środa, 27 lutego 2013

185. Reklamowe Pogaduchy Blogerów we Wrocławiu.

Hej :)

W łikendową sobotę wybrałam się na Pogaduchy Blogerów, zorganizowane przez Studium Przypadku, które odbyły się już czwarty raz, tym razem tematem przewodnim były reklamy. Wiem, że mało kto z Was to przeczyta do końca, ale co tam ;)


O zdarzeniu tym jest już tak wiele postów, że jeżeli ktoś nie był to tak na prawdę sam nie będzie wiedział czy spodobałoby mu się, czy nie :D Jednym za dużo gadaniny, innym za mało.
Wiem jedno, warto się wybrać, by sprawdzić! :)

Plan był taki:

"17:30 – Dwa słowa wstępu i kilka ładnych obrazków czyli rozpoczęcie

17:45 – Marta Soja z Lemon Sky, opowie o tym jak blogerzy mogą wykorzystywać social media"
Marta z bardzo treściwą i wartościową prezentacją powiedziała zwięźle i ciekawie o tym, jak mniej więcej wygląda lub jak powinna wyglądać współpraca z blogerem i co my możemy zrobić, aby była ona interesująca dla nas samych, naszych czytelników oraz firmy.

18:00 – Aleksandra Stępień ze Stowarzyszenia Miasto Moje A w Nim, podpowie co zrobić z reklamowym chaosem
No co zrobić to nie powiedziała, tyle tylko, żeby zrywać reklamy. Serio? Trochę zbyt dużo powtarzania, niepotrzebnych szczegółów zamiast konkretów. Nie wiem, czy to stres, ale można było to zrobić ciekawiej i konkretniej. Niemal zasnęłam już w pierwszej części prezentacji.
Jak słusznie zauważył Nikodeus:
"Niestety, ale mam wrażenie, że tzw. “część oficjalna” była potraktowana bardzo po macoszemu. Sama akcja pozbywania się zalewu tandety z ulic ma małe szanse powodzenia w obecnym kształcie.  Bo przede wszystkim brakuje alternatywy. Ola z Miasto Moje a w Nim jest sympatyczną osobą, ale w gruncie rzeczy wychodzi z propozycją: “zdejmijcie szmaty z budynków i miejcie mniej pieniędzy w portfelu, a w zamian dostaniecie pochwałę od geeków – bo jak pokazują statystki, większość społeczeństwa i tak ma to w dupie i nie zwraca na nie uwagi”." Bo jak podano w trakcie późniejszej debaty 80% badanych nie przeszkadza to, że miasta są zaśmiecone reklamami.


źródło
18:15 – Ilona Patro (Bloger Mama:) z bloga Blogostrefa.com zdradzi tajemnice współpracy b(v)logerów z markami
Miała zdradzić, ale wystąpił Andrzej i mimo, że o swoim wystąpieniu dowiedział się niedługo przed rozpoczęciem imprezy mówił o wiele ciekawiej niż Aleksandra. Sprawdza się tutaj teza iż rzeczy robione z pasją prędzej czy później zostają zauważone i docenione. Tym bardziej w dobie internetu i szybko rozchodzącej się informacji.
 

18:30 – Debata: "Reklamowy chaos offline i online - a komu to potrzebne? A dlaczego?", w której udział weźmie każdy z Was (z pomocą niezawodnej ekipy Brand24), a w roli ekspertów wystąpią Maciej Budzich, Michał Górecki, Jakub Prószyński i Bartłomiej Rak
Debata zbędna moim zdaniem, mało jej słuchałam, bo było wałkowanie informacji z mało ciekawej prezentacji Aleksandry, a jedyne co mi się na prawdę podobało to pytanie Macieja, czego tak na prawdę od nas oczekują w związku z tym natłokiem reklam w miastach :D Oczekują lajkowania inicjatywy i zrywania reklam, czego jeszcze przeczytacie TU.

19:00 – Przerwa na łakocie i smakołyki od Jacob's Creek, Central Cafe i Food Care
Przerwa wyczekiwana, bo mimo zaopatrzenia się w bakaliowy prowiant byłam mocno głodna. Zjadłam bułkę z kozim serem i żurawiną. Kozi ser po raz pierwszy i nawet mi smakowało ;) Chociaż byłam tak głodna, że chyba było mi wszystko jedno czy to krowi, czy kozi...
 

