poniedziałek, 30 kwietnia 2012

17. Kuracja odżywką EVELINE 8w1. cz.I

Można powiększyć :) (fot. autor)

























Zachęcona opiniami na blogach oraz efektami widocznymi wśród znajomych postanowiłam przetestować ten produkt. Zaaplikowałam wczoraj wieczorem, na swoją zmarnowaną płytkę, pierwszą warstwę. Potrafię co prawda "wyhodować" długie paznokcie, ale są one miękkie, szybko się łamią po osiągnięciu pewnego wzrostu. Producent obiecuje brak wszelkich problemów już po 10dniach, ciekawe. Wspomina również o kuracji po ściągnięciu tipsów. Co prawda takowych nie miałam, ale żel na płytce tak i po nieumiejętnym jego ściągnięciu zostały mi szczątki, nie paznokcie. Już odrosły, ale muszę im to wynagrodzić.

Można powiększyć :) (fot. autor)

Mam 4 dni z rzędu nakładać warstwę na poprzednią. Następnie całość zmyć i powtarzać...regularnie :)

Na jakie 8 problemów ma to być cudowny sposób?

Otóż:

Można powiększyć :) (fot. autor)


Dotyczą mnie przede wszystkim numery: 1, 2, 4, 6, 8(w przypadku kciuków).

Skład:

Można powiększyć :) (fot. autor)

Zdjęcia i pomiary kontrolne:

(fot. autor)

(fot. autor)

(fot. autor)

(fot. autor)

Ręka lewa (od małego palca do kciuka):

1. 1,4 cm
2. 1,5 cm
3. 1,35 cm
4. 1,35 cm
5. 1,2 cm

Ręka prawa (od kciuka do małego palca):

1. 1,25 cm
2. 1,45 cm
3. 1,45 cm
4. 1,5 cm
5. 1,3 cm

Mierzone na środku płytki, skalówką.

Będę dawać znać jak się odżywka spisuje. Podobno jest wydajna, zobaczymy. Kurację planuję na 30dni, pierwsza relacja za 10dni! :)

Inne odżywki z tej serii:


Która jeszcze jest godna polecenia? Następna na mojej liście do wypróbowania będzie ta do skórek- widać na zdjęciach dlaczego ;).

niedziela, 29 kwietnia 2012

16. Recenzja kosmetyków Alterry III- wizażowy test.

Dzisiaj recenzja peelingu do ciała żurawina i figa- czyli dalsza część testów kosmetyków z Rossmanna- Alterra;)

Uwielbiam peelingi i nie mogłam się doczekać kąpieli, gdzie w planach miałam test tego kosmetyku. Niestety...

piątek, 27 kwietnia 2012

15. Fast food i napoje niepolecane.





















Ponieważ jutro cały dzień jestem poza domem, dodaję notkę jeszcze dziś :)

Pisząc notkę odnośnie słodyczy, pomyślałam, że warto wspomnieć o innych produktach, które na dobre wykluczyłam z diety. Niedługo po postanowieniu słodyczowym odrzuciłam również fast food i gazowane. O tym, że pizzę jadłam raz (w pizzerii kolegi z resztą), a gazowaną colę piłam ze dwa razy pisałam już TUTAJ.  Dlaczego? To też już pisałam, dlatego polecam przeczytać zalinkowany post, ale nie tylko dlatego. Obejrzałam na YT film. Jest to fragment dokumentu SUPER SIZE ME. Morgan Spurlock przez 30 dni je trzy posiłki w McDonald'sie. W te 30 dni nabiera 7% tłuszczu! Ale nie to mnie najbardziej zszokowało. Pewnego dnia do kilku słoików włożył różnego rodzaju kanapki, frytki, pieczone ziemniaki.

Z resztą zobaczcie same:



Ich frytki po 8 tygodniach leżenia w słoiku wyglądały jakby ktoś właśnie je kupił!!! Następnym razem zamawiając w "maku" przypomnijcie sobie "pyszny" wygląd tych "potraw".


