103. Krótkie odpowiedzi.

Witajcie :)
Jak pewnie zauważyłyście mniej mnie ostatnio na blogu a to za sprawą nietrzymania się rozkładu BTW i braku treningów.



Przychodzę jednak dzisiaj z trzema pytaniami z maili oraz trzema krótkimi odpowiedziami. Powtarzają się one dość często, także może inne osoby dowiedzą się czegoś, co je interesuje, ponadto zachęcam do zadawania również innych pytań w komentarzach lub drogą mailową (adres po prawej w rubryce "o mnie").

1. Ogólnie jestem szczupła, tylko mam odstający brzuch. Co mam zrobić, co ćwiczyć i dlaczego rano jest on płaski, a jak tylko coś zjem to robi się balon i wyglądam jakbym była w ciąży?

Przede wszystkim płaski, nieotłuszczony brzuch zdobywa się w kuchni. To właśnie jedzenie, które spożywamy ma ogromny wpływ na wygląd tej części ciała. Jeżeli dieta leży to żaden trening nie pomoże. Po pierwsze należy zwrócić uwagę na posiłki, które spożywa się rano i czy one nie są powodem rozpierania, które powoduje odstający brzuch. Surowe owoce, płatki owsiane czy nabiał często wybierane na pierwsze posiłki mogą powodować wzdęcia, dlatego warto zastanowić się, czy akurat tych produktów na jakiś czas nie odstawić i obserwować organizm. Inną sprawą są słabe mięśnie, które nie radzą sobie z utrzymaniem wnętrzności na ich miejscu po posiłku. Co do ćwiczeń to jak od zawsze zachęcam do treningu siłowego całego ciała, ćwiczenie jednej partii mięśniowej nie przyniesie oczekiwanych efektów, może pogłębić dysproporcje ciała oraz źle wpłynąć na ogólny wygląd.

2. Jak nie jeść tych słodyczy, skoro one tak kuszą, pachną i w ogóle są wspaniałe?

Skoro są takie wspaniałe, to po co ich się pozbywać? ;) Nie mam zamiaru nikogo przekonywać do korzyści płynących z ich odstawienia. Każdy musi przerobić w głowie bilans zysków i strat i zastanowić się co dla niego jest najważniejsze. Zjedzenie ciastka, czy mniejszy rozmiar ubrań. Czysta cera, czy batonik. Warto samemu przygotowywać przysmaki. Nawet, jak zawierają masło, czy mąkę są o niebo lepsze od gotowych, kupnych czekolad, czy innych łakoci.

3. Ile razy w tygodniu ćwiczyć?

Odpowiem na swoim przykładzie. Mój optymalny tydzień, kiedy ćwiczę wygląda tak, że pon śr i pt to trening siłowy, a jeżeli w inne dni mam ochotę to ćwiczę jakieś aeroby, wytrzymałościówki itp. Wszystko zależy od czasu, jakim dysponuję oraz chęciami. Ponieważ nie mam wielu kg do zrzucenia taki system mi odpowiada, nie mam parcia na zrzucanie wagi, a raczej na poprawę jakości ciała i być może powinnam się bardziej przyłożyć, ale jednak obecnie to nie jest priorytetem nr 1 na mojej liście, dlatego nie mam zamiaru niczego zmieniać. Jeżeli masz czas ćwicz codziennie, zostaw jeden dzień na odpoczynek i ciesz się z efektów. Pamiętaj o odpowiednim odżywianiu, a na pewno osiągniesz cel. Między treningami siłowymi, obwodowymi na całe ciało zawsze zostawiaj dzień przerwy na regenerację i pamiętaj, że jest ona równie ważna, co sam trening. Nie kręć jednak codziennie długich godzin aerobów, bo możesz tak zestresować organizm, że z efektów nici.

Jeżeli któraś z kwestii nadal wzbudza Wasze wątpliwości zachęcam do zostawiania komentarzy :)
Pozdrawiam.

