sobota, 23 czerwca 2012

56. Gotowanie na parze.



Witajcie po długiej przerwie. Nie mogę obiecać, że posty znów będą pojawiać się codziennie, ale częściej na pewno po pierwszym tygodniu lipca.

Dzisiejszy post postanowiłam poświęcić gotowaniu na parze. Ponieważ towarzyszy mi ono od dłuższego czasu i od kiedy spróbowałam nie chcę jeść niczego, bo nie jest ugotowane w ten sposób, bo po prostu to jest zupełnie inny smak, aromat, zupełnie inne jedzenie!



W dobie polepszaczy smaku, kilogramów soli, konserwantów i barwników dodatkowo mało które warzywa, czy owoce mają swoje prawdziwe smaki i aromaty. Jedząc ziemniaka nie czuję jego smaku, tylko konsystencję i tyle. Bardzo nad tym ubolewam, próbuję kolejnych sprzedawców z okolicznych warzywniaków i nadal żaden z nich nie sprawdził się w 100%.


Posiadam elektryczny garnek do gotowania na parze, 3 poziomowy, dostałam go w prezencie i... nie użyłam ani razu. Jest to zbyt droga impreza. Dlatego też kiedy dostałam garnek na gazówkę ucieszyłam się i od razu naobierałam marchewki i ziemniaków dla synka i siebie :) Nie używam soli, jak już to ociupinkę, ale do tego rodzaju gotowania nie daję jej wcale. Jedzenie jest po prostu mistrzowskie. Pachnie lepiej, wygląda lepiej i lepiej smakuje!

Mam taką metodę, że na sam spód kładę to, co gotować się musi najdłużej. Im bliżej pokrywki tym krócej gotujące się jedzenie.

Np. od spodu: marchew, ziemniaki, brokuł, w trakcie ich gotowania wyciągam brokuła, a jeżeli zdążą wystygnąć zanim marchew jest miękka to pod koniec gotowania wkładam je z powrotem na minutę i znów są ciepłe!

Dodatkowo, gdy gotujemy z wyprzedzeniem, a są upały takie, jak dzisiaj to garnek z gorącą wodą pozostawiony na wyłączonym palniku utrzymuje ciepło kilka godzin!

Czasem dodaję też kotlety mięsne. Na ziemniaki kładę małe kulki.

Trzeba pamiętać, aby w garnku dolnym nie było zbyt dużo wody, ani gaz nie był zbyt mocny. Poziom wody należy kontrolować, by nie okazało się w trakcie gotowania, że cała wyparowała. Warzywa kroję na mniejsze kawałki lub talarki, wtedy nie dość, że zyskujemy smak to i krócej musimy na niego czekać!

Gotujecie na parze? :) Może macie jakieś ulubione połączenia i potrawy "z pary" ?

piątek, 15 czerwca 2012

55. Po co warto wybrać się do Lidla

Oglądając dziś gazetkę Lidla, postanowiłam się podzielić z Wami produktami, które przykuły moją uwagę ;)

PONIEDZIŁEK, 18.06:







Mam zamiar po sesji zrobić jakieś przetwory, a 5 zł za niemal 200 etykiet wydaje mi się być atrakcyjną ceną :) Formy do pieczenia mam i sprawdzają się ok ;) Planuję kupić też ocet balsamiczny, bo nie miałam okazji używać go w swojej kuchni, ale kiedyś jak byliśmy z TŻtem na obiedzie to był dodany i smakował mi :)

CZWARTEK, 21.06:


Kompres chłodzący mam i polecam ;) Zastanawiam się nad tymi wkładkami, co myślicie?

W ogóle korzystałyście z któryś z tych produktów? :)
Pozdrawiam!

środa, 13 czerwca 2012

54. Znów ja + Yerba Mate Guarana :)

po dzisiejszym treningu- czerwona jak burak ;)
 Mam nadzieję, że to nie tylko dzięki Mate pitej cały dzień miałam wieczorem motywację, zapał i siłę zrobić miękkie nogi ;) zajęły mi 21 i pół min, przy końcu moich wypocin Polska strzeliła gola i czułam się, jakby cały kraj mnie dopingował hahaha :D

Wykończyłam dzisiaj Yerba Mate Guarana, dlatego postanowiłam dodać o niej opinię :)


 Nie smakuje tak, jakby mogło się to wydawać. Nie wiem dlaczego ubzdurałam sobie, że to będzie siekiera ;) 50g, które zamówiłam starczyło mi na ok.5 razy. Jeden raz to zalanie liści- wielokrotne!


