sobota, 31 sierpnia 2013

285. Migawki ostatnich dni. (15)

 Witajcie! :)
Kolejne migawki przed Wami!

1. Lubicie niespodzianki? :)

2. Kozi ser, dla którego oprócz serka wiejskiego i tutejszego mleka złamałam swoje postanowienie o wyrzuceniu nabiału- tutejszy nie odpowiada mi smakowo, ponadto po szklance surowego mleka 3,5% na drugi dzień cierpiałam z bólu brzucha. Nabiał chyba na serio nie jest dla mnie. Zostaję przy jego wywaleniu, będę czasem wprowadzać jego małe ilości w wyjątkowych sytuacjach, ale będzie to raczej przetworzone mleko w postaci właśnie np. serka wiejskiego.
Ten ser kozi jest bardzo delikatny- zupełnie inaczej wyobrażałam sobie jego smak- spodziewałam się raczej smaku podobnego do oscypka, a tutaj mniej intensywny smak od żółtego sera- nic szczególnego ;)

3. Korzystając z pięknej pogody i okolicy codziennie po obiedzie idziemy na dłuższy spacer, niż do sklepu. Uwielbiam!

4. Moja mała pereła wygłupia się z serkiem kozim, o którym mówił ciągle, że to czekoladki :D:D

5. Gdzie jest "Wally"? :D
Wiecie co? Leżenie na tym krążku jest MEGA! Odprężenie murowane, czułam się jakbym leżała pod samym niebem :)

6. Wiem, że nie wszyscy mają facebooka, dlatego i to zdjęcie wklejam na blog :) Aktywna mama = aktywne dziecko! :)

7. Bardzo podoba mi się tutaj ogarnięta tematyka ochrony środowiska itp. Segregacja śmieci jest tutaj na wysokim poziomie, dosłownie co 20m stoją opisane śmietniki, dokładnie napisane jest co należy do niego wrzucić, a czego stanowczo nie wolno. Kolory, naklejki- wszystko, by ułatwić zadanie. Ponadto solary słoneczne :) Takie, jakich pełno w Grecji, tutaj też są powszechne. Nawet na dachach prywatnych domów!

8. No i prawie jak na plaży- biegający od dawna smyk postanowił poraczkować po kamyczkach, które nazywa tabletkami :D Niech Was nie zdziwi to, że nie ma butów i cały jest w pyle z kamyczków- brudne i "wolne" dziecko to szczęśliwe dziecko :D Po coś ktoś wymyślił pralki, by nie przejmować się ubrudzonymi spodniami i koszulkami ;)

Na dzisiaj to wszystko, jak chodzi o migawki.
Życzę Wam udanego łikendu! :)

piątek, 30 sierpnia 2013

284. KONKURS na fotomenu!

Witajcie!
Zgłoszeń jest mało, ale macie czas jeszcze do jutra by wziąć udział w konkursie!


O akcji możecie więcej przeczytać klikając w etykietę "W 100 dni do lepszego brzucha" u góry bloga, pod logiem.


Zasady konkursu:
- stwórz FOTOMENU (zrób zdjęcia swoim posiłkom z jednego dnia)
- musisz być Fanem mojego bloga na FB (kliknij tutaj) oraz EWENTUALNIE być uczestnikiem akcji (możesz dołączyć tutaj)
- udostępnij publicznie na FB informację o konkursie  (link do postu na FB)
- aby zgłosić się do konkursu należy dodać post na ścianie akcji (TUTAJ) lub dodać post na swoim blogu (z odnośnikiem do tej notki, oraz umieszczeniem obrazka informującego o konkursie)
- jeżeli nie masz profilu na FB możesz go założyć za darmo lub po prostu dodać notkę na blogu na ww zasadach- czyli z linkiem i obrazkiem
- każda osoba może dodać nieograniczoną ilość FOTOMENU podczas trwania konkursu
- w zgłoszeniu powinna być rozpiska z podziałem na posiłki oraz zdjęcie każdego z nich 
- nie mogą to być posty archiwalne, zdjęcia muszą być wykonane podczas trwania konkursu

Kryteria, które będę brać pod uwagę:
- menu musi być jak najbardziej zdrowe
- pod uwagę będę brać pełnowartościowe, bogate w składniki odżywcze posiłki
- nie oceniam ilości posiłków, ale ich jakość
- estetyka zdjęć będzie decydująca w przypadku dwóch zgłoszeń na takim samym, wysokim poziomie jak chodzi o jakość posiłków

