186. Podsumowanie lutego- treningi i postanowienia noworoczne.

Hej!

Ponieważ już się ujawniłam, pokazałam i żadnych hejtów  nie było :D To chcę Wam się przedstawić z bardziej codziennej strony ;) W lekkim, tuszowym tylko makijażu, związanych włosach- bo to najwygodniejsza  i najbezpieczniejsza dla moich włosów fryzura :)

Dzisiaj podsumowanie lutego, w związku z postanowieniami noworocznymi oraz treningowe. Po zrobieniu listy uświadomiłam sobie jak bardzo jestem w tyle z recenzjami, bo oprócz moich ulubionych treningów, jak np. burpees tabata, czy ZWOW #3 zrobiłam kilka nowych. W toku pojawiania się kolejnych recenzji, listę uzupełnię w odpowiednich miejscach linkami, póki co te zrecenzowane już są niżej podlinkowane, zapraszam! :)

 Przechodząc do sedna, najpierw zapraszam na podsumowanie postanowień noworocznych z tego postu:
 


1. Oddanie pracy przesunięte o miesiąc na moje podanie, bardzo się cieszę. Tekst niemal gotowy, cały luty pracowałam sumiennie, tylko kilka dni było takich, że nie zrobiłam w związku z pracą nic. Jestem dość zadowolona, chociaż mogło oczywiście być lepiej! 

2. Kreatywne spędzanie czasu z synkiem idzie mi nad wyraz dobrze :) To są moje ulubione chwile w ciągu dnia, kiedy np. otwieramy karty edukacyjne z rossmanna i młody codziennie powtarza coraz lepiej zwierzątka, przedmioty i kształty! Ponadto zauważa te rzeczy również w innych, codziennych sytuacjach i mówi mi, co gdzie jest (woła, krzyczy wręcz :D). Musicie mi wierzyć na słowo, ale sposób, w jaki on mówi pingwin (pinpin), baran (baban), albo kiedy woła "dzik dzikiii" w związku z słuchaniem przez nas fragmentów Akademii Pana Kleksa ("dzik jest dziki, dzik jest zły"- na pewno pamiętacie! :D) to po prostu można paść ze śmiechu ;) Rozpoznaje kółko, kwadrat, SERCE! :) Wybaczcie te moje rozpisywanie się, ale to ważna część mojego życia i raz w miesiącu muszę! :D

3. Ćwiczenia 3x w tygodniu udało mi się uzyskać, jeżeli policzyć średnią z lutego ;) Jak widać między 19, 23 lutego zrobiłam maraton 5 dniowy z Zuzką. ZWOW #58, czyli 8 minutowy interwał bardzo mi się podobał i nawet bez recenzji polecam go zrobić :)


4. Minimalizuję, przekładam i ogarniam, staram się, ale nie skupiałam się na tym punkcie zbytnio. Mogło być o wiele lepiej, ale to nie priorytet póki co. Były pytania odnośnie tego punktu w podsumowaniu styczniowym. Na pewno odpowiem na nie w osobnym poście!

5. Samoocena... Coraz wyżej! :) 



6. Przełamuję strach przed nowym i nieznanym w innych sferach życia, niż projektowanie wnętrz, czy prawo jazdy, ale pójście na Pogaduchy było w pewnym stopniu realizacją tego punktu...


7. Nie jestem lepiej zorganizowana, gorzej nawet, niestety. Podrzucajcie rady i stronki w związku z organizacją czasu, za każdą będę wdzięczna!


8. W związku z samorozwojem (i kreatywnym spędzaniem czasu) czytam synkowi książeczki po angielsku, dostałam od TŻta "Blondynkę na językach" z Francuskim i powtarzam niemiecki z uczącym się go właśnie narzeczonym. 


9. Gotuję nowości (np. frittatę :)). Nie omijam posiłków, jem więcej ryby, ograniczyłam owoce (3 banany, mandarynki, jabłko, kilka garści suszonej żurawiny i rodzynki to lekko ponad). Piję jednak za dużo mleka i teraz już wiem, że ono mi szkodzi, mam po nim spuchnięty i wzdęty brzuch!



10. Nie wypełniam albumów, jednak staram się w każdym tygodniu wypełnić mój zeszyt dobrych wspomnień. Piszę tam nasze wyprawy (np. spacery bez wózka) oraz siusianie do nocnika (Mamy super postęp w tym temacie!). Kolejne słowa i śmieszne sytuacje. Ponadto piszę np. że mimo zmęczenia udało mi się poćwiczyć lub na innym polu przezwyciężyć samą siebie. 
Jednym słowem- wszystko, co pozytywne zachowuję w tym zeszycie.


11. Zbliżam się do końca "starej dostawy" i trzymam postanowienia, że nie tykam nic STĄD dopóki nie wykorzystam zapasów :) Ponadto powiesiłam oprócz wyrywanego notesu na listę zakupów dwie sucho zmywalne tablice na lodówkę, na jednej piszę co z półproduktów i zapasów trzeba wykorzystać (ugotować ryż, zrobić kotlety, wykorzystać brokuł), a na drugiej co jest do zjedzenia (zupa pomidorowa, makaron z sosem, ser z rzodkiewką). Polecam, to pomaga w świadomym uzupełnianiu zapasów i wyjadaniu przygotowanych potraw, aby po dwóch tygodniach nie znaleźć w głębi lodówki ukrytego, zzieleniałego serka. Dodatkowo zapas np. serków wiejskich układam najbliższą datą do spożycia najbliżej zasięgu ręki :) (Chyba jednak lepiej się zorganizowałam, a przynajmniej na tym polu :D)

