wtorek, 23 października 2012

114. Jak mogę to osiągnąć?

Na wielu blogach pojawiła się lista "sto rzeczy do zrobienia przed śmiercią". 
Macie taką listę?


W pierwszym momencie ogarnęła mnie totalna ochota posiadania takiej listy. Obecnie wydaje mi się, że to "sto" jest umowne i warto wypisać najważniejsze dla nas czynności. Codziennie zastanawiam się nad tym, co chciałabym osiągnąć, posiadać, czego doświadczyć lub co dla mnie jest po prostu ważne. Nigdy nie robiłam podobnej listy. Uwielbiam spisywać krótkoterminowe plany działania, najdalej miesięczne zestawienia. Lubię wykreślać domowe obowiązki, które na mnie czekały i zostały wykonane, uwielbiam wręcz skracającą się listę zadań na studia. Organizacją swojego życia zajmuję się od pewnego czasu, doskwiera mi jedna rzecz. Ciągłe rozmyślanie, mniej aktywności, która przybliżałaby mnie do osiągnięcia celów. Macie podobnie?

Od dzisiaj do każdego celu dopisuj "JAK MOGĘ TO OSIĄGNĄĆ?"

Warto również podzielić sobie listę na czas, który zakładamy na zrobienie danej rzeczy, lub osiągnięcie danego celu.

Może to być tydzień, miesiąc, trzy miesiące, pół roku, rok lub dłużej. Zakładajmy realny czas, ale niezbyt odległy. Bądźmy ambitni, ale nie zwalajmy sobie tony obowiązków na krótki czas, bo nic z tego nie będzie prócz zepsutego humoru, że się nie udało. Niestety często zbyt długa kolejka przytłacza i nie zachęca do realizacji któregokolwiek z punktów. Weryfikujmy często listę. To, co ważne było trzy miesiące temu, dzisiaj może nie mieć znaczenia, lub może być już osiągnięte, przełożone, z przyczyn niezależnych od nas odroczone w czasie.

Swoją listę chciałabym kompletować już od dzisiaj. Czy będzie to sto pozycji? Nie wiem, ale wiem, że wiele z nich może wydawać się dla innych śmieszna lub nierealna. Nie dbajcie o to, to Wasza lista. Zapiszcie na niej nawet najmniej realne cele, a osiągnięcie ich przysporzy Wam ogrom radości.

Jeżeli chcecie podzielę się z Wami niektórymi z moich "things to do".  Razem ze środkami, dzięki którym mam zamiar te cele osiągnąć.

Wspominałam niedawno o wyrzuceniu codziennie jakiejś rzeczy. Nie robiłam tego codziennie, ale udało mi się wywalić 3 worki na śmieci zapełnione śmieciami, które mi zagracały. Czy uwolniłam się od rupieci? Nie, ale "cały czas do przodu" ;) w końcu kiedyś będzie trzeba się wyprowadzić do własnego gniazda, a wszystkich tych rzeczy ze sobą nie mam zamiaru zabierać. I to właśnie będzie kryterium przy kolejnym wywalaniu ;)
Czy zabrałabym to ze sobą przy przeprowadzce?
Nie? DO KOSZA!
Tak? NA SWOJE MIEJSCE!


Jestem po lekturze książki "Perfekcyjna Pani domu" wydanej na podstawie programu telewizyjnego o tej samej nazwie, której autorką jest Anthea Turner. Ale perfekcyjna (i sztuczna) jak Pani Turner, czy Pani Rozenek w swoich programach nie jestem, nie będę i nie chcę być. (Nie ujmując obu, przyzwyczajona jestem do ustawianych programów, gdy zewsząd atakują trudne sprawy, pseudoustawiane kastingi na nianie, czy inne kryminalne zagadki)

Swoją drogą wstydziłabym się na miejscu tych nieperfekcyjnych pań wystąpić w programie nawet, jakby IKEA wyposażyła mi oprócz kuchni- łazienkę, salon i pokój syna. Serio to takie trudne samemu się ogarnąć? Ciekawa jestem jaki procent "nawróconych" utrzymuje PERFEKCYJNY porządek po programie ;)

źródła zdjęć: http://www.geeksyrup.com/wp-content/uploads/2011/06/to_do_450.jpg
http://film.blog.polityka.pl/wp-content/uploads//2012/09/perfekcyjna-pani-domu.jpg

« Nowszy post Starszy post »

19 komentarzy:

  1. Ja mam taką swoją listę. Tylko nie jest ona nazwana "sto rzeczy do zrobienia przed śmiercią", tylko "100 marzeń". Na początku było mi ciężko wymyślić 70 marzeń... A jak się rozpędziłam, to wymyśliłam ich prawie 120 :D Z takich hitów to mogę wymienić lot na księżyc, podróżowanie w czasie i teleportacja :D Cóż, nikt nie powiedział, że to muszą być marzenia w 100% do spełnienia ;P Chociaż właściwie kto wie- nauka tak szybko postępuje do przodu :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, kiedyś ludzie żyli bez prądu ;);) To, co dzisiaj jest niby nierealne za kilka lat może być możliwe :)
      Powodzenia!