Aromat z suszu jest kwiatowy, przyjemny, czuć go również po zalaniu. Smak jest cierpki dopiero po użyciu 3/4 naczynia (chciałabym zaznaczyć, że lubię mocne herbaty i dla mnie coś mało cierpkiego może innych wykręcać ;)) 

Po ok. 3 minutach napój jest mocno brunatny, co może estetów zrazić. Ja uwielbiam mate, niestety na ostatni raz, kiedy zaplanowałam sesję zdjęciową zaparzania suszu starczyło mi na ok. połowę naczynia. Parzona w szklance, aby można było zobaczyć barwę :)
ok 10s po zalaniu
jakieś 2 min po zalaniu
Na pewno do niej wrócę :) Smakuje mi z tymi dodatkami i dodaje sił witalnych!
Miałyście okazję próbować Yerba Mate?
Pozdrawiam :)

wtorek, 12 czerwca 2012

53. Inspiracje cz. VIII

Powodem słabej jakości snu mojego syna był ząb, który dzisiaj ukazał się mym oczom błyszcząc mlecznym odcieniem ;) Niestety czeka mnie w związku z tym jeszcze kilka ciężkich dni i nocy... Nic to, wieczorem miękkie nogi postaram się wykonać ;)

Dziś mam dla Was kilka obrazków :)





pozdrawiam:)

poniedziałek, 11 czerwca 2012

52. Nic pozytywnego


Rozpiska godna skopania mi moich 4 liter... niestety nie ogarniam, co się ostatnio dzieje, śpię jak tylko śpi mój syn. W sobotę miało być 99 Tygryskowe i było... do 66 powtórzeń. W momencie, gdy miałam zacząć 55 pajaców obudził się młody no i było po treningu... Poza tym sama myślałam, czy nie odpuścić, bardzo słabo się czuję ostatnimi dniami, poza tym trening mimo, że wymagający strasznie mnie nudził... 99, 88, 77 i 66 zajęło mi 35 minut. Robiłam przerwy, ale krótkie i szybko wracałam do kolejnych powtórzeń i starałam się robić najszybciej jak da się nie gubiąc techniki. Byłam zmęczona, spocona, ale nie pocieszona tym, że nie skończyłam i tym, jak się czuję.

W dodatku dowiedziałam się wczoraj, że w dniu urodzin mojego syna jest egzamin, cały dzień na uczelni, jak nie ubłagam prowadzącej i nici z imprezy (w sensie z mojej obecności, roczek się odbędzie...)
No tylko usiąść i ryczeć.

Tak.

sobota, 9 czerwca 2012

czwartek, 7 czerwca 2012

50. Paczki z Krainy Herbaty :)

Oto wczoraj właśnie skończyła mi się ostatnio ulubiona zielona z żurawiną ;) Dlatego też, pomimo, że już próbowałam (a jakże :D) ogłaszam test zielonych, czerwonych i innych herbat właśnie z Krainy. Pisałam już o tych paczkach TU i TU jakby ktoś nie wiedział;)

Na początek fotorelacja z komisyjnego otwarcia przesyłek:


Synek oczywiście był najbardziej zainteresowany, co jest tam w środku ;) Ale może zacznę od tego, dlaczego przesyłki są dwie? Otóż zamówiłam 8 torebek po 50g różnego rodzaju herbat. Poprosiłam również o próbkę polecanej przez sklep odmiany. No i dostałam drugie tyle herbaty :D Dodatkowe torebki po 50g i kilka próbek. Szkoda, że nikt nie zrobił mi zdjęcia, kiedy otworzyłam przesyłki, bo szczena mi opadła. Jeszcze nigdy żaden sklep nie zrobił mi takiej niespodzianki!

Oto, co zamówiłam:

można powiększyć klikając na foto:)
A tak wygląda zawartość obu paczek:

można powiększyć klikając na foto:)

Zaczęłam od  yeba mate guarana. Moje pierwsze wrażenie to to, że nie jest mocno cierpka w smaku i nie daje kopa jakiego się spodziewałam ;) Ale chętnie do niej wrócę.
W ogóle uwielbiam herbaty, a Wy? Macie ulubione odmiany? :)
Wkrótce dalsze relacje i dokładniejsze opisy :)

Zobaczcie, jeszcze na koniec:
dwa kartony, kilka gąbek, a ile frajdy :D Młody miał zajęcie na dobre pół godziny ;)





Pozdrawiam!

środa, 6 czerwca 2012

49. Mało zielone koktajle + mój brzuch i nuki ;)

Jakiś czas temu pod wpływem TEGO wpisu postanowiłam drugi raz spróbować awokado.

