czwartek, 31 października 2013

318. FIT ciekawostki!

Witajcie!
Wczoraj zadałam spontanicznie pytanie na Facebooku, popularność tego wpisu mnie zaskoczyła, dlatego przenoszę dyskusję na blog :)

Czytam w kółko "dobre rady"- aeroby najlepsze na rzeźbienie sylwetki, a6w najlepsza na szcześciopak, tylko MNIEJ ŻREĆ działa na tłuszcz.

Zastanawiam się czym kierują się ludzie wierzący w każdą jedną informację przeczytaną przez anonimowych w zasadzie autorów? Czy osoby z nadwagą naprawdę są tak mocno zdesperowane, że przetestują na sobie każdą radę, nawet tą na pierwszy rzut oka nielogiczną?

Uważam, że korzystanie z rad jest potrzebne, wiele z Was nie wprowadzając tego, co napisałam do tej pory na blogu nadal jadłaby po 1000kcal, była poirytowana brakiem efektów i czuła się coraz gorzej. Jednak ze wszystkiego, co przeczytasz złóż jedną całość, zastanów się chwilę i dopiero wtedy układaj plan.

To, że owsianka gości niemal codziennie rano na moim stole nie oznacza, że Ty również powinnaś ją jeść.
To, że nabiał w nadmiarze szkodzi jest taką samą prawdą jak to, że owoce w nadmiarze szkodzą.
"Wszystko jest trucizną i nic nie jest trucizną."- jak trafnie zacytowała Martucca przy wspomnianym przed chwilą nabiale.


Brzuszki nie zapewnią Ci brzucha, o jakim marzysz, jeżeli codziennie jeść będziesz śmieci w imię zasady, że skoro ćwiczę to coś od życia mi się należy. Zobacz, że nie tylko fast food to śmieci. W ogóle brzuszki wykonywane w nadmiarze i ze złą techniką, jaką poszczycić się może pewnie większość ćwiczących zapewnić mogą jedynie problemy z kręgosłupem. Albo pogłębiające się diastasis (Jak rodziłaś i nie wiesz co to jest to szybciutko nadrabiaj tu i tu!).

Jeżeli jesz poniżej swojego zapotrzebowania to chociażbyś podnosiła 2x więcej od Pudziana nie staniesz się nawet w 1% podobna do niego. Ani jeżdżąc na rowerku stacjonarnym- nawet na największym obciążeniu nie zdobędziesz mięśni!

W ogóle stroń od hantli, pompek i innych MĘSKICH ćwiczeń, bo tylko zamienisz się w faceta.

Mleko, jogurty i serki to jest NABIAŁ, a nie białko. Przy okazji- Twoja dieta nie powinna składać się wyłącznie z jednego składnika makro (są nimi białka, węglowodany i tłuszcze) tylko, jeżeli oczywiście nie masz alergii, czy nietolerancji z nich wszystkich na raz w odpowiedniej DLA CIEBIE proporcji.

Nie daj sobie wmówić, że jesz zdrowo, bo ciastka, czy chipsy są pełnoziarniste. (Są, naprawdę? Przeczytałaś skład? Nie tabelę kalorii: SKŁAD! No i na którym miejscu i za iloma słodzikami jest to pełne ziarno? ;))

Niejedzenie po 18, tylko i wyłącznie 5 posiłków, czy inne zasady kompletnie oderwane od Twojego stylu życia i potrzeb możesz od razu olać i o nich zapomnieć.

Jeżeli nie jesteś w stanie wypić nieposłodzonej kawy to nie pij jej wcale (Pozdrawiam Martę) :) Z doświadczenia wiem, że picie gorzkiej kawy po jakimś czasie przenosi nas do momentu, że nie jesteś w stanie przełknąć tej posłodzonej ;)


Nie daj się wciągnąć w głupie dyskusje, nie wierz anonimowym doradcom i przede wszystkim obserwuj osoby, z których rad korzystasz. A jeszcze lepiej obserwuj przede wszystkim SIEBIE i to, jak zastosowanie czyjegoś sposobu działa na Twój wygląd i samopoczucie.