12. Rozliczyłam się dziś konsekwentnie, więc tutaj zielono :)

Bilans:  7- 4- 1
O wiele lepiej, niż ostatnio, jestem zadowolona, bo myślałam, że wyszło dużo gorzej :)



Lutowy rozkład jazdy:

1.02- REST
2.02- REST
3.02- REST

4.02- REST
5.02- REST
6.02- REST
7.02- REST
8.02- Zuzka Light- ZWOW #52 Time Challenge - Lean Body Workout + rady dla początkujących
9.02- REST
10.02- Power Workout- ćwiczenia na smukłe ramiona i wszystko inne (recenzja samego treningu niedługo)

11.02- burpees tabata
12.02- REST
13.02- REST
14.02- Zuzka Light - ZWOW #3  -tym razem z 7,5kg uwierzcie to była masakra ;)
15.02- Yoga Full 30 minute routine- bardzo fajny trening, niedługo go opiszę :)
16.02- REST
17.02- REST

18.02- REST
19.02- Zuzka Light - ZWOW #12 AMRAP- do zrecenzowania :)
20.02- Zuzka Light - 8 Minute Power Cardio - ZWOW #56- to jest odkrycie ostatnich treningów, polecam i będę recenzować po poprzednich ;)
21.02- Zuzana Light - ZWOW #14 tym razem całość z 3,5kg, także progres jest i lubię ten trening, wykańcza mięśnie :)
22.02- Zuzka Light - 8 Minute Power Cardio - ZWOW #56
23.02- Zuzana Light - ZWOW #8 Time Challenge
24.02- REST

25.02- REST
26.02- REST
27.02- Zuzka Light - ZWOW #46 Tight Space Workout
28.02- burpees tabata wykonałam 49 powtórzeń :) niepełne pompki, ale w pozycji do męskich

Jak u was luty treningowo i postanowieniowo? :)

185. Reklamowe Pogaduchy Blogerów we Wrocławiu.

Hej :)

W łikendową sobotę wybrałam się na Pogaduchy Blogerów, zorganizowane przez Studium Przypadku, które odbyły się już czwarty raz, tym razem tematem przewodnim były reklamy. Wiem, że mało kto z Was to przeczyta do końca, ale co tam ;)


O zdarzeniu tym jest już tak wiele postów, że jeżeli ktoś nie był to tak na prawdę sam nie będzie wiedział czy spodobałoby mu się, czy nie :D Jednym za dużo gadaniny, innym za mało.
Wiem jedno, warto się wybrać, by sprawdzić! :)

Plan był taki:

"17:30 – Dwa słowa wstępu i kilka ładnych obrazków czyli rozpoczęcie

17:45 – Marta Soja z Lemon Sky, opowie o tym jak blogerzy mogą wykorzystywać social media"
Marta z bardzo treściwą i wartościową prezentacją powiedziała zwięźle i ciekawie o tym, jak mniej więcej wygląda lub jak powinna wyglądać współpraca z blogerem i co my możemy zrobić, aby była ona interesująca dla nas samych, naszych czytelników oraz firmy.

18:00 – Aleksandra Stępień ze Stowarzyszenia Miasto Moje A w Nim, podpowie co zrobić z reklamowym chaosem
No co zrobić to nie powiedziała, tyle tylko, żeby zrywać reklamy. Serio? Trochę zbyt dużo powtarzania, niepotrzebnych szczegółów zamiast konkretów. Nie wiem, czy to stres, ale można było to zrobić ciekawiej i konkretniej. Niemal zasnęłam już w pierwszej części prezentacji.
Jak słusznie zauważył Nikodeus:
"Niestety, ale mam wrażenie, że tzw. “część oficjalna” była potraktowana bardzo po macoszemu. Sama akcja pozbywania się zalewu tandety z ulic ma małe szanse powodzenia w obecnym kształcie.  Bo przede wszystkim brakuje alternatywy. Ola z Miasto Moje a w Nim jest sympatyczną osobą, ale w gruncie rzeczy wychodzi z propozycją: “zdejmijcie szmaty z budynków i miejcie mniej pieniędzy w portfelu, a w zamian dostaniecie pochwałę od geeków – bo jak pokazują statystki, większość społeczeństwa i tak ma to w dupie i nie zwraca na nie uwagi”." Bo jak podano w trakcie późniejszej debaty 80% badanych nie przeszkadza to, że miasta są zaśmiecone reklamami.


źródło
18:15 – Ilona Patro (Bloger Mama:) z bloga Blogostrefa.com zdradzi tajemnice współpracy b(v)logerów z markami
Miała zdradzić, ale wystąpił Andrzej i mimo, że o swoim wystąpieniu dowiedział się niedługo przed rozpoczęciem imprezy mówił o wiele ciekawiej niż Aleksandra. Sprawdza się tutaj teza iż rzeczy robione z pasją prędzej czy później zostają zauważone i docenione. Tym bardziej w dobie internetu i szybko rozchodzącej się informacji.
 

18:30 – Debata: "Reklamowy chaos offline i online - a komu to potrzebne? A dlaczego?", w której udział weźmie każdy z Was (z pomocą niezawodnej ekipy Brand24), a w roli ekspertów wystąpią Maciej Budzich, Michał Górecki, Jakub Prószyński i Bartłomiej Rak
Debata zbędna moim zdaniem, mało jej słuchałam, bo było wałkowanie informacji z mało ciekawej prezentacji Aleksandry, a jedyne co mi się na prawdę podobało to pytanie Macieja, czego tak na prawdę od nas oczekują w związku z tym natłokiem reklam w miastach :D Oczekują lajkowania inicjatywy i zrywania reklam, czego jeszcze przeczytacie TU.