Ja jestem jedyną osobą, która wybierać będzie zwycięzców. Nagrody są 3, czyli 3 osoby zostaną nagrodzone- ZOBACZ NAGRODY TUTAJ

Bardzo proszę o przesyłanie bezpośrednich linków do swoich konkursowych postów z blogów na mój adres mailowy niebieskoszara@gmail.com

Konkurs zaczął się 29 lipca 2013, a jego koniec jest JUTRO (31.08.2013) do godziny 22.00. Post/wpisz na facebooku dodany później nie będzie brany pod uwagę.

Czyli tak:Jesteś moim fanem na FB, udostępniasz informację o konkursie na FB (lub informujesz o konkursie w swojej notce z fotomenu na blogu).
Robisz zdjęcia swoim posiłkom, rozpisujesz menu z tego dnia, wrzucasz rozpiskę i zdjęcia do postu na swojego bloga lub na ścianę akcji "W 100 dni do lepszego brzucha". 
Mam nadzieję, że zasady są jasne, jakiekolwiek wątpliwości proszę wpisywać w komentarzach lub mailu.
W przypadku wygranej będę prosić o print screer udostępnionej informacji o konkursie!

Mimo tego, że konkurs nie polega wyłącznie na udostępnieniu informacji mam nadzieję, że mnie nie zawiedziecie i dostanę dużo zgłoszeń- INSPIRACJI tak na prawdę, INSPIRUJCIE SIĘ NAWZAJEM! 
Pozdrawiam!

czwartek, 29 sierpnia 2013

283. Zuzka Light ZWOW #66- 300reps, czyli 32 minuty walki z samą sobą.

Witajcie!
Zbliża się łikend- czas odpoczynku dla jednych i jeszcze bardziej intensywnych treningów dla innych- jak to jest u Was? :) W sobotę i niedzielę odpoczywacie, czy testujecie nowe treningi?

Jeszcze będąc w domu postanowiłam wypróbować jeden z najintensywniejszych chyba treningów Zuzki- tak myślę o tych treningach 300reps.


Muszę powiedzieć szczerze, że miałam ogromną motywację do ukończenia tego treningu, mimo potu lecącego do oczu i trudnością z oddychaniem. Przy ostatnich powtórzeniach miałam uśmiech na twarzy- po pierwsze dlatego, że był to już koniec, a po drugie dlatego, że się nie poddałam w trakcie, mimo, że miałam dwa momenty kryzysu. Po prostu rozmawiałam ze sobą, motywując się w głowie :) Wiedziałam, że jak odpuszczę to będę zła, a jeżeli skończę trening to będę z siebie dumna i tak było!

Zobaczcie na Zuzkę po treningu :)

środa, 28 sierpnia 2013

282. Jedzenie, zakupy i sport w Niemczech- moim zdaniem.

Witajcie!
Chłonę nowe miejsce, jak gąbka- poznaję, obserwuję, analizuję. Nie przerywam treningów, chociaż przyznać muszę, że np. poniedziałek i wtorek musiałam zrobić sobie wolny- poprzedni tydzień tylko piątek był odpoczynkiem, siłowy z tego dnia przełożyłam na sobotę- w niedzielę zrobiłam Zuzkę no i niestety to było chyba za dużo na dwa dni pod rząd ;)

Przechodząc do głównej części postu- podzieliłam swoje wrażenia na te odnośnie jedzenia i zakupów oraz sportu :)

JEDZENIE, ZAKUPY

- każdy niemal dział w sklepie ma swoją półkę "bio", w gazetkach również całe strony są takim produktom poświęcone
- nie każdy produkt "bio" jest tym, co dopuszczam w swojej diecie- nie brakuje tam dodatków do żywności, których unikam i ogólnie to mam negatywne wrażenie "bio oszustwa"


- warzywa i owoce są słabej jakości, często wolę kupić np. mrożone brokuły niż świeże z żółtymi różyczkami
- nie widziałam ani razu w sklepie jajek "trójek"- 0-2 są dostępne codziennie
- jest wiele produktów dla alergików i bezglutenowców- niżej mleko bez laktozy :)