PS. Komentarze zostawiam do dyspozycji, ciekawa jestem najlepszych mitów, jakie znasz :)
Pozdrawiam!

sobota, 26 października 2013

317. Prywatnie w nieco innym temacie...

Witajcie!
Pisałam Wam wielokrotnie o osiąganiu celów, dążeniu do nich, opisywaniu drogi tzn. określaniu działań, którymi do nich dotrzecie i konsekwentnej ich realizacji. Dzisiaj o planach tzw. "wyższej wagi" niż domowe spa, czy ugotowanie nowej potrawy ;)

Kilka dni temu zrobiłam kolejny krok do realizacji jednego ze swoich marzeń- jak już Wam pisałam biżuterię robiłam od gimnazjum, już wtedy gdzieś w głowie świtał pomysł by założyć własny sklep, ale jako nastolatka nie miałam takiej możliwości. Albo tylko mi się tak wydawało ;)

Dzisiaj zapraszam Was do odwiedzenia mojego FP, na którym pokazywać będę swoje nowe kolczyki, bransoletki, naszyjniki. Kliknij w obrazek poniżej, a przeniesiesz się na facebook :) Sklep będzie jednym z kolejnych kroków.

Ostatnie dni są bardzo intensywne, wieczorem czuję ogromny niedosyt, że dzień już się skończył, a jeszcze tyle mam do zrobienia. Co oczywiście nie znaczy, że w ciągu dnia nie pracuję, ale wiecie jak to jest- jak już się coś robi to motywacja rośnie i chciałoby się zrobić jeszcze więcej, a każdy dzień ma zazwyczaj za mało godzin :)

W motywacji do działania pomaga mi aktywność fizyczna, która poprawia nastrój, ale także dobre odżywianie się. Codziennie piję koktajl- ostatnio ze szpinakiem.
Moje ulubione połączenie to szpinak, banan i pół pomarańczy. Pijecie zielone (lub inne) koktajle jesienią? :)
Zazwyczaj to lato jest tym czasem, kiedy koktajle goszczą w codziennej diecie, a to jesień obfituje w przeziębienia i właśnie wtedy takie witaminowe bomby są nam najbardziej potrzebne!
(Oczywiście jestem za piciem koktajli cały rok :))


Oprócz tego przypominam sobie dlaczego wybrałam takie, a nie inne studia. Dojrzewam do realizacji kolejnych planów. Nie ma rzeczy niemożliwych, są tylko blokady w naszej głowie, które nas stopują.
Niepotrzebnie.
Strach, który zatrzymuje nas przed realizacją marzeń zazwyczaj jest bezpodstawny. To, czego się najbardziej baliśmy często nie następuje.
Dlaczego więc nie zaryzykować?


Dopasujcie sobie moje przemyślenia do własnych dążeń.
Wyobraź sobie sukces, największy o jakim możesz marzyć i zrób wszystko, co jest zależne od Ciebie by go osiągnąć.
Spróbujesz już dziś zrobić pierwszy, najtrudniejszy krok? :)
Pozdrawiam!

piątek, 25 października 2013

316. Zuzka Light- ZWOW #57. Wyzwanie październikowe!

Witajcie!
Jak zwykle z recenzjami jestem mocno do tyłu, ale treningów nie zaniedbuję :) Do końca miesiąca zostało 6 dni, przede mną ostatnie 2 treningi wyzwania :)
Postanowiłam, że recenzje będą krótkie, zwięzłe i na temat- nad czym się tu rozpisywać ;)


Dzisiaj o mocnym ZWOWie, bez obciążenia, ale zazwyczaj to właśnie takie wykańczają mnie najbardziej wydolnościowo.

Czas Zuzki to ponad 17 minut, ale mówi ona na końcu, że jej wymówką jest to, iż robiła już rano trening cardio ze swojej płyty DVD. Ciekawa jestem tego treningu, ale chyba nie odważyłabym się zrobić dwóch bardzo wymagających programów jednego dnia.


