi są anty zdrowa żywność, próby zrobienia czegoś pomiędzy, kończą się krytyką. Oni po prostu maja zatruty organizmy śmieciowym jedzeniem i innych smaków nie tolerują, nawet nie chcą próbować. Nawet warzywa to problem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Krytyką Ciebie, czy jedzenia? Rozwiązałabym to w taki sposób, że jeżeli chcą niech przyniosą to, na co mają ochotę - a ja przygotuję to, co sama jem. Tak samo, gdybym szła do kogoś, kto wiem, że zdrowo na pewno nie ugotuje. Przyniosłabym zrobioną przez siebie sałatkę, tartę czy inną potrawę :)

      Usuń
  6. U mnie w domu gdy ktoś powie, że nie chce słodkiego, to jest to traktowane, jakby ktoś był chory. Nienormalne podejście ;/

    Gdy jeszcze mieszkałam w domu, zdarzało mi się jeść np. ciasto na śniadanie. Nie jest to niczym dziwnym. Słodycze są wszędzie- sklepowe jak i domowego wyrobu.

    Wiadomo- gdy jadę do domu, to zawsze coś tam zjem, żeby babci nie było przykro, ale gdy już jestem "zmulona" i odmawiam kolejnego kawałka ciasta w ciągu dnia, rodzice się martwią, że jestem chora.

    Nic dziwnego, że jestem uzależniona od słodyczy. Pewnie w przyszłości będę mieć cukrzycę. Murowane, jak nic... Ale nie umiem sobie sama poradzić z tym nałogiem ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zupełnie tego nie rozumiem. Wiem, że kiedyś było inaczej, ale teraz świadomość szkodliwości wydawała mi się bardziej powszechna.

      U mnie poskutkowało odmawianie regularne i nieugięcie - nie było, że raz jem, a raz nie i nie wiadomo, czy żartuję, czy naprawdę zmieniłam nawyki :)
      Jakbyś powiedziała, że od słodyczy Cię boli brzuch to też by się dziwili, że nie jesz? ;)

      Usuń
  7. bardzo ciekawe menu :) u mnie dla niektórych by to przeszło i zjedliby ze smakiem, ale u niektórych członków rodziny czy znajomych nie dałoby rady absolutnie ;) niektórych po prostu nie da się przekonać i tyle, więc dostają normalne jedzenie, normalne dla nich oczywiście ;) bo moje jest normalne dla mnie :D

    OdpowiedzUsuń
  8. 6 lat bez słodyczy! ach jestem pod wielkim wrażeniem i zawsze będę, ale o tym już pisałam. Dziękuję Ci za ten post. Uwielbiam obserwować co blogerki jedzą, serwują. Zawsze jest to dla mnie cudowną inspiracją. Muszę się przyznać, że właśnie najtrudniejsze dla mnie są spotkania weekendowe, podczas których ręka niestety powędruje do czegoś niezdrowego, ale wiem, że małymi krokami dojdę do perfekcji.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :) Nic wielkiego, początek jest najtrudniejszy, a potem to już nawyk :)

      Nie trzeba wszystkiego sobie odmawiać, ale jak już się decydujesz coś zjeść to niech nie decyduje ręka tylko głowa :D

      Usuń
  9. dokladnie wszystko mozna przygotowac w wersji fit, niestety zdarza sie ze niektorzy goscie sa "bardzo fastfoodwi" :))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na szczęście moi rozumieją moje nawyki :)

      Usuń
  10. Krótka rozkmina o majonezie :D Bardzo lubię majonez i poza tym, że jest bardzo kaloryczny wcale nie jest taki zły. Jeśli spojrzeć na skład: oliwa, jajko, gorczyca, sok z cytryny czy ocet jabłkowy to znajdziemy tam wiele cennych składników. Nie tak trudno go przyrządzić w domu wtedy mamy pewność, że nie ma tam sklepowych śmieci. Z tych sklepowych wszelkie fit, light itd. są oczywiście o wiele gorsze niż "normalny majonez", najbliżej do naturalnego skład ma zbliżony majonez kielecki.

    M.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, że kręcony w domu majonez, do którego wiemy, co dodajemy to nic złego. Jak w każdym wypadku czytanie etykiety i umiar jest kluczem :)

      Usuń
  11. A ja bym jeszcze chetnie zobaczyla posta o tym jak sie żywić na miescie jesli nie mamy innej mozliwosci zeby jednak to byl wybor najlepszy z dostepnych.
    Zawsze mi sie wydawalo ze najlepszym wyborem jest kebab albo cos u chinczyka ale sama juz nie wiem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kebab to czasem niestety jedna z gorszych opcji, w zależności od miejsca jakość mięsa jest oczywiście różna, ale jedzenie samego tłuszczu i w większości skór zamiast mięsa to nic dobrego :)

      Usuń
  12. Hej! Co sądzisz o tych zestawach hantli z Tesco? -> http://zapodaj.net/37fbf260158e3.jpg.html
    Na wakacje rezygnuję z członkostwa na siłowni, ale nie rezygnuję z ćwiczeń i szukam czegoś dobrego w rozsądnej cenie :)

    Pozdrawiam, Asia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 17 kg wygląda bardzo dobrze :) Żeliwne na plus. Tylko jeżeli nie jesteś początkująca to może być za mało ;) Ale jednocześnie to ma być tylko alternatywa na wakacje jak dobrze zrozumiałam to dla utrzymania efektów powinno starczyć :)

      Usuń
    2. A dobrze rozumiem, że to są 2x17kg?
      Ciężko mi określić mój poziom. Trochę na siłowni dźwigałam żelastwo, ale chyba i tak słaba jestem. Na nogi mogę wziąć więcej, ale ręce.. 4kg w łapkę i mam dość.
      Rezygnuję z siłowni, bo wiadomo jak to wakacje: tu jakiś wypad nad jeziorko, tam kolejny wyjazd i jak jest ciepło to aż się chce wyjść poćwiczyć na zewnątrz :) Szkoda kupować karnet, którego się nie wykorzysta, a w tej cenie mam hantle na własność :D Poza tym kończę licencjat i nie do końca wiem co dalej z moim życiem, jak to się potoczy, ale ćwiczyć chcę nadal :)

      Asia

      Usuń
    3. Hmm też mi się wydaje, że dwie za tą cenę - opłaca się bardzo :) A z tym karnetem to pewnie, rozumiem - sama ćwiczę w domu i hantle zawsze się przydają :)

      Usuń
  13. Strasznie lubię Twojego bloga i styl jakim piszesz:) grafiki sama robisz? są świetne i takie po prostu ładne :) photoshop?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki! :):)
      Grafiki robię w różnych programach, czasem photoshop, czasem pixlr.com i kilka innych :)

      Usuń
  14. Jak radzisz sobie z nieprzekroczeniem bilansu kalorycznego na imprezach? Ja mam z tym wielki problem jak jestem na urodznavh czy na komuni to nawet o ponad 1000kcal go przekraczam albo i wiecej. Zachowuje sie jakbym jedzenia na oczy nie widzala. Mimo ze na codzien jem ok 2000kcal tyle ile otrzebuje do mojego stylu zycia. Staram sie jesc jedzenue czyste, zbilansowane itp. A gdy prxyvhodza imprezy to nue wiem co sie ze mna dzieje. Masz jakis sposib na to?

    OdpowiedzUsuń