- wiele produktów jest dostępnych u nas w sklepach, jak np. Lidl, Kaufland- bardzo podobna oferta (jak to w sieciówkach :))
- żywność nie jest droższa niż w Polsce, ceny są po prostu inne- będę chciała Wam napisać moje szczegółowe wyliczenia itp. ale to nie na ten post
- w niemal każdym sklepie jest regalik bądź dział z przedmiotami po 1, czy 2 euro (można kupić na prawdę super drobiazgi, nie najgorszej jakości za "grosze")
- o wiele tańsze i bardzo powszechne są gotowe produkty- kartoflane puree, przyprawiony już ryż w torebce, mrożony szpinak ze śmietaną, paluszki rybne i kotlety w panierce, ser w małych kosteczkach
- różnica w cenie między kurczakiem, a indykiem nie jest tak znaczna jak w Polsce
- ogólnie ludzie w sklepach zachowują się kulturalnie, ale można spotkać pootwierane siatki z brzoskwiniami czy nektarynami- nie mogę jednak powiedzieć, że otwierają je wyłącznie Niemcy, bo spotykam w naszej okolicy wiele narodowości

SPORT

- dookoła jak już mogliście zauważyć w migawkach (tutaj) jest mnóstwo zielonych terenów, ścieżek do spacerów i przejażdżek rowerowych
- w ogólnodostępnym parku wczoraj "odkryliśmy" dwa boiska do siatki plażowej- masz ochotę- przychodzisz i grasz! Siatki są zadbane, a piasek czysty i niezabrudzony przez psy, mimo, że wolno biegają one również po tym parku


- w naszej okolicy znajduje się basen, siłownia, ogromny orlik z 5 boiskami do siatkówki plażowej, dwa boiska do piłki nożnej i duży teren trawy- stoją tu też budki, a w środku piłkarzyki na złą pogodę ;)

Jak byliśmy na spacerze to teren był ogrodzony, ale otwarty i tak na prawdę każdy mógł skorzystać z boisk. W czasie, gdy my zwiedzaliśmy okolice grupka młodych chłopaczków w wielu ok 7/8 lat trenowała z trenerem piłkę nożną. Po chwili czwórka osób w mniej więcej moim wielu przyszła grać w siatkówkę. Co krok spotyka się ludzi w różnym wieku jadących na rowerze- od maluchów w wózkach za rodzicielskim rowerem po staruszki i starszych panów. A także osób, które z rakietami na plecach jadą grać w tenisa, lub właśnie z niego wracają.


W deszczowy dzień, jak tylko przestało na chwilę padać szybko wybrałam się na spacer- zawsze tak robię, bo nie lubię siedzieć z młodym cały dzień w domu. We Wrocławiu w takie dni na ulicy, w parku czy miasteczku ruchu drogowego jest pustka. Tutaj? Pełno ludzi, tak jak ja korzystających z chwili :)

Ostatnio złapał nas deszcz, gdy wracaliśmy ze sklepu- bieg z zakupami i dzieckiem w wózku jest na prawdę męczący :D

To tyle póki co, jak chodzi o wrażenia odnośnie sportu i jedzenia :) Dajcie znać co byście chcieli przeczytać w kolejnych notkach (oprócz posiłków i relacji z treningów :))!
Pozdrawiam!

poniedziałek, 26 sierpnia 2013

281. FOTOMENU- czyli jak jem po wyjeździe.

Witajcie!
Dzisiaj FOTOMENU już całkiem z nowego miejsca.

Na początek kilka uwag :)
Jem niemal codziennie to samo, bo wolę zjeść coś zdrowego kilka razy pod rząd niż śmieci. Myślę, że jedzenia ogólnie jest mniej, ale nie chodzę głodna.
Wczoraj wieczorem moją kolacją była odżywka białkowa, bo groszek, pomidor i kromka chleba to o wiele za mało i po godzinie byłam już głodna.