4 rundy, 5 ćwiczeń:
10x burpees (delfiny)
15x jump lunges (skakane wykroki)
20x push ups (pompki)
30x mountain climbers (wypady nóg do tyłu)
40x air squat (przysiad)

Maksymalnie wykończyłam uda, ramiona z resztą też- nie pamiętam już czy od drugiej, czy trzeciej rundy wykonywałam większość pompek na kolanach. To trudny trening, nie tyle technicznie, ale przede wszystkim wytrzymałość mięśni jest poddania mocnej próbie :) Zdecydowanie nie polecam początkującym, bo mogliby się zwyczajnie zniechęcić ;)

Najpierw obejrzyjcie preview i technikę ćwiczeń:

Następnie zróbcie trening razem z Zuzką:

Pozdrawiam! :)

środa, 23 października 2013

315. Dlaczego nie opłaca się kupować winylowych hantelków?

Witajcie!
Od kiedy polecam trening siłowy pojawiają się pytania odnośnie tego jakie hantle wybrać, czy 1kg, 3kg lub 5kg na początek wystarczy?

Tak naprawdę każda z nas jest na innym poziomie, ma inną aktywność i inną siłę. Ja mieszkam na 5 piętrze, w moim domu rodzinnym pali się w piecu węglem i ten węgiel wnieść trzeba do góry.
Ktoś oprócz mężczyzn z mojej rodziny musiał to robić, więc startowałam do siłowego z jakąś już nabytą siłą.

Programy treningowe takie jak p90x, Focus T25, czy ćwiczenia z Zuzką Light albo Jillian Michaels wykorzystują hantle. Jednak wykonywanie tych programów cały czas z jednym obciążeniem będzie dla Waszego organizmu z czasem za mało wyzywające i odbije się to na efektach.


Moją propozycją są hantle regulowane. Dlaczego?
Z wielu powodów, np.:
- macie po jednorazowym wydatku obciążenie na dłuższy czas
- zwiększacie obciążenie regularnie, bez potrzeby zastanawiania się jakie kolejne hantle kupić i na ile Wam wystarczą
- kiedy już dojrzejecie do typowego treningu siłowego to nie trzeba będzie popełniać kolejnych inwestycji
- lub jeżeli najpierw przed Wami treningi Zuzki to również będziecie miały większy wybór w ZWOWach (różne obciążenie jest potrzebne do różnych jej treningów)
- macie łatwość w dokupowaniu obciążenia- wystarczą dodatkowe krążki

Ale o dokupywanie krążków się nie martwcie, ja mam hantle 2x20kg i zrobiłam nimi 3 plany siłowego oraz cały czas wykorzystuję je do ZWOWów- nie dokupiłam nic od 2 niemal lat i dopiero teraz tak naprawdę powinnam to zrobić lub przenieść się na siłownię (ze względu na to, że potrzebuję sztangę np. do przysiadów).

Hantelki winylowe, czy nieregulowane o różnych wagach świetnie sprawdzają się na siłowni,  gdzie jest ich dużo. Taka inwestycja w domowej siłowni jest zwyczajnie nieopłacalna. Kiedy jedno kilowe hantle przestaną być dla Was wyzwaniem będą leżeć, bo po co używać obciążenia, które na Waszych mięśniach nie robi wrażenia? A kiedy nawet będziecie mieć przerwę od ćwiczeń i konieczny będzie regres to przy regulowanych ściągacie tylko krążki.


Jakie hantle wybrać?
Do wyboru jest kilka propozycji z hantli regulowanych. Najbardziej użyteczne w domowej siłowni i przystępne cenowo są bitumiczne lub żeliwne, dlatego takie właśnie polecam.

Jeżeli chcecie poczytać o innych rodzajach to zapraszam do wyczerpującego postu popełnionego przez Tygryska.

Ja posiadam hantle bitumiczne z prostego względu ekonomicznego- są po prostu tańsze od żeliwnych. Ale nie zmienia to faktu, że do moich gryfów zawsze dokupić mogę krążki żeliwne, które są zwyczajnie mniejsze objętościowo od bitumicznych.

