174. Hello February- podsumowanie stycznia!

Dzisiaj zapraszam na podsumowanie stycznia.
Podsumowanie postanowień noworocznych z tego postu przede wszystkim.


1. Odnośnie obrony pracy to mam pewne obawy co do terminu. Jutro spotkanie z promotorem i decyzja, czy składać podanie o przedłużenie... Chociaż bardzo tego nie chcę, ale mocno wierzę, że to pozwoli mi lepiej przygotować się do egzaminu. Dzięki czemu będę bardziej pewna siebie. 
A pewności brakuje mi BARDZO.

2. Z synkiem robimy przysiady, on wykonuje własną wersję downdog :D, chodzimy na spacery bez wózka, uczymy się opowiadać czytanki i liczyć do trzech dla zabawy (tak, on ma troszkę ponad półtora roku i to polega na jego wyciąganiu kolejnych paluszków i mamy liczeniu ;)). Ponadto uczymy się wołać za potrzebą i latać bez pieluchy po domu, a to bardzo stresujące i dla mnie i dla niego.

3. Ćwiczenia 3x w tygodniu są bardzo odległe od tego, jak wygląda moja aktywność. Wyzwania wykonuję codziennie, ale tego treningiem nie mogę nazwać.

4. Minimalizowanie i ogarnięcie przestrzeni idzie mi dobrze, co więcej moje litanie do współlokatorów dają efekty, więc mocno na plus :)

5. Moja samoocena sięga dna. Ma to ogromny związek z końcem studiów i brakiem treningów. Ehh...

6. Nadal nie wykorzystuję swoich umiejętności, jednak przełamuję lęki. Kilka spraw popchnęłam mimo strachu i czuję się z tym wspaniale :)

7. Organizacja czasu leży. Nie mogę się ogarnąć... stres, stres w tej chwili gra największą rolę w moim życiu.

8. Samorozwój delikatnie do przodu, byłam na szkoleniu stacjonarnym, z którego wyszłam zadowolona i spotkałam dwie znajome duszyczki :)

9. Jadłospis do najlepszych w moim życiu nie należy. Znów reguluje to stres. Nie opycham się jednak śmieciami- do największych grzechów mogę zaliczyć wieczorne dojadanie i brak dużej ilości warzyw, mimo, że je uwielbiam.

10. Prowadzę zeszyt dobrych zdarzeń i myśli, jednak zdjęcia i albumy zostają nietknięte i nie zmieni się to w ciągu najbliższych tygodni na pewno...

11. Wykorzystuję na bieżąco zapasy jedzenia, zostawiam wiadomości na lodówce co trzeba w danym dniu zjeść, a co ugotować, by nie marnować jedzenia:) Z kosmetykami idzie mi gorzej, ale ogólnie całkiem jestem zadowolona z tego postanowienia :)

12. Jako wypełnienie ostatniego punktu- rozliczam się właśnie publicznie, aby podwyższać motywację :)


Bilans:  6- 1- 5
Może i na pewno będzie lepiej :)
Odnośnie przygotowania na tablicę korkową mojej motywacyjnej przypominajki to zaczęłam ją robić jakiś czas temu, ale odłożyłam i teraz patrząc na nią już mi się nie podoba :D Muszę więc zacząć od nowa!


Na koniec chciałam Was zaprosić do nowego wyzwania wizażowego- SUMO SQUAT, w którym biorę udział :)


Proste ćwiczenie, mimo, że opis wydaje się być zawiły to chodzi po prostu o wykonanie 3 pogłębień w dół i 3 ruchów do wyprostu. Każda z pozycji utrzymana 2s. POLECAM!

Nadal trwa DIP CHALLENGE, który sprawia trudność podczas utrzymywania tempa 2:2. Daje tricepsom mocno popalić i oglądając swoje łapki widzę, że mięsień pracuje- jest spuchnięty :D

STEP UP już się skończył- ale każda z Was może w swoim wyznaczonym terminie rozpocząć je i ukończyć- polecam!
Pracują pośladki, uda, pracuje brzuch! Ponadto macie możliwość oswoić się z ćwiczeniami siłowymi i być może któraś z Was zapała miłością do tego wspaniałego treningu :)

Pozdrawiam!
« Nowszy post Starszy post »

34 komentarze:

  1. wdech... wydech... wdech... wszystko będzie dobrze! miłego dnia! :)

    OdpowiedzUsuń
  2. najbardziej rozczulił mnie punkt numer 2:) Świetnie, że znajdujesz tyle czasu dla swojego dziecka. Pracuję w przedszkolu i wiem, że duża część dziesiejszych rodziców po odebraniu go z przedszkola kładzie dziecko od razu spać... czyli reasumując spędzają ze swoim dzieckiem weekend (a i to nie wiadomo jak z tym jest do końca). Dziecko w przedszkolu od 6 do 17... no cóż - a to nazywam kolejnym punktem odhaczonym na długiej liście pod tytułem: "Co trzeba zrobić w życiu". Dlatego czytając to co piszesz robi mi się ciepło na serduszku:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bardzo doceniam i nie żałuję, że mam możliwość spędzenia pierwszych lat z synkiem. Cenię ten czas, wykorzystuję i mam nadzieję, że przy drugim dziecku też będę mogła tak zrobić :)