Przeprowadzka to dobry czas na eksperymenty i dalsze poznawanie swojego ciała- i tak dzisiaj owsianka z 5 łyżek płatków, 4 łyżek wiórków kokosowych i jajka nasyciła mnie na 5 godzin!!! :)

Zapraszam na wybrane posiłki ostatnich dni :) Podzieliłam je na 3 główne kategorie- śniadanie, obiad i kolację, ale jem zazwyczaj 4 posiłki i kolacja to zazwyczaj powtórka z drugiego śniadania :)

ŚNIADANIE

Owsianka z jajkiem, brzoskwinią i wiórkami

płatki owsiane, jajko, borówki, wiórki

OBIAD
Kurczak, ryż + pomidor, którego nie było na zdjęciu i kilka mini marchewek
indyk, leczo, ryż brązowy, ciecierzyca
ryż brązowy, 2 jajka na cebulce, pomidor, groszek mrożony
indyk w przyprawie na cebulce, ziemniaki, marchewki mini, zielony ogórek i pomidor do wyboru z ziemniakami jak ktoś chciał dokładkę :)

indyk, cebula, groszek, ziemniaki
KOLACJA

jajka na twardo
Zmielona ciecierzyca z wodą jako pasta :)


jajecznica na cebuli i maśle, ogórek zielony, chleb pełnoziarnisty z masłem

jajecznica ze szczypiorkiem i cebulką, mini marchewki, chleb pełnoziarnisty

A to miała być moja wczorajsza kolacja:

Ale kiedy poszłam do pokoju odłożyć aparat mały chochlik mi zaczął podjadać groszki :D
Mimo, że sam był po posiłku ;)

Na dziś to tyle. Jak widać wyjazd do innego kraju nie oznacza zmiany nawyków- staram się jak mogę by w tej kwestii było "jak w domu" lub nawet lepiej :)
Pozdrawiam!

sobota, 24 sierpnia 2013

280. Migawki ostatnich dni. (14)

Witajcie!
Nie mogę uwierzyć w to, że już tydzień minął od kiedy tak na prawdę myślami jestem w innym kraju. Czuję się jak na wakacjach na razie, a te jak wiadomo mijają zazwyczaj zbyt szybko.

Wyjechałam do Niemiec, jak zorientować się mogliście po końcówce w linkach, które wklejałam na Facebooku. :) Jest to jednak mały szczegół- nie każdy to zauważył.


Miejsce, w  którym już widzę nas w zimie :) Tylko sanki musimy dowieźć. Moi chłopcy polowali wczoraj na potwory- ale wszystkie poszły spać, więc my też już poszliśmy do domu :) Czuję, że moja wyobraźnia rośnie wprost proporcjonalnie do rozwoju mojego synka :) Czyli bardzo szybko!


Mieszkamy w okolicy, w której część dróżek, wzdłuż których chodzimy oddzielona jest szerokim trawnikiem lub niskim żywopłotem- bardzo mi się to podoba, mam pewność, że młody nie wbiega bezpośrednio na jezdnię. Jak wracaliśmy wczoraj z zakupów to synek przebiegł chyba z kilometr wołając "szybko, szybko", a w windzie poinformował naszego współlokatora, że zrobił trening :D


Taki widok jest tutaj co krok- drzewa, kwiaty, pole. Uwielbiam nasze codzienne spacery i za każdym razem zachwycam się okolicą :)


W ciągu tygodnia, który już tutaj spędziłam dwa razy w skrzynce mieliśmy cały plik gazetek. O zakupach i produktach będę jeszcze pisać, mam kilka spostrzeżeń i chętnie się nimi z Wami podzielę :)
Szczególnie tymi związanymi z produktami "BIO", na punkcie których Niemcy podobno szaleją.


Pole z kwiatami, obok skrzynka i nożyk- wrzucasz pieniążek wg cennika (np. słonecznik za 70 centów), zrywasz kwiaty, które chcesz i zabierasz je do domu. Świetna sprawa. W tle stoi budka- jak był sezon na truskawki to w tym samym systemie można w 10 minut uzbierać sobie samodzielnie koszyk owoców. Rewelacja, nigdy jeszcze czegoś takiego nie widziałam :) Nikt tego nie pilnuje, wyobrażacie sobie takie miejsce w Polsce?
Ja nie, mimo, że marzę o tym, by cokolwiek się u nas zmieniło.