Producent krążków to HOP SPORT (to nie jest post sponsorowany, hantle były prezentem pod choinkę od narzeczonego ;)), takie same ma Tygrysek i pisała ich recenzję- przeczytajcie.

Na koniec tylko napiszę, że w zasięgu moich marzeń, czy planów nadal są... kettle ;)


Pozdrawiam!

poniedziałek, 21 października 2013

314. Zapotrzebowanie kaloryczne- jak obliczyć?

Witajcie!
Rozpoczynam posty, które mają na celu pomóc Wam w określeniu tego, czy jecie odpowiednio dużo. Podzieliłam temat na kilka części z kilku względów:
- ciężko jest ogarnąć te wszystkie informacje na raz, aby nie wyszła z tego książka
- długie posty Was odstraszają
- łatwiej będzie znaleźć interesujące Was zagadnienie

Tak więc zanim rozpocznę akcję pt. 30 małych zmian do lepszego stylu życia przejdę przez najważniejsze zagadnienia :)
Dzisiaj krótko o obliczaniu swojego zapotrzebowania.

Ja korzystam z kalkulatora na potreningu.pl więc na nim będę się opierać. Rozumiem, że w internecie znaleźć można wiele innych, ale wynik tutaj obliczony był dla mnie dobry, więc liczę na to, że dla Was też będzie.

Najpierw należy na stronie potreningu kliknąć zakładkę kalkulatory.


Następnie wybrać kalkulator "BMR zapotrzebowanie".
BMR to nic innego, jak podstawowa przemiana materii. NIGDY nie powinno się schodzić z jadłospisem poniżej tej wartości. (chyba, że wymaga tego choroba i jest to konsultowane z lekarzem)

Jeżeli macie nadwagę i planujecie schudnąć zapotrzebowanie obliczacie dla wagi docelowej. Jednak nie chodzi tutaj o jakąś skrajnie niską wagę, bo można przy moim wzroście ważyć 55kg i wyglądać skinny fat, a można ważyć 60kg i wyglądać szczuplej, zdrowiej i lepiej dzięki pracy nad mięśniami.

Zanim określicie zapotrzebowanie trzeba ocenić i zaznaczyć poziom aktywności fizycznej. Z tym jest niemały problem, bo jak ocenić dwie osoby:
jedną ćwiczącą 30 minut na rowerku stacjonarnym wolnym tempem przy okazji ulubionych seriali lub czytania książki- jeżdżącą codziennie, łącznie z łikendami
drugą ćwiczącą 30 minut ciężki trening siłowy całego ciała lub ZWOWy, interwały i inne mocne treningi 3x w tygodniu?

Według mnie, przede wszystkim OBOWIĄZKIEM każdej ćwiczącej osoby jest robienie przerw w treningach- jeden dzień co najmniej w tygodniu na kompletną regenerację. Jeżeli ćwiczysz tak, że czujesz które mięśnie angażowałaś i robisz to regularnie co najmniej 3x w tygodniu to "Duża aktywność"jest Twoim poziomem.Ćwiczenia, po których na drugi, czy trzeci dzień nie ma śladu w postaci dyskomfortu w mięśniach nazwałabym raczej "Umiarkowaną aktywnością" nawet, jeżeli jest częstsza niż 2x w tygodniu.
Możecie się z tym nie zgodzić, zaproponujcie wtedy Wasz sposób na określanie poziomu aktywności :)

Wprowadzę do kalkulatora swoje dane, według których obliczę zapotrzebowanie i posłużę się tymi wytycznymi w dalszych postach :)


TADAM!
Oto jest mój wynik:
1400 kcal potrzebuję na podtrzymywanie funkcji życiowych. Czyli tyle zużywam leżąc i nie ruszając nawet powiekami :D

2450kcal to poziom, który muszę osiągać przy danej aktywności, jeżeli nie chcę stracić mięśni, ale i tkanki tłuszczowej.

