niedziela, 22 lipca 2012

62. Wyjazd, nareszcie!

Przyszłam się pożegnać :)



Nie, nie rezygnuję z bloga, wręcz przeciwnie, mam mnóstwo pomysłów na kolejne notki :)

Za dwie godziny pakujemy się do samochodu i wyruszamy nad wybrzeże :) Na ile nie wiem, zależy od pogody, jest to mocno spontaniczny wyjazd, a jeszcze dwa tygodnie temu mówiłam do koleżanki ze studiów, że z dzieckiem to raczej spontanicznych wyjazdów już nie uraczę... a jednak! :) Martwię się posiłkami, bo jeszcze nie wiemy dokładnie w jakim miejscu będziemy spać... no ale jakoś damy radę.

Cele na wyjazd:
- codziennie robić PLANK, mierzyć czas i oby był progress
- wykonać 3x TABATĘ w formie 8x25 po planku
- dobrze się bawi, nie zamartwiać sprawami, które czekają po przyjeździe (oj straszna ze mnie zamartwiaczka, przeżywam wszystko strasznie...)
- odpocząć, na ile to możliwe z żywym złotem w postaci syna (ten to ma niewyczerpalną energię :D chyba dlatego, że podjada mi z miski owsiankę co rano :D )
-przywieźć dużo zdjęć, które nadawały się będą do wywołania

cieszę się ogromnie na ten wyjazd, bo w zeszłym roku przez lipcowy termin porodu nigdzie nie byliśmy, potrzebuję ogromnie chwili odpoczynku od miastowego zgiełku i myślenia tylko o pracy licencjackiej

A teraz kilka propozycji, co zabrać ze sobą do podjadania w podróży :)
- kanapki! :D tak, tak każdy je zna, nie wiem jak Wy, ale ja lubię wypasione kanapki, takie, że wystaje z nich sałata, ogórek lub pomidor, papryka, mięsko lub ser, pietruszka i inne dodatki
- ogórki obrane i pokrojone w paski, są idealne gdy nie lubicie wypasionych kanapek, bo denerwuje Was wypadające co rusz warzywo :D
- orzechy
- suszone owoce
- placki, lub ciastka owsiane (jest wiele przepisów, szybkie i łatwe do zrobienia :))
-zawijasy z sałaty (co to takiego dowiecie się po moim przyjeździe ;) smakowały nawet mojej przyjaciółce, która nie lubi wydziwiać w sferze jedzenia (buziaki dla Ciebie moja Myszko ukochana, Ty wiesz:*))

Pozdrawiam Was bardzo serdecznie i z uśmiechem od ucha do ucha :)
Mam nadzieję, że baterie naładuję na długo, bo po powrocie ogarniam się z jadłospisem (jedzenie w pośpiechu, z doskoku, podjadanie to straszny kat dla mojego brzucha), zmniejszy się również moje zapotrzebowanie na kcal, bo będę próbować odstawić syna od piersi, także czekają mnie ciężkie chwile, mocniej nieprzespane noce niż dotychczas, trudny psychicznie czas...

sobota, 21 lipca 2012

61. Plank

 Przeglądając tumberlowe blogi natknęłam się na ten oto rysunek:
Mój max w planku z przedwczoraj to 1 minuta 31 sekund. Śmieszne, dlatego oprócz zwiększenia liczby powtórzeń w tabacie będę pracować nad wydłużeniem czasu w pozycji deski. Dodatkowo, ponieważ czas zawdzięczam poniekąd barierze psychicznej, po włączeniu stopera nie będę zerkać na telefon aż do maksymalnego wyczerpania mięśni.

Blog na tumlerze założyłam już jakiś czas temu, ale nie ogarniałam zbytnio temtejszego systemu, a wchodząc  dzisiaj widzę, że chyba wprowadzono zmiany, bo menu jest bardziej intuicyjne, albo po prostu po skończonej sesji mój mózg lepiej pracuje ;) Zreblogowałam kilka obrazków, kilka ustawiłam z dysku do kolejki, aby dodawały się automatycznie dzień po dniu. Tak, czy inaczej ZAPRASZAM.

Pozdrawiam!

wtorek, 17 lipca 2012

60. Tabata

Co to jest tabata? Krótki, bardzo intensywny trening podkręcający metabolizm oraz wydolność.
Po więcej informacji zapraszam na SFD ;)

 Za poleceniem TŻta, który trening ten wykonuje już jakiś czas postanowiłam i ja go wypróbować.