Kupiliśmy do obiadu kilogram mrożonego groszku- chłopaki nie doczekali do posiłku, więc zaserwowałam im przekąskę :) Polecam do filmu, zamiast chipsów ;)


Niedaleko domu mamy w dwie strony zbiorniki wodne- gdzie byśmy nie poszli tam atrakcja :)

No i ostatnie na dziś zdjęcie :)
Śniadanie na balkonie jest tym, o czym marzyłam od kiedy znamy się z Narzeczonym- ja w domu rodzinnym nie mam balkonu i dopiero u Niego poczułam jak wiele korzyści przynosi swoje własne miejsce pod gołym niemal niebem. Teraz mamy nieduży balkon- ale wystarczający.
Idealny na elektrycznego grilla, kanapę i nawet pranie na suszarce się mieści :)



Wklejam Wam zdjęcia miejsca, w którym się znajdujemy. Proszę jednak o uszanowanie naszej prywatności i nie zadawanie zbyt osobistych pytań w mailach lub komentarzach :)

Pojawiło się wcześniej kilka pytań o to, czy to wyjazd na stałe- nie wiem :) Tylko krowa nie zmienia zdania ;)

To tyle u mnie, a co tam u Was się działo podczas ostatniego tygodnia? :)
Pozdrawiam!

piątek, 23 sierpnia 2013

279. Cichy, rozluźniający i pomagający ułożyć myśli trening- Beginners Power Vinyasa Yoga.

Witajcie!
Dzisiaj piątek, nie wiem jak w Waszych planach treningowych, ale u mnie siłowy. Wczoraj jednak po ciężkim psychicznie tygodniu postanowiłam rozluźnić się i przygotować na dzisiejszy trening.

Padło na jogę, ponieważ im częściej włączam sobie takie treningi tym bardziej mi się one podobają.


Trening, który przedstawiam dziś ma wiele zalet:
- pozwala uspokoić myśli
- rozluźnia mięśnie
- angażuje całe ciało
- jest cichy (słychać teraz u nas każdy krok- więc to bardzo dla mnie ważne)
- jest dla początkujących
- nie jest trudny, ale momentami miałam problem z utrzymaniem równowagi
- nie potrzeba sprzętu- wystarczy kawałek podłogi
- można go wykonać o każdej porze dnia i nocy

Całość to powtarzane pozy, raczej podstawowe jak downdog, pozycja dziecka czy kobry- pod koniec coś rewelacyjnego dla pleców- kilka trudniejszych, ale skutecznych poz- bardzo mi się podobało i to było właśnie to, czego wczoraj potrzebowałam.

Zapraszam do obejrzenia:


no i oczywiście do spróbowania :)
Jeżeli masz chwilę załamania, nie masz motywacji do mocniejszych treningów, potrzebujesz relaksu lub ułożenia myśli to tym bardziej dłużej się nie zastanawiaj!

Czekam na relacje:) No i oczywiście piszcie, co dzisiaj trenujecie- jeżeli nie skorzystacie z dzisiejszej propozycji :)
Jutro migawki, obróbka zdjęć na lapku bez myszki to dla mnie ogromne wyzwanie dlatego post przybierze inny niż zazwyczaj przy migawkach charakter prezentacji i opisu zdjęć ;)
Pozdrawiam!

czwartek, 22 sierpnia 2013

278. Jak usunąć osad z zaparzaczki do herbaty.

Witajcie!
Dzisiaj dość nietypowy post jak chodzi o tematykę, ale ja cenię sobie posty na blogach, które w codziennym życiu mi się przydają, więc dodaję ten :)

Piję dużo zielonej i czerwonej herbaty, a także matę parzę za pomocą zaparzaczki. Nie raz na kubku czy zaparzaczkach zostawał mi osad i do pewnego momentu nie jest on tak rażący po oczach, ale w końcu zaparzaczka osiąga tak ciemny kolor, że nie mam przyjemności z jej używania, mimo, że jest umyta.

Dlatego dzisiaj przedstawię Wam szybki i bardzo prosty sposób na ułatwienie wyczyszczenia zaparzaczki.

PRZED
Potrzebne są:
- kubek, do którego zmieści się zaparzaczka
- 2 łyżeczki sody oczyszczonej
- gorąca lub nawet wrząca woda
- szczoteczka

Do kubka gorącej wody wsypujemy sodę. Zanurzamy zaparzaczkę na ok. 10/15 minut. Następnie wyjmujemy i kilka ruchów szczoteczką wystarczy, aby oczyścić cały osad.
Jeżeli macie kilka zaparzaczek i chcecie je wyczyścić za jednym razem możecie je zamaczać kolejno w tym samym kubku, lub większą ilość roztworu wlać do większego naczynia i namoczyć je wszystkie na raz.

PO
Jak możecie zobaczyć na zdjęciu zaparzaczka wygląda jak nowa- cały osad zniknął.