Dalej widać procentowy i gramowy udział białka, węglowodanów i tłuszczu w mojej diecie, jest to nieco inny rozkład, niż ten, o którym pisałam w poprzednich postach (30/30/40)- każdy z nas jest inny i rozkład powinien być dopasowywany pod zdrowie, typ sylwetki, indywidualne preferencje.

Jeszcze później postaram się podpowiedzieć kolejny raz jak najlepiej komponować posiłki :)
Pozdrawiam!

czwartek, 17 października 2013

313. PODSUMOWANIE AKCJI! W 100 dni do lepszego brzucha.

Witajcie!
Czas najwyższy na podsumowanie mojej akcji "W 100 dni do lepszego brzucha"!
Trwała ona od 08.07.2013 do wczoraj- 16.10.2013.

Jako organizatorka starałam się mimo różnych sytuacji trzymać planu, ustalonych zasad i w sumie z czystym sumieniem mogę się przyznać do wykonanego w 90% planu :) Myślę, że to i tak dobrze, ze względu na fakt, iż 100 dni bardzo mnie przerażało. Ale wiedziałam, że ten czas upłynie tak czy inaczej i tylko ode mnie zależy jak go wykorzystam.


Na początek kilka spraw organizacyjnych, jeżeli interesują Was posty, które dodałam w ramach akcji to wystarczy kliknąć etykietę w górze bloga, lub TUTAJ.

Odnośnie odżywiania polecam kliknąć w powyższy link, tam są moje jadłospisy ze zdjęciami i opisami :) Ogólnie jadłam dość czysto, utwierdziłam się w przekonaniu, że powinnam ograniczyć nabiał i gotowe mięsa/szynki. Ograniczenie owoców udało mi się, jem je teraz w mniejszej ilości, ale 2x dziennie i to jest dla mnie optymalna ilość.

Treningami, które wykonywałam podczas akcji były:
- głównym treningiem był 8 tygodniowy plan siłowego (pisałam o nim TU)
- ZWOWy Zuzki Light (różne, moje recenzje są TUTAJ)
- treningi z INSANITY- wybierałam poszczególne filmiki, moim ulubionych stricte na brzuch stał się INSANE ABS :)
- jako stretching i rozluźnienie dla mięśni robiłam TEN, TEN lub TEN trening :) I chodziłam pluskać się do aquaparku ;)

Co do pielęgnacji to jej najbardziej mi zabrakło, nie jestem typową kobietą :D Ale odkryłam olejowanie włosów i jestem nim zachwycona!

Regeneracja była mi momentami bardzo potrzebna, na koniec wyzwania zrobiłam sobie luźne 2 tygodnie, podczas których nie ćwiczyłam codziennie. Nie skłamię pisząc, że była to najlepsza decyzja, jaką mogłam podjąć. Każdy organizm musi odpoczywać!

ZDJĘCIA PORÓWNAWCZE
Wiem, że to część, na którą pewnie wszyscy najbardziej czekają :D I pewnie nikt nie przeczyta tego, co mam do napisania ;) Ale napiszę :)
Lubię to, jak wyglądam! To zadziwiające, ale te 100 dni dało mi chyba więcej niż cały poprzedni rok!
Czuję, że coś ruszyło, moje ramiona wyglądają inaczej, brzuch też. Moje nogi, biodra zawsze wydawały mi się mocne i nieproporcjonalne, ale dzięki temu, że ćwiczyłam trening siłowy całego ciała proporcje się poprawiły, a ja czuję się lepiej!
Mój narzeczony również zauważa zmiany i mocno mnie dopinguje w treningach :)
Minus całego zamieszania to to, że zbyt mocno wyżarło mnie w okolicach obręczy barkowych i mam ramiona do nadbudowania, a poza tym widać mi żebra... ale nikt nie powiedział, że przestaję nad sobą pracować :)





Wiem, że zmiana widoczna na zdjęciach nie jest szczególna i spektakularna.
Musisz pamiętać o tym, że ja jem ponad 2 tys kalorii! Zależy mi na mięśniach i nie popieram bezmyślnych diet i głodówek. Wolę nie mieć widocznej kratki na brzuchu niż stracić okres i za wszelką cenę dążyć do sylwetkowych celów.