19:00 – Przerwa na łakocie i smakołyki od Jacob's Creek, Central Cafe i Food Care
Przerwa wyczekiwana, bo mimo zaopatrzenia się w bakaliowy prowiant byłam mocno głodna. Zjadłam bułkę z kozim serem i żurawiną. Kozi ser po raz pierwszy i nawet mi smakowało ;) Chociaż byłam tak głodna, że chyba było mi wszystko jedno czy to krowi, czy kozi...
 

19:30 – Pokaz specjalny filmu Sztuka Reklamy Douga Praya
Najlepsza część wieczoru oprócz pogaduch z dziewczynami i prezentacji Marty z LemonSky. Film bardzo mi bliski, bo jak by nie było mam duszę artysty i wznosiłam się wręcz słuchając o wszystkich wspaniałych pomysłach i walce z przeciwnościami utartych ścieżek i schematów. To ich przełamanie i zwyciężenie strachu pozwala uzyskać sukces! Niestety ostatnie minuty filmu musiałam opuścić, bo wzywały mnie obowiązki rodzicielskie ;)
 

21:00 – Dla każdego coś dobrego - czyli prezenty dla grzecznych b(v)logerów
Film kończył się jakoś 30 minut po 21, ja jako niegrzeczna blogerka zgarnęłam spod siedzenia jeszcze przed filmem szklankę i 4 szt Frugosów, a reszta nagród i aftery afterów po afterze mnie ominęły. Duszą zabawową mocno nie jestem, więc imprezy alkoholowe do rana mnie nie kręcą. 

Pewnie się zastanawialiście jak wyglądam ;) Może nie jest to zdjęcie, z którego jestem szczególnie zadowolona, no ale (niewyspana) wyglądam mniej więcej tak:

źródło
Nie mniej jednak bardzo cieszę się z poznania Zzielonej, RedLipstickM0nster i PannyJoannyMakeUp. Ponadto wymieniając górę wiadomości i komentarzy z Pauliną nigdy nie spodziewałabym się, że tak szybko będzie nam dane się poznać. Ze względu na tematykę i poziom jej bloga tym bardziej się cieszę :)

Czego mi brakowało? Niższej temperatury na sali, strefy zdrowia, bo była modowa, vlogerowa, kulturalna itp. a "naszej" nie było i wody do picia (na szczęście przytachałam swoje 1,5l, ale co byłoby gdybym zapomniała?) ;)

Tygryskowi i Fitblogerce dziękuję za towarzystwo i kolejne spotkanie. To kiedy następne z gotowaniem? :D

A Wy, spotykacie się ze znajomymi z internetu? :)

184. SHAPE płyta- wyniki konkursu.

Dziękuję za wszystkie zgłoszenia do mojego mini konkursu z płytą SHAPE, cieszę się, że jest zainteresowanie :) Tutaj w komentarzach możecie przeczytać wszystkie wspaniałe teksty, które zostały zgłoszone.

Najbardziej motywującym i takim, który podziałał MOCNO na moje emocje był kolaż stworzony przez Karolcię:


Dlaczego?
"Trening rozwija nie tylko mięśnie... Ale przede wszystkim silną wolę, cierpliwość i samodyscyplinę"

To jest takie prawdziwe, że odczuwam to po każdym treningu i NA każdym treningu. Za każdym razem, kiedy chcę wyłączyć trening Zuzki, a tego nie robię, wtedy, kiedy NIC mi się nie chce, ale wstaję i ćwiczę, wtedy, gdy mam zły dzień i rozładowuję złość aktywnością fizyczną czuję, że ROSNĘ w wewnętrzną siłę. To silniejsza moc niż najsilniejsze mięśnie. O wiele ważniejsza, niż mięśnie.

"I'm making myself Unstoppable"

Dziewczyna ze zdjęcia przeszła tak ogromną przemianę wewnętrzną, że podziwianie wyłącznie jej figury byłoby wielkim niedocenieniem. To dwudziestoletnia Carly, odwiedzam jej tumblra chyba zanim jeszcze w Polsce zaczął on być tak popularny, jak dziś. Tu możecie też poczytać :) Polecam zacząć od ostatniej strony i obserwować FANTASTYCZNĄ zmianę na OGROMNY plus!

"You are so much stronger than you think"

Zdecydowanie, zaskakuj siebie samą każdego dnia stawiając poprzeczkę coraz wyżej. Uważasz, że jakiś trening był słaby? Następnym razem weź więcej kg, zrób więcej serii/powtórzeń. Jednak wszystko w zdroworozsądkowych ramach. Nie chodzi przecież o zrobienie sobie krzywdy.

"To nie brak sił, to lenistwo sprawia, że nasza sylwetka nie jest taką, jaką byśmy chcieli..."
"Hard work is the key to success"

Zgadzacie się? Ja tak, o wiele więcej pracy i zaangażowania wymaga zrobienie zdrowych zakupów i posiłków, niż telefon po pizzę. O wiele więcej wysiłku kosztuje podniesienie się sprzed komputera i zrobienie zajechańczego treningu, niż jeżdżenie na rowerku z książką w ręku, lub co gorsza pozostanie przy komputerze i klikanie w gry, czy inne głupoty. Jednak wybór należy do Ciebie.

"YOU CAN DO THIS"

Jeżeli tylko chcesz :)

I na koniec coś, co zostawiam bez komentarza pod rozwagę dla każdego z moich czytelników:
"Za rok będziesz żałował, że nie zacząłeś dzisiaj"


Czekam na Wasze zdanie na temat moich komentarzy:)
Karolci gratuluję i proszę o mail (niebieskoszara@ gmail.com) z danymi do wysyłki.

Frittata z brokułem i indykiem.