Dajcie znać, czy ten post się przydał i czy macie inne sposoby na czyszczenie swoich zaparzaczek :)
Pozdrawiam!

środa, 21 sierpnia 2013

277. Co zabrać w podróż do jedzenia.

Witajcie!
Niedziela minęła mi pod znakiem bardzo długiej podróży samochodem. Tak dla moich chłopaków jak i dla mnie było to dość męczące, ale daliśmy radę i jesteśmy już na miejscu.

Dzisiaj temat obiecany jeszcze przed wyjazem :) Czyli jedzenie w podróży.


Ja przygotowałam następujące potrawy:

- ciasteczka orkiszowe z bakaliami i wiórkami z kokosa (Ale z niewyspania zapomniałam je ze sobą zabrać! Całą drogę o nich myślałam :D Na szczęście mama się nimi zaopiekowała :))
- placki brokułowe i kalafiorowe (przepis znajdziecie u Paryski- dałam 3 łyżki mąki i 4 jaja i też wyszły dobre ;) Kalafiorowe nie zdobyły mojego serca, ale brokułowe jak najbardziej!)
- kotlety z piersi indyka (chłopaki zjedli je za jednym razem :D)
- pojemniczek gotowaną zieloną fasolką szparagowaną
- 4 ugotowane na twardo jaja
- kanapki 

Ciastka orkiszowe robiłam podobnie jak te z przepisu na owsiano- żytnie, o których już pisałam :) Tylko użyłam płatków orkiszowych.

Oprócz tego w przeddzień wyjazdu miałam w planie zrobić jeszcze hummus, ale zwyczajnie nie zdążyłam, więc ugotowaną ciecierzycę zabrałam ze sobą, aby się nie zmarnowała :)


Aby po przyjeździe nie zastanawiać się co ciepłego można wykombinować na kolację ugotowałam również leczo i usmażyłam małe kawałki indyka na patelni.
Na drugi dzień ugotowałam tylko ryż i obiad mieliśmy gotowy- bez rannego latania po sklepie i zastanawiania się co by tu zjeść, czy ugotować.

Mój narzeczony nie przepada za ciecierzycą (mówi, że leśnych robaków nie będzie jadł :D) więc jemu do leczo nie dodawałam ziarenek. Sama jednak lubię modyfikować klasyczne przepisy i do swojej porcji leczo oprócz ryżu i mięsa dorzuciłam ciecierzycę.
To był strzał w dziesiątkę- na pewno będę powtarzać ten pomysł :)


Leczo i suche płatki owsiane, żytnie i orkiszowe przewoziłam w słoikach, resztę w zamykanych na klipsy pojemnikach. Kanapki zapakowałam standardowo w papier i woreczek. Na ugotowane jajka mam pojemniczki, które obejrzeć możecie na zdjęciu- są super! Można w nich przewozić jajka w skorupkach lub obrane- do tego mają wkomponowany pojemniczek w środku na sól :)

Całość zmieściła mi się do niedużej torby, z którą  chodzę na basen. Nie zabezpieczałam niczego przed temperaturą, ale widziałam, że inni podróżujący nawet kanapki przechowywali w torbach termicznych jakie można kupić w supermarketach przy mrożonkach- uważam to za niezły pomysł, bo upały w ostatnim czasie są dość destrukcyjne nie tylko dla ludzi, ale dla jedzenia również.oż

Co jeszcze można zabrać?
- naleśniki
- warzywa i owoce umyte i pokrojone
- placki klasyczne lub ryżowe
- hummus do smarowania np. chleba lub do warzyw
- pieczone mięso

Warto, aby chociaż jedno danie było łatwe do podgrzania i przygotowane  ilości, którą dowiezie się na miejsce- ciepły posiłek po długiej podróży- tym bardziej jak dojeżdża się wieczorem jest świetną opcją.

A co Wy najczęściej oprócz kanapek zabieracie ze sobą do jedzenia, gdy wybieracie się  podróż? :)

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

276. Mleko roślinne- ryżowe (1).

Witajcie!
Ponieważ jak już wiecie wyrzuciłam z diety nabiał, a mleko kocham musiałam je czymś sobie zastąpić. W związku z tym poszukałam w internecie przepisów na mleko roślinne.
Póki co wypróbowałam dwa- ryżowe i kokosowe. To drugie robiłam już kiedyś, ryżowe po raz pierwszy.