Co dalej?
Nie mam do dyspozycji swoich hantli, więc póki co będę ćwiczyć ZWOWy w ramach październikowego wyzwania i być może skuszę się na jakiś gotowy program ćwiczeń, aby odhaczyć kolejny punkt ze swojej listy 101 w 1001 :) (Focus T25 prawdopodobnie, ale muszę dokładnie przeanalizować cały ten program)

Dieta się nie zmienia- uwielbiam jeść tak, jak jem! Pysznie, zdrowo, kolorowo :)

Moje następne cele? Na pewno jakieś niesylwetkowe, a bardziej sprawnościowe!

Na koniec napiszę tylko, że...
w czasie trwania akcji starałam się Was motywować, wklejałam swoje jadłospisy, ale odzew był coraz mniejszy i w końcu okazało się, że dostałam tylko dwie wiadomości podsumowujące i to od dziewczyn, które wyzwania nie ukończyły ;)

Dlatego wymyśliłam coś, co każda z Was może wprowadzić w życie już od dnia publikacji lub w innym czasie, który będzie dla niej lepszy i bardziej łaskawy.

30 małych zmian do lepszego stylu życia, jesteście ciekawi? :) Zaczynamy już niedługo!
Pozdrawiam!

PS. Wybaczcie zdjęcia w różnych pozach, ale mam dzisiaj jeden z "tych" gorszych dni ;) I naprawdę ostatnie, na co ochotę to pozowanie...

środa, 16 października 2013

312. Zuzka Light- ZWOW #25- moja recenzja. Wyzwanie październikowe!

Witajcie!
Czas na recenzję kolejnego ZWOWa w ramach mojego wyzwania, na które po raz kolejny Was zapraszam :)


Relacje z treningów będą się w najbliższym czasie pojawiać zamiennie z innymi postami, będzie ich trochę, bo nie chcę mieć zaległości i na tym między innymi polega moje wyzwanie, by te treningi dla Was recenzować! Postaram się napisać o każdym tylko kilka najważniejszych zdań, bez zbędnego rozwijania się :) No i na końcu znajdziecie oczywiście modyfikacje dla początkujących!

3 rundy, 4 ćwiczenia,
Czas trwania: 13/14 minut (czas Zuzki)
Sprzęt: kij lub ewentualnie sztanga

Kolejność jednej rundy:
30 burpees na początek treningu TYLKO RAZ!
Potem:

20x Plyo fly- czyli przysiad z wyskokiem
15x Squat overhead press- przysiad z unoszeniem kija/sztangi
10x Lateral Jump Touch- przeskoki z dotykaniem ręką i kolanem podłogi (musisz obejrzeć na filmie)
5x Ab splitters- brzuszki w 3 wersjach



Jest to trening, do którego potrzebujecie wyłącznie kilka od szczotki. Albo rury od odkurzacza, którą ja wykorzystałam ;) To nie był trening typu całkiem wykańczającego, jak np. ZWOW #57, o którym będzie następnym razem :) Nie mniej jednak to killer dla ud! Ostatnie powtórzenia brzuszków były dla mnie trudne ze względu właśnie na zmęczenie mięśni ud ;) 30 burpees na początek to świetny dodatek do rozgrzewki, umknęły mi nie wiem nawet kiedy :)
Są dni kiedy uwielbiam burpisie :D


Miałam po nim na drugi dzień zakwasy na udach po wewnętrznej stronie, łydkach oraz ramionach.