Zmieniłam trochę przepis, a do koktajlu użyłam:

-świeży ananas
-sok z limonki
-dwie duże mandarynki
-awokado

No i właśnie. Chyba znów się z nim pospieszyłam, w środku wyglądało tak:

I nie miało żadnego smaku...
Po tym, co dzieje się w sklepach, jak smakują truskawki, warzywa i inne wytwory sklepowe nie dziwię się. Teraz nic nie ma smaku, kwiaty nie pachną tak, jak powinny no więc i awokado nie smakuje mi niczym.
Koktajl ze składników powyżej to ten środkowy:


Był lekko kwaskowy przez cytrusy, najmocniej jednak czuć było ananasa i jego właściwości "gryzące" po języku :)

Po lewej do ananasowej końcówki dodałam truskawek ;) Odlałam pół i do reszty dorzuciłam banana i to ten koktajl po prawej. Wszystkie były pyszne, niedosładzane, wiec na spółę z mamą wypiłyśmy po 3 szklanki, jak widać na zdjęciu ;)

Moje samopoczucie wczoraj sięgało podłogi, dlatego dzisiaj zdjęcie po ostatnim tygodniu ćwiczeń:

mój brzuch

 Mam straszną różnicę w talii... chyba dodam do planu treningowego ćwiczenia dla krzywulców z sfd, bo to na pewno wina moich krzywych pleców... tylko jak zwykle, kiedy czegoś potrzebuję to nie mogę znaleźć. Ma któraś pod ręką link, jak wiecie o czym piszę? ;)
Odpuściłam wczorajszy siłowy, bo mój synek spał nie najlepiej, dlatego mam nadzieję, że dzisiaj będzie spokojniej i wieczorem biorę się do roboty.

początek czerwca

Łydki i uda zaczynają się rysować, jupi!
Do jutra! :)

EDYCJA:
Dziewczyny, oglądając zdjęcia bierzcie pod uwagę specyficzne oświetlenie uwidaczniające mięśnie oraz to, że są one potreningowo spuchnięte, dodatkowo napinane przeze mnie.
Klaudia wiele razy wspominała o tym u siebie na blogu, że zdjęcia w konfrontacji z rzeczywistością wypadają czasem na naszą korzyść :)

poniedziałek, 4 czerwca 2012

47. Relacja z treningu 99.

Witajcie :)


Po relacji Klaudii nie mogłam doczekać się treningu 99, dlatego zamiast miękkich nóg wykonałam go wczoraj. A dzisiaj będą miękkie nogi (a raczej, jak okazało się po ostatnim tym treningu miękkie ramiona i barki chyba powinien się nazywać w moim przypadku ;)).

Moje wrażenia? Raczej mieszane. Ćwiczyłam bitą godzinę, zbyt długo jak na efekt, jaki uzyskałam. Nie czułam się wymęczona, jak np. po o wiele krótszym biegu wahadłowym.To bardzo źle i wątpię, że powtórzę ten trening. Może kiedyś, dla sprawdzenia jak poprawia się wydolność mojego organizmu ;) Muszę przyznać, że nie obyło się bez kilku krótkich przerw...
Dodatkowo, pajace leciały jak szalone, robiłam przy brzuszkach spięcia bardziej, krzesło nie było wyzwaniem, nawet to 99 sekundowe, unoszenie nóg robiłam z podniesionymi również barkami, aby było trudniej (pamiętajcie, że odcinek lędźwiowy kręgosłupa ma przylegać do podłoża!!!). Zamiast pompek kontrolowane opuszczania w pozycji do męskiej pompki. Na końcu bieg w miejscu, bo ćwiczyłam w pokoju. Niestety prawy bark mi doskwiera nadal.

Zobaczymy pojutrze jak zareagują mięśnie (no, bo najlepsze zakwasy są w drugi dzień po treningu! :D) Po ostatnich przysiadach z obciążeniem uda czułam tylko troszkę na drugi dzień ;) Dlatego, jak będę miała czas wcześniej, niż wieczorem to trzaskam kolejną 60. Lub 65 ;)

Generalnie jestem zadowolona z tygodnia. Nie wrzuciłam jeszcze do tabeli obciążeń z siłowego, dlatego nie wklejam, poza tym wstyd, bo robiłam dwa pierwsze treningi po przerwie mocno asekuracyjnie i z zapasem kilku ładnych powtórzeń przy niektórych ćwiczeniach.

Orientacyjne cyferki sprzed kilku dni (jakoś tydzień temu, wieczorem po miękkich nogach, czyli 27.05.2012): (różnica od 13 marca 2012, bo wtedy ostatnio się mierzyłam, w międzyczasie mało ćwiczyłam)
wzrost 164
waga 55 (-2)

talia 68 (-2)
brzuch 78 (-3)
biodra 93 (-1)
udo 52 (-1)
nad kolanem 38 (-1)
łydka 34 (+1 :D)
pod biustem (wydech) 73 (+1)
w (wdech) 96 (+1)
ramię 24 (-1)