Przechodząc do list chciałam tylko dodać, że wcale mi nie żal ograniczonych produktów. Ani słodyczowych, ani tych niżej :)

Lista czerwona- czego kategorycznie nie jadam!
-burgerów, mckanapek,
-nibykurczakowych lub nibyrybnych przysmaków w nibypełnoziarnistych bułkach
-frytek
-hot dogów
-knysz
-pit
-pizzy
-calzone
-plastikowych sałatek w fast foodach
-kiełbasek serwowanych z głębokiego tłuszczu
-chipsów
-chrupków
-prażynek
-zapiekanek
-wafli ryżowych

Lista pomarańczowa- to, co jem, ale rzadko!
-ziemniaki z domowej patelni bez tłuszczu
-pizza pełnoziarnista z domowego piekarnika
-pieczywo chrupkie (dobrej jakości, z pełnych ziaren)
-suchary


Lista zielona- czyli produkty, które jem, czasem nawet codziennie!
-pyszne kanapki jak z postu wczorajszego
-skrojona na szybko sałatka lub surówka domowa ;)

nie wiem, co mogłabym tu jeszcze wpisać;) pytajcie w komentarzach :D

No i na koniec napoje:

Lista czerwona- czego kategorycznie nie piję!
-coca-cola jakakolwiek i podróby
-sprite
-fanta
-drPepper
 -pepsi
-mirinda
-tonik
-oranżady (oja, podstawówka mi się przypomniała :D)
- nic co jest słodkie i gazowane ;)
-od dawna kartonowe wytwory jakieś nektary i tego typu fantazje;)
-dodatkowo od ok. pół roku pseudoherbaty typu nestea, icetea
-smakowe mleka, makowe szejki i inne ;)

Lista pomarańczowa- to, co piję, ale rzadko!
-soki wyciskane, wirowane
-jednodniowe pod warunkiem braku jakichkolwiek dodatków
-alkohol (Ciąża, a teraz karmienie piersią oczywiście go wykluczają!)

Lista zielona- czyli napoje, które piję, nawet codziennie!
-woda(!)
-herbaty zielone, czerwone, białe, czarne
-napary owocowe i ziołowe (melisa, mięta, pokrzywa- sprawdzają się wielorako w różnych dziedzinach)
-mleko(2%, nie jakieś 0, czy pół...)


Na pewno o czymś zapomniałam, ale na dziś to tyle :)

Masz problem z odwykiem od śmieciowego jedzenia? Poczytaj TUTAJ o sposobach radzenia sobie ze słodyczami, te same metody można zastosować do fast foodów i niepolecanych przeze mnie napojów. Jako zamienniki warto wykorzystać produkty z moich zielonych list, ewentualnie żółtych :)
Zapraszam do komentowania!

czwartek, 26 kwietnia 2012

13. Moje dzisiejsze śniadanie i kolacja :)

Dzisiaj pierwszy przepis na owsiankę ;) Jako bonus moja kolacja! :)

Na śniadanie potrzebne będą:

-płatki owsiane i żytnie
-średniej wielkości jabłko
-rodzynki
-pół szklanki zimnego mleka
-opcjonalnie cynamon

Płatki owsiane i żytnie mieszam i trzymam je w jednym pojemniku.
Odmierzam porcję wsypując na oko do garnka codziennie mniej więcej tą samą ilość płatków ;)
Są to jakieś 4 łyżki stołowe. Owsiankę jem od liceum niemal codziennie na śniadanie, czyli ponad 5 lat (omg, ale jestem stara już) więc moje oko jest prawie tak dokładne jak łyżka ;)
Zalewam je wodą tak, aby płatki całe były zalane, ale nie przesadzam z ilością. Stawiam na gaz i czekam, aż się zagotują. Jak woda wrze to czekam chwilę i je wyłączam, bo nie lubię jak robi się mazia, wolę twardawe płatki niż rozgotowane.
Gdy płatki się gotują kroję w międzyczasie jabłko w duże kostki i dodaję pół szklanki zimnego mleka. Dosypuję rodzynki (też na oko;)). Dodaję ugotowane płatki, mieszam i już :)
Dzisiaj akurat nie dodałam cynamonu, ale świetnie komponuje się z jabłkiem i rodzynkami!

Było pyszne :) A jeszcze lepsza jest, jak gotuję podwójną porcję rano i jedną zabieram ze sobą na uczelnie. Smaki się przenikają, mleko smakuje jabłkowo-rodzynkowo-cynamonowo :D

A tak to wyglądało:


Aby przygotować kolację wykorzystałam:

-pęczek rzodkiewek
-ser twarogowy nieodtłuszczony (żadne tam przetworzone 0%)
-chleb żytni
-pomidor
-pietruszkę
-masło (lurpak, moje ulubione)
-sól i pieprz (tyci, tyci)

Pokroiłam rzodkiewki w małą kostkę, dodałam ok.3 stołowych łyżek sera, sól i pieprz. Chleb posmarowałam masłem, dodałam obficie sera. Obłożyłam kanapki grubymi plastrami pomidora i oprószyłam pietruszką prosto z... doniczki :D





Jeżeli nie przepadacie za spadającą z kanapek pietruszką, lub jej smakiem to można dodać ją do sera- troszkę się zgubi. Pomidor można pokroić w ósemki i przegryzać nim kanapki.