Witajcie :)

W piątek wrzuciłam na Fan Page bloga zdjęcie jednego z moich posiłków :D
Wiem, że często trudno dobić tyle białka, żeby się bilans zgadzał, jak ktoś prowadzi. Mnie też...
Tak! Tak strasznie mi to smakowało, że zrobiłam 3 sztuki z czego sama zjadłam 1,5 ;) (Ile to jaj? 6!)

Przepis jest tak prosty i szybki w wykonaniu, że nie potrzebujesz więcej niż 15 minut oraz niemal żadnych kulinarnych/manualnych zdolności :D Podam przepis na jedną porcję, w zależności od ilości chętnych i Twoich możliwości możesz składniki dopasować do swoich potrzeb.


Frittata z brokułem i indykiem

4 jaja
1/3 brokuła
plaster ulubionego mięsa
wiórki sera żółtego (więcej lub mniej w zależności od celów, cyklów redukcja/masa/rzeźba i upodobań :D)
przyprawy do smaku i zapachu

Zagotuj wodę w garnku, pokrój brokuła na różyczki, a potem plastry. Wrzuć na gotującą się, osoloną wodę brokuła. Jak woda zacznie znów wrzeć to brokuł jest gotowy i powinnaś po ok. 3 minutach odcedzić go. Na MOCNO rozgrzaną, dużą patelnię (jak macie dobrą to bez tłuszczu, TA moja sprawdza się tak fantastycznie) wlej roztrzepane i przyprawione (u mnie sól, pieprz, suszone pomidory, papryka czerwona) jajka i po krótkiej chwili, zanim góra się zetnie wrzuć kawałki brokuła a na to mięso. Przykryj patelnię i poczekaj aż górna warstwa jajka będzie gotowa- jak całość zaczyna "pływać" po patelni to znaczy, że dół jest gotowy.
Przewróć frittatę (ostrożnie, bo nie jest to łatwe, dolna warstwa jaj jest dość spora) i po kilku sekundach przerzuć całość na duży talerz mięsem do góry. Na gorącą, gotową całość możesz zetrzeć ser żółty.
Jeżeli jesteś na redukcji, nie masz w tym dniu już nabiału lub po prostu go unikasz to ser można pominąć, całość bez niego jest równie pyszna, próbowałam ;)

Zamiast brokuła i mięsa polecam dodać ulubione dodatki, z którymi jesz pizzę, a do jaj dodać oregano. Macie wtedy (oszukaną, ale zdrowszą) pizzę o o wiele lepszej zawartości białka, niż ciasto mączne :)

Co jest fantastycznego w tym przepisie? 
- Jest to zdrowe, sycące danie.
- Możesz je zabrać ze sobą w lunchboxie do pracy, na spacer.
- Możesz dodać to, co lubisz.
- Nie lubisz jajek? Spróbuj tego przepisu! Dodaj ulubione przyprawy, dodaj coś zdrowego, co uwielbiasz na wierzch i ciesz się smakiem i zapachem ;)
- Idealnie smakuje na zimno i ciepło.
- Nie wymaga wiele czasu, ani zdolności.

ODŻYW ciało, a nie tylko napakuj kaloriami.

Mój syn zjadł swoją 1/4 w takim tempie, że nie miałam wątpliwości, czy mu smakowało :)
Ponadto już przy przygotowywaniu (pomaga mi :D) wołał "JAJO!" ;)

Na wyniki konkursu zapraszam dzisiaj ok. 17. Mam Wam do przekazania kilka słów więcej, niż tylko nick wygranej osoby, dlatego zdecydowałam się na osobny post :)

182. Joga na płaski brzuch- Płyta SHAPE do wygrania cz. II :)

Zapraszam na szybki konkurs! :)
Do wygrania płyta SHAPE "JOGA na płaski brzuch"

Zasady:
- Dodaj w komentarzu najbardziej motywujący Cię cytat, sentencję lub zdjęcie z afirmacją. (proszę przeglądnąć inne zgłoszenia w komentarzach, aby nie powielać.)
- Polub mój Fan Page

Zgłoszenia przyjmuję do jutra (sobota, 23.02.2012) do godziny 23:59!

Ta płyta to ok. 37 minut- jak podaje opis z tyłu- 3 części, które mogą być wykonane razem lub każda z osobna. Oryginalny tytuł: Shiva Rea Creative Core ABS
Piękna sceneria!


Wybierać spośród nadesłanych inspiracji będę ja, jako jedyny juror :D
Pamiętajcie, że jest to płyta z mojej prywatnej kolekcji i może nosić ślady użytkowania!

Nie interesuje Cię ta płyta? Dodaj powyższy obrazek na FB, blogu lub w innym miejscu- daj szansę innym :)
Pozdrawiam!

181. Zupa krem z groszku zielonego.

Kilka dni temu przeglądając szafki w poszukiwaniu makaronu do sosu pomidorowego natknęłam się na kupione dość dawno paczki zielonego groszku i ciecierzycy. Wyciągnęłam obie i w dwóch garnkach namoczyłam ziarna bez większego namysłu co z nich zrobię. Zerkając na Speedcooka stwierdziłam, że co tak stoi, będzie pracował ;)


Zupa krem z groszku
- groszek paczkowany, niekonserwowy do ugotowania
- szyja indycza
- niewielka cebula
- łyżeczka tłuszczu do podsmażenia cebuli
- sól, pieprz do smaku

ewentualnie do chrupania:
- ser pleśniowy
- płatki migdałów
- natka pietruszki
- ryż brązowy

Po namoczeniu niemal całodniowym groszek ugotowałam razem z szyją indyczą. Cebulkę podsmażyłam do zeszklenia na patelni i razem z tłuszczem wrzuciłam do zupy. Po dłuższym gotowaniu i zjedzeniu kilku twardych groszków w końcu mogłam przejść do miksowania :D
Speedcook bez trudu sobie poradził, moc 7 co kilkanaście sekund mieszając. Gorąca i pyszna zupa gotowa!