Nie spodziewałam się spadków, wręcz przeciwnie. To znak, że mogę więcej jeść ;):D
Podejrzewam, że wartość pod i w biuście to błąd pomiaru, inna ilość mleka w danym momencie itp. ;)
Aby nie było wątpliwości: talia, czyli najwęższa wartość okolic pępka, brzuch na wysokości samego pępka, biodra w najszerszym miejscu pupy, udo w najszerszym miejscu, nad kolanem w miejscu, gdzie wychodzi mięsień obszerny boczny uda ;)

Po kilku komentarzach u Klaudii muszę wspomnieć o tym, by nie zniechęcać się, jeżeli nie wyjdzie Wam jakiś wybrany z internetu trening. Ćwiczcie nadal, ale coś innego. Słuchajcie swojego ciała. Bieganie po parku jest super na początek. Albo marszobiegi- od których sama zaczynałam. Pamiętajcie, że nawet godzinny spacer jest lepszy od siedzenia przed komputerem lub telewizorem! :)

Pozdrawiam!

sobota, 2 czerwca 2012

46. Podsumowania :)

Hej :)

Dzisiaj czas na kilka podsumowań, relacji itp ;)

Na pierwszy ogień Wyzwanie H2O! 



W akcji brały udział również:
1. Ella
2. Isabell
3. Kama
4. Kamila
5. Marzenie
6. Ewa K 
7. Alena 

Dziewczyny czekam na Wasze relacje w komentarzach :) Ogólnie, czy się udało, zwracacie uwagę na to, ile pijecie, czy zapomniałyście zupełnie o tym wyzwaniu? :)

Moja relacja:
2.06- 1,5 l wody zabrane na uczelnię, na bank je wypiję ;)

Łącznie wypiłam w tym czasie 47,5 l. Wydawało mi się o wiele za mało, ale widzę, że przekroczyłam cel (chyba gdzieś się walnęłam w obliczeniach :D).
Tak więc wyzwanie to uważam, za zakończone i robię przerwę, niedługo druga tura, kupujcie kolejne zgrzewki :)

Teraz kolej na treningi:


W związku z wypiską z tabeli uważam wyzwanie TŻta za zakończone i jestem z siebie bardzo dumna! (Jak ktoś nie wie o co chodzi to zapraszam do TEGO postu, a najbardziej do komentarzy z TEGO ;))
Co prawda obciążeniem nie był mój syn, bo już spał, ale waży właśnie ok.11,5kg ;) Miało być dziś wolne, ale to ATG za mną chodziło, w środku cała buzowałam, wiecie jakie to uczucie? W planie wolne, ale Wy CHCECIE(!) ćwiczyć :D
Idzie mi całkiem dobrze, motywacja na wysokim poziomie, TŻ bardzo wspiera :)

Zaczyna się u mnie piekło na uczelni, czuję skurcze w żołądku ze stresu, ale poradzę sobie. To nie najtrudniejsza sesja w mojej karierze, nie ostatnia, ale bardzo ważna. Dam radę i nie może być inaczej:) Pogodzę ją z treningami i już!

Zapraszam do dołączania do mnie w treningu 99, o którym pisałam wczoraj :) Jak zrobicie go w inny dzień to nic, ważna jest wspólna inicjatywa! :)

Pozdrawiam!

EDIT:

Ponieważ widzę, że są problemy z rozszyfrowaniem rysunku oto rozpisana instrukcja treningu 99:
Serio ten trening jest tak mało obrazowy ;)?

99xpajace
99xbrzuszki
99 sek krzesełko
99xunoszenie nóg
9x pompka
BEZ PRZERWY DALEJ:
88xpajace
88xbrzuszki
88 sek krzesełko
88xunoszenie nóg
8x pompka
BEZ PRZERWY DALEJ:
77xpajace
77xbrzuszki
77 sek krzesełko
77xunoszenie nóg
7x pompka
BEZ PRZERWY DALEJ:
66xpajace
66xbrzuszki
66 sek krzesełko
66xunoszenie nóg
6x pompka
BEZ PRZERWY DALEJ:
55xpajace
55xbrzuszki
55 sek krzesełko
55xunoszenie nóg
5x pompka
BEZ PRZERWY DALEJ:
44xpajace
44xbrzuszki
44 sek krzesełko
44xunoszenie nóg
4x pompka
BEZ PRZERWY DALEJ:
33xpajace
33xbrzuszki
33 sek krzesełko
33xunoszenie nóg
3x pompka
BEZ PRZERWY DALEJ:
22xpajace
22xbrzuszki
22 sek krzesełko
22xunoszenie nóg
2x pompka
BEZ PRZERWY DALEJ:
11 minut biegu, szybko lub skakanki, żeby paść ;)
KONIEC

Jedno po drugim, bez przerw w jeden dzień (serio, ktoś pomyślał, że to na kilka dni?);)

piątek, 1 czerwca 2012