Na mleko ryżowe potrzebne są:
- ugotowany na miękko ryż brązowy
- wrzątek

Jest wiele przepisów- można dodać wanilię do gotowania, przyprawić na słono lub już po przyrządzeniu zmieszać z kakao lub cynamonem.

Ja swoje mleko zrobiłam tak:
Do wrzącej wody wrzuciłam worek ryżu. Ugotowałam go w garnku- 40 minut (tak, jak napisali na opakowaniu).  Następnie przesypałam ryż do blendera i zalałam szklanką wrzącej wody. Miksowałam całość kilkukrotnie zmieniając intensywność obrotów. Wszystko zależy od mocy i możliwości Waszej maszynki. Używając sitka oddzieliłam papkę ryżową od "wody", czyli mleka :)

Nie jest to jakiś szczególny smak- określiłabym to jako wodę z ryżu, dosłownie :D Mam nadzieję, że z innych roślin wychodzi lepsze mleko w smaku- jak np. kokosowe :)
Ponieważ nie lubię marnotrawienia jedzenia zmiksowanego ryżu nie wyrzuciłam, ale zrobiłam z niego placki- idealnie nadają się do posmarowania humusem! (Przepis na 4 smaki już niebawem!)

Placki mają ciekawą, porowatą strukturę.
Do placków potrzebujesz:
- ryż, który został z produkcji mleka
- 4 jajka
- odrobinę tłuszczu do smażenia

Ryż i jajka mieszamy ze sobą, powinny mieć konsystencję ciasta na naleśniki- z grudkami ryżu. Rozgrzałam patelnię, pędzlem rozprowadziłam kroplę oleju rzepakowego. Wlałam odrobinę ciasta na patelnię i gdy z góry było już ścięte obróciłam placek na drugą stronę.
Należy pamiętać o tym, że jest to ciężkie ciasto i jeżeli wlejemy go za dużo na raz na patelnię to placek się połamie, jeżeli w ogóle będzie dało się go obrócić. Ciasto musi być ścięte na górze, aby można je było przerzucić na drugą stronę.

Moja kolacja z nieudanym masłem orzechowym- byłam zbyt głodna by walczyć dalej ;) Po prawej przesitowany ryż.
Smacznego!

W najbliższym czasie nie będę miała dostępu do swojego blendera- ponieważ zmieniłam miejsce zamieszkania, ale bardzo chciałabym wypróbować mleka migdałowego. Jeżeli macie sprawdzone przepisy także na inne roślinne mleka to proszę o podesłanie linków w komentarzach! :)
Przepisem na mleko kokosowe również się z Wami podzielę- tak jak zapowiadałam!
Pozdrawiam!

sobota, 17 sierpnia 2013

275. Migawki ostatnich dni (13)

Witajcie!
Dzisiejsze migawki są ostatnimi w najbliższym czasie całkiem z mojego rodzinnego miasta- Wrocławia. Nie jadę na urlop, ale zmieniam póki co miejsce zamieszkania. Dokąd jadę? Na pewno niedługo będzie to jasne, póki co cicho- sza :)

Zapraszam do obejrzenia migawek i poczytania przy śniadaniu :)


1. Wczoraj dopiero otwierałam kokos, zaskoczył mnie dużą ilością wody i łatwą obróbką- za pierwszym razem trudziłam się, aby wyskrobać miąższ. Mleko wyszło przepyszne, nie umywa się do tego z wiórków- niestety ;) Uprzedzając komentarze- przepis będzie na pewno :)
2. Nasze outfity gotowe- znaczy, że możemy lecieć na Chrzciny! :)
3. OMNOMOMNOM Młody zakochał się w domowych lodach i już od śniadania woła, że chce jednego zjeść :D
4. Tutaj już po Chrzcinach stołujemy się i wcinamy pyszności przygotowane przez gospodarzy :) Mięso i owoce <3
5. Miś KONIECZNIE musi z nami chodzić na basen, inaczej jest tragedia większa niż u "Shejkspira" :D Ostatnio zawieruszył nam się w bocznej kieszeni i leżał tam sam 3 dni, biedny.
6. Próbowałam zrobić coś na kształt owsianki w formie koktajlu, ale wyszła kompletna klapa. Jedzenie tego było przykrością. Macie sprawdzone przepisy na szejki z płatkami? :)
7. Byliśmy obejrzeć najnowszy pociąg, który już za kilka lat (mówią, że za rok lub dwa, ale wiecie jak to jest :D) będzie wozić nas z Wrocławia do Warszawy w jedyne 3,5h ;)
8. To się dzieje jak z kartonowego stolika IKEA robisz sobie ławeczkę do ćwiczeń. NIE POLECAM!
9. No i prezent, który sprawił mi ogromną radość. Jest pyszna, tylko jednak troszkę zbyt mocno aromatyzowana- może śmiało robić za zapach do szafy :D Pachnie przy każdym otwarciu szafki ;)