102. Zapraszam na OBIAD(y)!

Którą opcję zjedlibyście chętniej? :)

Łosoś wędzony, sałata, zblanszowane brokuły z jogurtem naturalnym i czosnkiem, kasza gryczana i pietruszka :)
Żeberka podgotowane i podsmażone z przyprawami, duszona cukinia z papryką i porem, sałata z ogórkiem i świeżą papryką, pół bułki pełnoziarnistej :)

Wczorajszy i dzisiejszy, oba były pyszne i pełne smaku :)

101. TAG Versatile.

Przyszła kolej na mnie :)


O co chodzi w TAGu Versatile?
  • trzeba nominować kilka blogów, które Twoim zdaniem na to zasługują
  • poinformować o tym fakcie autorów nominowanych blogów
  • ujawnić 7 faktów o sobie samym
  • podziękować nominującemu blogerowi u niego na blogu
pokazać nagrodę The Versatile Blogger u siebie na blogu


Otagowała mnie Ewa. Dzięki :)

1. W wolnych chwilach, których obecnie nie mam (:D) zajmuję się różnymi robótkami ręcznymi. Wykonuję biżuterię, albumy tzw. scrapbooking, kartki okolicznościowe, ozdabiam jakieś elementy wyposażenia w domu i ogóle lubię rysować i różne artystyczne wyzwania :)
2. Lubię odmóżdżające gierki i seriale :D czasem tracę mnóstwo czasu i jestem na siebie zła, po czym po kilku dniach robię to samo :( :( :(

3. Od kilku miesięcy walczę ze swoim "bałaganiarstwem". Chodzi o to, że nie zawsze odkładam rzeczy na ich miejsce, ponadto próbuję uwolnić się od góry niepotrzebnych rupieci, które wbrew pozorom bardziej ograniczają mnie wewnętrznie niż materialnie.

4. Uwielbiam pracować w nocy, kiedy nikt mi nie przeszkadza, nie przychodzi, nie pyta o nic, nie mówi, że mam coś robić inaczej, bo tak będzie lepiej ;) dopiero jak Tygrys napisała o tym u siebie uświadomiłam sobie, że nie jest to coś normalnego i nie każdy tak robi hehe

5. Jestem często mocno aspołeczna, denerwują mnie ludzie i po prostu nie potrafię się powstrzymać od odpowiedzenia na głupie komentarze. Nie lubię jak ktoś się wtrąca, nie lubię jak ktoś myśli tylko o sobie i nie potrafi przez chwilę pomyśleć o innych. Od kiedy jestem mamą wnerwia mnie tym bardziej to, jak ktoś wchodzi np. do sklepu i nie patrząc, czy ktoś idzie z tyłu puszcza drzwi, które często szybko się zamykając niemal uderzają mnie, mojego syna lub nasz wózek. Nie lubię jak ktoś pcha się do wejścia do jakiegoś pomieszczenia, kiedy ktoś inny chce wyjść, bo najpierw się wychodzi i można te 5 sekund poczekać bez przepychania się. Wręcz nie cierpię kiedy ktoś mnie zagaduje w poczekalni w momencie, kiedy np. czytam książkę (nie mówię tu o zapytaniu o coś konkretnego, ale rozmowy o pogodzie z nieznajomymi nie sprawiają mi przyjemności). Sama otwieram drzwi innym, przytrzymuję windę, pomagam wnieść zakupy po schodach sąsiadce, czy kiedy nie myślałam jeszcze nawet o swoim dziecku pomagałam mamom we wniesieniu wózka do tramwaju, czy autobusu (na szczęście teraz niskopodłogowe pojazdy są często spotykane, ale są i takie, po których metr do góry trzeba wejść...).

6. Mam manię oglądania inspiracji artystycznych, fitnessowych, jedzeniowych, tekstowych, ślubnych, cukierniczych i innych. Uwielbiam piękne zdjęcia, aranżacje i generalnie jakbym miała swój dom, to pewnie każde pomieszczenie byłoby w innym stylu :D Uwielbiam piękne przedmioty i moim marzeniem jest otworzyć kilka swoich biznesów, a niektóre z tym związane i niestety jak to bywa standardowo w takich sytuacjach ograniczają mnie finanse, ale od czegoś trzeba zacząć :)

7. Jako temat mojej pracy licencjackiej, do której poprawek zbieram się całe wakacje, wybrałam zaprojektowanie cukierni :) Tak na przekór tego, że sama słodyczy nie jem prawie 5 lat :D (co nie oznacza, że nie piekę i inni nie jedzą ;))

Dużo osób już uczestniczyło w tym tagu, zapraszam wszystkich, którzy mają ochotę opowiedzieć o sobie :)
Uf, ciężko było :D 
Dziwi mnie to, że mało Wam te 7 punktów ;) :D
Pozdrawiam!

