poniedziałek, 7 kwietnia 2014

398. Niedziela offline.

Witajcie!
Dzisiaj jest poniedziałek, jednak wrócę na chwilę do dnia wczorajszego. Niedzieli w trybie offline! :)

Pomysł na spędzenie dnia bez komputera i internetu przyświeca mi już około pół roku, podczas spisywania listy 101 czynności, które wykonam w 1001 dni założyłam, że spędzę w ciągu 3 lat 30 dni offline.

Do tej pory udało mi się to dwa razy i uważam, że to o wiele za mało! Nie zamierzam jednak składać żadnej obietnicy, że od dzisiaj wszystkie niedziele będą takie, jak wczorajsza, bo zwyczajnie stresowałoby mnie to.
Cała moja codzienna praca, a także działania nad blogiem opierają się o korzystanie z komputera i internetu. Na szczęście w niedzielę nie pracuję zawodowo, ale często jest to dzień, w którym przygotowuję część tekstów i materiałów na blog. To dzięki temu nierzadko przynajmniej 4/5 dni w tygodniu pojawiają się u mnie nowości.
Ale dzisiejszy wpis nie o tym :)

Korzyści z niedzieli w trybie offline
- decyzja o niedzieli offline zmotywowała mnie do odpisania na maile i wiadomości z FB w sobotę

- zamiast w sobotę wieczorem stracić czas w internecie obejrzałam z mamą film (spaliśmy u mojej mamy )

- rano poleżałam dłużej w łóżku z gazetą, zamiast odpisywać na maile (które przecież ogarnęłam w sobotę :))

- w niedzielę całkowicie poświęciłam czas synkowi i rodzinie- rano po śniadaniu pyszny koktajl z synkiem i moją mamą, obiad u mojego taty, deser u drugiej babci młodego- naładowane baterie, długie rozmowy, nadrobiony czas, poustalane plany świąteczne i wakacyjne- POEZJA! :)

- zabawa mojego synka (niemal 3l) i mojej siostry (roczek) to jedna z najbardziej rozczulających mnie chwil :)

- w niedzielę wieczorem po prostu położyłam się spać o normalnej godzinie, a nie o północy

- synek spędził ze mną czas- tylko ze mną, skupiałam się na nim w tym czasie w 100%- gdy pracuję niestety to nie jest możliwe mimo, że jesteśmy razem w domu (bawi się głównie sam) w niedzielę układaliśmy puzzle, rysowaliśmy po kartach CzuCzu (polecam :) bawiliśmy się klockami i aktywnie spędzaliśmy wiele dłuższy, niż w tygodniu czas na placyku



Czy coś straciłam z blogowych rewelacji?
Oczywiście, że nie! Bez żadnego problemu nadrobiłam nowości na blogach i Facebooku w kilka chwil poniedziałkowego poranka. Maile czekają na odpowiedzi, ale musicie mi wybaczyć- właśnie kończę pracę i chcę iść na placyk z synem- uśmiech jakim mnie obdarowywał w łikend i radość ze wspólnie spędzonych chwil jest nie do odrobienia.

Zachęcam Was do wyłączenia internetu, zamknięcia laptopa i sprawdzenie, czy przypadkiem podczas scrollowania fejsa nie ucieka Wam coś ważnego z realnego życia.

Pojawiają się ostatnio pytania skąd jako mama pracująca na pełen etat mam czas na dwa treningi, prowadzenie bloga, domu itp. Chcecie abym napisała o tym osobny post? :)
Pozdrawiam!
« Nowszy post Starszy post »

14 komentarzy:

  1. Taki dzień offline to sam pożytek dla dziecka, rodziny i samej siebie.

    OdpowiedzUsuń
  2. jasne, że chcemy osobny post! :) zarządzanie czasem to trudny temat, chętnie poczytam o tym, jak potrafisz się zorganizować i ogarnąć tyle spraw, może mi w czymś to pomoże...
    Edyta

    OdpowiedzUsuń
  3. Koniecznie napisz post skąd bierzesz czas i siłę na wszystko:)

    OdpowiedzUsuń
  4. W robocznych notkach wisi post o organizacji kobiety-mamy heh ale jakoś do tej pory nie opublikowałam.
    Kobieta matka jest o wiele bardziej zoorganizowana niż kobiety nie mające dzieci (oczywiście bez urazy dla kogokolwiek ale sama to przechodziłam)

    Praca w domu jest bardzo komfortowa i nie komfortowa wg mnie łatwiej ogarnąć wszystko bo pomimo,że pracuje się w domu można zrobić chwilę przerwy i wykonać jakąś czynność domową, można sobie walnąć trening poranny bez spiny.

    A takie offline dni...są ważne szczególnie jak ma się rodzinę i chcę się spędzać z nimi czas a szczególnie jak oboje rodzice pracują i weekend to jedyny czas na wspólne zabawy.

    OdpowiedzUsuń
  5. To jest bardzo dobry pomysł takiego dnia bez komputera i internetu. Też nad tym myślałam już od dłuższego czasu i jakoś wprowadzić go nie potrafię.

    OdpowiedzUsuń
  6. Pewnie, że chcemy o tym post!

    OdpowiedzUsuń
  7. Ja również myślałam o takim dniu nie raz i naprawdę muszę to wdrożyć. Zauważyłam że przez internet ostatnio ucieka mi wiele ważnych rzeczy.

    A wpis o Twoim zorganizowaniu jak najbardziej mile widziany:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Natalia, jasne ze chcemy przeczytać skąd Ty bierzesz na to wszystko czas :))
    I powiem Ci, ze kiedy czytałam akapit zakończony słowem "poezja" pomyślałam, ze jestes moja bratnia dusza- ja juz nie moge sie doczekać świat, planuje każdy dzień :)) i czekam na ta wspaniała atmosferę :)) po drodze jesCze zawody, wiec zleci szybko :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Kiedyś nie było dnia bez komputera, ale kiedy pojawiła się mała istotka to w weekendy mam najmniej czasu. Jest to czas dla rodziny i zawsze dużo się dzieje, gdzieś jedziemy na świeże powietrze. Świat wygląda inaczej kiedy patrzy się oczami dziecka, wtedy i ja jestem jak dziecko, łapię te chwile bo one już nie wrócą :)

    OdpowiedzUsuń
  10. posty o organizacji czasu... pewnie :) chociaż osobiście czuję się dobrze zorganizowana, z pewnością przy maluchu w przyszłości będę miała sprawdzenie swoich umiejętności :)

    OdpowiedzUsuń
  11. Od czasu jak mam smartfona, mam stały dostęp do internetu i przynajmniej pocztę muszę codziennie rano sprawdzić. Ale pomysł świetny. Podejrzewam, że gdy będę miała dzieci, będę bardziej skora do organizacji takiego dnia offline.

    OdpowiedzUsuń
  12. genialny pomysł :) zbieram się i zbieram na taki dzień offline, ale jeszcze mi nie poszło heh :D bez dostępu do Internetu można zrobić wiele ciekawych rzeczy i wcale się za nim nie będzie tęsknić, ale nie ukrywam, że korzystam z niego bardzo a często a generalnie życia bez niego sobie nie wyobrażam ;)

    OdpowiedzUsuń
  13. świetny pomysł, po Twoim poście widać, że uszczęśliwił Cię taki dzień;)
    Z niecierpliwością czekam na posta o tym, jak sobie z tym wszystkim radzisz:)

    OdpowiedzUsuń