Mam to szczęście, że w sezonie babcia zwozi wszelkie zieleniny, suszymy i mrozimy, by w pełni zimy móc cieszyć się wspaniałymi zapachami lata!

Przelać do misek, dorzucić pokrojony ser, posypać płatkami migdałów i pietruszką. PYCHA!


Ponieważ jednak mój syn preferuje gryzienie, a ani ser ani migdały mu w tym dniu nie podeszły to postanowiłam dogotować ryż. Zjadł taką ilość jak widzicie na fotce, ale z połówką worka ryżu bez innych dodatków, niż pietruszka.
Głodomor po mamie :D

Smacznego! :)
Z ciecierzycy zrobiłam PYSZNY oszukany hummus, niedługo zacznę rosnąć mocno wszerz ;)

180. Speedcook- moja ocena.

O co dokładnie chodzi możecie przeczytać TUTAJ :) Dlatego o cechach opisywanych przez producenta będzie dzisiaj mało, lub wcale. Dużo będzie o cechach zauważonych i docenionych przeze mnie :)


W komentarzach do poprzednich notek było wspomniane, że koszt garnków, czy blendera jest dużo niższy, a zapewnia te same funkcje. Otóż i tak i nie. Dla kogoś, kto blender i garnki już ma może to być zbędna inwestycja, chyba, że planuje minimalizowanie przestrzeni i zamiast kilkunastu elementów chce mieć kilka. Jednak Speedcook według mnie jest idealnym prezentem np. ślubnym (na który złożyć może się kilka osób) dla gospodyni i gospodarza ;) którzy dopiero kompletują wyposażenie kuchni. Zajmuje on znacznie mniej miejsca niż mój blender i garnek z tylko jedną nakładką, a tutaj jest możliwość gotowania na 3 poziomach jednocześnie. Ponadto taki stojący gadżet jest sam w sobie motywujący do wrzucenia do środka owoców z koszyka obok i wypicia koktajlu (chociaż mój blender też jak stoi na wierzchu;)). Mycie nie jest uciążliwe, co skutecznie zniechęcało mnie przed użyciem  sokowirówki starszej ode mnie, która jeszcze niedawno stała w szafce przed próbą minimalizacji przeze mnie przestrzeni.

Mała, niecierpliwa rączka mojego smakosza :D

Zalety:
- dobrze radzi sobie z wszelkiego rodzaju twardymi produktami, zmielił na miazgę ZAMROŻONE truskawki, orzechy
- sygnalizuje koniec pracy (mam tendencję do zapominania i zostawiania potraw na gazie, tym częściej mi się to zdarza, im krócej śpię)
- wbudowana waga oszczędza ważenie przed wrzuceniem składników do miski, jest możliwość tarowania po dodaniu kolejnego składnika
- nie zajmuje dużo miejsca i ma gumowe nóżki uniemożliwiające ślizganie się- próbowałam przesunąć bez podnoszenia i nie da rady ;)
- wyrabia ciasto, czego ja nienawidzę robić ;)
- materiały, z którego są wykonane elementy są solidne, ponadto na świeżo bardzo ładnie się spłukują, czego nie mogę powiedzieć o niektórych moich garnkach


Neutralne cechy:
- automycie niby spoko, wiruje i zmywa ze ścianek, to samo jednak można uzyskać spłukując na świeżo resztki pod bieżącą wodą ;) No i ciasto zostaje pod nożami
- jedna miska jest fajna, ale np. krusząc zamrożone truskawki a potem dodając do nich banan trzeba co chwilę mieszać, albo odjąć część, mimo, że miska nie jest zapełniona nawet w połowie- ogólnie kwestia "podrzucania" zawartości powinna być jakoś lepiej rozwiązana, bo samemu podnieść w czasie pracy Speedcooka nie sposób (a mogę to zrobić i potrząsnąć w czasie pracy np. moim BRAUNem blenderem)


Wady:
- jest dość ciężkie, mam pewien problem logistyczny w kuchni i musiałam przekładać speedcooka, dla mniej silnych kobiet to może być problem, tak samo tak:
- potrzeba MOCNEGO dokręcenia noży po ich wykręceniu przy myciu
- hałas, to chyba najbardziej uciążliwa wada- przy koktajlach np. z suszoną śliwką trzeba miksować na obrotach 8, które już mocno dają popalić uszom, krótko, bo tylko 20 sekund, ale np. orzechy, aby były masłem trzeba mielić na 10 obrotach po 20 sekund 3 lub więcej razy w zależności od orzechów


Nie mniej jednak dźwięki związane są z ogromną mocą urządzenia, najwyższe obroty to właśnie miksowanie twardych orzechów, zamrożonych truskawek (mieli kości np. dla psa!) i tym podobnych produktów. Bardzo cieszy mnie fakt, że polski producent wychodzi na przeciw innym. Warto rozważyć kilka sugestii i wciąż ulepszać produkt, by mógł być jednym z najlepszych :)

Na koniec, co udało mi się przygotować w Speedcooku w trakcie 3 tygodniowego testu?
- MASŁO ORZECHOWE!
- niezliczoną ilość koktajli
- ciasto i sos na pizzę
- kilka obiadów ugotowanych na parze
- krem z ugotowanej zupy groszkowej
- sorbety
- kilka baz pod owsiankę
- deser z marchewki, jabłka i suszonych daktyli (idealny dla bezzębnego brzdąca, mój ma zęby a i tak nam smakowało :))

SORBET!