      Usuń
  3. Ten zeszyt dobrych zdarzeń i myśli to świetny pomysł! Coś na kształt szczęśliwego słoika z karteczkami. Serio fajna sprawa :)

    Mam nadzieję, że szybko pokonasz stresiora :c kurczę, on Ci wszystko rujnuje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Samo jego wypełnianie pozytywami jeszcze bardziej mi poprawia humor :)

      Tak, rujnuje wiem, ale cóż poradzić ;) Ne umiem się nie stresować :(

      Usuń
  4. oj odpieluchowywanie mamy już za sobą prawie, dlugo nie chciała,a potem odpuściłam i z dnia na dzień po prostu zaczeła sikać do kibelka. Teraz tylko zostały nam na wyjscia i na spanie,(zimą boje sie,że zsika się na dworze i będzie problem)
    mój samorozwoj leży i kwiczy.
    nie pracuje,nie skonczyłam studiów..nie robię nic...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odpieluchowanie jest trudne, bo tak na prawdę nie mamy większego wpływu na to ;) To dziecko decyduje tak na prawdę, powie albo nie :D

      Usuń
  5. uważam, że przy ilości obowiązków, które masz Twoja lista bardzo dobrze jest wypełniania:) spokojnie, nie można być zawsze na 100%, a jesteś wspaniałą inspiracją dla mnie, za co będę Ci regularnie dziękować i w miarę możliwości wspierać Cię wirtualnie w Twoich wyzwaniach:)!!!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, dzisiaj ten komentarz jest dla mnie jeszcze bardziej motywujący :)

      Usuń
  6. zainteresował mnie ten punkt
    4. Minimalizowanie i ogarnięcie przestrzeni idzie mi dobrze, co więcej moje litanie do współlokatorów dają efekty, więc mocno na plus :)

    ułożyłaś sobie jakiś plan minimalizowania i ogarnięcia przestrzeni? coś Cię zainspirowało?
    bardzo potrzebuję pomocy w tej kwestii

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napiszę o tym, miałam rozplanowane posty na długo, długo, ale postaram się ten o minimalizacji gdzieś wcisnąć :):)

      Usuń
  7. zycze ci aby luty było w 100 % lepszy od poprzedniego miesiaca:)

    OdpowiedzUsuń
  8. Doskonale rozumiem Twoje rozterki związane z końcem studiów. Najgorszy jest właśnie ten finisz, załatwianie wszystkich formalności związanych z pracą itp.. Na pewno dasz ze wszystkim radę, silna kobitka jesteś :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dam radę, muszę, mam ogromną motywację, którą jest moja rodzina :) Chcę już zacząć "normalne" życie ;)

      Usuń
  9. może to nie jest usprawiedliwienie, ale zobaczysz, że jak tylko uporasz się z tym, co generuje te duże nakłady stresu, czyli z ogarnięciem studiów, to wszystko pójdzie bardziej z górki, bo to wielki 'kamień z serca'. zresztą, wiem, że nie powinno się równać do tego, co jest niżej i gorsze, ale uwierz, że wiele osób uznałoby Twoje 'zwykłe' codzienne wyzwania za normalne treningi, więc super, że jesteś ambitna, ale nie bądź dla siebie zbyt surowa, bo tym można się wpędzić w jeszcze gorszy nastrój. i tak rozwijasz się niesamowicie : ) btw. strasznie mi się podoba robienie skłatsów z synkiem, wyobrażam sobie, jak to mus być urocze : D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Liczę na to bardzo, stres jest takim killerem dobrej energii...

      No przysiady z synem są śmieszne, on tak szybko siada i wstaje i się cieszy z tego ;) Jak ja robię pompki to on siada mi na plecach (tato go nauczył :D) i mam problem :D:D

      Usuń
  10. jejciu patrze tak na moich starszych znajomych na politechnice, ktorzy wlasnie koncza studia i martwie sie, bo to samo czeka mnie w czerwcu :(

    OdpowiedzUsuń
  11. zajac sie dzieckiem to to samo co cwiczenia praktycznie wiec nie przejmuj sie!:)

