390. Ile czasu potrzebujesz na wykonanie tego zadania? Podsumowanie 10 celów na zimę.

Witaj!
Wstyd się przyznać, ale kompletnie zapomniałam o tej liście. 10 celów na zimę.
To druga taka rozpiska obejmująca niezbyt ambitne i wygórowane cele z terminem na 3 miesiące. Podsumowanie za chwilkę.

Chciałabym dzisiaj oprócz podsumowania poruszyć temat czasu, jaki potrzebujemy na wykonanie zadania. Edyta z Life Skills Academy napisała na swoim blogu kiedyś, że na wykonanie zadania potrzebujesz właśnie tyle czasu, ile na nie przeznaczysz.


Rozumiem to w ten sposób, że kiedy dzisiaj dostałam rysunek do zrobienia z terminem tygodniowym to właśnie tyle czasu potrzebuję na jego wykonanie. Jeżeli dostałabym termin trzymiesięczny pracę rozłożyłabym na 3 miesiące.


Na studiach często okazywało się, że semestralne zadanie jestem w stanie wykonać jednej nocy.
Pytanie, jakie dzisiaj sobie zadaję:
Dlaczego często była to ostatnia noc przed oddaniem, a nie np. pierwsza?

Chroniczne odkładanie czynności na później z różnych powodów nazywa się PROKRASTYNACJĄ.
Na wykonanie zadania masz tydzień.
Dzisiaj myślisz "Ohhh jak mi się nie chce, zrobię to jutro, mam jeszcze 6 dni."
Jutro mówisz "Ohhh jak mi się nie chce, zrobię to jutro, mam jeszcze 5 dni."
Pojutrze sama siebie wspierasz "Ohhh jutro NA PEWNO się tym zajmę, zostały mi 4 dni" itd. itp.
Przychodzi noc przed oddaniem, siadasz, wykonujesz swoją pracę- znów się udało, zaliczone.
Obiecujesz sobie, że następnym razem weźmiesz się za to szybciej. Taaa jasne :D


Znasz to? :)


Również u Edyty, (ogromnie polecam jej blogi :)) sprawdzisz którym typem prokrastynatora jesteś :)

Tak więc nie odkładaj już zmian w żywieniu, czy rozpoczęcie ćwiczeń, ale zacznij TERAZ :) Otwórz You tube, czy odpal płytę z zakurzonej kolekcji i ZACZNIJ. Uwierz mi, że uczucie po udanym treningu jest nie do opisania.
Jeżeli to, co spontanicznie dzisiaj wybrałaś Ci się nie podobało- nie zniechęcaj się! Jest tyle dyscyplin, że na serio każdy znajdzie coś dla siebie :)





Na jaki okres czasu (tygodniowe, dwutygodniowe, miesięczne itp) listy sprawdzają się u Was najlepiej? :)

Przechodząc już do podsumowania celów w trakcie ich czytania stwierdziłam, że gdzieś w głowie zostały mi te punkty i część z nich wykonałam. Jednak za mało.

1. Zrobię jedno zdjęcie w FIT pozie- mam nawet kilka :)
2. Wykorzystam niebieskie kokilki
3. Zrobię domowy ekstrakt waniliowy
4. Wykonam rysunek dla siostry
5. Zrobię SPA, podczas którego...
6. ... wykorzystam nowy, domowy kosmetyk
7. Odpowiem na zaległe komentarze (do 297 wpisu)- zrobione :)
8. Dokończę jedną z list "100 rzeczy, które..."
9. Przeczytam książkę Beaty Pawlikowskiej- przeczytałam w Dżungli podświadomości
10. Obejrzę film z listy od Przyjaciółki- obejrzałam "Ciekawy przypadek Benjamina Buttona"

+ (to mnie rozśmiesza na MAXA :D) Ulepię bałwana większego od synka, jeśli będzie śnieg.
Nie wiem jak u Was, ale u mnie śniegu było mniej niż na wysokość podeszwy buta i to dosłownie przez kilka godzin :D 

Jak widzicie nie jestem mistrzem organizacji, nie jestem idealna i nie zawsze robię to, co zaplanuję. 
W tym wypadku priorytety były inne. Życie zaskakuje i to jest w nim najwspanialsze :)

MORAŁ
Nie robić listy na 3 miesiące, bo albo będę przedłużać wykonanie zadań albo zupełnie o niej zapomnę :D
Dziękuję za uwagę, do jutra :)
« Nowszy post Starszy post »