      Usuń
  2. ja nigdy nie zrobiłam takiej listy, mam poczucie, że jeśli wpiszę na nią skok na bungee to i tak nigdy mi sie nie uda tego zrobić, że to będzie tylko coś na kartce... nic po za tym

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chciałam kiedyś skoczyć, ale żal mi mojego kręgosłupa ;)

      Usuń
  3. Ja swojej listy nie mam ale może warto ją zrobić...:) co do programów to mam książki i oglądałam program za równo amerykański i polski od czasu do czasu i ja bardzo szanuje je że zdecydowały się na udział w tym programie narażając się na ózne opiniee środowiska a i tak nigdy nie bedziemy wiedzieć jakie są naprawdę..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto, jeżeli będziemy się starać ją wypełniać i realizować :)

      Usuń
  4. Nie mam takiej listy aż stu rzeczy do zrobienia. Mam krótszą :)

    Co do perfekcyjnej pani domu, to te jej niektóre rady mają tak komediowy wymiar, że nie ogarniam. Jak radziła w którymś odcinku co zrobić żeby nadać szafkom nowszy wygląd. Wzięła jakieś zawieszki, które można dostać w pasmanterii i zawiesiła na gałki od szuflad :D :D :D oh really pani rozenek ...
    Albo te mega niepraktyczne rady, jak ta że każda kobieta powinna zrobić sobie w domu swój kącik. Kto ma na to miejsce ? pffff

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Pochwal się :D

      No a zbieranie szkła chlebem (Anthea ma takie pomysły) to już w ogóle mnie rozwala...

      Usuń
    2. Nie :P

      Mnie też ... w polskiej PPD podoba mi się to, że namawia do stosowania naturalniejszych środków do czyszczenia. Często pokazuje np. jak wykorzystać sodę na różny sposób.

      Usuń
  5. Ja po obejrzeniu "Choć goni nas czas" pomyślałam o zrobieniu takiej listy czyli "The bucket list" i powolutku, bardzo powolutku ją tworzę. :) A co do perfekcyjnej Pani Domu to zdecydowanie wersja brytyjska jest lepsza. Czesto rady sa przydatne, a nie na zasadzie "Aby umyc naczynia musisz uzyc plynu do naczyn" a takie rady najczesciej sa w polskiej wersji. Nie twierdze, ze te programy powalaja mnie swoja ciekawoscia, ale cos wykrzesac mozna. Choc zdecydowanie lepiej przeczytac ksiazke. I jeszcze jedna rzecz...Rozenkowa ubrana jakby nigdy nie wychodzila z balu doprowadza mnie do szalu. Anthea przynajmniej jeansy miala na sobie, bluzke i jakies normalne buty.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie no Gosia też w odwiedziny ubiera się jak na co dzień ;) Ale niektóre jej ałtfity są komiczne ;)

      Usuń
  6. porzadek wokol nas to dla mnie klucz do sukcesu :) tez robie sobie takie listy "krotkoterminowe". sa bardzo pomocne i kazdego dnia moge odznaczac jakis zakonczony cel :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dokładnie, myślę, że porządek pozwala się ogarnąć również w innych sferach życia :)

      Usuń
  7. moja lista ma dopiero 50 punktów, z czego kilka (nauka angielskiego, niemieckiego, gry na gitarze i pianinie itd.) się realizuje :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Realizacja również jest ważna, przynajmniej wiadomo, że to nie tylko na papierze jak skomentowała jedna z dziewczyn wyżej :)

      a 50 punktów to i tak sporo ;)

      Usuń
  8. Ja mam własną listę marzeń, a to w zasadzie to samo :) Można zerknąć na blogu.
    Ja akurat uważam to za fajną sprawę

    OdpowiedzUsuń
  9. Nie przepadam za Rozenek, ale Antheę bardzo lubię:) Fakt faktem, że ten program potrafi zmotywować do zrobienia porządków u siebie:)
    Co do "bucket list", to słyszałam o tym. Myślę o zrobieniu swojej, ale będzie na niej na pewno mniej niż 100 rzeczy, zbyt duże liczby mnie przytłaczają hehe:)

    OdpowiedzUsuń
  10. Ja mam listę ale w głowie, może czas to spisać i zacząć realizować :)

    OdpowiedzUsuń