Słuchajcie- mam problem z ustawieniami monitora- coś mu się zepsuło i ledwo widzę, co mam na ekranie. Mam nadzieję, że zdjęcia nie są zniekształcone.
Pozdrawiam! :)

piątek, 16 sierpnia 2013

274. FOTOMENU- W 100 dni do lepszego brzucha- moja relacja dni 31-?.

Witajcie!
Niestety nie mam ostatnio wieczorem już sił uzupełniać rozpiski. Wolę zrobić trening i iść spać, aby na drugi dzień mieć energię. Dlatego też kilka wybranych dni, reszta zdjęć z innych dni, nie będę jednak wymyślać z którego to dnia, bo zwyczajnie nie pamiętam ;)

Zdarza się, że w dzień zjadam popołudniu jakiś owoc, ale to bardzo rzadko. Ćwiczę regularnie, raczej zmuszam się do przerw i robię dzień na regenerację, mimo, że na trening ochota jest :)


Dzień 31 śr

Jadłospis
Śniadanie: owsianka z owocami

Obiad: ryba wędzona, pomidor, kromka chleba żytniego, sałata, czerwona papryka, koper, 3 łyżki jogurtu naturalnego


Podwieczorek: sałatka ze szczawiem, kukurydzą, twarożkiem, orzechami włoskimi, sokiem z cytryny, kawałki bagietki z masłem czosnkowym


Kolacja: pół kukurydzy, 100g serka wiejskiego, kromal żytniego z masłem, jajko

Trening:
siłowy, obwodowy z piłką swiss

Woda zaliczona



Dzień 35 nd

Jadłospis

Śniadanie: owsianka z jajkiem, orzechami, wiórkami i owocami (borówki, arbuz)

II Śniadanie: 2 kromki chleba żytniego, masło, sałata, pomidor, 2 plastry indyka, 50g twarogu ze szczypiorkiem i koperkiem

Obiad: rosół, ziemniaki, kotlety z kurczaka, mizeria, surówka z pekińskiej z papryką, i surówka z białek kapusty

Podwieczorek: owoce (morelki, winogron i arbuz)

Kolacja: kotlety jak na obiad, sałatka gyros

Trening:
brzuch z Insane Abs

Woda zaliczona

Komentarz: Od obiadu byłam na chrzcinach mojej siostrzyczki :)


Dzień 38 śr

Jadłospis
Śniadanie:owsianka z jajem, borówkami, orzechami, wiórkami kokosowymi i sezamem

Obiad: kasza gryczana, indyk z piekarnika, fasolka zielona szparagowa z działki

Podwieczorek: dwa ogórki kiszone przez mamę narzeczonego i pomidor (podjadłam tylko ;))

Kolacja: hummus z bazylią, 2 kromki chleba żytniego, fasolka zielona szparagowa

Trening:
siłowu z piłką swiss

Woda zaliczona


Dzień 39 czw

Jadłospis
Śniadanie: owsianka z jajkiem i owocami (maliny, jeżyny, brzoskwinia)

II Śniadanie: leczo, indyk z piekarnika, pół worka ryżu brązowego

Obiad: zupa jarzynowa (z fasolką żółtą, zimeniakami, marchew, pietruszka itp.), indyk w sosie, ziemniaki, surówka (sałata, pomidory, zioła)


Kolacja: 2 kromki chleba z humusem, 3 ogórki

Trening:
przerwa, ledwo żyję po 2/3h spania

Woda zaliczona

Reszta posiłków z ostatnich dni
Śniadanie


II Śniadanie



Obiad

Kolacja


W najbliższym czasie wyjeżdżam, ale mam nadzieję, że uda mi się utrzymać tempo aktualizacji bloga.
Lubicie codzienne posty, czy lepiej jak dodaję 3/4 notki w tygodniu? :)
Pozdrawiam!