16 komentarzy:

  1. kiedyś wszystko odkładałam na później, a teraz wręcz przeciwnie, nawet nie potrafię czegoś odłożyć, wszystko robię na bieżąco i wolę zrobić znacznie wcześniej niż na ostatnią chwile ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ja jestem typem, który chce wszystko natentychmiast :P Chamuje mnie jednak mąż lub brak funduszy :/

    OdpowiedzUsuń
  3. Dokładnie życie nas zaskakuje, dlatego nie stawiam sobie celów dlugoterminowych,wygodniej mi żyć chyba z dnia na dzień chociaż jestem typem człowieka który myśli bardzo na przód i nie zawsze na tym dobrze wychodzę psychicznie.

    Pawlikowska to moje guru :) już 4 tom czytam z tej serii :) tylko nie sztuka poczytać a wdrążyć to w swoje życie.



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja po dwóch jej książkach potrzebuję jeszcze odpoczynku - mam mieszane uczucia ;)

      Usuń
  4. jak mogłaś nie ulepić tego bałwana :D świetne postanowienie, tak btw :)

    blog Edyty znam i bardzo go lubię za tą psychologię :)

    OdpowiedzUsuń
  5. W tej chwili to ja marzę o tym, żeby pisać chociaż kilka zdań dziennie mojego licencjatu :) Mam kilka takich długofalowych postanowień i staram się je wypełnić, list nie robię, bo one mnie nie motywują, często oszukuję samą siebie, że wcale tego, czy tamtego nie muszę wcale robić, albo nie muszę robić teraz.

    OdpowiedzUsuń
  6. "Obiecujesz sobie, że następnym razem weźmiesz się za to szybciej. Taaa jasne :D" - dokładnie! U mnie doskonale sprawdza się to jeśli chodzi o naukę ;) I o odwlekanie treningów w ciągu dnia - zazwyczaj robię je późno w nocy :P

    Ja jestem najlepiej zorganizowana, kiedy mam mało czasu. Ale nie chcę wymyślać sobie czegoś "na pniu" tylko po to, żeby plan dnia zapełnić.

    A, i jeszcze magisterkę odwlekam. Zdążę napisać rozdział w 5 dni, co nie? :D

    OdpowiedzUsuń
  7. haha jestem raczej typem perfekcjonistki i lubię wszystko mieć zrobione na tip top a jak coś się przedłuża to strasznie mnie irytuje :P

    OdpowiedzUsuń
  8. U mnie takie listy się nie sprawdzają o czym gdzieś już nawet pisałam. Chyba wywołują na mnie presje że coś ''muszę''. Najlepiej jeśli wszystko dzieje się swoim tokiem. Oczywiście są też sprawy które należy załatwić w danym terminie jednak o takich staram się pamiętać na bieżąco lub zapisuję na karteczce którą wieszam nad biurkiem lub w widocznym miejscu:)

    A Ty mów co chcesz,ale i tak dla mnie jesteś jedną z najlepiej zorganizowanych osób jakie znam:D

    OdpowiedzUsuń
  9. Czym mniej czasu na wykonanie zadania tym lepiej się mobilizujemy. Może plany tygodniowe się sprawdzą.

    OdpowiedzUsuń
  10. Hah, ciekawie podeszłaś do tego wyzwania. Najwidoczniej całkiem ludzkie jest zapomnieć o wyzwaniu, które się mocno powzięło. Co do prokrastynacji, czytałam o tym kiedyś - nie przejmuj się, ma to większość. To choroba zawodowa studentów! ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Kiedy ja już dawno nie jestem studentem :D

      Usuń
  11. Ja sobie wyznaczałam cele na tydzień i pamiętam że po wykonaniu byłam z siebie strasznie dumna :D Na przykład związane z wykazywaniem inicjatywy - jestem raczej nieśmiałą osobą, więc każda propozycja z mojej strony była dla mnie ogromnym wyzwaniem :)

    OdpowiedzUsuń
  12. tygodniowe, dwutygodniowe listy chyba najlepiej się sprawdzają:) ja mam też jedną na pół roku (http://rozowo-szara.blogspot.com/2014/03/80-zadan-w-180-dni-aktualizacja.html), coś w rodzaju 3-miesięcznej u Ciebie:) opornie, ale wykonuję:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie raczej właśnie tygodniowe lub dwu, ewentualnie najdłużej miesięczne najlepiej się sprawdzaja :)

      Usuń