Oto one:


Dodatkowo chciałam polecić, ostatnio mą ulubioną "zieloną z żurawiną" ;) Trzymam ją w puszce, bo jest  liściasta, a kartonik wyrzuciłam, zostało mi tylko foliowe opakowanie...


Jak zwykle w moim tygryskowym kubku:



Zachęcam do dzielenia się swoimi ulubionymi śniadaniami i kolacjami w komentarzach :)
Pozdrawiam! 

wtorek, 24 kwietnia 2012

Jak nie jeść słodyczy ponad 4 lata


Jak wspomniałam już wcześniej próbowałam odrzucić słodycze wielokrotnie. Nie udawało się to, ale wtedy jeszcze nie wiedziałam dlaczego. Dzisiaj wiem. Brakowało mi planu, daty, odpowiedniej motywacji. Zazwyczaj zaczynałam z dnia na dzień, bez przygotowania i nagle po kilku dniach okazywało się, że tak naprawdę nie mam jasno określonych produktów i nie wiem, czy w końcu mogę zjeść produkt, który kusił w danym momencie, czy nie.

 Zanim zaczniesz wyzwanie: bez słodyczy

 

A. Spisz produkty- co dla Ciebie jest słodyczem, a co nie. Dla mnie domowe ciasta są słodyczami, ale dla Ciebie wcale nie muszą. Możesz skorzystać z listy w TYM poście i na tej podstawie stworzyć swój własny spis.

B. Zapisz datę, od kiedy definitywnie zaczynasz- sprawdź, czy nie masz w najbliższych dniach ważnej imprezy lub spotkania, ponieważ na początku bywa ciężko i może okazać się, że nie dotrzymasz postanowienia z tego powodu. Wybierz dzień niezbyt odległy, abyś o nim nie zapomniała i przygotuj się:) Nie rób zapasów słodyczy dla rodziny, jeżeli nie będą Cię one otaczać łatwiej przejdziesz pierwszy etap „odwyku”.

C. Określ motywację! Nie rób tego, bo koleżanka nie je, czy chłopak Ci mówi, że jesz więcej od niego. Musisz mieć motywację, która nie będzie chwilowa, dlatego nie zaczynaj, bo za tydzień impreza i musisz lepiej wyglądać- tydzień to zbyt krótko, by poprawić swój wygląd, przecież zaniedbania nie trwały tylko siedem dni! Znajdź kilka powodów- zdrowie, dobre samopoczucie, poprawa cery, lepsza sylwetka- muszą to być powody ważne dla Ciebie.

 

4 Sposoby na... niejedzenie słodyczy

  1. Metoda na niebiesko-szaro... czyli po mojemu :)
Założyłam sobie odrzucenie słodkiego od nowego roku- jako postanowienie noworoczne. Nie jadłam ciast już w święta, aby nie najadać się- „no, bo zaraz odwyk”- na zapas. Wykluczyłam wszystkie produkty jakie tylko kojarzą mi się ze słodyczem- są spisane w zalinkowanej wyżej liście. Próbowałam innymi metodami, ale u mnie się to nie sprawdziło, do dziś nie jestem pewna, czy jakbym pozwoliła sobie na odstępstwo to nie posypałyby się i ciasta i ciasteczka potem czekolada itp. mimo że to już prawie 4,5 roku ;) Dlatego trwam i jestem pewna, że do słodyczy wrócić nie chcę. Z jednej strony szkoda mi całego tego czasu, a z drugiej po prostu wiem, że słodkie nie jest niezbędne i wolę zjeść coś o wiele zdrowszego i lepszego w smaku.

  1. Metoda małych kroczków
Na każdy kolejny tydzień zrób nową lub co kilka dni powiększaj listę „zakazanych” produktów. Będzie Ci łatwiej mentalnie, że tak dużo z dnia na dzień jeść nie możesz ;) Poza tym łatwiej niektórym osobom wprowadzać zmiany stopniowo ze względu np. na zapasy zgromadzone w domu.