100. Sto... postów! :)

Na dzisiejszą setkę bardziej optymistycznie, niż wczoraj trochę motywacji na łikend :)








Bardzo wszystkim dziękuję za wsparcie i to, że czytacie i nie piszę sama do siebie :)

99. Nie jest łatwo ;)

Brak dowolności mi nie służy.
Miałam wczoraj ciężki dzień z racji bycia mamą, ale mimo to nie dałam się ani arbuzowi, ani winogronom, ani budyniowi, który sama zrobiłam dla rodziny, bo zostały mi żółtka, a sama z białek zjadłam "omlet" ;);)

Na pocieszenie w trakcie pieczenia chleba (którego nie zjadłam wczoraj, bo nie zaplanowałam go wcześniej) wrzuciłam do piekarnika kurczaka w przyprawach i to była potrawa, która zagości na dłużej na pewno, wieczorem jednak mój humor osiągnął dna, nie pomogła nawet dłuższa niż zwykle kąpiel z pachnącą świecą...


Rano przyrządziłam dwie owsianki (a w zasadzie jedną, ale stwierdziłam, że na raz tyle nie zjem ;))

Moje dwa śniadania
Płatków było tyle, ile zwykle, czyli 80g, ale dwa jajka i cztery białka zwiększyły objętość dania no i dolałam więcej wody do gotowania. Cynamon z bananem smakował wyjątkowo dobrze.

Dodaję dwa jadłospisy, ale zaznaczam, że nie zawsze komponuję posiłki w sposób, w jaki są zapisane. Np. zjedzenie 200g białek w jednym posiłku było przesadą, dlatego wrzuciłam część do kolacji. Część kurczaka zjadłam przed południem, resztę po południu.


miód powinien zniknąć, ale nie mogłam się powstrzymać przed zaplanowaniem tego połączenia ;)
W tabelach nie ma warzyw, jadłam pomidory, ogórki, sałatę i kalafiora.

Nie jest łatwo, ale położyłam się do wanny i przemyślałam, że jak będę odpuszczać to nigdy nie osiągnę celu. Celu, który jest bliżej, niż kiedykolwiek. Jeszcze nigdy nie wyglądałam tak, jak dzisiaj. Nigdy nie czułam się lepiej w swojej skórze i nie chcę tego zaprzepaścić. Co prawda odżywianie moje nie było jakąś tragedią, ale zdecydowanie zbyt często pozwalałam sobie na podjadanie przed spaniem, czy zjadanie owoców na kilogramy itp.
Lubię zdrowe jedzenie, nie wyobrażam sobie jeść inaczej, ale trochę czuję się przytłoczona rygorem zaplanowanych posiłków.
Co nie oznacza, że się poddaję :)
Dziękuję z tego miejsca Tygryskowi, że wczoraj mnie wspierała w trudnych chwilach :D:)

98. Chleb żytni 100% na zakwasie.

Witajcie :)
Były prośby o przepis na chleb, więc dodaję.




Aby w ogóle zrobić swój chleb potrzebny jest zakwas.

Robi się go bardzo prosto, potrzebna jest tylko woda i mąka.
Jeżeli chcemy, aby chleb był na prawdę zdrowy najlepiej wybrać mąkę żytnią typ 2000.
Zawsze przesiewajcie mąkę, używajcie drewnianej lub silikonowej łyżki, nie metalowej. Nie wiem dlaczego, ale nawet jak to zabobon lepiej dmuchać na zimne ;)

Zakwas robiłam w ten sposób:

Dnia pierwszego ok. godz 19 wymieszałam w misce 100g mąki i 100ml letniej wody, przykryłam ściereczką i odłożyłam na 12h na lodówkę. Nie powinno to być miejsce przewiewne lub zimne.
Dnia drugiego, po 12h, czyli ok 7 rano przemieszałam zakwas i odstawiłam na kolejne 12h
ok 19 godziny dnia drugiego dodałam 50g mąki i 50ml letniej wody, konsystencja zależy od mąki, ale ma to być podobne do jogurtu nie greckiego, ale gęstego ;) Po wymieszaniu odstawiłam pod przykryciem na 24h.
Dnia trzeciego, ok 19 dokarmiłam mąką i wodą zakwas jak dnia poprzedniego, czyli 50ml wody i 50g mąki, odstawiłam przykryty na 12h
Dnia czwartego ok 7 rano wymieszałam, odstawiłam na 12h
ok. 19 dnia czwartego powtarzamy dokarmianie (50g mąki, 50ml wody), mieszamy, odstawiamy
Dnia piątego rano, ok 12h po dokarmieniu liczne pęcherzyki i kwaskowy zapach świadczy o gotowości zakwasu.

Trwa to kilka dni, ale warto:) Możecie również wykorzystać zakwas, który otrzymacie od znajomych. Wtedy dzień przed wypiekiem, ok 12h wcześniej trzeba dodać mąki i wody i odstawić pod przykryciem w nieprzewiewne i ciepłe miejsce. Dopiero taki aktywny zaczyn nadaje się do wypieku.