Speedcook "chodził" niemal codziennie i z każdym dniem nasza współpraca układała się coraz lepiej. Trzeba nauczyć się jego obsługi, ale nie jest to trudne i wiele pomagają nam książki kucharskie- zwykła + specjalna ze wskazówkami do gotowania na parze.

Wiecie co jest najlepsze? Nie musisz decydować się na zakup "w ciemno"!
Na stronie producenta jest możliwość zamówienia produktu DO PRZETESTOWANIA! Dlatego każda z Was może sama ocenić, jak sprawdził się SPEEDCOOK i czy jest czymś, co musicie mieć w swojej kuchni :)

Przepis na zupę krem z groszku jeszcze dzisiaj na blogu, zapraszam :)

179. Zuzka Light- ZWOW #52 Time Challenge - Lean Body Workout + rady dla początkujących

Witajcie :)

Jak wspominałam już ostatnio TUTAJ nie obijam się treningowo, mimo posuchy blogowej. Nie potrafię jednak całkiem odciąć się od tego, bo prowadzenie bloga daje mi ogrom motywacji i satysfakcji. Dodatkowo nie chcę robić sobie sporych zaległości w recenzjach treningowych.

Dzisiaj zapraszam na recenzję ZWOW #52. To jeden z tych, gdzie intensywne ćwiczenia przeplatane są chwilą rozciągania. Cztery pary ćwiczeń po trzy serie każdej. Tym razem nie wykonujemy ćwiczeń na zasadzie 1,2,3,1,2,3,1,2,3 tylko 1,1,1,2,2,2,3,3,3.

Najpierw rozpiska i zdjęcia:
Pierwsza para:
10x plank jump tuck - najpierw schodzimy do pozycji plank, czyli robimy jakby początek burpees, ale bez pompki wracamy do stania i podskakujemy wysoko unosząc kolana



następnie kładziemy się na brzuchu na ziemi, obracamy wokół własnej osi na plecy, wykonujemy skłon i przechodzimy do pozycji rozciągającej, czyli skłonu do przodu w siadzie- pamiętajcie o prostych plecach:




Druga para:
10x knee hug leg lift- z pozycji leżenia na plecach podnosimy tułów i kolana jednocześnie, następnie kładziemy się i podnosimy proste nogi i pupę



obracany się z pleców na brzuch i wykonujemy pozycję węża bądź kobry z jogi


Trzecia para:
10x jump lunge& knee tuck- przeskok w pozycji wykrocznej x3 i kolano do łokcia x3



dwa zdjęcia powyżej to jest jeden przeskok, robimy tak 3x 
i podnosimy kolano do łokcia 3x jak na zdjęciu poniżej:


powtarzamy znów 3x przeskok w pozycji wykrocznej i drugie kolano do łokcia 3x:


następnie pozycja rozciągająca, skłon do przodu:


Czwarta, ostatnia para:
5x pistols squats na każdą nogę


pozycja rozciągająca- Wschodzący Księżyc:


Trening nie trwa dłużej niż 13 minut dla osób, które robią go w tempie Zuzki. Tak było w moim przypadku, jednak nie umiem nadal pistolsów, więc robiłam tylko lekkie dygnięcie w dół, na ile pozwalało mi ciało. Pierwsze ćwiczenie daje popalić kondycyjnie, dlatego resztę robiłam na przyspieszonym znacznie oddechu. Ogólnie trening fajny, ale czuję niedosyt przez przysiady na jednej nodze. Nie mnie jednak nie mam zamiaru więcej ich omijać, bo tak jak niektóre z Was miały problemy z pompkami i zaczęły je robić te pistolsy też są w końcu do zrobienia! Podoba mi się wplatanie pozycji rozciągających. Przekonało mnie to nawet do wykonania w piątek 30 minutowej sesji samej Jogi, o której napiszę wkrótce.

Rady dla początkujących: Ćwiczenia, oprócz ostatnich pistolsów, nie są trudne technicznie, ale mogą sprawić problemy ze względu na intensywność. Polecam robić całość wolniej lub zmniejszyć ilość powtórzeń i sukcesywnie dążyć do liczby w treningu Zuzki.

Ogólnie ćwiczenia łatwiej pojąć jest oglądając filmik, dlatego gorąco zapraszam najpierw, aby poznać technikę na PREVIEW:



I trening w czasie:


Miłej zabawy :)
W kolejnym poście zapraszam na moją ocenę Speedcooka, jesteście ciekawe? :)

178. SPEEDCOOK- wyniki konkursu + ja na jednej łapce :)

Witajcie :)

Na wstępie chcę podziękować wszystkim uczestnikom za wspaniałe, inspirujące przepisy, które mam zamiar spróbować! WSZYSTKIE! Z lekkimi może modyfikacjami, ale na pewno będę testować :)


Wybranie tych najciekawszych, niespotykanych połączeń sprawiło mi wiele radości i cieszę się z tematu konkursu, który wprowadził klimat lata.