  1. Metoda wybiórcza
Sporządź listę produktów w taki sposób, aby nie było w niej np. Twojego ulubionego ciasta, na które będziesz sobie pozwalać, w zamian wykluczając wszystko inne. Znajdź pojedynczy lub kilka takich produktów- według własnych upodobań. Musisz sama przemyśleć jak będzie dla Ciebie lepiej i łatwiej.

  1. Metoda weekendowa
Jak sama nazwa wskazuje w weekendy masz luz ;) Czyli pon-pt jest bezsłodyczowe, a sobota i niedziela będą dniami, kiedy możesz zjeść coś słodkiego. Polecam na wstępie zrobić sobie również spis ilości lub rodzaju spożywanych słodyczy, aby nie okazało się, że nie zjesz wtedy ani jednego zbilansowanego posiłku tylko samo słodkie. Możesz wyznaczyć również tylko jeden taki weekend lub dwa, a nie wszystkie.

  1. Metoda ilościowa
Czyli taka, w której skupiasz się jedynie na ilości spożywanych słodyczy ustalonej wcześniej. Może to być jeden pączek dwa razy w tygodniu. Możesz ustalić pasek gorzkiej lub ulubionej czekolady codziennie. Od Ciebie to zależy jak często i co to będzie, ale pamiętaj- określ jasne zasady wcześniej!

Jakie są korzyści niejedzenia słodyczy?


Oto złota dziesiątka tych, które ja zaobserwowałam
-minus 2kg na starcie
-poprawa stanu cery
-poprawa samopoczucia
-lepsza praca ogranizmu- mój organizm może się skupić na przetwarzaniu zdrowych potraw zamiast tłuszczów trans z czekolady, czy pączków
-więcej energii
-motywacja do pracy nad sylwetką (nie jem słodyczy, następny krok to zmiana posiłków, treningi i zaraz lepiej się wygląda:) )
-zachowana sylwetka nawet po ciąży- jestem przekonana, że dzięki nieobjadaniu się nie tylko słodyczami wyglądam po ciąży tak jak przed nią, a teraz nawet coraz lepiej ;)
-odkrywanie nowych, lepszych smaków potraw, które nawet już wcześniej jadłam
-odkrywanie nowych smaków w poszukiwaniu zamienników
-wyższa samoocena (sukces!)

Zdrowe zamienniki słodyczy

-owoce świeże i suszone- rodzynki, żurawina, morele
-domowe przetwory z owoców bez dodatków
-sorbet (zmiksowane i zmrożone owoce)
-koktajle
-orzechy
-masło orzechowe- ale takie z domowego zacisza z samych orzechów
-domowe musli, uprażone w piekarniku
-warzywa w kawałkach (do podgryzania przed tv)
-owsianka- zamieszczę pomysły na pyszne owsianki w przyszłości ;)
-woda

 

Na co nie zamieniać słodyczy

-owocowe jogurty
-gotowe desery typu "light"
-sklepowe niskosłodzone dżemy
-sklepowe musli z ukrytym cukrem i nie wiadomo czym jeszcze
-kawę/herbatę z cukrem
-słodzik
-pseudozdrowe, zbożowe batony i ciastka
-mleczne kanapki

Na koniec :)

Zostałam zapytana w komentarzach o Kubusie i Pysie. Nie są to soki, nie polecam i swojemu dziecku na pewno nie będę ich dawała do picia. Mam blender z innymi akcesoriami, sokowirówkę i bynajmniej nie po to, by kurzyły się na półce w kuchni.
Nie masz tych sprzętów? Zostają soki jednodniowe (koniecznie czytaj skład, czy są tam tylko owoce lub warzywa bez żadnych dodatków!) jeżeli to zbyt drogie wyjście lepiej zjeść surowy owoc lub warzywo zamiast wypić pseudosok.

Pijesz kawę? Pamiętaj, że wypłukuje nie tylko magnez, ale i chrom- którego niedobór powoduje większy „pociąg” do słodyczy i alkoholu. Uzupełniaj odpowiednim odżywianiem się te składniki, a ponadto powinnaś wypijać na każdą kawę dwie szklanki wody dodatkowo. Magnez i chrom to ważne składniki, w przyszłości przyjrzę się im z bliska :)

PODSUMOWUJĄC

  1. Lista
  2. Data
  3. Motywacja
  4. Metoda
i do dzieła!
Nie zniechęcaj się niepowodzeniem! Przeanalizuj, dlaczego przerwałaś (stres, ktoś Cię namówił, impreza, zły plan) pomyśl, jak następnym razem możesz temu zaradzić i spróbuj od nowa :)

Powodzenia :)

Podzielcie się w komentarzach swoimi metodami, zamiennikami oraz sukcesami :)

poniedziałek, 23 kwietnia 2012

10. O słodyczach cd.





















W komentarzach do poprzedniego wpisu padło bardzo ważne pytanie odnośnie tego, co tak na prawdę w to moje postanowienie bezsłodyczowe się wlicza. Gdy się nad tym zastanowiłam postanowiłam poświęcić na to osobny post, który będę aktualizować, gdybym o czymś zapomniała :) Dodatkowo zachęcam do zadawania pytań w komentarzach! :)

Lista czerwona- czego kategorycznie nie jadam!

-ciast sklepowych i domowych również
-ciasteczek różnego rodzaju pakowanych, jak i tych "na wagę"
-tortów
-czekolad, batonów, wafelków
- rafaello i tego typu pralin, czekoladek
-przekładanych andrutów
-rogalików
-ciasteczek "zbożowych" (powinny nazywać się "cukrowe" :D)
-żelek
-ptasiego mleczka
-pączków, słodkich bułek, z nadzieniem, bułek maślanych
-landrynek, cukierków, lizaków, lentilek
-draży, rodzynek w czekoladzie, orzechów w czekoladzie
-skittle's, m&m's, mamby
-płatków smakowych typu czekoladowe, karmelowe
-lodów
-precli w czekoladzie
-galaretek pseudo owocowych z proszku
-budyniu i kisielu z proszku oraz tego typu deserów
-puddingów
-dżemów, marmolad, powideł, konfitur (niedomowych i z niepotrzebnymi dodatkami)
-mleka smakowego

Lista pomarańczowa- to, co jem, ale rzadko!
-słodkich, owocowych jogurtów, serków itp. - bardzo rzadko
-wafle ryżowe - bardzo rzadko
-biały cukier - praktycznie wcale
-owoce kandyzowane- zdarza się, ale nie polecam
-miód

Lista zielona- czyli produkty, które jem, czasem nawet codziennie!
-owoce świeże, mrożone i suszone
-lody zrobione w domu- a właściwie sorbet lub crunch- czyli mrożone owoce bez dodatków
-orzeszki- to nie słodycze, ale piszę, bo czasem są wątpliwości ;)

Ogólnie to wszystko zależy od składu danego produktu - zawsze czytam etykietę :)

Jeden z kolejnych postów poświęcę na opisanie mojej oraz innych metod pożegnania się z nimi, zapraszam!

Przeczytaj: Jak nie jeść słodyczy ponad 4 lata

sobota, 21 kwietnia 2012

9. "Cukierki, cukierki szeleszczą im papierki..."





















Słodycze to temat wszechobecny dookoła mnie. Słodyczy nie jem od 1 stycznia 2008 roku czyli przeszło 4 lata, niedługo 4 i pół ;)

Dlaczego? To było moje postanowienie noworoczne, ale nie tylko. Wiele razy próbowałam nie jeść słodkiego z dłuższym i krótszym sukcesem. Przede wszystkim ze względu na figurę, ale także cerę, samopoczucie, zdrowie. Będąc w liceum epizodycznie ćwiczyłam i nie. Tak jest do dzisiaj. 
W pewnym momencie w liceum jadłam codziennie fast foody, słodycze, opijałam się gazowanymi, słodkimi napojami 
i nie ćwiczyłam. Piorunem przytyłam, czułam się okropnie, aż pewnego dnia... Osoba, którą darzyłam ogromnym szacunkiem, której zdanie liczyło się dla mnie ogromnie zapytała mnie, czy choruję na coś, bo wyglądam źle i bardzo przytyłam w krótkim czasie. Jakby mi ktoś strzelił w twarz. Nie byłam otyła, ale zdałam sobie sprawę, że jak czegoś nie zmienię to polecę dalej i będę wyglądać, czuć się coraz gorzej. 

Najpierw wykluczyłam słodycze, potem fast food- przede wszystkim pizzę zamawianą do domu i chipsy ;) Na końcu słodkie, gazowane napoje i tak jest do dzisiaj. Od tamtego czasu pizzę jadłam jeden raz (zachcianka ciążowa ;)), gazowane piłam dwa razy (przy problemach gastrycznych podobnych do grypy żołądkowej- pomogło, ale więcej tak nie zrobię ;)) słodyczy nie tknęłam ani razu.