19:30 – Pokaz specjalny filmu Sztuka Reklamy Douga Praya
Najlepsza część wieczoru oprócz pogaduch z dziewczynami i prezentacji Marty z LemonSky. Film bardzo mi bliski, bo jak by nie było mam duszę artysty i wznosiłam się wręcz słuchając o wszystkich wspaniałych pomysłach i walce z przeciwnościami utartych ścieżek i schematów. To ich przełamanie i zwyciężenie strachu pozwala uzyskać sukces! Niestety ostatnie minuty filmu musiałam opuścić, bo wzywały mnie obowiązki rodzicielskie ;)
 

21:00 – Dla każdego coś dobrego - czyli prezenty dla grzecznych b(v)logerów
Film kończył się jakoś 30 minut po 21, ja jako niegrzeczna blogerka zgarnęłam spod siedzenia jeszcze przed filmem szklankę i 4 szt Frugosów, a reszta nagród i aftery afterów po afterze mnie ominęły. Duszą zabawową mocno nie jestem, więc imprezy alkoholowe do rana mnie nie kręcą. 

Pewnie się zastanawialiście jak wyglądam ;) Może nie jest to zdjęcie, z którego jestem szczególnie zadowolona, no ale (niewyspana) wyglądam mniej więcej tak:

źródło
Nie mniej jednak bardzo cieszę się z poznania Zzielonej, RedLipstickM0nster i PannyJoannyMakeUp. Ponadto wymieniając górę wiadomości i komentarzy z Pauliną nigdy nie spodziewałabym się, że tak szybko będzie nam dane się poznać. Ze względu na tematykę i poziom jej bloga tym bardziej się cieszę :)

Czego mi brakowało? Niższej temperatury na sali, strefy zdrowia, bo była modowa, vlogerowa, kulturalna itp. a "naszej" nie było i wody do picia (na szczęście przytachałam swoje 1,5l, ale co byłoby gdybym zapomniała?) ;)

Tygryskowi i Fitblogerce dziękuję za towarzystwo i kolejne spotkanie. To kiedy następne z gotowaniem? :D

A Wy, spotykacie się ze znajomymi z internetu? :)
« Nowszy post Starszy post »

30 komentarzy:

  1. Pamiętam, jak kiedyś pisałaś o spotkaniu z dziewczynami z blogów w Starbucksie. Już wtedy pomyślałam sobie, że to by było ciekawe doświadczenie spotkać się z kimś "w realu". Dlatego podobają mi się takie inicjatywy, jak ta o której piszesz, choć chyba- poza Blog Forum Gdańsk- są one jeszcze mocno w powijakach. Ale zawsze można coś z nich wynieść :)

    P. S. Bardzo młodo wyglądasz!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, Tygrysek i Fitblogerka to chyba będzie stała "ekipa" :D
      Na Blog Forum Gdańsk było ok 300 blogerów (jak dobrze wyszukałam), u nas jakieś 250, więc różnica niewielka :) Co prawda to spotkanie jest dopiero po raz 4ty i nie aż tak nagłośnione, ale to tylko kwestia czasu! :) Ponadto po raz pierwszy byli blogerzy ściągnięci z Warszawy, więc Studium Przypadku cały czas to rozwija- i dobrze!

      P.S. Bo ja jestem młoda! :D:D

      Usuń
    2. O proszę, to ciekawe, że spotkanie już kolejny raz się odbyło. Fajnie, że się wybrałaś i o tym napisałaś :)

      P.S Że młoda to wiem, ale na tym zdjęciu wyglądasz na naście lat :P

      Usuń
    3. No mam nadzieję, że na kolejne edycje też mi będzie dane :D

      :D Przeczytaj komentarze do nowej notki :D:D

      Usuń
  2. Taaaak, z gotowaniem, w końcu na jakimś spotkaniu byłybyśmy najedzone :D he he

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie, głodomory się zebrały a jedzenia tyci tyci :D

      Usuń
  3. wydaje mi sie ze pomimo iz nie wszystkie punkty spotkania byly interesujace dla Ciebie, to sama idea jest ok; przede wszystkim można sie spotkac z wirtualnymi do tej pory osobami:)
    pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie, niektórym prezentacja podobała się bardzo ;) A film znów wcale, więc zawsze będzie tak, że różni ludzie będą mieli różne poglądy na prelekcje/prezentacje/spotkania :)

      Usuń
  4. Czadowo! Zróbmy kiedyś zjazd fit blogerek :)

    OdpowiedzUsuń
  5. ale masz kochane dołeczki w policzkach;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jej, to bardzo miłe ;) Od kiedy pamiętam wiele osób zwraca na nie uwagę :D