Aktywny, 12h wcześniej dokarmiony zakwas
Teraz tak. Proporcje zaczynu i mąki oraz wody zależą od przepisu. Ja wykorzystałam kilka proporcji i obecnie dodaję na oko, rozpoznając konsystencję. Chleb po wypieczeniu jest mokry, trochę jak pumpernikiel. A przynajmniej mój tak wychodzi, ale jest dobry w smaku :)

Proporcje, które ja używam najczęściej:
500g zakwasu aktywnego (czyli takiego, któremu 12h wcześniej dosypaliśmy mąki i dolaliśmy wody)
500g mąki żytniej typ 2000
woda, ok 200ml w zależności od konsystencji (czasem zakwas jest bardziej mokry, wtedy trzeba mniej wody, czasem więcej)
łyżeczka soli (zapomniałam ostatnio, bo niemal nie używam i też był dobry hehe)

Mieszamy ze sobą wszystkie składniki. W misce przykrywamy i odstawiamy na jakieś 20 minut w ciepłe, nieprzewiewne miejsce.
Po tych 20 minutach wyrabiamy ciasto rękami (im dłużej tym prawdopodobniej będzie lepsze) i formujemy bochenek, lub jak masa jest lejąca to wlewamy do uprzednio wyłożonej papierem do pieczenia formy. Odstawiamy do piekarnika nagrzanego na 50 stopni i czekamy aż wyrośnie.

Ciasto w formie przed wyrastaniem
Upieczony chleb
Mniej urokliwy od sklepowego, ale naturalny przynajmniej wiem co siedzi w środku i że na pewno nie jest to karmel lub syrop, a za kolor odpowiada pełnoziarnista mąka ;)
Może to trwać 2h, a może 5h. Generalnie im dłużej mamy zakwas, który regularnie dokarmiamy tym szybciej wyrasta ciasto. Potem nagrzewamy piekarnik do 200 stopni i pieczemy chleb. Aby sprawdzić, czy jest dobry trzeba włożyć patyczek drewniany lub wykałaczkę do bochenka po zarumienieniu się wierzchu. Jak jest nieoblepiona znaczy, że chleb jest gotowy. To zazwyczaj widać po skórce.
Aby była chrupiąca, ja po wyciągnięciu z piekarnika pędzlem i wodą zwilżam górę.

Tyle zakwasu zazwyczaj zostaje mi po dodaniu reszty do ciasta na chleb. Odstawiam go na lodówkę pod przykryciem, jak planuję piec na dniach.
Jeżeli nie planuję piec na dniach, zakwas odstawiam do lodówki. Jak chcę piec to wieczorem go wyciągam, dokarmiam i na drugi dzień jest gotowy do przygotowania ciasta chlebowego.
 Aby ciasto było mniej zbite możecie dodać mąki typu 720. Ja próbowałam tej:





Korzystałam przy moim pierwszym razie z TEGO bloga. Jest tam wiele ciekawych przepisów i wskazówek :)
To na prawdę nie jest nic skomplikowanego, jeżeli jednak macie pytania to piszcie;)
Pozdrawiam!

97. Jak wygenerować zielony zrzut z jadłospisu na potreningu.pl

Hej :)
Wczoraj !? pytała jak zrobić taki zielony zrzut ze strony potreningu.pl ;)
O jaki zielony zrzut chodzi możecie zobaczyć w poprzedniej notce, z wczoraj :)

Aby w ogóle mieć dostęp do tej opcji trzeba się zalogować/zarejestrować


 Można połączyć konto za pomocą facebook'a


 lub założyć nowe


 Jak się zalogujecie to trzeba przejść do zakładki "Diety"


 Wybrać opcję "Zapisuj swoje posiłki"


W zakładce dziennika żywieniowego trzeba dodać posiłki i produkty, można zapisać dany posiłek jako szablon, jak np. jecie często jakieś zestawienie i jak uzupełnicie klikacie "Dodaj nowy wpis do dziennika


 Po kliknięciu "Dodaj..." przekieruje Was do takiego widoku i tutaj wybieracie "generuj zrzut"


 Otworzy się Wam okienko zapisu, możecie wybrać tylko odczyt, lub zapisać na dysku.