W zamyśle pana z filmu miało być 8 serii po 25-30 powtórzeń. Ponieważ to był mój pierwszy raz, poleciałam za filmem i udało mi się wykonać kolejno:
1. seria- 18 powtórzeń
2. seria- 18 powtórzeń
3. seria- 20 powtórzeń
4. seria- 17 powtórzeń
5. seria- 17 powtórzeń
6. seria- 16 powtórzeń
7.  seria- 16 powtórzeń
8.  seria- 18 powtórzeń

Nie bierzcie przykładu z pana powyżej, bo oszukuje w kolejnych seriach. Nie schodzi do kąta, o jakim mówi na początku i nie podnosi się do wyprostowanej sylwetki, także zakres ruchu jest oszukany, nieprawidłowy.

Nagrałam swój filmik, aby skupić się na ćwiczeniu i technice i dobrze, że to zrobiłam, ponieważ  oglądając nagranie wyłapałam kilka swoich błędów w wykonywaniu ćwiczeń. Przede wszystkim ruszam się jak żółw, mimo, że podczas treningu starałam się przyspieszać. Od początku stanęłam trochę zbyt szeroko, a przy ostatnich seriach paluchy miałam zbyt mocno na zewnątrz (na zajęciach fitness, na które chodziłam po porodzie instruktorka zwracała mi dość często na to uwagę, niestety...).

Zaraz po treningu czułam zmęczenie ud, teraz, kiedy minęło już trochę czasu nie czuję nic. Krótki, intensywny trening, ale dopiero, gdy wykonam pełną ilość powtórzeń będę mogła ocenić jak działa na mięśnie.

Dodatkowo ćwiczyłam w butach reebok easy tone i muszę przyznać, że trudniej było mi utrzymać równowagę... A tak na marginesie to wkurza mnie system sznurowania w tych butach :D Nie wiem, czy to kwestia nowości, ale trudno mi zaciągnąć sznurówki.

Podsumowując. Nagrywajcie filmiki, dopracowujcie technikę i cieszcie się z sukcesów :)
Po obejrzeniu swoich 5 minut muszę stwierdzić, że po ostatnich treningach ładnie zarysowały mi się ramiona :) No i noszenie syna na rękach robi swoje, ale to szczegół :D

Pozdrawiam!

czwartek, 12 lipca 2012

59. Caly świat przeciwko mnie...

Witajcie.

Usunęłam chyba kartę sieciową przy próbie stworzenia ostatniej pracy zaliczeniowej i w domowym zaciszu internet przestał działać. Teraz piszę nie ze swojego komputera, ale mam nadzieję, że jak najszybciej będę mogla dodawać już posty :)

Jestem w trakcie realizowania celu związanego z kuchnią, brak neta temu sprzyja, bo nic mnie nie rozprasza :D

a tutaj krótkie podsumowanie:
zrobione
w trakcie
jeszcze nie 

PLANY
- ogarnąć w ten tydzień ostatnie egzaminy (projektowanie, drukowanie, robienie makiety)
- posprzątać posesyjny syf, wszędzie taśma dwustronna, nożyczki, cienkopisy, papier, kredki, ołówki, skalówki itp ;)
- przygotować jak najlepiej pierwsze urodziny synka (impreza w tą niedzielę, mam ustalone z prowadzącą, że idę pierwsza ;) )
- przećwiczyć program Ewy (tak, wiem...) z ciekawości... Chcę sprawdzić czym tak mocno zachwyca się tak ogromna ilość dziewczyn ;) Zamówiłam obie płyty od źródła, ale dzisiaj będąc na zakupach kupiłam nowy numer ;)
- wprowadzić w kuchni ład, harmonię, minimalizm, aby przygotowywanie posiłków było łatwiejsze, przyjemniejsze, szybsze również
Nie mam nawet jak nadrobić blogowych zaległości, ale zaczęłam wakacje, więc dopiero po naprawie komputera pozaglądam do Was...;)

Pozdrawiam!

czwartek, 5 lipca 2012

58. SĄ!!!

Zobaczcie :)

Są piękne, myślałam, że będą brązowe, ale po prostu oszalałam ze szczęścia jak otworzyłam pudełko :) Wygodne chwilę po założeniu, ale wiadomo, jak to z butami, a do ćwiczeń to już w ogóle trzeba kilka razy założyć ;)