      Usuń
  6. Ahoj,
    z tej strony Ola z MMAWN. Jako że sama nie prowadzę bloga, to kontakt z Waszym środowiskiem był dla mnie podczas Pogaduch całkiem ciekawym doświadczeniem. Czytam sobie więc te relacje, spoglądam po wcześniejszych notkach, rozglądam się po tematach, zwłaszcza tych, których autorów poznałam osobiście we Wrocławiu - tak czy siak, widzę, że jestem zwyciężczynią plebiscytu na najsłabsze ogniwo blogowego spotkania... ;) I ok, nie będę się spierać z subiektywnymi odczuciami ani wbijać szpili w co bardziej złośliwe recenzje, bo też mało spałam w tamten weekend hehe. Widzę tu jednak zarzuty merytoryczne i to pozwala mi podjąć rękawicę.

    Tak jak podkreślałam podczas późniejszej rozmowy, obecnie bardzo wiele osób nie zdaje sobie sprawy w jakim syfie outdoorowym żyje, jak bardzo nieskuteczne jest prawo i jak niewiele trzeba, żeby polskie krajobrazy ulegały jeszcze większej degradacji. Stępienie tej wrażliwości nie oznacza, że jej nie ma - trzeba ją tylko obudzić. Stąd te statystyki. Wiemy, że sprawa jest bardziej skomplikowana dzięki słuchaniu opinii innych, różnym rozmowom prowadzonym mailowo czy w realu. Przekazu komercyjnego i informacji w mieście jest tak dużo, że ludzie przestają zwracać na niego uwagę. Gdy w 2009 roku krążył po salach urzędów i instytucji album "Polski outdoor" ze zdjęciami z naszych miast, lasów, plaż, poboczy dróg, decydenci przecierali oczy ze zdumienia, bo jeszcze przed momentem daliby się pokroić, że problemu ekspansji outdooru nie ma. Jak można obudzić tę wrażliwość? Podczas prezentacji mówiłam np. o Starym Sączu, więc nie będę się powtarzać, co by znów nie było za długo.

    Nic nie kończy się na zwykłym zrywaniu reklam. Podczas debaty wspominałam, że stowarzyszenie zawsze wychodzi do ludzi z propozycją "coś za coś" - "my chcielibyśmy od Was tego, w zamian dajemy to albo w dłuższej perspektywie dostaniecie tamto". Inne podejście jest niepoważne. Wypracowanie alternatyw zależne jest każdorazowo od środowiska, z którym się rozmawia - stąd też nie ma prostych, uniwersalnych rozwiązań, które mogłabym "ot, tak" przytoczyć. Zawsze podstawą jest dialog. My wiemy co jest źle, dlaczego jest źle, a teraz zastanówmy się jak - poza potrzebnymi sztywnymi regulacjami prawnymi - przekuć to w coś dobrego. Inaczej takie rozmowy przebiegają w Zakopanem, inaczej w Poznaniu, inaczej na warszawskim Ursynowie, inaczej na warszawskiej ulicy Filtrowej. Stąd też skupiłam się na poglądowych kwestiach (zbyt?) ogólnych, bo każdy z tych przypadków sam w sobie nie zmieściłby się w 20-minutowej prezentacji.

    Nie należę do osób, które będą się wybielać na siłę, więc sama bardzo żałuję, że nie zmieściło się w mojej prezentacji krótkie umówienie tego jak działać. Zaznaczyłam, że bardzo chętnie porozmawiam o tym po części oficjalnej, ale nikt nie wyraził takich chęci. Dziwię się, bo przecież ustaliliśmy, że przynajmniej jestem osobą sympatyczną... ;D Dlatego zaproszenie do dyskusji jest ciągle aktualne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ola! Bardzo dziękuję za ten jakże ważny głos. Cieszę się, że podjęłaś temat, może w końcu dowiem się co powinnam zalajkować i co dokładnie puścić dalej :D

      Nie wiem, czy masz na to czas, ale blog powinnaś założyć! Będziemy mieli przynajmniej pole do prowadzenia dialogu, który zostanie dla potomnych, w których tę świadomość chcemy obudzić :) Właśnie ten Twój blog mogłabym podrzucać to tu to tam :D Nie myśl o sobie, jak o najsłabszym ogniwie, bo nie wiem, czy zauważyłaś to właśnie o Twojej prezentacji jest w mojej notce najdłuższy fragment :D

      Ja do złośliwców nie należę, rozumiem zmęczenie, nie śpię normalnie od dwóch lat, a ponadto na myśl o wystąpieniu przed garstką nawet osób łzy napływają mi do oczu ze stresu ;) Także podziwiam Cię tak, czy inaczej, że mimo niewspółpracującego mikrofonu oraz tego właśnie niewyspania mówiłaś, co zaplanowałaś.