Modyfikacje dla początkujących:
30 burpees na początku treningu możesz zrobić z pompką damską, ale chociaż kilka pierwszych powtórzeń postaraj się wykonać w pozycji do męskiej. Jeżeli kompletnie nie dasz rady robić już nawet damskich pompek próbuj się opuszczać na dół (w pozycji do damskiej pompki) najwolniej jak potrafisz- to wzmocni mięśnie.
Rób trening we własnym tempie, nie staraj się za wszelką cenę dogonić Zuzki, jeżeli są to Twoje pierwsze treningi- skończy się na tym, że nie będziesz w stanie wykonać wszystkich zadanych serii/powtórzeń. Ćwiczenia są dość proste, ale angażujące mocno mięśnie dlatego pamiętaj o porządnym rozciąganiu całego ciała!
Nie poddawaj się- każdy od czegoś zaczynał! Wracaj do treningów, które były wymagające i ciesz się z tego, jak poprawia się Twoja sprawność :)

Kto ćwiczył ten ZWOW? Uważam, że to świetna propozycja dla początkujących!
Pozdrawiam! :)

poniedziałek, 14 października 2013

311. Mogę, ale nie chcę.

Witaj!

Są w Twoim życiu takie rzeczy, które mogłabyś robić, ale nie chcesz?
W moim tak!
Mogłabym jeść śmieci, ale nie chcę!
Szkoda mi jest tego, co osiągnęłam przez ostatnie lata... Szkoda by mi było nawet wtedy, gdyby trwało to kilka tygodni- dowodem jest to, jak długo nie jem słodyczy- zwyczajnie nie chciałam rezygnować kolejny raz z tego, co udało mi się osiągnąć.


Mogłabym nie ćwiczyć, ale nie chcę!
A raczej powinnam napisać: CHCĘ ĆWICZYĆ!
Miałam ostatnio dość długą przerwę. Jest poniedziałek, ostatni mój trening był w Warszawie- w środę. Dawno temu. Dzisiaj podczas drzemki synka miałam do zrobienia kilka rzeczy, ale postawiłam sobie cel: najpierw trening, reszta jak zdążę, a jak nie zdążę to będę siedzieć wieczorem.
Zrobiłam trening i resztę, wieczorem zajęłam się tym, co zaplanowane miałam na jutro- a teraz piszę dla Was, bo dzisiejszy dzień jest tym niestraconym i być może Was zmotywuje mój wpis do tego, aby Wasz dzień jutro (lub dzisiaj, jeżeli czytacie rano :)) również był taki!

sobota, 12 października 2013

310. Migawki ostatnich dni (17).

Witajcie!
Ostatnio oprócz treningowych nowości dzieje się w moim życiu bardzo dużo spraw. W związku z tym będzie mnie mniej, ale na pewno nie znikam :)

Dzisiaj bardzo krótkie migawki, bo dopiero wczoraj odzyskałam aparat od mojego brata (odwiedzajcie jego blogowe forum :))- dostał wyróżnienie od Google i spędził u nich w USA tydzień! WOW! Byłam chyba tak samo podekscytowana, jak on :D


 W związku z czym mam nowy nabytek- wczoraj pytałam Was na FB czy wiecie, do czego może służyć pojemnik w mojej butelce wielokrotnego użytku- dzisiaj zdradzam sekret, bo żadna z Was nie zgadła ;)

piątek, 11 października 2013

309. Reebok i Les Mills z niebieskoszarej perspektywy.

Witajcie!
Zdążyłam już przeczytać kilka relacji z eventu Reebok & Les Mills, tak jak się spodziewałam dużo było o treningu ;)

Wstawiłam dziewczynom uśmiechy :D
Gdzie byłam dokładnie? W Klubie BASEN w Warszawie.

poniedziałek, 7 października 2013

308. Dalia FIT- recenzja biustonosza sportowego.

Witajcie!
Dzisiaj pierwsza recenzja z prawdziwego zdarzenia elementu stroju sportowego- dokładniej stanika.
Nie jest to post sponsorowany, ani stworzony w oparciu o współpracę.

Kupiłam go w sieci Milla w cenie 169zł. Obecnie kosztuje nawet 199zł w niektórych sklepach.

Aktywności, podczas których testowałam stanik:
- treningi siłowe
- treningi biegowe
- spacery
- joga
- treningi Zuzki Light
- codzienne, domowe


Dalia to polski producent bielizny, między innymi dlatego, a także ze względu na cenę postanowiłam wypróbować ich produkt.