Wygrane przepisy to:

200 ml mleczka kokosowego
150 ml wody kokosowej
2 garście świeżo-zerwanych truskawek;))
mały banan
dosypać wiórek kokosowych dla wzmocnienia smaku

Kokosowy zawrót koktajlowy gwarantowany :)

dodany przez Dobiezkę, oraz:

banan
gałązka selera naciowego
pół mango
szklanka maślanki lub kefiru
cynamon i kardamon do smaku

Dodaję jeszcze kilka liści szpinaku lub łyżkę suszonej pokrzywy dla witamin

dodany przez Mafefkę :)

Serdecznie gratuluję, proszę o odpowiedź na maila w ciągu najbliższego tygodnia :)

Na koniec chciałam tylko się "pochwalić" ;), że stanęłam w łatwiejszy sposób na jednej łapce:


Fajne mam boczki, co nie? :D:D Efekt jedzenia kolacji o 23 ;)
Dopiero na fotkach zauważyłam, że ciągle mam coś szarego na sobie, ciągle coś innego :D Nazwa bloga na prawdę nie wzięła się z sufitu ;)
Od razu zaznaczam, że stanąć w sposób odwrotny, czyli plecami do szafy jest dla mnie o wiele trudniejsze i póki co udało mi się to tylko raz. Po wczorajszym ZWOWie #3 z obciążeniem po 7,5 kg na łapkę dzisiaj raczej nie będę próbować, by nie zrobić sobie krzywdy... Nie mniej jednak będę do tego dążyć!

177. Nie obijam się!

Hej:)
Ponieważ wiem, że nie wszystkie z Was śledzą mój Fan Page na Facebooku postanowiłam napisać kilka słów o aktywności z ostatnich dni ;) Recenzje tych dwóch filmików pojawią się kiedy indziej, dzisiaj ogólnie.

W piątek wypróbowałam ZWOW #52. Pistols... same wiecie ;) Jeszcze mnie pokonują. To nie jest łatwy trening, mięśnie brzucha bolały mnie do wczoraj!



A wczoraj było coś z Polskiej sceny, a mianowicie PowerWorkout! Znacie? An_ge jest wspaniałą, naturalną dziewczyną, która według mnie wygrywa ze wszystkimi nagrywającymi w Polsce ;)
Tak, z Ewą też :D

 SMILE! :)

Dzisiaj była Tabata Burpees, o której pisałam między innymi TU ;) Udało mi się wykonać 46 powtórzeń, ale ostatnie serie nie wyglądały jak pompka, a dygnięcie. Lekkie w dodatku.

Na dodatek Fitblogerka rzuciła Tygryskowi i Paulinie (no i mi :D) wyzwanie- Fotka ze staniem na rękach! Na jednej ręce znaczy się ;)

Wiec wyzwanie przyjęłam:

proszę o nie zwracanie uwagi na strój do "ćwiczeń" ;)
Synek mnie dopingował, bardzo mu się podobały moje próby :D No i walczę o jedną rękę ;)
Ktoś potrafi i ma dla mnie jakieś wskazówki? ;)

176. Speedcook + KONKURS! Czyli mocno kulinarna współpraca :)

Witam Was serdecznie!

Dzisiaj zapraszam na kilka słów o tajemniczej przesyłce, którą pokazywałam jakiś czas temu :)

Tutaj z nakładką do gotowania na parze.
 Jak można przeczytać na stronie, Speedcook to wieloczynnościowe urządzenie, dzięki któremu możemy przygotować szereg potraw w jednym miejscu.

"Skondensowana w tym niewielkim urządzeniu technologia powoduje, że Speedcook może być jednocześnie:
  • urządzeniem do gotowania,
  • urządzeniem do gotowania na parze
  • wagą kuchenną,
  • shakerem,
  • mikserem,
  • blenderem,
  • maszynką do mielenia,
  • inhalatorem,
  • malakserem
Regulacja obrotów noży daje możliwość wyboru stopnia rozdrobnienia produktów, jak:
  • szatkowanie
  • mielenie
  • siekanie
  • proszkowanie
  • miksowanie
  • przyrządzanie puree"

Za jego pomocną możemy wykonać sobie nawet inhalację! Także wiele możliwości w niedużym tak na prawdę urządzeniu, bo nie zajął mi nawet połowy długości blatu od ściany do jego brzegu. Możemy nawet ustawić czas, za jaki ma zacząć pracę, więc wychodząc z domu lub zajmując się czymś innym mamy o jedną rzecz mniej do zapamiętania ;) Wbudowana waga oszczędza czas, w dodatku dodając kolejne składniki możemy wytarować całość :)

W pierwszych dniach testowania wypróbowałam domowe masło orzechowe, koktajl oraz gotowanie na parze.


Wczoraj połączyłam mielenie orzechów z owocami i mlekiem i wyszła świetna baza do owsianki, którą chętnie dzisiaj zjadł nawet mój synek (a ma 12 zębów i orzechy trudno mu jest pogryźć, więc to świetna alternatywa), zdjęcia nie zdążyłam zrobić, niestety, ale to chyba świadczy o jednym- było smaczne;)

!!!KONKURS!!!

Ponieważ lato tuż tuż ;) Mam dla Was mocno letnie zadanie konkursowe :) Wygrywają DWIE osoby!


Podaj przepis na najbardziej orzeźwiający, ciekawy lub wyjątkowy Smoothie jaki udało Ci się przyrządzić lub wymyślić ;)

Zasady:
- bądź obserwatorem lub fanem mojego bloga (KLIK)
- odpowiedzi konkursowe proszę wpisywać w komentarzach do tej notki
- proszę zostawić do siebie również kontakt
- będzie mi bardzo miło, jeżeli udostępnisz informację o konkursie na swoim blogu bądź Facebook-u
- zgłoszenia można wysyłać do 14.02.2013r. Następnego dnia, czyli 15.02.2013 ogłoszę wybranych przeze mnie zwycięzców i wyślę maile z prośbą o podanie danych do wysyłki :)
- nagrodą jest widoczny na zdjęciu zestaw kuchenny z logiem Speedcook oraz książka kucharska!

Zapraszam  na Fan Page SPEEDCOOKA- znajdziecie tam wiele ciekawych przepisów :)
Ktoś z Was miał przyjemność używać Speedcook? :)

175. I can do it!

 Witajcie :)

Na wstępie chciałam serdecznie podziękować za wszystkie słowa otuchy i motywacji do poprzedniego postu! Jesteście wspaniałe i bardzo wiele zrozumiałam już na etapie pisania poprzedniego postu, a jeszcze więcej po Waszych odpowiedziach!