      Wiesz co uświadomiła mi najbardziej Twoja prezentacja? Że tak samo, jak reklamy nie przeszkadzają społeczeństwu, tak samo kupy psie na ulicy- też nie. Swoisty slalom i tor przeszkód miałam przedwczoraj, gdy po roztopionych śniegach zostały prezenty od pupili mieszkańców mojego osiedla. Nie mam bladego pojęcia jak obudzić świadomość większą w Polakach i właśnie tego najchętniej dowiedziałabym się z Twojej prezentacji, skoro mówisz, że czasu zabrakło to żałuję tylko, że

      Jestem jak najbardziej za takimi inicjatywami, chętnie zapoznam się z albumem, bo temat ważny, nie ma co. No wydaje mi się, że rozmowy w swoim środowisku to jedno, ale jakiegoś bloga właśnie by się przydało, którego można linkować (bo nie oszukujmy się, stronki przgląda się mniej chętnie ;)).

      Tak, zmiana szyldów na lepsze i ładniejsze za czyjeś pieniądze to fajna sprawa, ale myślę, że jeszcze długo, długo zanim nowo otwierane punkty będą od początku o tym myśleć.

      Regulacje prawne. To chyba one w sobotę mnie najbatdziej zanudziły... Dajcie petycję do podpisania :D To działa na ludzi, kilka zdań i prośba o podpis w celu otwarcia sobie drogi do rozmów "na szczycie"- druga kwestia jest taka, co ci na górze z tym zrobią- chyba nic, bo do tych 80% obojętnego społeczeństwa należą...

      Wiesz co, chyba nie dosłyszałam z głodu o tej chęci porozmawiania :D Poleciałam w przeriwe od razu po coś do jedzenia, a w trakcie filmu już uciekałam.

      Załóż blog, mówię Ci ;):)

      Usuń
  7. Jak fajnie spotkać wirtualne "koleżanki" ;D PannaJoanna i Monsterek właśnie coś wspominały że się wybierają, lecz nie wiedziałam że to taki program był. Nie dziwie się, że się cieszysz ze spotkania z nimi, bo wydają się być bardzo fajne-sama bym chciała je poznać ;D A tak poza tym to również wspomnę o Twoich dołeczkach, bo wyglądasz z nimi uroczo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No oglądając ich filmiki widzę, jakie są naturalne :D Tak samo jak Gosia- fitblogerka ;)

      Dzięki za dołki, lubię je :D:D

      Usuń
  8. to ja chyba jakaś nie na czasie jestem, bo nic nie wiedziałam o tym spotkaniu! a chętnie bym poszła.. no nic może kiedyś się dowiem na czas :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Następnym razem poślę, jak się dowiem, że są zapisy :D Tylko meldować chęć i obecność ;)

      Usuń
  9. ja spotkałam się z dziewczynami - mamami w Warszawie na warsztatach Pampersa - najcudowniejsze doświadczenie mojego życia :) Mam nadzieję, że będzie mi dane przeżyć coś równie fajnego :)

    OdpowiedzUsuń
  10. super spotkanie:)
    jeszcze nie miałam okazji wziąć udziału w takim spotkaniu, ale kto wie:)...

    OdpowiedzUsuń
  11. Uśmiechnięta mina mówi wszystko :):*
    Szkoda, że większość zjazdów jest tak daleko, albo ograniczone są miejsca. Właściwie to nie problem wziąć całą trójkę w auto i podjechać gdzieś, choćby na chwilę, ale w grę weszły by tylko sąsiednie województwa. Może kiedyś?
    Pozdrawiam :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :)
      Korzystaj i spotykaj się, póki jesteś tu ;):D No, bo jak wyjedziesz to słabo będzie z takimi spotkaniami

      Usuń
  12. Ooo to pewnie się spotkałyśmy :))

    OdpowiedzUsuń
  13. zaluje ze nie moglam dotrzec na spotkanie, ale musialam wyjechac z Wroclawia. w kazdym badz razie moze kolejnym razem... :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na powiększające się grono blogowych znajomych! :)

      Usuń
  14. Niższa temperatura na sali, strefa zdrowia i woda do picia (poza Frugo) - do zrobienia na kolejnych Pogaduchach. Trzymaj nas za słowo! :) Pozdrowienia od studiumprzypadku.com :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety na "następnych" nie byłam, ale czekam na zapowiedzi :D

      Usuń