Mam nadzieję, że teraz już jasne, jak macie jeszcze pytania to zapraszam do dodawania komentarzy lub wysyłania maili :)

96. Jadłospisy i fotorelacja.

TU i TU znajdziecie szczegóły mojej diety, jak ktoś przegapił lub jest tutaj pierwszy raz :)

Założenia:
ok.2100kcal
157,5g białka
70g tłuszczu
210g węglowodanów


Tak przestawia się moje poniedziałkowe jedzenie ;) Jak dziadek zobaczył mój obiad to stwierdził, że tyle nie zjem i nie zmieści się to do mojego placka (miał na myśli brzuch :D). Się przeliczył, zjadłam wszystko i tęsknym wzrokiem patrzyłam na resztę kaszy, która została z worka ;)

Pierwsze wrażenia? Zapomniałam zaplanować sobie oliwy do obiadu, sucha kasza, mięsa na szczęście nie przegotowałam (wrzuciłam całą pierś na wodę- 20 minut i jest idealna :) miękka i nie jest sucha, nawet kurza) jak zważyłam kaszę postanowiłam dopchać się warzywami stąd pół talerza sałaty i ogórek ;)

W tabeli możecie zobaczyć, że warzywa są oznaczone jako 1g, bo inaczej system nie chce puścić, ale jak już wspominałam w poprzednich postach nie liczę żadnych warzyw oprócz:
-karczochów
-gotowanej marchwi
-buraków
-ziemniaków
-zielonego groszku
-okry
-pietruchy (korzenia)
-selera
-dyni
-warzyw strączkowych

I tak dzisiaj np. do ryby zjadłam całego kalafiora (haa żarłok jestem, musiałam coś dojeść, co to jest taka pyszna, wczoraj przywieziona znad morza rybka 200g :( )


Tak wyglądał dzisiejszy jadłospis i bardzo, ale to bardzo brakowało mi owoców po południu:( Banan w pieczonej owsiance nie dostarcza mi wizualnego jego zjedzenia, więc czułam się jakbym owoców nie tknęła cały dzień...
Posiłek nr 4 rozbiłam na dwa osobne.

Duży, obiadowy talerz- poniedziałkowy obiad- kurczak gotowany, kasza gryczana, sałata, ogórek i świeżo mielony pieprz
200g kurczaka odpowiada mniej więcej mojej pięści
               Takie śniadanie zjadłam dzisiaj i wczoraj- 2 kokilki to po 80g płatków, 73g banana, 1 jajko (60g). Robiłam 6 kokilek na raz, czyli masę 240g płatków, 210g banana, 3 jajka.
Dzisiejsze drugie śniadanie i kolacja (wyglądała podobnie;) do kolacji był jeszcze pomidor)
nie mogłam się powstrzymać :D:D:D
Wczoraj i dzisiaj w ciągu dnia piłam wodę, herbatę owocową, zieloną, skrzyp, pokrzywę i kawę zbożową naturalną :)

Na koniec dwa zrzuty przykładowe, które liczyłam na próbę, ale nie jadłam, może komuś się przydadzą ;)



Jak zwykle wydaje mi się, że miałam o czymś jeszcze napisać, ale to najwyżej następnym razem, jak mi się przypomni ;)

95. Połówkowe podsumowanie siłowego.

Witajcie :)
Zapraszam na podsumowanie, nie ma spektakularnych efektów, ale liczę na nie za cztery kolejne tygodnie na czystym jadłospisie i kontynuacji treningów siłowych :)

Najpierw zdjęcia, bo pewnie i tak nikt nie będzie czytał co mam do napisania :D:D


 Żyły mi wychodzą na łapach :D:D

Plecy, nie umiem się spinać, ale chcę mieć co porównać potem ;)

  Bicepsy i dowód, że mój brzuch potrzebuje jeszcze dużo pracy...


 Moje nogi, pewnie ktoś pomyśli, że wyglądają męsko- spoko, każdy komentarz mile widziany, chciałabym poznać Wasze prawdziwe opinie ;) Nie będę wrzucać zdjęć na obcasach na razie, ale kiedyś dodam :)

Za mną 4 tygodnie, w każdym po 3 treningi siłowe, czyli 12 treningów. W ostatnich dwóch tygodniach trochę odpuściłam z treningami pomiędzy siłowymi i czuję więcej siły i większą chęć, kiedy już czas treningu.


Do przodu, ale niektóre ciężary stoją czekając na inne partie, bo nie mogę pozwolić sobie na zmianę obciążenia po każdym ćwiczeniu :( Wiem, że efekty cierpią przez to, ale pobudki syna są uciążliwe i dla niego i dla mnie... Ograniczam hałas i czas treningu.

bez żadnego spięcia...
Zapraszam do komentowania ;)