Kupiłam Dalię FIT już dość dawno temu. Pokazywałam go w końcówce maja w migawkach. Od tamtego czasu noszę go niemal codziennie, z przerwami na pranie. Zdarza się, że nie daję mu dobrze wyschnąć, bo po treningu i tak jest mokry, także nie mogę powiedzieć, bym była z niego całkiem niezadowolona. Jest jednak kilka szczegółów, które wymagają dopracowania.

sobota, 5 października 2013

307. Zuzka Light- ZWOW #37- moja recenzja. Wyzwanie październikowe!

Witajcie!
Tak, jak zapowiadałam wczoraj rozpoczynam wyzwanie z Zuzką Light bardzo zmotywowana!
Mam nadzieję, że uda mi się wykonać więcej, niż 10 ZWOWów, bo nie mam zaplanowanych innych treningów, jak niektóre z Was (np. siłowego, bo skończyłam 8 tygodniowy plan).

Na wstępie, który mam nadzieję ktoś przeczyta chciałabym poruszyć pewną kwestię!

Wykonywanie kilku ZWOWów dziennie.
Według mnie nie jest to dobra praktyka. Mięśnie potrzebują czasu na regenerację! Ponadto też czasem mi się wydaje, że po jednym ZWOWie byłabym w stanie wykonać kolejny. Nie tędy jednak droga. Lepiej wykonać jeden porządnie, niż dwa słabo.
Ja rozumiem doskonale to, że większość z nas (ja też) nie potrafi zmusić się do maksymalnego wysiłku. Taką umiejętność nabywa się z doświadczeniem i wieloletnią praktyką. Mam nadzieję, że dobrze mnie zrozumiecie. Robisz którąś pompkę i w głowie masz myśl "nie dam rady więcej". Ale tak naprawdę dałabyś radę, gdybyś chociaż spróbowała.
Przy pompkach warto chociażby opuszczać się w dół, nawet jak przy podnoszeniu się mięśnie Wam odmówią współpracy.


Wczoraj zaczęłam od ZWOW #37. Już kiedyś go wykonywałam, pamiętam jaka wtedy byłam zła na siebie. Nie wiem, czy go dokończyłam, ale strasznie mnie zmęczył psychicznie.

Wczoraj byłam pełna energii, synek dobrze bawił się beze mnie poza domem, więc ja wykorzystałam wolną chwilę na relaks ;)

czwartek, 3 października 2013

306. Wyzwanie! Ćwicz z Zuzką Light!

Witajcie!
Wiele z Was boi się zacząć ćwiczyć z Zuzką Light :)
Wychodzę TOBIE na przeciw i mam nadzieję, że moje wyzwanie zmotywuje właśnie CIEBIE do rozpoczęcia wspaniałych treningów, jakie ta dziewczyna proponuje.


Wyzwanie zaczyna się dziś!
Z racji tego, że skończył mi się plan siłowego wracam póki co do Zuzki.

Na czym będzie polegać wyzwanie? :)

środa, 2 października 2013

305. Batony orkiszowo- owsiane + konkurs Reebok!

Witajcie!
Od kiedy zamieściłam zdjęcie moich batonów kilka dziewczyn poprosiło o przepis- więc jest :)

Batony robiłam na drogę- jeżeli chcecie przeczytać o innych posiłkach, które brałam w trasę ostatnim razem zapraszam TUTAJ.

Batony są banalnie proste, nawet nie odmierzałam proporcji- dlatego wybaczcie, ale nie będzie podana ich wagowa ilość.

Składniki:
- 2 jaja
- szklanka płatków orkiszowych
- szklanka płatków owsianych
- wrząca woda do zalania płatków
- wiórki kokosowe (ok. 4 stołowych łyżek)
- żurawina suszona (tyle, ile lubicie, a jak nie lubicie żurawiny to zastąpcie ją innymi suszonymi owocami, posiekanymi na małe kawałki)


Sposób wykonania: