161. Postanowienia noworoczne.

Witam w Sylwestra i składam na Wasze barki ogrom szczęścia i motywacji na nadchodzące dwanaście miesięcy :) Dzisiaj postanowienia noworoczne na 2013 rok. A także rozliczenie tych z roku 2012. Będzie dość długo.

Na początek rozliczenie, abym spokojnie mogła zaplanować te, do realizacji w nadchodzącym czasie.

Oto moje postanowienia 2012:
1. trening min. 2x w tygodniu (zacząć ćwiczyć siłowo- nie po to mikołaj przyniósł 40kg, żeby się kurzyło)- nie w każdy tydzień ćwiczyłam 2x, ale uważam, że jest dobrze pod tym względem, a druga połowa roku już w ogóle :)
2. regularnie robić prace na studia- nie zostawiać wszystkiego na noc przed oddaniem- zdecydowanie klapa, zmęczona jestem już tymi studiami- 7 semestrów łikend w łikend i ciągłe ciśnienie to zbyt wiele...
3. utrzymywać porządek w pokoju- dziecko mi niedługo zacznie buszować po pokoju więc wszystko musi być pochowane- nie zawsze było, jak chciałam, nie mniej jednak staram się jak mogę, często cały dzień chodzę i ogarniam, ale może być jeszcze lepiej, dlatego nie zielony :)
4. pozbyć się niepotrzebnych rupieci- mój syn ma więcej rzeczy ode mnie i powoli brakuje nam miejsca- zdecydowanie na +, nasz pokój i kuchnia miały w tym roku przynajmniej dwukrotnie doszczętny przegląd i jestem z tego powodu bardzo zadowolona :)
5. mam prawko a nie korzystam i zapominam- to musi się zmienić, bo pomału zaczynam bać się wsiąść do auta- oj... wstyd :( chyba ani jednej okazji nie wykorzystałam...
6. zadbać o samoocenę- mimo, że jest lepiej niż w zeszłym roku to jest nad czym pracować- jest coraz lepiej :) Pojawiają się kolejne szczegóły, które mi doskwierają (np. mniejszy biust po odstawieniu) ale na dużą część nie mam po prostu wpływu i muszę sobie z tym poradzić!
7. wyczyścić michę do końca- fast foody, słodycze, gazowane- już dawno wyrzuciłam- jogurty owocowe wykluczone- czas na resztę badziewia- są jeszcze produkty, po które sięgam raz na jakiś czas, a nie powinnam. Nie zawsze jem 100% czysto dlatego nie mogę sobie dać zielonego ;)
8. nauczyć się gotować, a przede wszystkim doprawiać - zupy, kotlety, owsianka, omlety, sałatki i surówki to banał czas na coś bardziej skomplikowanego- zdecydowanie do przodu :) W dodatku czerpię z tego radość!

{źródło: http://simplybike.wordpress.com/2011/01/01/new-years-resolutions/}
Po niemal półtora roku spędzonego czasu z synkiem przekonałam się jeszcze bardziej, że plany mają to do siebie iż płatają nam figle. Nie mniej jednak wiem z własnego doświadczenia iż postanowienia noworoczne działają i pozwalają nam dokonać czegoś dużego :)
Już jutro minie 5 lat od kiedy nie jem słodyczy :)
Bardzo się z tego powodu cieszę, jestem z siebie dumna i kontynuuję to postanowienie poza listą! Ktoś może pomyśleć, że to głupie, przecież wszystko jest dla ludzi. Jest, jasne! :) Jednak każdy wybiera to, co mu służy (a przynajmniej powinien) a mi służy abstynencja słodyczowa ;)
Moja krótka historia słodyczowa: TU.
Odnośnie produktów, których nie jem/ nie piję zapraszam kolejno TU i TUTAJ.

Jeżeli ze słodkim macie problem, to zapraszam TUTAJ jeszcze do moich sposobów walki ze słodyczowym uzależnieniem ;)
Interesują Was moje zamienniki słodyczy? Proszę : KLIK i drugi post: KLIK.

{źródło: http://allendesigns.typepad.com/.a/6a00d8341c75d353ef0120a7982375970b-pi}
Postanowienia noworoczne 2013:
1. Priorytetem w tym roku jest obrona pracy- skończenie szkoły i solidne przygotowanie się do egzaminu.
2. Bardziej kreatywne spędzanie czasu z synkiem. On rozwija się wspaniale, porównując do innych dzieci wydaje mi się, że na prawdę mam zdolne dziecko- ba! Ja to wiem ;) Wiem również, jak ważny jest ciągły rozwój i wyznaczanie granic, dlatego na tym właśnie się skupię.
3. Ćwiczenia 3x w tygodniu wydają się mało ambitnym celem, ale wiem, że zdarzają mi się tygodnie całkiem wyłączone z aktywności, więc kolejny punkt to utrzymanie aktywności na poziomie ok 3 lub więcej x w tygodniu.
4. Pracować nad minimalizowaniem stanu posiadania i porządkiem- planuję wyjazd na stałe, nie mogę zabrać ze sobą wszystkiego. Do czerwca zrobić jeszcze jeden przegląd każdej jednej szafki i szuflady.
5. Nadal pracować nad samooceną, przykładać więcej uwagi do swojej kobiecości- zaczęłam już przed Nowym Rokiem i zamierzam to kontynuować!
6. Przełamywać swoje lęki przed przekroczeniem strefy bezpieczeństwa. Mam na myśli tutaj wykorzystywanie swoich umiejętności nabytych na studiach, o prawie jazdy i wielu innych dziedzinach, przed którymi bronię się jak mogę ze strachu. Kto nie ryzykuje ten nie wygrywa!
7. Być lepiej zorganizowaną, nie marnotrawić czasu na głupoty i przesiadywanie przy komputerze. Obowiązki traktować jeszcze poważniej, a wolny czas wykorzystywać efektywniej. Nie zostawiać tego, co i tak muszę zrobić do ostatniej chwili, bo to wywołuje jedynie stres i frustrację.
8. Postawić na samorozwój, korzystać z bezpłatnych szkoleń tak stacjonarnych jak i internetowych (zapisałam się już na jeden stacjonarny i jestem w trakcie kursu internetowego :)). Nie papierki tutaj są najważniejsze- chcę zdobyć wiedzę, którą wykorzystam.
9. Dążyć do jak najlepszego jadłospisu, nie omijać posiłków w ciągu dnia, nie objadać się wieczorem i nocą. Nadal próbować nowych potraw i kontynuować naukę gotowania.
10. Zadbać o wypełnienie albumów zdjęciami z moimi chłopakami (wywoływanie, wkładanie), a także zapisywać zdarzeń do albumów pierwszych lat życia, które dostaliśmy- aby w wieku jego 3 i 5 lat wypełnić całość jednym długopisem i pismem.
11. Wykorzystywać na bieżąco zapasy kosmetyków, herbaty, jedzenia i innych produktów, aby nie marnotrawić pieniędzy na coś, co wyrzucam potem do kosza.
12. Konsekwentnie rozliczać się z tych postanowień, myślę, że są one na tyle dla mnie ważne, że żadne (oprócz pierwszego- obrona do czerwca) nie odpadnie w trakcie roku. Mam kalendarz, do którego wpiszę te postanowienia i na koniec każdego miesiąca zrobię rachunek sumienia.

{źródło: http://lovethoughtslovelines.blogspot.com/2010/12/new-years-resolution.html}

Dodatkowo w najbliższych dniach rozwinę tę listę i do każdego punktu dopiszę to, co mogę zrobić, by osiągnąć zamierzone cele. Życzę sobie, by za rok każde z nich zapaliło się na zielono.
Mam plan zrobić sobie także ładne zestawienie na tablicę korkową, aby codziennie móc na nie zerkać. Ma mnie to motywować i przypominać, bo często zapominamy o tym, co planowaliśmy jako Noworoczne Postanowienia. Będę inspirować się zdjęciami z tego postu!

{źródło: http://www.arizonafoothillsmagazine.com/valleygirlblog/grand_openings/25-offbeat-new-years-resolutions-and-more/}

Dodatkowo w Nowy Rok 2013 wchodzę ze 161 postami i ponad 320 obserwatorami! :)
Dziękuję, że jesteście!

160. O bardzo trafionych prezentach! :)

:)
Niedługo Nowy Rok, planujecie jakieś noworoczne postanowienia? Ja mam nadzieję, że przyszły rok będzie dla mnie wielką zmianą na lepsze, liczę na to i mam zamiar pomagać szczęściu jak tylko się da! Moje plany mają jedną wadę... Są poukładane jak domino i jeżeli jedna rzecz nie wypali reszta się nie posypie. Jednak myślę pozytywnie, takie nastawienie do tej pory zazwyczaj sprawdzało się i dlatego nie odpuszczę! :)
Konkretnie o postanowieniach będzie w poniedziałek, ostatni dzień tego roku. Pochwalcie się swoimi!

Dzisiaj post mocno chwalipiętowy, bo jestem bardzo zadowolona z prezentów, jakie dostałam :) Oprócz tych na zdjęciach poniżej jest jeszcze kilka innych drobiazgów i nowy drążek, ale na razie będzie leżał w szafie, bo stary (no ma co najmniej 10 lat :D) jeszcze służy ;)

Będąc na wakacjach zgubiłam gdzieś kolczyki. Zwierzyłam się już dawno z tego faktu jednemu z Mikołajów, ale do głowy mi nie przyszło, że mój żal zostanie zmaterializowany... Rozpłakałam się, kiedy okazało się co jest w najmniejszym z pudełek...

Niemal identyczne były te zgubione!

Drugi z Mikołajów podszedł mnie podstępem i kiedy w luźnej rozmowie wspominałam, że chcę kupić sobie kalendarz w twardej, ładnej oprawie zapamiętał, wyprzedził mnie i oto co było w jednej z kolejnych paczek:

Moje najukochańsze małe rączki, jak zawsze pomagają w robieniu zdjęć ;)

W dodatku ten sam Mikołaj jest łasuchem i chyba liczy, że moje "umiejętności" cukiernicze i kulinarne przełożę na smakołyki- możesz być pewny Mikołaju, że tak! ;)


Druga książka jest jeszcze z Mikołajek z początku grudnia:


Pozazdrościłam Kamie kubka mikołajowego, ale nikomu o tym nie mówiłam :D:D Mikołaj, od którego dostałam ten prezent zna mnie na wylot i zawsze bez słów rozumie co mi potrzeba. (Domyślacie się kto to mógł być?) Dostałam od tego samego Mikołaja jeszcze inny kubek (został ochrzczony dzbanem) z IKEA, zaraz poszukam jego zdjęcie na ich stronie, bo został w innym domu ;) Do tego zaparzaczka w kształcie choinki! :D


Oto on! Piękny i duży- czyli taki, jakie lubię najbardziej :)

Dwa inne Mikołaje wiedzą, że ja kocham wspaniałe zapachy, a jeszcze bardziej gorące kąpiele w wannie. Dlatego też mam kolejne rarytasy do szuflady pokrzepienia:

Kulki musujące do kąpieli

Mydełka ORGANIQUE- uwielbiam! Każda z Was powinna je chociażby powąchać :)

Chyba byłam bardzo grzeczna, bo Mikołaje okazali się bardzo sprytni i słuchali tego, co mówię! :)
Lecę dalej leniuchować ;)

159. Zuzka Light - Holiday Slim Down Workout ZWOW 48

Witam poświątecznie :)
Nie wiem, czy powinnam się chwalić, ale dostałam tyle fantastycznych prezentów, że po prostu muszę Wam je pokazać :) Ale to następnym razem. Dzisiaj dowód na to, że świąteczne obowiązki nie są wymówką, by nie ćwiczyć przed samymi świętami :D Niedziela i nie tylko były to dni pełne nerwów i dopiero po spotkaniu z Zuzką ochłonęłam, mój humor poprawił się maksymalnie i czułam, że odżyłam!

Holiday Slim Down Workout ZWOW 48- Trening bardzo przyjemny, 3 ćwiczenia- 12 minut najszybciej jak potrafisz. Dwa mało skomplikowane, jedno trudniejsze- czyli break dance pompki ;) W trakcie ich wykonywania z każdym kolejnym powtórzeniem wydawały się łatwiejsze, a moja samoocena rosła wraz z kolejną wykonaną pompką :) Co prawda nie są one tak perfekcyjne, jak Zuzki, ale coraz lepiej mi idzie!

Wzięłam po 7,5kg na stronę, schodziłam jak Zuza do 90' i moje nogi średnio odczuły te przysiady. Następnym razem spróbuję dołożyć kg i schodzić niżej- to powinno zniszczyć moje uda ;)

PREVIEW:

Trening:

W Wigilię oraz kolejne świąteczne dni odpuściłam solidne treningi na rzecz ostatnich obowiązków, czasu z rodziną, relaksu, leżenia w łóżku, świętowania urodzin Babci i różnych innych ciekawych czynności ;)
Od dzisiaj jednak  wracam w miarę możliwości do treningowej rutyny (chociaż nie lubię tego słowa, bo ma wydźwięk pejoratywny, a ćwiczenia nie mogą być karą, nieprzyjemnym obowiązkiem lub czymś innym źle się kojarzącym...)
Wszystkim ciekawym powiem tylko, że nie objadłam się nadmiernie na święta, nawet nie miałam zbytnio na to czasu :D Jadłam tyle, ile potrzeba, smakowałam wszystkiego po troszkę i w żaden z dni świątecznych nie czułam się objedzona, pełna lub ciężka. Wręcz przeciwnie :) Mniejsza ilość mleka i koniec "tych" dni przyczyniły się do zmniejszenia opuchlizny całego ciała, więc czuję się dzisiaj lepiej niż w ciągu ostatnich dwóch tygodni.
Przerwa w moim blogowaniu była krótka, a wydaje mi się, że mam tyyyle rzeczy Wam do napisania :)
Do jutra!

158. Przedświątecznie.

Na wstępnie chciałam każdemu z moich czytelników życzyć spełnienia marzeń. Święta jakie będą nie zawsze do końca zależy od nas, a i szczęście przychodzi wtedy, gdy najmniej się go spodziewamy.

Życzę więc pogody ducha oraz wielu motywacji na drodze do rzeczonych wyżej marzeń.


Jeżeli macie ochotę w tym magicznym czasie komuś pomóc to zapraszam do Tygryska i Kamy- rozpisały się dziewczyny o akcjach dla potrzebujący, więc nie będę powtarzać, a odsyłam, bo potrzebujących nie brakuje!

Gwiazdor, który w mojej okolicy roznosi prezenty pod choinkę był w tym roku wyjątkowo hojny. Podrzucił mi do zapakowania jakieś 50 prezentów. Wczoraj był dzień trzeci i ostatni ich pakowania. Część oszukałam i wpakowałam do torebek, reszta starannie owinięta papierem i naturalnym sznurkiem. Chciałam zrobić zdjęcia w celu uwiecznienia mojej pracy, jednak mój mały chochlik podkradł mi karty od aparatu i nie chce powiedzieć, gdzie schował :(

Na wysyłanie listu do kogoś, kto potajemnie prezenty ma przynieść jest nieco za późno. Są jednak w ciągu roku i inne okazje, niż święta, do obdarowywania się. Dlatego dzisiaj podrzucam Wam pewną stronkę, na której możecie stworzyć swoją wymarzoną listę prezentów :)

Polecam dodać kilka drobiazgów, które poprawią Wam humor, a nie kosztują majątku- podrzucić w rodzinie i cieszyć się z trafionych, a nie przypadkowych podarków :) Moja lista dopiero w trakcie, nie są to rzeczy pierwszej potrzeby, ale takie, które na pewno sprawią mi radość :)

Jak widać obok- świece oraz woski Yankee Candlee,  mydełka i sól do kąpieli od Organique (jej, jak one pachną :)), gry- jako, że myślę nie tylko o sobie :D, kosmetyki, których używam, a także przedmioty codziennego użytku, na które nie mam okazji trafić ;)

Tymczasem uciekam od komputera na czas dłuższy, choć przed Nowym Rokiem jeszcze postaram się napisać o postanowieniach noworocznych i rozliczę sama siebie z tych zeszłorocznych ;) Póki co rozliczenia z tygodniowych zadań nie robię, bo w myśl punktu nr 7 zrelaskowałam się i nieco olałam resztę... oprócz spaceru z synem i wcale nie żałuję, że wybraliśmy się w padający śnieg- wręcz przeciwnie, było wspaniale! :)


Czerp radość z najmniejszych drobiazgów, czynności i okoliczności, jakich doświadczasz! Buziaki!

157. WYNIKI- KONKURS GRUDNIOWY! :)

Dzisiaj mam dla Was wyniki konkursu :)


Na początek prawidłowa odpowiedź i rozwiązanie podpowiedzi, bo mimo tego, że w piątek podałam Wam nagrodę na tacy tylko jedna osoba dosłała prawidłową liczbę ;)
Komentarzy do zeszłego piątku było 3316. Dostałam dwie prawidłowe odpowiedzi i dwie najbliższe, czyli 3317. W związku z tym postanowiłam nagrodzić Was wszystkie :)
W podpowiedzi podałam średnią liczbę komentarzy- 22,255033557046979865771812080537, a ponieważ notek do piątku było 149, wystarczyło ten długaśny ciąg liczb pomnożyć przez 149 ;)

Dane do wysyłki prześlijcie na mojego maila, na który wysyłałyście zgłoszenia. Proszę, w miarę możliwości o szybkie wiadomości, bym mogła wysłać wszystko jeszcze przed nowym rokiem :)

Jako pierwsza zgłoszenie wysłała La Fraicheur- nie była to prawidłowa liczba, dlatego otrzymujesz wyłącznie nagrodę- niespodziankę ;) Jednak gratuluję czujności i refleksu! :D  

Nagroda pierwsze leci do Panny Słonecznikowej :) Jako pierwsza przysłała prawidłową liczbę.

Nagroda druga dla Magdaleny M, za dobrą odpowiedź i prawdopodobnie dobre odszyfrowanie podpowiedzi :D

Nagrodę trzecią przyznaję Catherine K, ponieważ Twoja odpowiedź 3317 była przysłana jako pierwsza.

Martyna również podała 3317, ale jako druga- dlatego dostaniesz niespodziankę i również poproszę mail z adresem! :)

Serdecznie gratuluję i mam nadzieję, że nagrody się spodobają :)

156. Małe spostrzeżenia + burpees tabata.

Hej :)

Czego dotyczy małe spostrzeżenie? Spraw żywieniowych. Dawno o nich tutaj nie było, więc krótko i na temat przedstawię co w ostatnim czasie obserwuję.



O śniadaniu
Słodkie śniadanie było swego czasu dla mnie nagrodą za to, że w ciągu dnia nie jem żadnych słodyczy, podjadam co prawda owoce, no ale same wiecie, że niektórym to w żadnym wypadku nie wystarcza.
Ostatnio ze słodkich śniadań zrezygnowałam na rzecz bułek z jajkiem (takich, jak tu), zwykłych omletów lub naleśników, ale nie na słodko- z mięsem i warzywami. Bywają też kanapki.

Owsianka, nawet ta najbardziej wypasiona- z owocami suszonymi, świeżymi, orzechami i rodzynkami, a nawet wiórkami kokosowymi zapycha mnie, bo zjadam dużą michę (kto by nie zjadł, kiedy to takie pyszne...) ALE! Jest pewien problem. Takie śniadanie mimo, że syci, nie czuję głodu, ale czuję po jakiejś godzinie potrzebę dojedzenia czegoś. Czy to sprawka skaczącego cukru? (Pewnie tak, same oceńcie ile jest jest- oprócz orzechów i wiórków praktycznie wszystko to cukier prosty w dodatku oprócz płatków ) Czy może brak białka w takim śniadaniu? Ale zdarza się to nawet jak dodam dwa jajka do gotowania, więc już sama nie wiem...

Obserwujecie u siebie zwiększony apetyt (nie głód) po słodkim śniadaniu?

O puchnięciu
Druga sprawa jest taka, że zrobiłam po miesiącu z Zuzką zdjęcia swojej sylwetki. Co tam zobaczyłam i dlaczego nie ma ich na blogu? Mój brzuch w porównaniu do września wygląda jak balon. Jest spuchnięty i mało reprezentacyjny. Może to wina tego, że zbliżał się sam wiecie kto (:D) ale nie jestem pewna. W związku z tym postanowiłam przeanalizować swój jadłospis i poza słodkimi, wypasionymi śniadaniami napędzającymi podjadanie do końca dnia zwróciłam uwagę na zwiększoną ilość mleka w diecie, a ponadto zmniejszoną ilość wody. Nie wypijam codziennie butelki wody, a przynajmniej pół kartonu litrowego mleka to na bank. Postanawiam to zmienić, butla wody dziennie + max szklanka mleka i będę się obserwować. Pamiętam, że jak w letnim okresie zminimalizowałam nabiał to czułam się o wiele lepiej. Ktoś powie, że 8 szklanek dziennie to bujda itp, że chodzi o całość płynów którą zjadamy i wypijamy- ok. Ale ja widzę po sobie, że jak piję więcej to lepiej się czuję. 1,5l to i tak mało jak na moje możliwości i okresowe spożycie wody.

Ktoś, jak ja ma w ostatnim czasie problem z wodą i reflektujecie na drugą turę wodnego wyzwania, ale na zasadzie stawiania plusa lub minusa, w zależności od tego, czy była butla, czy nie zamiast liczenia litrów?

Przechodząc do drugiej części postu- będzie o poniedziałkowym treningu.
Ogólnie o tabacie pisałam już TUTAJ. Jak wykonać poprawnie burpees zobaczycie TU :)

Ja wykonuję ten trening z filmikiem poniżej:


Gość motywuje, by nie odpuszczać, bo jest trudno no i poniedziałkowa tabata poszła mi gorzej, niż te, które robiłam we wrześniu... Ale to za sprawą "tych dni" i ogólnego zmęczenia, jakie mi ostatnio doskwiera.
We wrześniu było 52/53 powtórzenia, a w poniedziałek 47. Dodatkowo zmniejszona ilość powtórzeń wydaje mi się być spowodowana tym, że w pompkach staram się schodzić jak najniżej (no, bo to nie mój poziom jeszcze, by każdą z ponad 40 robić do samej ziemi ;) ).

Chyba muszę zajrzeć do swojego postu odnośnie poprawienia sobie humoru... Znajdziecie go TUTAJ jakby ktoś miał ten problem co ja- czyli nastrój do bani.
zajrzałam do szuflady pokrzepienia- mmm jak z niej pachnie :)

155. PODPOWIEDŹ KONKURSOWA!!


Średnia ilość komentarzy na wszystkie notki dodane do zeszłego piątku wynosi: 22,255033557046979865771812080537

JEST JESZCZE SZANSA NA WYGRANĄ!!!
Przepraszam, że dopiero dzisiaj, buziaki!:*

TUTAJ szczegóły konkursu, powodzenia!

Wieczorem zapraszam na jeszcze jeden post, trochę moich spostrzeżeń żywieniowych oraz burpees tabata :)

154. Zuzka Light - ZWOW # 33 Sexy Spy Workout

Dzisiaj szybka relacja z treningu z zeszłego tygodnia, nogi czują, że się ćwiczy ;)


4 ćwiczenia, 15 minut. Robisz tyle serii ile jesteś w stanie, dając z siebie wszystko w kolejnych ćwiczeniach. Pierwsze ćwiczenie rozgrzewa, ale nie odejmuje oddechu, bo nie ma wyskoku. Za to przez modyfikację nogi w kolejnych ćwiczeniach dostają jeszcze bardziej. Albo po prostu miałam już zmęczone mięśnie, które potrzebują regeneracji, bo ani razu od tych tygodni z Zuzką nie miałam chyba dłużej niż 3 dni przerwy. Dlatego ten łikend i piątek były wolne.

Tu poznacie poszczególne ćwiczenia:


A tutaj trening "in the real time":


Trening nie należy do trudnych technicznie, problem może być przy ostatnim ćwiczeniu z utrzymaniem równowagi. Moje nogi mocno go odczuły ;) Pulse squat w pewnym momencie robiłam angażując całe ciało by wyskoczyć do góry, a nie tylko nogi :D Podobało mi się, chyba jak w większości przypadków, jak chodzi o ZWOWy, także do powtórzenia.

Znacie? Jak wrażenia?
A może jest jakiś ZWOW, którego nie opisywałam, a chciałybyście, by się pojawił?
Pozdrawiam i wracam do obowiązków :)

153. Zuzana Light - ZWOW # 11

 Od Zuzki chyba się uzależniłam- 5 tygodni za mną ;)


Ten ZWOW wykonałam w środę w zeszłym tygodniu. Myślałam, że da popalić moim łapom, ale jednak nogi chyba potrzebują regeneracji dłuższej niż 1 dzień, bo nie wytrzymały muli i ciężko mi było się wybić tak wysoko, jak Zuzka- co więcej, chyba ani razu nie udało mi się zrobić tego ćwiczenia "poprawnie". Pompki Sumo w drugiej i trzeciej serii powalały mnie na kolana w ostatnich powtórzeniach, ostatnia seria poszła lepiej :) Ostatnie ćwiczenie chyba dla relaksu, bo wcześniejsze mocno dają po łapach i nogach ;)


Jakie są Wasze ulubione ZWOWy? :)

152. Podsumowanie tygodnia- TO DO LIST + lista treningów.

Witajcie poniedziałkowo :)

Ze względu na posty konkursowe postanowiłam swój poprzedni tydzień  przeciągnąć o dwa dni, czyli do wczoraj. Dzięki temu udało się wypełnić jakiekolwiek punkty z listy, która w tym tygodniu nie poszła mi najlepiej ze względu na kilka nieprzyjemnych sytuacji prywatnych :( Mam nadzieję, że pozytywne moce nawiedzą mnie w tym tygodniu...

1. Codziennie siadać do pracy dyplomowej (lub przeznaczyć na to przynajmniej 5h w tym tygodniu)
2. Zakończyć szufladę
3. Opracować 3 tematy z zaplanowanych na blog- a nawet więcej :)
4. Wykonać 5 treningów- były 4
5. Odkładać rzeczy na ich miejsce + zrobić obchód i wywalić 20 zbędnych przedmiotów
6. Wydrukować zdjęcia do ramek (wstyd, ale chyba od 3 lat mam ramki, w które nigdy nie włożyłam zdjęć...)- wybrałam, nawet zrobiłam jeden druk, ale jego jakość mnie przeraziła i zdam się na studio ;) 
7. Wybrać zdjęcia ze studniówki (czyli sprzed ilu lat? OMG!) do wywołania do albumu od przyjaciółki, który leży pusty (zostanę za to zabita na miejscu... :* M.) Nie ma nigdzie folderu... chyba zniknął podczas sesji, gdy potrzebowałam mnóstwo miejsca na dysku. Muszę się uśmiechnąć po płytkę, bo nie wiem, gdzie mam swoją ;)
8. Przygotować kilka aukcji (min. 3)
9. Zabrać synka na prawdziwy spacer bez wózka (po raz pierwszy!) chociaż nie wiem jak pogoda dopisze...
10. Ogarnąć tablicę korkową, a przynajmniej znaleźć kilka inspiracji- znalazłam tylko inspiracje


Nowy tydzień- nowe cele :)

1. Lecieć do przodu z pracą lic- mimo świątecznego tygodnia
2. Przygotować zadania na pierwszy zjazd po świętach
3. Opracować 3 tematy z zaplanowanych na blog
4. Wykonać 5 treningów
5. Odkładać rzeczy na ich miejsce + zrobić obchód i wywalić kilka zbędnych przedmiotów
6. ETAP 1-gierki raz dziennie max 30minut ( :D )
7. Zrelaksować się, odpuścić błahostki i nie przejmować aż tak bardzo wszystkim (!)
8. Przygotować kilka aukcji (min. 3)
9. Zabrać synka na prawdziwy spacer bez wózka (po raz pierwszy!) chociaż nie wiem jak pogoda dopisze...
10. Ogarnąć tablicę korkową


A tak rysują się moje treningi w tym miesiącu:

1.12- Zuzka Light - ZWOW # 31 Circuit Sweat
2.12- REST
3.12- Zuzka Light - ZWOW # 3 Rooftop Workout
4.12- REST
5.12- Jillian Michaels: Yoga Meltdown Level 1
6.12- Zuzka Light - ZWOW # 7 Lets Get Ready
7.12- Zuzka Light - ZWOW # 46 Tight Space Workout
8.12- ?? Nie pamiętam co to był za ZWOW, gdzieś wpisałam, że #26, ale musiało mi się pomylić, bo jak obejrzałam jeszcze raz to nie robiłam go...
9.12- REST
10.12- Zuzka Light - ZWOW # 43 Switch It UP!!
11.12- REST
12.12- Zuzana Light - ZWOW # 11
13.12- Zuzka Light - ZWOW # 33 Sexy Spy Workout
14.12- REST
15.12- REST
16.12- REST

Każdy, który już opisywałam jest podlinkowany wyżej. Po kliknięciu w nazwę przeniesie Was do recenzji :) Reszty wypatrujcie niebawem na blogu! Relacja z #11 będzie już jutro.
Pozdrawiam :)

151. Grudzień- KONKURS! Osiem miesięcy.

Witajcie :)


Dzisiaj mija osiem miesięcy od kiedy dodałam pierwszą notkę. Z tej okazji chciałabym Was obdarować, w podziękowaniu za liczne obserwacje i fanów. Dlaczego na ósemkę, a nie rok? Lubię cyfrę 8, a ponadto blog zaliczył już 80tys wyświetleń!


Zasady:

1. Oczekuję maila na adres niebieskoszara@gmail.com
2. Podaj nazwę/nick/inicjały lub imię i nazwisko pod jakimi obserwujesz mój blog lub lubisz go na fb.
3. Oszacuj ile komentarzy pojawiło się na moim blogu do piątku 14.12.2012 (wczorajsze i dzisiejsze komentarze, ani żadne kolejne do końca trwania konkursu już się nie liczą).
4. Wygrają trzy najszybsze osoby, które wskażą prawidłową odpowiedź lub pierwsze odpowiedzi najbliższe prawidłowej.
5. Konkurs trwa do piątku do północy (21.12.2012), a najpóźniej w niedzielę (23.12.2012) ogłoszę wyniki.
6. Zachęcam do dzielenia się informacją, iż bierzecie udział w moim konkursie, czy to na blogu, czy przez udostępnienie konkursowego wpisu z FB. Wybierzcie któreś zdjęcie z tego postu.
7. Osoba, która jako pierwsza wyśle odpowiedź (Niezależnie od tego, czy prawidłową, czy nie- ale warto się postarać, bo nie wykluczam nagrodzenia tej samej osoby dwiema nagrodami, jeżeli odpowiedź będzie prawidłowa!) otrzyma ode mnie nagrodę- niespodziankę w klimacie nagród nr 1, 2 i 3.
8. Podczas przedostatniego dnia konkursu (w czwartek) opublikuję podpowiedź, jednak pamiętajcie, że to pierwsze osoby wygrywają! :)

Nagrody:

Lunch box na zupę z możliwością grzania w mikrofali, bransoletka, kolczyki.
Forma silikonowa, bransoletka i kolczyki.
6 foremek na galaretkę, lub inne desery np. z kaszy manny, bransoletka.



Życzę udanej zabawy, mam nadzieję, że zasady są jasne, nagrody się podobają i chętnie będziecie się zgłaszać :) Wszelkie sugestie i pytania mile widziane- czy to w komentarzach, czy mailowo :)
(będę odpisywać w poniedziałek przez brak dostępu do komputera)

150. Zapowiedź! :)

Witam serdecznie :)


Ponieważ na jutro zaplanowałam konkurs, dzisiaj przygotowałam dla Was małą zapowiedź :) Nagrodzone miały być 3 osoby. Jednak to mało i postanowiłam, że przyznam jeszcze jedną nagrodę specjalną :)

Osoba, która jako pierwsza wyśle swoje pełne zgłoszenie, otrzyma ode mnie upominek-niespodziankę w klimacie podobnym do reszty nagród konkursowych, które poznacie jutro :)

Nie podaję godziny dodania jutrzejszego postu konkursowego, ponieważ chcę rozbudzić Waszą czujność :)

Powodzenia w łapaniu okazji ;)

149. Zuzka Light - ZWOW # 38 Sweat Shred

Kolejny Zuzkowy trening z zeszłego tygodnia.


4 ćwiczenia, 3 rundy. Przeskakiwane wykroki przeplatane z burpees to zabójstwo dla nóg- w ostatniej serii używałam całego ciała, żeby w ogóle podskoczyć :D To był  mój pierwszy trening z ćwiczeniem swing. Planuję kupić sobie kettlebells, ale póki co zastanawiam się nad ich wagą, więc tak samo, jak Zuzka robiłam je z hantlą- ja 7,5kg- nawet poszło ładnie, miałam zapas siły ;) Utrzymanie równowagi przy brzuchach to nie lada wyzwanie. Ogólnie trening nie należy do najłatwiejszych, dość trudno również przystosować go dla całkiem początkującej osoby pod względem modyfikacji, dlatego najłatwiej chyba po prostu zmniejszyć ilość powtórzeń, ale utrzymywać możliwie najwyższe tempo.

Obejrzyjcie najpierw PREVIEW w celu poznania techniki oraz modyfikacji ćwiczeń na łatwiejsze wersje:


Trening "In the real time" poniżej :)


Na pewno do powtórzenia, polubiliśmy się ;)

148. Dzień darmowej dostawy- Kraina Herbaty

Korzystając ze świetnej inicjatywy, jaką jest Dzień Darmowej Dostawy złożyłam zamówienie w Krainie Herbaty :)


Na przesyłkę niestety musiałam dłużej poczekać, ale opłacało się! Poza tym dostałam maila z przeprosinami i kolejne z etapami przygotowania oraz wysłania przesyłki.


Zdaje się, że obiecywałam, że dopóki nie wypiję tego, co mam nie kupię nic nowego, ale same rozumiecie :>
Mój zbiór herbat pomału nie mieści się w miejscu do ich przechowywania, dlatego składam deklarację! :D Zazwyczaj jest tak, że jak napiszę coś na blogu to potem bardzo się staram, bo głupio mi napisać, że zawaliłam ;) Moja deklaracja:

Nie napiję się żadnej z nowych herbat, 
dopóki nie wypiję starszaków!

O mamo, jakie to będzie trudne, bo przyszły do mnie same cudeńka :( Same zobaczcie:






Pachną obłędnie!

147. Zuzka Light - ZWOW # 46 Tight Space Workout

Trening ten wykonałam w zeszłym tygodniu, w piątek. Jest to propozycja dla osób, które muszą się zmieścić na małej powierzchni, a chciałyby trenować w domu. 3 ćwiczenia wykonane w 3 seriach.


Nie sprawiły mi one większych problemów, burpees na jednej nodze bardzo przypadło mi do gustu! Side lunge jump mogłam zrobić z większym obciążeniem, niż 3,5kg, a side plank knee tuck rozwaliło mnie w ostatniej serii kompletnie, bo miałam zakwasy jeszcze po siódemce, którą opisywałam wczoraj ;) Lekki kondycyjnie. Generalnie oprócz utrzymania równowagi we wszystkich ćwiczeniach nie widzę tutaj większej  trudności, nie mnie jednak nie polecam dla całkiem początkujących ;)

Przed rozpoczęciem zapraszam na PREVIEW:


Poniżej trening "in the real time" jak mówi Zuza ;)


Na pewno do niego wrócę, tak samo jak do siódemki, bo spodobały mi się- dobrze się bawiłam!
Któraś już próbowała najnowszego ZWOWa? Wiem, że na pewno Gosia i Tygrysek już ćwiczyły, ale dużo z Was leci od pierwszych ZWOWów, więc do tego jeszcze daleko ;)

146. Szuflada pokrzepienia!

W te zimowe dni trudno nie złapać chociaż chwilowego dołka emocjonalnego. A to samochód padł, kolejne zaliczenie w plecy, nie masz motywacji do kontynuowania aktywności, które zaplanowałaś...


Pomysł na szufladę pokrzepienia zobaczyłam u Beaty. Dużo pokrzepiających przedmiotów miałam porozkładanych w różnych miejscach. Jednak już samo zebranie ich w jednej szufladzie poprawiło mi humor, więc zaglądanie do niej będzie prawdziwą przyjemnością. Znalazło się tam wiele pachnących poprawiaczy humoru, ponieważ uwielbiam piękne zapachy!

W mojej szufladzie mieszkają:
- karta ciąży ze zdjęciami USG, opisami każdej wizyty, wynikami badań
-zdjęcia klasowe, grupowe z ostatniej pracy,
- w czerwonej puszce kartki i walentynki od mojej połówki, a także szkolnych przyjaciółek, listy od partnera, kamyk, muszle i pamiątka z wakacji w Grecji,
-piórnik z kolorowymi cienkopisami,
-kolorowe fiszki
- album od przyjaciółki, do którego włożę zdjęcia ze studniówki,
- Pszczoła :D
- woski zapachowe Yankee Candle oraz podgrzewacze do kominka,
- bańki mydlane mojego synka,
- dwa mydełka i żel pod prysznic ORGANIQUE od partnera- pachną obłędnie!
- orzeszki bez soli do podgryzania

Chciałabym uzupełnić szufladę o:
- jedno wyjątkowe zdjęcie z każdego miesiąca życia młodego,
- sztuczne ognie,
- dodatkowy smakołyk,
- ulubioną herbatę,
- "świąteczne" kakao (takie z przyprawami)

Macie jeszcze jakieś pomysły na wyjątkowe przedmioty, które mogłyby znaleźć się w mojej lub Waszej szufladzie pokrzepienia? :)

145. Zuzka Light - ZWOW # 7 Lets Get Ready

Poniedziałek! 4 tygodnie z Zuzką za mną!

Do opisania mam zaległe 2 ZWOWy- ten  i #46, zaraz lecę na #43, ale jego już opisywałam TUTAJ, więc nie będzie dodatkowych zaległości ;)


Dzisiaj zapraszam na krótką relację z treningu  #7. Jest tutaj skakanie na skakance, jednak zamieniłam je w pierwszej serii na pajace, a w kolejnych na skipy. 4 ćwiczenia, 3 rundy na czas. Pompki supergirl o tyle trudne, że trzeba całe ciało trzymać w spięciu, by utrzymać równowagę ;) Po podnoszeniu ciężarka 7,5kg chodziłam dwa dni jak połamaniec, z zakwasami w bocznych partiach brzucha :D

Trening raczej nie należy do tych bardzo trudnych, jednak skakanie w trakcie podnosi puls i przyspiesza oddech. Leciałam w tempie Zuzki, może powinnam spróbować szybciej, żeby się wymęczyć, ale nie pomyślałam wcześniej o ustawieniu sobie telefonu by mi odmierzył 2min skakania ;)


Robiłyście go? :)

144. Podsumowanie Hello December- TO DO LIST. + co je mój syn

Moja lista zadań na pierwszy tydzień grudnia, o której pisałam TU okazała się... lekko podupaść pod wpływem zmian codziennego życia i niezapowiedzianych jeszcze w sobotę wizyt. Na szczęście realizację niektórych zadań rozpoczęłam już w tamtą sobotę i przynajmniej w części się z nich wywiązałam.

1. Spędzić przynajmniej 10h na pisaniu pracy
2. Zrobić 5 treningów
3. Opracować 3 tematy z zaplanowanych na blog

4. Ogarnąć rzeczy, których nie odłożyłam na miejsce
5. Odkładać rzeczy na ich miejsce
6. Zrobić najpóźniej w środę zadania na przyszły łikend na uczelnię
7. Zrobić zdjęcia rzeczy, które wystawię na all
8. Wszystkie za małe ubranka/nieużywane zabawki złożyć w jednym miejscu do oddania
9. Zakończyć szufladę
10. Posprzątać pulpit

Generalnie jak widać robiłam wszystko, byle się nie uczyć... Zaliczyłam przy okazji wstępne "świąteczne porządki" i zostało kilka szczegółów do dokończenia w przyszłym tygodniu jak chodzi o ten temat.

Dzisiaj mam bardzo ambitny plan nauki, "oddelegowuję" synka  i zajmuję się tym, czym powinnam od dawna. Ten post dodałam wczoraj, aby automatycznie pojawił się dzisiaj o określonej godzinie :)
Jeżeli nie wiesz jak to zrobić, a chcesz się dowiedzieć zapraszam TU :)

Moja nowa lista na ten tydzień:

1. Codziennie siadać do pracy dyplomowej (lub przeznaczyć na to przynajmniej 5h w tym tygodniu)
2. Zakończyć szufladę
3. Opracować 3 tematy z zaplanowanych na blog
4. Wykonać 5 treningów
5. Odkładać rzeczy na ich miejsce + zrobić obchód i wywalić 20 zbędnych przedmiotów
6. Wydrukować zdjęcia do ramek (wstyd, ale chyba od 3 lat mam ramki, w które nigdy nie włożyłam zdjęć...)
7. Wybrać zdjęcia ze studniówki (czyli sprzed ilu lat? OMG!) do wywołania do albumu od przyjaciółki, który leży pusty (zostanę za to zabita na miejscu... :* M.)
8. Przygotować kilka aukcji (min. 3)
9. Zabrać synka na prawdziwy spacer bez wózka (po raz pierwszy!) chociaż nie wiem jak pogoda dopisze...
10. Ogarnąć tablicę korkową, a przynajmniej znaleźć kilka inspiracji

W tym tygodniu taki post był dla mnie ogromną motywacją i uważam, że poszło mi nie najgorzej... Zobaczymy tym razem co z tego wyjdzie :) Kary w tym tygodniu nie ma, nagrody również. W zeszłym tygodniu pytałam Was o kary (Największą karą dla mnie byłoby chyba niejedzenie owoców przez jakiś czas :D), a może jakieś ciekawe nagrody tym razem wymyślicie? :)

Na koniec dwie małe zajawki jedzenia młodego ;) Jak już pisałam w komentarzach do TEJ notki, w zasadzie jemy to samo :)

Pierwsza, jeszcze z cieplejszych dni, kiedy kukurydza była nie z puchy tylko skrojona z ugotowanej kolby:

indyk w sosie jabłkowo-cebulowym (już prawie całe mięso zniknęło- mój mały mięsożerca wie, co dobre :D)

Druga z wczoraj- makaron z "sosem"- gęste w celu ułatwienia jedzenia ;)

mięso mielone indycze akurat też :D makaron, brokuł, kukurydza, ananas, pomadores ;)

Gotowanie dla syna to przyjemność. Zjada prawie zawsze wszystko do pustego dna a potem bije sobie brawo :D;)
Życzę udanego łikendu ;)

143. Jillian Michaels: Yoga Meltdown Level 1

Ćwiczenia z Zuzką są wyczerpujące. Nie można narzekać na nudę, bo mamy ogrom filmików i tak na prawdę zanim zrobimy drugi raz ten sam to mija ponad miesiąc (w przypadku ćwiczenia jednego po drugim) lub wybranie drugi raz tego samego treningu po prostu czynimy z sympatii. Ja mam już swoje ulubieńce, mimo, że połowy jej treningów nawet nie obejrzałam, nie mówiąc o ćwiczeniu.



Czuję zmęczenie mięśni, dlatego dwa dni odpoczynku w ciągu tygodnia zdaje się być dla mnie optymalne. W środę postanowiłam odprężyć się nieco, odpuścić i w tym celu wykorzystałam Tygryska :D A raczej jej TEN post. Zdaję sobie sprawę, że rozciąganie po treningach Zuzki jest bardzo potrzebne, dlatego jeden dzień z Zuzą zamieniłam w tym tygodniu na workout z Jillian. szczerze jeszcze nie miałam okazji wypróbować żadnego z jej filmów. Oglądałam programy w tv z jej udziałem, ale nie ćwiczyłyśmy razem.

Joga w jej wykonaniu jest prawdziwym zaskoczeniem. Byłam kiedyś na jednych zajęciach i to, co proponuje Jillian zupełnie odbiega od tamtejszych zajęć. Jeżeli nienawidzisz Jogi za jej "nudę" lub "brak wyzwań" (ale to nie wiem jak można zarzucać jodze, przecież jedne z trudniejszych poz to jakaś abstrakcja ;)) to spróbuj z Jillian.

Filmik tu:


Moje odczucia dość pozytywne. Trening wymagający, nie ma zerkania na zegar z nudów. Spodziewałam się jednak odrobinę czegoś innego, być może właśnie po zajęciach w fitness klubie. Nie mnie jednak nie nudziłam się, wykonywałam sobie pośrednie wersje ćwiczeń, ale są też wersje dla zupełnie początkujących i dla zaawansowanych, dlatego wydaje mi się ten program być szczególnie ciekawym. Każdy tutaj znajdzie swój poziom.

Polecam każdemu, kto chciałby spróbować czegoś nowego, nie wie co dzisiaj poćwiczyć, a ma ok 30 minut dla siebie :)

142. Brzuch po ciąży- wstęp.

Dzisiaj wstęp do punktowego postu o tym, jak zadbać o brzuch w ciąży przed i po. A raczej o tym, jak ja to robiłam, bo lekarzem, trenerem ani dietetykiem nie jestem, ale doświadczenie jakie uzyskałam w czasie ciąży i po niej daje mi ogromne możliwości wykorzystania tej wiedzy w przyszłości. Oprócz tego mogę podzielić się pewnymi spostrzeżeniami z Wami i być może ktoś uniknie pewnych zmian, lub złych deformacji, które często mają miejsce w trakcie i po ciąży.

Przede wszystkim na wstępie chciałam dodać, że jedyną osobą, która ma prawo decydować o tym co w ciąży robisz, a czego nie jesteś Ty sama, a także Twój lekarz. Nie bój się zmienić go, jeżeli podejście, styl bycia lub chociażby inny mały szczegół wizyty Tobie nie odpowiada. To ma być coś, na co czekasz- spotkanie z maluchem (przez szybkę, ale zawsze :)), otrzymanie wsparcia, dobrej rady i wskazówek odnośnie odmiennego stanu, a nie spotkanie, które wywołuje ból brzucha z nerwów. Dobra położna na wizycie jest tak samo ważna, jak dobry lekarz.

Pierwszy mój post ogólnie już rysuje to, co wtedy miałam i dzisiaj mam do przekazania, możesz go przeczytać TUTAJ. Znajdziesz tam zdjęcia, informacje o moim wzroście, wadze i kilogramach przybranych w ciąży.

Nie czuj się zobowiązana po okresie połogu wyglądać jak przed ciążą. To według mnie jest niemożliwe, a jeżeli któraż z pań wygląda tak samo, bądź lepiej- to gratuluję. Szczerze, bo ja miałam wiele innych, ważniejszych dla mnie na ten czas zmartwień niż wygląd brzucha. Chociaż nie powiem, żeby mnie nie dobijał jego wygląd, no ale na wszystko przychodzi czas!

Tutaj moje przed/po, a raczej przed/w trakcie. Zdjęcia w czarnych spodniach są po ok. 6 tygodniach od rozwiązania- czyli półtora miesiąca po ciąży. Reszta z września, jak ktoś na bieżąco jest na moim blogu to wie :)


Bardzo długo zastanawiałam się, zanim te zdjęcia tu wkleiłam (6 tygodni po porodzie). Dodałam je tylko i wyłącznie dlatego, że wielu dziewczynom wydaje się, że odzyskanie dawnej figury jest niemożliwe, a innym, że to bułka z masłem. Nie jest to prosta droga, psychika często nie pomaga, a wręcz utrudnia, ale warto powalczyć i być z siebie dumnym.
Czy jestem z siebie dumna? Oczywiście.
Mogłabym już dawno mieć kratę na brzuchu, wiele dziewczyn osiąga o wiele lepsze rezultaty, a tu jest różnica niemal półtora roku- zgadza się, lecz niech każdy pozwoli pracować innym w ich własnym tempie.
To nie są wyścigi!
Bardzo proszę o zachowanie podstawowych zasad kultury, każdy obraźliwy komentarz będę kasować,
jednak nie boję się konstruktywnej krytyki i takie komentarze jak najbardziej są mile widziane.

Przede wszystkim należy sobie dać na wszystko czas. Na powrót wszystkiego, co w środku na swoje miejsce, na cofnięcie się rozciągniętej skóry, na odpoczynek psychiczny i fizyczny. Powrót do wyglądu sprzed ciąży zajmie tyle, ile ona trwała, lub nawet dłużej. Słuchaj własnego ciała, lekarza i położnej, wyciągaj wnioski i stosuj dobre rady tak, abyś przede wszystkim Ty była zadowolona, każda z nas jest inna.

Tutaj zmiana o wiele efektowniejsza, jestem pod ogromnym wrażeniem, widać od razu, że ćwiczenia nie były obce tej pani nawet podczas ciąży:


Na koniec chciałam jeszcze raz wspomnieć o DIASTASIS RECTI, czyli rozstępie mięśni brzucha, które występuje u wielu kobiet, a prawie żadna o nim nigdy nie słyszała (ja też, dopóki nie przeczytałam o tym na SFD). Martucca, o której wspominałam w poprzednim swoim poście nt. zmian w ciele po ciąży napisała wyczerpujący artykuł, który możecie przeczytać TU. Trzeba się zalogować, ale wykorzystajcie chociażby swoje konto fejsbukowe, bo na prawdę warto! Jak sprawdzić, czy diastasis masz, jak się ono objawia, skąd się bierze, obalenie najczęstszych mitów, wskazówki, jak się go pozbyć, a także czego robić wtedy nie wolno!

Na konkretne wskazówki dotyczące pielęgnacji, odżywiania się i ćwiczeń okołociążowych zapraszam następnym razem ;)
Zapraszam również do zadawania pytań, na które odpowiedzi zamieszczę w kolejnym poście na ten temat.

141. Zuzka Light - ZWOW # 31 Circuit Sweat

W sobotę miało nie być treningu, ale był... i mnie zniszczył! To chyba pierwszy ZWOW, który poszedł mi tak słabo... Jest to program na zasadzie treningu dziewięćdziesiąt i dziewięć (o którym pisałam TUTAJ). Czyli pierwsze ćwiczenie 10x, drugie 20x, trzecie 30x, czwarte 40x i piąte 50x. Nie są one trudne technicznie, ale zwiększanie powtórzeń daje w kość. Ponieważ czułam ogromne zmęczenie po całym tygodniu, robiłam tyle powtórzeń ile dam radę w trakcie wykonywania danego ćwiczenia przez Zuzkę.
O wiele, wiele ułatwiłam sobie ten trening...dostosowałam do swoich możliwości danego dania.


5 ćwiczeń,  3 mordercze rundy ;) Tytuł adekwatny do sytuacji :D

Preview:

Trening w czasie:

Jest to film dla osób ćwiczących dłużej, lub można wykorzystać modyfikację, którą ja zastosowałam:
Rób tyle powtórzeń, ile możesz w czasie, w którym Zuzka wykonuje dane ćwiczenie! To będzie Twój max, trening będzie wyczerpujący, ale na Twoim poziomie!
Najważniejsze jest przykładać się i dawać z siebie wszystko podczas ćwiczeń :)
Masz czuć pracę mięśni, zmęczenie w trakcie i zadowolenie oraz dumę po!

Rozpoczynam czwarty tydzień ćwiczeń z Zuzą, czuję się silniejsza ;)

140. Hello December- TO DO LIST.

W sobotę rano postanowiłam wyznaczyć cele.

1. Spędzić przynajmniej 10h na pisaniu pracy
2. Zrobić 5 treningów
3. Opracować 3 tematy z zaplanowanych na blog
4. Ogarnąć rzeczy, których nie odłożyłam na miejsce
5. Odkładać rzeczy na ich miejsce
6. Zrobić najpóźniej w środę zadania na przyszły łikend na uczelnię
7. Zrobić zdjęcia rzeczy, które wystawię na all
8. Wszystkie za małe ubranka/nieużywane zabawki złożyć w jednym miejscu do oddania
9. Zakończyć szufladę
10. Posprzątać pulpit

Jakieś propozycje kary za niewypełnienie chociażby jednego z punktów? ;)

Tak, to jest plan tylko na ten tydzień! :)
Pogodnej soboty, leniwej niedzieli i wspaniałego grudnia Wam życzę!