Ta praca licencjacka jest dla mnie teraz priorytetem. Mogłabym pisać posty fit blogowe, ale czy byłyby one na poziomie jaki ja oczekuję od siebie i jakiego Wy oczekujecie? NIE!
Dlatego mimo próby organizacji czasu, by niczego nie odpuszczać z przykrością stwierdzam, iż nie potrafię skupić się na przyjemności (pisaniu bloga) gdy tak wiele nade mną wisi.


Mam nadzieję, że po przerwie będę miała tak samo dużo osób za sobą, co obecnie. Pomysły na kolejne posty kłębią mi się w głowie, wszystkie zapisuję, by o niczym nie zapomnieć! :)
Dodatkowo, jeżeli chcielibyście, abym poruszyła jakiś temat to śmiało piszcie w komentarzach bądź mailowo. Oczywiście na wszystkie maile i komentarze sumienne odpowiem, w przerwach w przygotowywaniu się do obrony!


Jakiś czas temu dodałam do kolejki kilka postów motywacyjnych na FB, które będą się pojawiać niezależnie od mojej aktywności, serdecznie zapraszam:


Dziękuję, że jesteście :)
PS. W najbliższym tygodniu pojawi się jeszcze tylko post o SPEEDCOOK i konkurs z nim związany :)

174. Hello February- podsumowanie stycznia!

Dzisiaj zapraszam na podsumowanie stycznia.
Podsumowanie postanowień noworocznych z tego postu przede wszystkim.


1. Odnośnie obrony pracy to mam pewne obawy co do terminu. Jutro spotkanie z promotorem i decyzja, czy składać podanie o przedłużenie... Chociaż bardzo tego nie chcę, ale mocno wierzę, że to pozwoli mi lepiej przygotować się do egzaminu. Dzięki czemu będę bardziej pewna siebie. 
A pewności brakuje mi BARDZO.

2. Z synkiem robimy przysiady, on wykonuje własną wersję downdog :D, chodzimy na spacery bez wózka, uczymy się opowiadać czytanki i liczyć do trzech dla zabawy (tak, on ma troszkę ponad półtora roku i to polega na jego wyciąganiu kolejnych paluszków i mamy liczeniu ;)). Ponadto uczymy się wołać za potrzebą i latać bez pieluchy po domu, a to bardzo stresujące i dla mnie i dla niego.

3. Ćwiczenia 3x w tygodniu są bardzo odległe od tego, jak wygląda moja aktywność. Wyzwania wykonuję codziennie, ale tego treningiem nie mogę nazwać.

4. Minimalizowanie i ogarnięcie przestrzeni idzie mi dobrze, co więcej moje litanie do współlokatorów dają efekty, więc mocno na plus :)

5. Moja samoocena sięga dna. Ma to ogromny związek z końcem studiów i brakiem treningów. Ehh...

6. Nadal nie wykorzystuję swoich umiejętności, jednak przełamuję lęki. Kilka spraw popchnęłam mimo strachu i czuję się z tym wspaniale :)

7. Organizacja czasu leży. Nie mogę się ogarnąć... stres, stres w tej chwili gra największą rolę w moim życiu.

8. Samorozwój delikatnie do przodu, byłam na szkoleniu stacjonarnym, z którego wyszłam zadowolona i spotkałam dwie znajome duszyczki :)

9. Jadłospis do najlepszych w moim życiu nie należy. Znów reguluje to stres. Nie opycham się jednak śmieciami- do największych grzechów mogę zaliczyć wieczorne dojadanie i brak dużej ilości warzyw, mimo, że je uwielbiam.

10. Prowadzę zeszyt dobrych zdarzeń i myśli, jednak zdjęcia i albumy zostają nietknięte i nie zmieni się to w ciągu najbliższych tygodni na pewno...

11. Wykorzystuję na bieżąco zapasy jedzenia, zostawiam wiadomości na lodówce co trzeba w danym dniu zjeść, a co ugotować, by nie marnować jedzenia:) Z kosmetykami idzie mi gorzej, ale ogólnie całkiem jestem zadowolona z tego postanowienia :)

12. Jako wypełnienie ostatniego punktu- rozliczam się właśnie publicznie, aby podwyższać motywację :)


Bilans:  6- 1- 5
Może i na pewno będzie lepiej :)
Odnośnie przygotowania na tablicę korkową mojej motywacyjnej przypominajki to zaczęłam ją robić jakiś czas temu, ale odłożyłam i teraz patrząc na nią już mi się nie podoba :D Muszę więc zacząć od nowa!


Na koniec chciałam Was zaprosić do nowego wyzwania wizażowego- SUMO SQUAT, w którym biorę udział :)


Proste ćwiczenie, mimo, że opis wydaje się być zawiły to chodzi po prostu o wykonanie 3 pogłębień w dół i 3 ruchów do wyprostu. Każda z pozycji utrzymana 2s. POLECAM!

Nadal trwa DIP CHALLENGE, który sprawia trudność podczas utrzymywania tempa 2:2. Daje tricepsom mocno popalić i oglądając swoje łapki widzę, że mięsień pracuje- jest spuchnięty :D

STEP UP już się skończył- ale każda z Was może w swoim wyznaczonym terminie rozpocząć je i ukończyć- polecam!
Pracują pośladki, uda, pracuje brzuch! Ponadto macie możliwość oswoić się z ćwiczeniami siłowymi i być może któraś z Was zapała miłością do tego wspaniałego treningu :)

Pozdrawiam!