Jak mi się to udaje? Przede wszystkim ogromna motywacja, bo nie chcę wyglądać, jak wtedy. Zastępuję słodycze owocami, warzywami, zdrowymi, pełnowartościowymi posiłkami, dzięki którym nie jestem głodna i nie myślę o podjadaniu. W obecnym momencie nawet nie czuję wewnątrz "hmm zjadłabym, ale nie, bo..." 
i milion powodów. Miałam niedawno wątpliwości i zastanawiałam się czy nie pozwalać sobie na "małe conieco" od czasu do czasu. Nie. Dzisiaj już nie mam wątpliwości. Jestem niemal 10 miesięcy po porodzie 
i jestem zadowolona z tego, jak wyglądam. Serio. Jak każda kobieta mam gorsze dni, w których nic mi się w sobie nie podoba, ale dochodzę w końcu do wniosku, że nigdy nie będę idealna i mogę tylko dbać o to, by było lepiej zamiast narzekać i nie robić nic.

Mam syna. Wiem, że będzie o to "wojna"... Już słyszę z boku "mama nie je słodyczy, ciekawe, czy tobie da spróbować"... Nie mam zamiaru mu zabronić zupełnie jedzenia słodyczy, ale pragnę nauczyć go, że słodycze to nie jest posiłek i nie zastąpi śniadania, obiadu czy kolacji. Przede wszystkim największym dla mnie sukcesem będzie sytuacja, w której Mały powie, że woli mój obiad od czekolady, chipsów, czy pizzy. Chciałabym by był świadomy szkodliwości takich produktów i by jego wyborem było zdrowe jedzenie zamiast śmieciowego.

piątek, 20 kwietnia 2012

8. Recenzja kosmetyków Alterry II- wizażowy test.

 Dzisiaj kolej na drugi post odnośnie testu wizażowego Alterry. Pierwszy post na ten temat możecie przeczytać TUTAJ. :)

OPAKOWANIE: To samo jak przy szamponie- napisy po niemiecku, z tyłu opis po polsku. Sama pomadka w plastikowym, powszechnym opakowaniu, wygląda trochę jak kosmetyk apteczny.




ZAPACH:Jak dla mnie nie ma żadnego zapachu, jakby się doszukiwać czegokolwiek i dobrze się "wwąchać" to pachnie podobnie do wazeliny, ale nie jest to mocny aromat.

KONSYSTENCJA:
Sztyft nieodbiegający niczym od innych produktów tego typu.





 WSPÓŁPRACA: Balsam dobrze się rozprowadza, już po jednym "przejechaniu" po ustach są one "nabalsamowane"

EFEKT: Bardzo lubię kosmetyki tego typu. Usta są miękkie, jakby otulone. Po dłuższym czasie kosmetyk nie zbiera się w kącikach ust, nie zastyga tworząc nieestetyczną powłokę. Jest trwały, czuć jego działanie nawet po jedzeniu i kilku godzinach od nałożenia. Mam ochotę cały czas go używać, ale kiedy sprawdzam wargami okazuje się, że nie ma takiej potrzeby, bo cały czas "działa".





OCENA: 5+/5 (nawet brak zapachu nie jest w stanie zmienić tej oceny - Mój faworyt i zobaczymy, czy tak zostanie)

Czym Wy balsamujecie usta? :) Zapraszam do wklejania linków Waszych recenzji w komentarzach :)

poniedziałek, 16 kwietnia 2012

Recenzja kosmetyków Alterry I- wizażowy test.

Nie, nie będzie to kolejny blog tylko o kosmetykach ;) Jednak od tego zacznę...

Miałam przyjemność (bądź nie w jednym przypadku ;)) uczestniczyć w teście Alterry organizowanym przez Rossmann we współpracy z wizażem.

Tak wyglądała paczka:





Dzisiaj chcę Wam zrecenzować szampon:

Witajcie!


Nie jest to mój pierwszy blog, jednak chciałabym w jednym miejscu zebrać wszystko to, co mnie interesuje. Dlatego też zdecydowałam się przenieść tutaj :) Będę pisać o tym, co mnie zajmuje poza wychowywaniem synka :) Zapraszam na kolejne wpisy!