    OdpowiedzUsuń
  12. Moim zdaniem stresujesz się bo za dużo nakładasz na siebie obowiązków/wyzwań. Wyluzuj trochę i zacznij od jednej pozycji-np. obrona pracy licencjackiej. Jak skończysz z obroną to emocje same z Ciebie opadną i będziesz miała więcej siły i energii - zobaczysz.. Usiądź sobie z synkiem, powygłupiajcie się, pośmiejcie w głos- przestań na chwilę myśleć o wyzwaniach, o tym co jest na Twojej liście. A odpieluchowaniem też się nie przejmuj- Twój synek jest jeszcze mały i może trochę potrwać aż zrozumie o co chodzi. Z własnego doświadczenia wiem, że najlepszy czas na pozbycie się pieluch to wiosna/lato- dziecko może sobie z goła pupcią biegać i szybko załapie o co chodzi. Życzę Ci spokoju i radości i przestań wyznaczać sobie tyle rzeczy do zrobienia bo przez to stajesz się nieszczęśliwa. Powolutku i małymi kroczkami a Twoja lista postanowień wejdzie w życie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, tylko ja w ciągu dnia nie mam za bardzo kiedy (jak młody nie śpi) pisać pracy, stąd inne zajęcia, które właśnie w dzień wypełniam :) Ogólnie czuję, że jest dużo, ale dzięki temu nie tracę dni na nicnierobieniu (chociaż przy dziecku nie da się nic nie robić, ale nie umiem tego inaczej nazwać :D)
      Chodzi generalnie o to, że wyzwania np. robię, kiedy syn nie śpi, traktuję to jako czas, kiedy mogę go zaangażować w ruchową zabawę ;)

      Usuń
  13. Dokładnie, nie stresuj się tym, że czegoś nie zrobiłaś albo nie masz na to czasu. Ja miałam podobnie jak broniłam prace, miałam w sumie tylko godzinę w ciągu dnia i nieliczne wieczory, bo mała chciała cały czas mieć mamę obok. Ale będzie ok ! Może ustal sobie priorytety a resztę odłóż na za jakiś czas...
    Trzymam kciuki za Ciebie i Twoją obronę !!!
    Ja też z małą liczę jak na razie potrafi powiedzieć 6 i 7 :) a no i naśladować zwierzątka, świetnie naśladuje lwa :) Z pieluchą jest gorzej, gdyż ona nie za bardzo lubi się przebierać, więc nie chce mnie informować, że coś tam jest bo wie, że łączy się to ze zmianą pieluchy :)
    Co nas nie zabije to nas wzmocni.

    A moja córcia wykonywała dzisiaj ze mną Pylometrics z P90X, chyba jej się spodobało bo skakała razem ze mną :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem o co chodzi z nielubieniem się przebierać... mam awanturę cały czas o to, tylko tłumaczenie, że niegrzeczne chłopczyki się tak zachowują, a on jest grzeczny pomaga :D

      Super! 6 i 7 jeszcze daleko :D Lew to z RaaRaa mój naśladuje ;)

      Usuń
  14. Końcówka studiów do najłatwiejszych nie należy. Wiem coś o tym :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, ale najważniejsze, że cały czas do przodu ;)

      Usuń
  15. Ja życzę powodzenia, bo wiem jak musi Ci być ciężko. Ja nie studiuje, ale też mam masę obowiązków i do tego staram się być jak najlepszą mamą, a to akurat się chwali, bo niestety dużo Dziewczyn w Naszym wieku odpycha maleństwo w kąt do Babć, czy Dziadków, by móc imprezować, czy rozpocząć naukę dzienną, bez konsultacji. Spokojnie :* Dasz sobie radę, jesteś rozsądna.
    Buziaki

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O nie, nie nie wyobrażam sobie, aby więcej czasu ktoś inny spędzał z moim synem... (nie mówię tu o sytuacji, kiedy dziecko jest pół dnia w przedszkolu, a mama w pracy, bo to inna sytuacja!) :)

      Usuń
  16. Hej, z czytelniczki awansowałam na blogerkę, wpadnij do mnie jak będziesz miała chwilę ok ?:) Nie spamuje, ale liczę na rady innych blogerek a Ty masz pojęcie w tej sprawie, każda opinia sie dla mnie liczy, zwłaszcza Twoja, bo jestem tu regularnie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, będę często, póki co odcinam się na kilka dni:)

      Usuń
  17. Niebiesko-szara a ja mam pytanie odnośnie ZWOWów Zuzki :) Czy one sięnadają by spalić jeszcze trochę tłuszczyku czy są stricte na podkreślenie mięśni ? Oraz czy ich stopień trudności zwiększa sie od 1 ZWOWu do końca czy lepiej wybierać wyrywkowo treningi ?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Można spalić na nich tłuszcz, ale raczej pośrednio- poprzez podkręcanie metabolizmu. To są wytrzymałościówki z dodatkiem siłowego w niektórych ZWOWach.
      Nie polecam robić dwóch pod rząd a przynajmniej ja na dwa się nie czuję ;)

      Stopień trudności nie zwiększa się z numeru na numer. Musisz obejrzeć i wybrać coś, co Cię zainteresowało :) Chociaż wrażenie "lekkości" treningu najczęściej się tutaj nie sprawdza :D:D

      Usuń